16.09.2010

Odpowiedź na apelację

Nie jest dopuszczalne przeprowadzenie dowodu z akt, gdyż wbrew dosłownej treści art. 224 § 2 kpc - dowód taki nie istnieje. Nowe fakty i (lub) dowody skarżący może przedstawić jedynie w apelacji, a druga strona - fakty i dowody im przeciwstawne w odpowiedzi na apelację, pod warunkiem wykazania, że nie mogły z nich skorzystać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Nie stanowi uznania powództwa wniosek pozwanego o zasądzenie od niego innej niż dochodzona kwoty i z innego tytułu. Sąd II instancji nie może zmienić zaskarżonego wyroku przez uwzględnienie tego wniosku powtórzonego w apelacji pozwanego. Powód ma interes w zaskarżeniu takiego wyroku sądu II instancji w całości.

Uzasadnienie

W apelacji, wniesionej w imieniu pozwanego, zaskarżono wyrok zasądzający kwotę 25.000 zł tytułem zwrotu ceny samochodu wobec niewykonania przez pozwanego umowy zawartej między stronami na piśmie, jedynie w części, "a mianowicie w pkt I, gdy chodzi o zasądzenie roszczenia przewyższającego kwotę 6.500 zł". Taką kwotę pozwany jest bowiem winien powodowi tytułem zwrotu reszty udzielonej pożyczki. Apelacja ta oparta została na zarzutach: sprzeczności z treścią zebranego w sprawie materiału, przyjęcia, że powoda z ojcem pozwanego łączyła - spłacona - umowa pożyczki oraz błędnych ustaleń, że umowa zawarta pomiędzy stronami nie była umową pozorną w rozumieniu art. 83 § 1 kc oraz że powód dopiero po aresztowaniu pozwanego dowiedział się o zastawie bankowym na samochodzie, a nadto nieuzasadnionej odmowy "dania wiary świadkom zawnioskowanym przez pozwanego, których zeznania Sąd dopuścił w oparciu o treść art. 247 kc, co narusza art. 328 § 2 kpc i art. 233 kpc". W jej konkluzji wniesiono o zmianę "zaskarżonego wyroku" przez zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kwoty 6.500 zł z odsetkami, względnie o uchylenie "zaskarżonego wyroku" i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.

Po wyznaczeniu w Sądzie Apelacyjnym rozprawy apelacyjnej ("rewizyjnej") został złożony w imieniu pozwanego wniosek dowodowy o przeprowadzenie dowodu "z akt" sprawy karnej, w których znajduje się protokół konfrontacji powoda z ojcem pozwanego.

Sąd Apelacyjny postanowił dopuścić "dowód z akt Sądu Rejonowego..." i w tym celu rozprawę odroczył. Wówczas także powód złożył wniosek dowodowy o "dopuszczenie dowodu z zeznań świadka-biegłego Urzędu Skarbowego na okoliczność... jakoby umowa kupna sprzedaży... mogła być niespełniona". W toku ponownego posiedzenia Sądu Apelacyjnego odczytano protokół konfrontacji świadków, "dopuszczony jako dowód w sprawie". Sąd ten postanowił nie uwzględnić wniosku powoda o odroczenie rozprawy oraz zgłoszonych przez niego wniosków dowodowych, a z urzędu "zarządził dowód z przesłuchania stron co do zapłaty przez powoda kwoty zł 250 mln starych złotych tytułem ceny nabycia samochodu "Opel Calibra" na podstawie zawartej między stronami w dniu 10 października 1994 r. umowy sprzedaży oraz zapłaty przez Jana K. 65 mln starych złotych pokwitowanej przez powoda (karta 26)".

Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony punkt wyroku w ten sposób, że zasądził na rzecz powoda kwotę zł 6.500 z odsetkami i orzekł o opłacie sądowej. Sąd ten stwierdził w uzasadnieniu, że przedstawienie przez powoda dwóch sprzecznych wersji co do faktu pożyczki wyłącza - przyjęte przez Sąd Wojewódzki za podstawę rozstrzygnięcia - uznanie "za wiarygodne jego wyjaśnienia co do faktu zapłaty ceny nabycia samochodu". Za błędne uznał "przekonanie powoda, iż podpisanie umowy sprzedaży stanowi dowód zapłaty oznaczonej w niej ceny". Sąd Apelacyjny nadto stwierdził, że "stosownie do przepisu art. 378 § 1 kpc Sąd II instancji rozpoznaje sprawę w granicach wniosków apelacji", toteż "zmienił zaskarżony wyrok zgodnie z wnioskiem apelacyjnym pozwanego mimo że zasądzona kwota 6.500 zł wiąże się z inną podstawą faktyczną niż wskazana w pozwie".

W kasacji wniesionej w imieniu powoda "wyrok Sądu Apelacyjnego w K. ... pozwany zaskarżył w całości, zarzucając: 1) naruszenie prawa materialnego przez błędną wykładnię art. 353 § 1 kc i 354 § 1 kc 2) naruszenie przepisów postępowania, a to art. 380 kpc i 381 kpc, 227 kpc., które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy".

W uzasadnieniu wskazano, że pominięcie wniosku dowodowego powoda, który zmierzał do wykazania jaki był zwyczaj przy zawieraniu tego rodzaju umów narusza powołane przepisy prawa materialnego. Zdaniem skarżącego, w istocie całość postępowania dowodowego, w tym co do tego, że powód nie zapłacił ceny kupna, co przyjął w swoim rozumowaniu Sąd drugiej instancji, chociaż pozwany nie podnosił takiego zarzutu i do którego powód mógłby się ustosunkować, została przeprowadzona przez Sąd Apelacyjny. "Powód nie mógł przewidywać jakie okoliczności i dowody zaważą na wydaniu wyroku przez Sąd Apelacyjny, nie mógł więc przytoczyć materiału dowodowego służącego uzasadnieniu - dalszemu - jego roszczenia". Sąd II instancji dopuścił dowód z akt sprawy karnej, mimo iż nie było żadnych przeszkód, aby powołać go w pierwszej instancji. "Sąd Apelacyjny orzekł jak sąd pierwszej instancji i pozbawił powoda możliwości kontroli instancyjnej". W konkluzji tej kasacji wniesiono "o zmianę zaskarżonego wyroku i oddalenie apelacji oraz zmianę wyroku sądu I instancji polegającą na zasądzeniu odsetek od dnia 24 października 1994 r..." lub o uchylenie wyroków obu instancji.

W odpowiedzi wniesiono o oddalenie kasacji, gdyż nie zostały naruszone przepisy prawa materialnego, a chybiony jest zarzut naruszenia art. 381 kpc ponieważ konfrontacja świadków miała miejsce po wydaniu wyroku Sądu I instancji. Sąd Apelacyjny nie naruszył również art. 382 kpc, gdyż mógł orzec na podstawie materiału zebranego przed Sądem I instancji i "dodatkowego materiału dowodowego", jakim były akta karne i uzupełniające zeznania stron. Wskazano również (pomijając niedopuszczalność podnoszenia przed Sądem Najwyższym nowych faktów), że pozwany został nieprawomocnie uniewinniony od zarzutu wyłudzenia od powoda pieniędzy w związku z rzekomym zawarciem umowy sprzedaży samochodu.

Orzekając na podstawie art. 393[13] § 1 zd. pierwsze kpc oraz w granicach związania - stosownie do art. 393[15] in fine kpc - stanem faktycznym stanowiącym podstawę wydania zaskarżonego wyroku, Sąd Najwyższy uznał iż kasacja jest oparta, choć jedynie częściowo, na "usprawiedliwionej" podstawie. Jednocześnie nadto konstrukcja apelacji i przebieg postępowania przed Sądem drugiej instancji oraz treść rozstrzygnięcia tego Sądu nasuwają szereg zagadnień wymagających ustosunkowania się na tle tej podstawy.

Odnosząc się do niej w kolejności przyjętej w kodeksie postępowania cywilnego należy - przede wszystkim - stwierdzić, że kasacja ta jest bezzasadna w części objętej podstawą z art. 393[1] pkt 1(1) kpc. Wbrew uzasadnieniu tej podstawy nie miało miejsca "kwestionowanie istniejącego zwyczaju" naruszające powołane przepisy prawa materialnego. Sąd Apelacyjny odmawiając przeprowadzenia przedstawionego dowodu mógł - co najwyżej - naruszyć przepisy postępowania, jednak w żadnym razie nie mógł w ten sposób naruszyć prawa materialnego. Jeśli - jak podniesiono w uzasadnieniu tej podstawy - wniosek ten zmierzał do wykazania zwyczaju istniejącego przy zawieraniu umów sprzedaży samochodów, to istotnym mogło być, czy taka okoliczność wymagała w sprawie w ogóle dowodzenia. Kolejną przy tym kwestią jest, czy strona przeciwna skarżącemu jest uprawniona do zgłaszania dowodów w toku postępowania apelacyjnego. Są to jednak kwestie z zakresu przepisów o postępowaniu dowodowym (i apelacyjnym), a nie prawa materialnego.

W ramach drugiej z podstaw kasacyjnych podniesiono, iż Sąd Apelacyjny naruszył art. 227 kpc. W uzasadnieniu nie wywiedziono jednak na czym miałoby polegać to naruszenie, gdyż - wbrew wyraźnemu obowiązkowi, wynikającemu wprost z treści art. 393[3](2) kpc - nie przytoczono bezpośredniego uzasadnienia tej podstawy. Przepis ten odnosi się do postępowania rozpoznawczego przed sądem I instancji, a zatem Sąd Najwyższy - w zasadzie - pozbawiony został możliwości odniesienia się do tej - nie wywiedzionej - podstawy. Utrwalone jest już bowiem w orzecznictwie stanowisko, że Sąd kasacyjny nie może zastępować skarżącego w poszukiwaniu zarówno możliwych naruszeń powołanego w podstawie kasacyjnej przepisu prawa, jak i tego, czy uchybienia te mogły mieć "istotny wpływ na wynik sprawy" (art. 393[1] pkt 2 in fine kpc), choć nie zostało to przez skarżącego, poza zbędnym powtórzeniem treści przepisu, w jakikolwiek sposób skonkretyzowane.

Jeśliby nawet uznać, że naruszenie przepisu art. 227 kpc, a nie tylko wskazanych przepisów prawa materialnego, miało - według skarżącego - polegać na odmowie przeprowadzenia dowodu przedstawionego przez powoda w drugiej instancji, choć jego przedmiotem miały być fakty mające istotne znaczenie, to także ta podstawa nie byłaby "usprawiedliwiona".

W art. 217 § 1 kpc ustawodawca wprowadził graniczny termin przytaczania dowodów w postępowaniu rozpoznawczym, zastrzegając - w razie zwłoki - "niekorzystne skutki". Uznać obecnie należy, że takim skutkiem jest utrata możliwości późniejszego z nich skorzystania. W art. 381 kpc bowiem zawarto, choć odmiennie niż w Kodeksie przedwojennym (art. 395 pkt 2 kpc(3) według tekstu jednolitego z 1938 r.), jedynie pośrednią regulację przesłanek dopuszczalności oparcia apelacji na nowych faktach i dowodach. Jest to możliwe wyłącznie wówczas, gdy skarżący jednocześnie wykaże w uzasadnieniu apelacji, że z dowodów tych nie mógł skorzystać w toku postępowania rozpoznawczego przed sądem pierwszej instancji. Przesłanka ta podlega kontroli sądu drugiej instancji, czemu sąd ten - jak przyjęto w utrwalonym orzecznictwie (także jeszcze okresu przedwojennego) - musi dać wyraz w uzasadnieniu wydanego orzeczenia.

Strona przeciwna może wnieść odpowiedź na apelację (art. 372 kpc) i - jakkolwiek brak jest unormowania określającego wymagania, jakim powinna ona odpowiadać - przyjąć należy, że, tak jak w każdym piśmie procesowym, również w tej odpowiedzi mogą być zawarte także "dowody na poparcie przytoczonych okoliczności" (art. 126 § 1 pkt 3 kpc). Ze względu na istotę tego pisma mogą to być jedynie okoliczności podniesione w odpowiedzi na fakty i ewentualne nowe dowody zawarte w apelacji (tj. dowody przeciwne), nie zaś nowe okoliczności, pozostające poza granicami zaskarżenia i zarzutami apelacji.

Nie zostało dotychczas jednoznacznie wyjaśnione zarówno w piśmiennictwie, jak i orzecznictwie, czy zarówno skarżący, jak i strona przeciwna mogą jeszcze później, w toku postępowania apelacyjnego, przedstawiać także dalsze jeszcze nowe fakty i dowody. Uznać należy, że zakładaną regułą powinno być rozpoznawanie w postępowaniu apelacyjnym sprawy w granicach zaskarżenia i podniesionych w apelacji zarzutów (co błędnie określono w art. 378 § 1 kpc granicami "wniosków apelacji", choć tymi sąd nie jest związany) i orzekanie przez sąd drugiej instancji na podstawie materiału zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji. Wyjątkiem jest dopuszczalność wykazania w apelacji, że istnieją, określone w art. 381 kpc, podstawy do powołania nowych faktów i przeprowadzenia co do nich postępowania dowodowego przed sądem drugiej instancji. Sąd Najwyższy, w składzie rozpoznającym tę sprawę, nie podziela poglądu, że pominięcie obecnie treści art. 395 pkt 2 kpc, według tekstu jednolitego z 1938 r., oznacza świadome otwarcie nieograniczonych możliwości uzupełniania podstaw apelacji (jej zarzutów) nowymi faktami i (lub) dowodami.

Istnienie "szczególnych przepisów o postępowaniu przed sądem drugiej instancji", jakimi są art. 368, 372, art. 377, 378, 381 i art. 383 kpc, wyłącza dopuszczalność odpowiedniego (poprzez art. 391 zd. pierwsze kpc) opierania na treści przepisu art. 217 kpc, dostosowanego do postępowania rozpoznawczego przed sądem pierwszej instancji, możliwości nieograniczonego rozszerzania przez którąkolwiek ze stron przedmiotu rozpoznania w sądzie drugiej instancji, "aż do zamknięcia rozprawy" apelacyjnej. Wyjątkowa możliwość przedstawiania w apelacji nowych faktów i (lub) dowodów nie może więc być wykładana rozszerzająco. Teza ta znajduje pełne oparcie w zaleceniu NR R(95) 5 Komitetu Ministrów Rady Europy dla Państw Członkowskich dotyczącym wprowadzania systemów i procedur odwoławczych w sprawach cywilnych i handlowych oraz usprawnienia ich działania. W jego art. 2a wskazano, że "wszystkie możliwe żądania fakty i dowody powinny być przedstawione przed sądem pierwszej instancji". Według art. 5d tego zalecenia jednym ze środków sprawności postępowania przed sądem drugiej instancji powinno być "wprowadzenie ograniczeń zgłaszania nowych roszczeń, faktów lub (ten spójnik jest tu prawidłowy!) dowodów przed sądem drugiej instancji, chyba że pojawiły się nowe okoliczności lub istniały inne, przewidziane prawem wewnętrznym powody, które uniemożliwiły przedstawienie tych faktów lub dowodów sądowi pierwszej instancji".

W pkt 28 Memorandum wyjaśniającego do tego Zalecenia zawarto przestrogę przed tolerowaniem w wielu krajach możliwości odczekiwania przez strony "z powołaniem świadków i przedstawianiem dowodów na postępowanie przed sądem drugiej instancji". Uznając za niezadowalającą sytuację, "w której sąd pierwszej instancji służy tylko jako droga i przygotowanie się do "prawdziwego" procesu w sądzie drugiej instancji", zalecono ograniczenie zgłaszania nowych dowodów w sądzie drugiej instancji lub nawet zakazanie go.

Już z tego względu wnioski dowodowe obu stron były w postępowaniu apelacyjnym spóźnione. Ponadto - chociaż Sąd Apelacyjny naruszył przepisy postępowania, gdyż nie uzasadnił odmowy uwzględnienia wniosku dowodowego powoda (stwierdzając jedynie, że jest on "chybiony") - nie wykazano w kasacji, aby uchybienie to miało jakikolwiek istotny wpływ na rozstrzygnięcie zarówno tej kwestii, jak i "wynik sprawy".

We wniosku tym, mimo iż pochodził on od fachowego pełnomocnika, pominięto bowiem po pierwsze, że w przepisach obowiązującego Kodeksu postępowania cywilnego nie istnieje instytucja "świadka-biegłego". Po wtóre - wniosek ten pozostawał w rażącej sprzeczności z, oczywistymi zresztą, wymaganiami związanymi z powoływaniem się przez stronę, zarówno na dowód ze świadków (art. 258 kpc), jak i z opinii biegłego (art. 278, art. 279, art. 280 kpc). Zarówno wskazanie świadka, jak i wybór osoby biegłego, muszą być dokonane tak, aby "wezwanie ich do sądu było możliwe". Także więc i z tych dalszych względów wniosek o przeprowadzenie takiego anonimowego co do osoby dowodu nie mógł być uwzględniony, a odmowa nie mogła stanowić naruszenia przepisów postępowania.

Zarówno dalsza część drugiej z podstaw kasacji, jak również sposób przeprowadzenia postępowania apelacyjnego i rozstrzygnięcia sprawy w drugiej instancji, stwarzają konieczność odniesienia się do dość licznych kwestii natury procesowej. Jest tak - przede wszystkim - dlatego, że w kasacji podważono prawidłowość przeprowadzenia postępowania dowodowego przed Sądem Apelacyjnym.

Sąd ten - istotnie - pierwotnie postanowił dopuścić dowód "z akt Sądu Rejonowego...", bez zważania zresztą na to, czy zostało wykazane, że z dowodu tego skarżący nie mógł skorzystać już w apelacji.

Treść tego postanowienia, w praktyce sądowej niemal powszechnie przyjęta, nakazuje rozważenie, czy w ogóle według przepisów obowiązującego Kodeksu postępowania cywilnego przeprowadzenie tak określanego dowodu jest dopuszczalne. Nie jest on bowiem wymieniony w rozdziale o postępowaniu dowodowym wśród rodzaju dowodów, a jedyna uboczna o nim wzmianka znalazła się w innym rozdziale (o rozprawie) w treści art. 224 § 2 kpc. Dopuszczono w nim zamknięcie przez przewodniczącego rozprawy, chociaż mają być przeprowadzone dalsze jeszcze dowody, w tym "dowód z akt lub wyjaśnień organów państwowych, a rozprawę co do tych dowodów sąd uzna za zbyteczną". Pierwotnie, oraz nawet według art. 232 § 2 kpc(4) obowiązującego do 1965 r., był to w tym przepisie "dowód z aktów lub wyjaśnień władz", podczas gdy w art. 201 pkt 3 kpc użyto innego określenia: "dowodów, znajdujących się u władz, w urzędach i u osób trzecich". Samo słowo: "aktów" mogło więc mieć w założeniu inne nawet, niż obecne, znaczenie (akt administracyjny, a nie akta). Także i wówczas przepis ten nie był jednak przedmiotem wyjaśnień w orzecznictwie i piśmiennictwie.

Ostatecznie jednak, po otrzymaniu tych akt, na rozprawie poprzedzającej wydanie zaskarżonego wyroku "odczytano protokół konfrontacji... dopuszczony jako dowód w sprawie". Nie wiadomo zatem, co - w istocie - było w ocenie Sądu Apelacyjnego wykorzystanym w sprawie środkiem dowodowym: akta sprawy karnej, protokół konfrontacji, jako sporządzony przez policję dokument, czy też zaprotokołowana treść zeznań przeciwstawionych sobie osób - pokrzywdzonego i jednego ze świadków. Tylko dowód z zeznań tego pierwszego, jako strony, został następnie przez Sąd Apelacyjny powtórzony, co nie było choćby częściowym czy bezpośrednim powtórzeniem tej konfrontacji.

Należy, zdaniem Sądu Najwyższego, uznać, że nie jest dopuszczalne przeprowadzenie "dowodu z akt", gdyż - wbrew dosłownej treści art. 224 § 2 kpc - dowód taki nie istnieje. Nie jest to bowiem także "inny środek dowodowy niż wymieniony w artykułach poprzedzających" przepis art. 309 kpc. Istotą przepisu art. 224 § 2 kpc jest jedynie unormowanie dopuszczalności zamknięcia rozprawy, a nie wprowadzenie do katalogu dowodów, przewidzianych w odpowiednich, im poświęconych przepisach Kodeksu, nowego rodzaju dowodu. Nawet jeśli pierwotnie nie chodziło w tym przepisie wyłącznie o "akt lub wyjaśnienie władz", akta sprawy czy postępowania przed organami państwowymi nie mogą stanowić dowodu w swojej całości dlatego, że stanowią jedynie zbiór różnego rodzaju dokumentów. Możliwe jest więc jedynie przeprowadzenie dowodu z dokumentów znajdujących się w aktach określonej sprawy przez ich odczytanie i zamieszczenie w protokole posiedzenia "wyników postępowania dowodowego", w tym zakresie przez odnotowanie istotnych ustaleń wynikających z treści (lub także formy) dokumentu (art. 158 § 1 pkt 2 kpc). Taki sposób przeprowadzenia tego dowodu (pominięty przez Sąd Apelacyjny) nie został jednak w przepisach Kodeksu bezpośrednio unormowany. Jedynie w art. 250 § 2 kpc mowa jest o "przejrzeniu przez sąd oryginału dokumentu".

Samo powołanie akt sprawy jest zresztą wyłącznie określeniem źródła zapoznania się z treścią i formą znajdującego się w nich dokumentu (a tym samym ewentualnego jego odnalezienia), a nie przesądzeniem równocześnie, że chodzi o dokument urzędowy. W zależności bowiem od charakteru tego dokumentu, może to być zarówno dokument urzędowy (art. 244 § 1 kpc), jak i jedynie dołączony do tych akt dokument prywatny (art. 245 kpc).

Nie istniała również możliwość dopuszczenia dowodu z protokołu konfrontacji. Jest to jedynie zapis czynności procesowej, znanej wprost jedynie przepisom postępowania karnego (art. 172 kpk), a polegającej na wyjaśnianiu sprzeczności w wypowiedziach osób przesłuchiwanych. Dowodem pozostają więc nadal - w tym wypadku - zeznania świadków, z tym, że nie odebrane bezpośrednio przez sąd orzekający w sprawie cywilnej. Korzystanie z takiego dowodu musi więc uwzględniać, że jego forma narusza zarówno zasadę bezpośredniości, jak i ustności, a przez to co najmniej utrudnia w istotnym stopniu oparcie oceny wyniku tego dowodu (art. 233 w związku z art. 391 kpc) "na własnym przekonaniu".

Częściowo trafnie podniesiono w kasacji przy podstawie naruszenia art. 381 i 382 kpc (choć ten ostatni przepis powołano dopiero w jej uzasadnieniu, a przepis art. 380 kpc wymieniono w tej podstawie - zapewne - jedynie omyłkowo), że Sąd drugiej instancji orzekł - w istocie - tak, jak sąd pierwszej instancji. Pominął bowiem materiał zebrany w pierwszej instancji, lakonicznie dyskredytując istotne ustalenia Sądu Wojewódzkiego, jako oparte "wyłącznie na podstawie wyjaśnień powoda".

Taki sposób "apelacyjnego" rozstrzygania prowadzi bowiem do nader istotnych konsekwencji. Albo Sąd Najwyższy musiałby - wbrew ustawowym założeniom związania "stanem faktycznym stanowiącym podstawę wydania zaskarżonego wyroku" (art. 393[15] in fine(5) kpc) - stawać się zawsze sądem faktu, czyli "trzecim sądem pierwszej instancji" albo też samodzielnie dokonane ustalenia sądu drugiej instancji, odmienne od dokonanych w pierwszej instancji, pozostawałyby bez możliwości instancyjnego skontrolowania.

W tej sprawie ujawnia się to nader wyraźnie. Sąd Apelacyjny z naruszeniem, wstępnej treści art. 382 kpc pominął, że z "materiału zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji" i ustaleń tego Sądu wynika, że sporządzona została pisemna umowa, którą przygotowywał na maszynie pozwany i w której sam cenę sprzedaży samochodu określił na 250.000.000 zł. Sąd ten czyniąc przedmiotem wyjaśnień okoliczności dla sprawy uboczne, bo podnoszone przez pozwanego, na nich oparł pominięcie treści umowy i odmowę dania wiary zeznaniom powoda. Chociaż pozwany sam stwierdził, że od dwóch lat prowadził sprzedaż samochodów, a zatem całkowicie gołosłownie w tej sytuacji wyjaśnił, że umowę tę "podpisał bezwiednie", Sąd Apelacyjny przyjął te wyjaśnienia i nie zajął się w ogóle przyczyną, dla której umowa na taką kwotę została zawarta, choć miało nie chodzić o sprzedaż, a nadto według dalece rozbieżnych zeznań pozwanego i członków jego rodziny pożyczka, której zabezpieczeniu umowa ta miała rzekomo jedynie służyć (choć samochód pozwanego był już przedmiotem zastawu), sięgała zaledwie części tej kwoty (od 12.000 - do 136 milionów zł).

Sąd Apelacyjny nie odniósł się w uzasadnieniu swojego wyroku do znaczenia dla sprawy wniosku dowodowego pozwanego i nadto ograniczył się do samego powtórzenia treści art. 381 kpc, że "dowodu tego pozwany nie mógł powołać w postępowaniu przed Sądem I instancji". Nie odniósł tego stwierdzenia do okoliczności sprawy, w tym także i do tego, że dowód ten mógł być przedstawiony już w apelacji (sporządzonej w dniu 25 września 1996 r.). Nie rozważył zatem, czy nie wygasła możliwość późniejszego jego zgłoszenia.

Żadna ze stron nie wnosiła o ponowienie w drugiej instancji dowodu z przesłuchania stron, a "zarządził" ten dowód (posługując się - oczywiście nieaktualną terminologią z art. 299 zamiast z art. 236 kpc, gdyż sąd nie wydaje "zarządzeń") Sąd Apelacyjny z urzędu. W uzasadnieniu wyroku tego Sądu brak jest wyjaśnienia, jakie z okoliczności na jakich oparty był pozew wymagały uzupełniającego ustalenia przy pomocy tego dowodu i dlaczego Sąd uznał za niezbędne wyręczyć w tym względzie strony reprezentowane przez fachowych pełnomocników. Tymczasem Sąd Najwyższy wyjaśnił już wielokrotnie, że już Sąd pierwszej instancji sięgać powinien obecnie po możliwość uzupełniania z urzędu przedstawianych przez strony dowodów jedynie w szczególnych, wyjątkowo uzasadnionych sytuacjach.

Nakazuje to rozważenie, czy - po pierwsze - Sąd drugiej instancji może działaniem z urzędu obchodzić ograniczenia dowodowe stron, po wtóre zaś - czy może to czynić samodzielnie, a więc niezależnie od wniosków samych stron, w ramach uprawnienia wyprowadzonego z dopuszczalności orzekania również "na podstawie materiału zebranego w postępowaniu apelacyjnym" lub uznania, że "wydanie wyroku co do istoty sprawy wymaga przeprowadzenia postępowania dowodowego" (art. 386 § 4 kpc), czy też o tej możliwości decyduje - jako zasada - spełnienie warunku z art. 381 kpc. Wówczas wyjątkowo jedynie mogłoby być uzasadnione odpowiednie, a więc także nader ograniczone, sięganie do art. 232 zd. drugie poprzez odesłanie z art. 391 kpc.

Kwestie te nie znalazły dotychczas jednoznacznego wyjaśnienia i rozbieżnie są także rozstrzygane w dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego.

Zdaniem Sądu Najwyższego w składzie rozpoznającym tę sprawę, przepis art. 381 kpc musi być - w istocie - rozumiany nie tyle, jako stwarzający Sądowi drugiej instancji jedynie fakultatywne uprawnienie do pominięcia wniosków dowodowych (a nie - dosłownie - faktów i dowodów) stron, ile jako wprowadzający - przede wszystkim - nader istotne wymaganie co do treści samej apelacji. Tak bowiem, jak i w zażaleniu (co - prawidłowo - nadal uwzględniono w treści art. 394 § 3 in fine kpc), a także poprzednio w rewizji (art. 368 pkt 6(6) kpc z 1964 r.), również w apelacji (tak, jak było to uregulowane w powołanym już art. 395 pkt 2 tekstu jednolitego kpc(7) z 1938 r.), powinno znaleźć się "wskazanie w miarę potrzeby nowych faktów i (lub) dowodów" z wykazaniem, że "strona nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji" albo "że potrzeba powołania się na nie wynikła później". Kiedyś - prawidłowo - stanowiło to element "wyłożenia podstaw apelacji", obecnie trudno się w tej możliwości dopatrzyć "zarzutu apelacyjnego", pod adresem rozstrzygnięcia Sądu I instancji.

Dowolne zatem, a nie jedynie nawet odpowiednie, stosowanie art. 232 zd. drugie lub art. 241 kpc przez Sąd drugiej instancji, musiałoby prowadzić do pozbawienia jakiegokolwiek normatywnego znaczenia tych przepisów, które zmierzają do skoncentrowania faktów i dowodów w postępowaniu rozpoznawczym w pierwszej instancji, z wyjątkową jedynie możliwością uzupełniającego ich przedstawienia w apelacji i w odpowiedzi na nią, gdy strony wykażą, że wcześniej nie mogły z nich skorzystać.

Nieodpowiadające obecnym zasadom Kodeksu określenia pozostawione w treści pozostałych, wymienionych przepisów o postępowaniu apelacyjnym ("zbieranie materiału", "sprawa wymaga postępowania dowodowego") nie mogą być rozumiane, jako otwierające sądowi drugiej instancji możliwość nieograniczonego działania z urzędu. Sąd "zbiera" jedynie dowody przedstawione przez strony, od nich też - a nie od sądu, nawet drugiej instancji - zależy obecnie to, czego "sprawa wymaga".

Nader istotna kwestia wyłania się na tle formalnie częściowo korzystnego dla powoda rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego i zaskarżenia w kasacji tego wyroku "w całości". Wymaga ona rozważenia, chociaż w uzasadnieniu kasacji nie tylko nie odniesiono się do dopuszczalności takiego określenia granicy zaskarżenia oraz wniosku kasacji, ale w ogóle jej nie dostrzeżono.

Uznać jednak należy, że Sąd drugiej instancji, błędnie oceniając związanie granicami "wniosków apelacji", nie miał na uwadze, że zawarty w odpowiedzi na pozew "wniosek o zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda, kwoty 6.500 zł z ustawowymi odsetkami", określany następnie "uznaniem powództwa" w rzeczywistości nie zawierał choćby nawet częściowego uznania powództwa przez pozwanego. Przeciwnie bowiem, był on - w żadnym razie nie przysługującą w procesie pozwanemu - próbą zmiany "przytoczonych okoliczności faktycznych uzasadniających żądanie" zawartych we wniesionym przeciwko niemu pozwie (art. 187 § 1 pkt 1 i 2 kpc). "Wniosek" ten opierał się bowiem na zamiarze pozwanego wykazania, że nie zawarł z powodem umowy sprzedaży samochodu, a jedynie umowę pożyczki, której resztę w ten sposób zamierzał zwrócić powodowi. Na wykazaniu zasadności tego wniosku skupił się Sąd drugiej instancji.

Przedmiot procesu jest kwestią od lat sporną w procesualistyce i nie jest rolą orzecznictwa sądowego (w tym i Sądu Najwyższego) teoretyczne jego definiowanie. Wystarczającym bowiem jest, że z treści zarówno powołanego art. 187 kpc, z art. 321 § 1 oraz art. 328 § 2 kpc, jak i - istotnego w tej mierze - art. 366 kpc, wynika niewątpliwie, że decydujące jest zawarte w pozwie żądanie i jedynie jego treść oraz podstawa faktyczna (jeśli powód później ich w dozwolony sposób nie zmienił) decydują następnie o tym, "co w związku z podstawą sporu stanowiło przedmiot rozstrzygnięcia". Całkowicie bezpodstawna była więc dopuszczalność przyjęcia, jak to uczynił Sąd Apelacyjny, że pozwany - zamiast dokonać wprost zapłaty - może w procesie skutecznie zaoferować powodowi - nie tylko inną niż dochodzona kwotę, ale i z całkowicie innego tytułu, czyli wynikającą z innych okoliczności faktycznych niż powołane na uzasadnienie rozpoznawanego w sprawie żądania pozwu. Tymczasem nie stanowi uznania powództwa wniosek pozwanego o zasądzenie od niego innej niż dochodzona kwoty i z innego niż wskazany w pozwie tytułu. Nawet jednak gdyby oceniać taki wniosek pozwanego w płaszczyźnie uznania przez niego powództwa, to byłby on - oczywiście - zarówno sprzeczny z prawem, jak i zmierzał do obejścia prawa, które jedynie powodowi zapewnia określenie przedmiotu sporu (art. 213 § 2 kpc).

Jeśli pozwany nie miał w pierwszej instancji uprawnienia do zmiany przedmiotu rozstrzygnięcia w sprawie, to nie mógł go również uzyskać przy konstruowaniu apelacji. Kwestionował w niej uwzględnienie powództwa i w swoich wnioskach wnosił "o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kwoty 6.500 zł" lub o "uchylenie zaskarżonego wyroku".

Po pierwsze więc w apelacji tej, czego nie dostrzegł Sąd Apelacyjny, w rzeczywistości nie zaskarżono wydanego w sprawie wyroku uwzględniającego w całości żądanie powoda "w części..., gdy chodzi o zasądzenie roszczenia przewyższającego kwotę 6.500 zł", gdyż istnienie po stronie powoda takiego roszczenia nadal w całości kwestionowano. Po wtóre - także i we wnioskach zawartych w tej apelacji, powołanych przez Sąd Apelacyjny, jako rzekomo go wiążące, pozwany również nie domagał się jakiejkolwiek zmiany wydanego wyroku, tylko wydania nowego - "poprzez zasądzenie kwoty", do wysokości której "uznał powództwo". Już w pierwszym zdaniu uzasadnienia apelacji uzupełniono to żądanie stwierdzeniem: "gdyż taką kwotę faktycznie winien był powodowi w wyniku rozliczeń na tle zaciągniętej... przez pozwanego pożyczki u powoda". Skoro "uznanie" takie pozwanemu nie służyło, to także przy zaskarżaniu wyroku nadal nie mógł on mieć interesu, (co pozbawia go tzw. gravamen), w uzyskaniu w wyniku rozpoznania apelacji rozstrzygnięcia w kwestii leżącej poza przedmiotem postępowania określonym (z reguły - gdyż poza np. ew. zarzutem potrącenia, czy powództwem wzajemnym) wyłącznie zakresem żądań powoda wynikających z przedstawionych przez niego faktów (okoliczności faktycznych sprawy). Zarówno więc wniosek apelacji, jak i, uwzględniające go, zaskarżone rozstrzygnięcie, nie polegały na zmianie części wyroku Sądu pierwszej instancji, a na wydaniu w to miejsce nowego wyroku co do innego niż dochodzone roszczenie. Ani bowiem pozwany o to nie wnosił ani też Sąd Apelacyjny nie zmienił zaskarżonego wyroku jedynie przez obniżenie zasądzonej na rzecz powoda kwoty. Treść orzeczenia tego Sądu świadczy - przeciwnie - o odmiennym rozstrzygnięciu wbrew zakazowi orzekania "co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem" powoda (art. 321 § 1 kpc). O zamiarze uwzględnienia w całości jedynie żądania zgłoszonego w sprawie przez pozwanego, a nie przez powoda, przekonuje także i to, że Sąd Apelacyjny nie uznał za potrzebne oddalenie powództwa w części przewyższającej zasądzoną przez siebie na nowo kwotę. Za wystarczające uznał zapewne istnienie w wyroku Sądu I instancji punktu oddalającego powództwo w pozostałym, poza uwzględnionym (przez ten Sąd jednak) zakresie.

Musi to prowadzić do wniosku, że powód - mimo, iż Sąd Apelacyjny zmieniając korzystny dla niego wyrok zasądził niezależnie od zgłoszonego w jego pozwie roszczenia, ale na jego rzecz, żądaną przez pozwanego kwotę i ze wskazanego przez niego tytułu - ma interes w zaskarżeniu w kasacji wyroku Sądu drugiej instancji w całości i w żądaniu jego uchylenia w tym samym zakresie. Sąd Apelacyjny bowiem sam - niekonsekwentnie - stwierdził w uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia, że kwestia pożyczki pozostaje poza twierdzeniami faktycznymi na jakich powództwo było oparte. Jeżeli więc Sąd ten nie mógł rozstrzygać w tym przedmiocie na żądanie pozwanego, to wydany przez niego wyrok musi być w tych okolicznościach uznany za - w istocie - w całości niekorzystny dla powoda. Wymagał zatem uchylenia w całości, w uwzględnieniu uzasadnionej części alternatywnego wniosku zawartego w kasacji. W pozostałej części tego wniosku pominięto jednak, że wyrok Sądu I instancji był w istotnej mierze korzystny dla powoda i nie był przez niego zaskarżony. Czyniło to bezpodstawnym orzeczenie także stosownie do art. 393[13] zd. drugie(8) kpc.

Natomiast nie do uwzględnienia był również wniosek o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie apelacji, gdyż pozostawał w oczywistej sprzeczności z częściowo wykazaną podstawą naruszenia przez Sąd Apelacyjny przepisów postępowania (art. 393[15](9) kpc). Równie oczywiście bezpodstawny był także zawarty w kasacji wniosek o "zmianę wyroku Sądu I instancji polegającą na zasądzeniu odsetek od dnia 24 października 1994 roku". Przy składaniu tego wniosku wyraźnie pominięto, że wyrok ten nie był zaskarżony apelacją przez powoda, a jedynie przez pozwanego (art. 384 kpc).

W świetle zamieszczonych już wyżej wywodów co do postępowania dowodowego w drugiej instancji bez znaczenia musi też pozostać twierdzenie, iż powód pozbawiony został przez Sąd Apelacyjny możliwości "przytoczenia materiału dowodowego służącego uzasadnieniu - dalszemu - jego roszczenia". Takie dowody był bowiem obowiązany przedstawiać bez zwłoki już w pierwszej instancji, z zastrzeżeniem negatywnych dla niego skutków (art. 217 § 1 kpc). Ubocznie można jedynie dodać, iż na istnienie takich dalszych jeszcze dowodów w kasacji nawet nie próbowano powołać się w sposób konkretny (tj. przez ich wskazanie). Wymagane zaś w art. 393[3](10) kpc przytoczenie uzasadnienia podstaw kasacyjnych nie może się sprowadzać do gołosłownych twierdzeń.

KANCELARIA PRAWNA

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl