16.09.2010

Nowe fakty i dowody

Nie jest rzeczą sądu drugiej instancji ponowne rozpoznawanie sprawy w sensie prowadzenia postępowania dowodowego od nowa i w odniesieniu do okoliczności, które nie były przedmiotem badania przez Sąd I instancji, na którym spoczywa ciężar prowadzenia postępowania dowodowego.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy - Sąd Ubezpieczeń Społecznych w W. wyrokiem z dnia 20 maja 2008 r. (...) oddalił odwołanie wnioskodawcy - Ryszarda B. od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w W. z dnia 13 marca 2007 r., stwierdzającej ustanie prawa wnioskodawcy do policyjnej renty inwalidzkiej.

Sąd Okręgowy ustalił, że wnioskodawca (ur. dnia 7 czerwca 1952 r.) został zwolniony ze służby w Urzędzie Ochrony Państwa w dniu 5 stycznia 2001 r.

Dnia 14 marca 2001 r. organ emerytalny wydał decyzję o ustaleniu prawa wnioskodawcy do emerytury policyjnej; wypłatę zawieszono z uwagi na pobieranie rocznego świadczenia do dnia 5 stycznia 2002 r.

Orzeczeniem Wojewódzkiej Komisji Lekarskiej MSW w L. z dnia 5 lipca 2001 r. wnioskodawca został uznany za całkowicie niezdolnego do służby i zaliczony do III grupy inwalidów w związku ze służbą - okresowo do lipca 2004 r. U wnioskodawcy rozpoznano wówczas m.in. neurastenię oraz nadciśnienie tętnicze II okresu, a które to schorzenia uzasadniały związek ze służbą.

W związku z powyższym decyzją organu emerytalnego z dnia 27 sierpnia 2001 r. ustalono wnioskodawcy prawo do policyjnej renty inwalidzkiej III grupy w związku ze służbą oraz prawo do emerytury policyjnej wraz ze zwiększeniem wynikającym z art. 15 ust. 4 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.

Orzeczeniem z dnia 9 września 2004 r. Regionalna Komisja Lekarska ABW w L. stwierdzając, że inwalidztwo istnieje od stycznia 2001 r., ponownie zaliczyła wnioskodawcę do III grupy inwalidów w związku ze służbą - okresowo do stycznia 2007 r.

Następnie orzeczeniem z dnia 19 stycznia 2007 r. Regionalna Komisja Lekarska ABW w L. po stwierdzeniu, że inwalidztwo istnieje od stycznia 2001 r. orzekła, iż zalicza wnioskodawcę do III grupy inwalidów w związku ze służbą - okresowo do stycznia 2010 r. Orzeczenie to zostało -w ramach nadzoru - uchylone przez Centralną Komisję Lekarską ABW orzeczeniem z dnia 27 lutego 2007 r. Ustalono, że od stycznia 2001 r. wnioskodawca był inwalidą III grupy w związku ze służbą, natomiast od dnia 26 lutego 2007 r. jest zdolny do służby z ograniczeniem.

Powyższe orzeczenie stało podstawą wydania decyzji z dnia 12 marca 2007 r. o zmianie emerytury policyjnej, którą stwierdzono utratę zwiększenia, o którym mowa w art. 15 ust. 4 powołanej ustawy oraz skarżonej w niniejszej sprawie decyzji z dnia 13 marca 2007 r. o ustaniu prawa do policyjnej renty inwalidzkiej.

W toku postępowania dowodowego Sąd Okręgowy dopuścił dowód z opinii biegłych sądowych lekarzy specjalistów: kardiologa, psychiatry i neurologa, celem ustalenia, czy wnioskodawca jest inwalidą i której grupy w rozumieniu art. 20 ust. 1 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (Dz. U. 2004 r. Nr 8 poz. 67).

W łącznej opinii z dnia 1 sierpnia 2007 r. biegli rozpoznali u wnioskodawcy nadciśnienie tętnicze I okresu, zaburzenia adaptacyjne oraz zespół bólowy kręgosłupa na tle zmian zwyrodnieniowych i dyskopatii i stwierdzili, że nie jest on inwalidą I lub II grupy w rozumieniu wyżej przywołanej ustawy. Biegli uznali wnioskodawcę za zdolnego do pracy (III grupa). Stwierdzono, że nadciśnienie tętnicze I okresu bez powikłań narządowych oraz przerostu mięśnia sercowego oraz zespół bólowy kręgosłupa na tle zmian zwyrodnieniowych i dyskopatii nie powodują niezdolności do pracy i nie pozostają w związku ze służbą.

Biegły psychiatra uznał, że zaburzenia adaptacyjne nie powodują niezdolności do pracy i należy wnioskodawcę zaliczyć do III grupy.

W uzupełnieniu opinii z dnia 28 listopada 2007 r. biegli stwierdzili, że nie stwierdzają u wnioskodawcy jakiegokolwiek inwalidztwa (przy czym biegły psychiatra powołał się na istnienie grupy III - zdolny do pracy), zatem nie ma ono związku ze służbą, ani charakteru stałego, bądź okresowego.

Zważywszy na treść powyższego uzupełnienia opinii Sąd zobowiązał biegłych, w szczególności biegłego psychiatrę, do wyjaśnienia rozbieżności w treści opinii głównej oraz uzupełniającej - po szczegółowym zapoznaniu się z przepisami dotyczącymi orzekania inwalidztwa wg ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.

Po ponownej szczegółowej analizie akt, w tym dokumentacji medycznej wnioskodawcy oraz przeanalizowaniu całości przepisów, biegli wydali kolejną opinię uzupełniającą, w której stwierdzili, że wnioskodawca nie jest inwalidą żadnej z grup w rozumieniu ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin. Biegły psychiatra wyjaśnił jednocześnie, że błędnie wskazał istnienie u wnioskodawcy III grupy, gdyż sugerowało to niezdolność do służby. W swoich poprzednich opiniach zajmował stanowisko, że wnioskodawca jest zdolny do pracy, co odpowiadało stwierdzeniu, że jest zdolny do każdej pracy, w tym służby w UOP. Sprecyzował ostatecznie swoją opinię stwierdzając, że Ryszard B. nie jest inwalidą żadnej z grup.

W ocenie Sądu ostatnia opinia, pomimo wcześniejszych niedoskonałości, w sposób nie budzący wątpliwości potwierdza konkluzje zawarte w orzeczeniu Centralnej Komisji Lekarskiej ABW w W. z dnia 27 lutego 2007 r., wskazuje bowiem, że u wnioskodawcy brak jest inwalidztwa którejkolwiek z grup w rozumieniu ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. Sąd uznał zatem tę opinię za miarodajny dowód w sprawie. Strony, a w szczególności wnioskodawca, nie zgłaszały zastrzeżeń co do treści tej opinii.

Przytaczając treść art. 19, 20 ust. 2 i 3 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (Dz. U. 2004 r. Nr 8 poz. 67 ze zm.), Sąd Okręgowy wskazał, iż ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, w szczególności z opinii biegłych sądowych lekarzy wynika, że wnioskodawca nie jest całkowicie niezdolny do służby i nie uznaje się go za inwalidę którejkolwiek z grup. Odwołujący nie spełnia zatem przesłanek niezbędnych do przyznania prawa do policyjnej renty inwalidzkiej.

Apelację od tego wyroku złożył wnioskodawca, zaskarżając go w całości i zarzucając mu:

1) naruszenie prawa skutkujące z mocy art. 379 pkt 5 kpc nieważnością postępowania; naruszenie to polegało na pozbawieniu wnioskodawcy możliwości obrony swoich praw poprzez doręczenie mu opinii biegłych już po zamknięciu rozprawy przez co nie mógł ich zakwestionować;

2) naruszenie przepisów postępowania w szczególności art. 149 § 2 kpc mające istotny wpływ na wynik zaskarżonego rozstrzygnięcia poprzez nie doręczenie wezwania na posiedzenie w terminie 7 dni przed wyznaczoną datą rozprawy na dzień 20 maja 2008 r. pozbawiające wnioskodawcę możliwości wniesienia uzasadnionych zastrzeżeń co do opinii biegłych wydanych w sprawie;

3) naruszenie przepisów postępowania w szczególności art. 5 kpc mające istotny wpływ na wynik sprawy, poprzez nie poinformowanie przez Sąd orzekający o możliwości, trybie i sposobie wniesienia zastrzeżeń ustnie bądź na piśmie do opinii biegłych stanowiących główny dowód w sprawie;

4) naruszenia przepisów postępowania w szczególności art. 328 § 2 kpc mające istotny wpływ na wynik sprawy, poprzez nie wskazanie przez sąd w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, dlaczego odmówił wiarygodności i mocy dowodowej orzeczeniom Regionalnych Komisji Lekarskich z L. z dnia 9 września 2004 roku i z dnia 19 stycznia 2007 roku;

5) naruszenie przepisów postępowania w szczególności art. 233 § 1 kpc poprzez zaniechanie przez sąd wszechstronnego rozważenia całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie i przyjęcie wbrew zasadom logiki i doświadczenia życiowego na podstawie opinii biegłych specjalistów lekarzy sądowych, że wnioskodawca nie może zostać zaliczony do III grupy inwalidztwa funkcjonariuszy zdolnych do pracy, ale nie zdolnych do służby.

W oparciu o tak sformułowane zarzuty apelujący wniósł o zmianę zaskarżonego rozstrzygnięcia i przywrócenie wnioskodawcy prawa do policyjnej renty inwalidzkiej, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego rozstrzygnięcia w całości i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w W. do ponownego rozpoznania.

Ponadto w oparciu o art. 382 kpc wniósł o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych specjalistów z zakresu kardiologii, psychiatrii i neurologii na okoliczność, czy wnioskodawca jest inwalidą i której grupy w rozumieniu art. 20 ust. 1 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin, czyli czy jest całkowicie niezdolny do służby.

W uzasadnieniu apelacja podnosi, iż przedmiotowe postępowanie przeprowadzone za sygnaturą (…) dotknięte jest nieważnością. Wnioskodawca w toku sprawy został pozbawiony możliwości obrony swoich praw. Przez cały okres rozpoznawania niniejszej sprawy wnioskodawcy nigdy nie doręczono wezwania na rozprawę, tak aby mógł zaprezentować swoje merytoryczne stanowisko, czy też wypowiedzieć się co do wyboru biegłych i ich liczby, czy też co do dowodu z ich opinii. Wnioskodawca otrzymał jedynie zawiadomienie o terminie rozprawy wyznaczonej na dzień 20 maja 2008 r., które zostało mu doręczenie w czasie krótszym niż 7 dni od daty wyznaczonego terminu rozprawy łącznie z odpisami opinii biegłych i opiniami uzupełniającymi. W konsekwencji takiego stanu rzeczy wnioskodawca nabrał przekonania, że sąd zamknął już rozprawę, w rezultacie niedopuszczalne będzie wnioskowanie o nowe środki dowodowe, a na posiedzeniu w dniu 20 maja 2008 r. zostanie ogłoszone wyłącznie orzeczenie. Natomiast zgodnie z art. 149 § 2 zdanie drugie kpc wezwanie powinno być doręczone co najmniej na tydzień przed posiedzeniem. Tymczasem wnioskodawca otrzymał wyłącznie zawiadomienie, z którego wynikało, że jego udział w rozprawie nie jest obowiązkowy. W konsekwencji powyższego wskazane uchybienia pozbawiły wnioskodawcę możliwości obrony swoich praw, co z mocy art. 379 pkt 5 kpc czyni całe postępowanie nieważnym.

Za uzasadnione należy również uznać naruszenia art. 5 kpc, zgodnie z którym w razie uzasadnionej potrzeby sąd może udzielić stronom i uczestnikom postępowania występującym w sprawie bez adwokata lub radcy prawnego niezbędnych pouczeń co do czynności procesowych. Odnosząc powyższą regulację do stanu faktycznego w niniejszej sprawie należy podnieść, że w opiniach biegłych specjalistów lekarzy sądowych zachodziły istotne rozbieżności, na które zwrócił uwagę również sąd orzekający w sprawie. W konsekwencji takiego stanu rzeczy sąd powinien pouczyć wnioskodawcę w zawiadomieniu z dnia 21 kwietnia 2008 r. o możliwości wniesienia zastrzeżeń do przedmiotowych opinii, czy to ustnie na rozprawie, czy to na piśmie. Podkreślić trzeba, że brak takiego pouczenia miał istotny wpływ na wynik zaskarżonego wyroku. Wnioskodawca przekonany był bowiem, że nie może już wnioskować, czy to o opinię kolejnych biegłych, czy o jej uzupełnienie ustnie na rozprawie przez tych samych biegłych. W związku z faktem, że sąd wyłącznie oparł się na przedmiotowej opinii przy orzekaniu co do meritum odwołania, wskazane naruszenie należy uznać za uzasadnione i mające istotny wpływ na wynik postępowania. Co więcej, sąd w uzasadnieniu zaskarżonego rozstrzygnięcia nie wskazał dlaczego odmówił wiarygodności i mocy dowodowej orzeczeniom Regionalnej Komisji Lekarskiej w L. z dnia 9 września 2004 r. i 19 stycznia 2007 r. Zgodnie z art. 328 § 2 kpc uzasadnienie wyroku powinno zawierać wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, a mianowicie: ustalenie faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz wyjaśnienie podstawy prawnej z przytoczeniem przepisów prawa. Sąd w niniejszej sprawie całkowicie pominął inne środki dowodowe poza opinią biegłych, która - jak sam stwierdził w uzasadnieniu zaskarżonego rozstrzygnięcia - zawiera istotne rozbieżności.

Również za uzasadniony należy uznać zarzut naruszenia art. 233 §1 kpc przez Sąd orzekający w sprawie. Zgodnie z tym przepisem sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego materiału zebranego w sprawie. W przedmiotowym postępowaniu sąd, orzekając co do meritum, oparł się wyłącznie na opiniach biegłych lekarzy sądowych z zakresu kardiologii, neurologii i psychiatrii. Sąd stwierdził, że "ostatnia opinia, pomimo wcześniejszych niedoskonałości w sposób nie budzący wątpliwości potwierdziła konkluzje zawarte w orzeczeniu Centralnej Komisji Lekarskiej ABW w W. z dnia 27 lutego 2007 r.". Sąd uznał ten dowód za miarodajny, w konsekwencji czego stwierdził, że brak jest u wnioskodawcy inwalidztwa którejkolwiek z grup w rozumieniu ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SG, BOR, PSPiSW oraz ich rodzin. Nie sposób zgodzić się z taką oceną przedmiotowej opinii. Jest ona bowiem sprzeczna z zasadami logiki i doświadczenia życiowego, co więcej, jak to z okoliczności wynika, została wydana przez biegłych, którzy wykazali się kompletną nieznajomością przepisów regulujących orzekanie o stopniu inwalidztwa z wyżej cytowanej ustawy. Na potwierdzenie przytoczonych okoliczności trzeba podnieść, że w pierwszej opinii z dnia 1 sierpnia 2007 r. biegli zaliczyli wnioskodawcę do III grupy inwalidztwa funkcjonariuszy - zdolnych do pracy, ale niezdolnych do służby.

Jednocześnie zaznaczono, że wnioskodawca nie jest inwalidą I ani II grupy w rozumieniu przedmiotowej ustawy. Następnie w opinii uzupełniającej z dnia 28 listopada 2007 r. biegły neurolog stwierdził, że "nie znajduje u opiniowanego podstaw do stwierdzania inwalidztwa, jak i inwalidztwa związanego ze służbą wojskową obecnie, jak i w przeszłości".

Odwołujący przeszedł na rentę nie w związku ze służbą wojskową ale w związku ze służbą w UOP i wcześniejszą służbą w Policji. Nie sposób zatem przyjąć w świetle zasad doświadczenia życiowego i logiki, że biegły opiniujący w sprawie wiedział do jakiej służby niezdolność wnioskodawcy bada i że dokonał tego zgodnie z przepisami ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SG, BOR, PSP i SW oraz ich rodzin. Nadto biegły psychiatra po wcześniejszym zobowiązaniu przez sąd do szczegółowego zapoznania się z przepisami wyżej cytowanej ustawy regulującymi zasady orzekania o stopniu inwalidztwa funkcjonariuszy, w opinii z dnia 28 listopada 2007 r. podtrzymał swoją wcześniejszą opinię i zaliczył wnioskodawcę do III grupy inwalidztwa funkcjonariuszy - zdolnych do pracy, ale niezdolnych do służby.

Jednocześnie stwierdził, "że nie jest w stanie określić daty powstania niezdolności do pracy oraz jej związku ze służbą, gdyż takiej niezdolności nie stwierdził". Powyższe okoliczności wskazują na fakt, że całość opinii biegłego psychiatry jest nielogiczna i wewnętrznie sprzeczna. Ewidentnym bowiem jest, że lekarz opiniujący nie przyjął do wiadomości, że na podstawie art. 20 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SG, BOR, PSP i SW oraz ich rodzin, funkcjonariusz może zostać zaliczony do III grupy inwalidztwa jako zdolny do pracy, ale niezdolny do służby. Wreszcie w opinii z dnia 29 lutego 2008 r. biegły psychiatra przyznał, "że po szczegółowym przeanalizowaniu całości przepisów przedmiotowej ustawy stwierdza brak inwalidztwa którejkolwiek z grup u odwołującego się". W rezultacie powyższego należy jednoznacznie stwierdzić, że przeprowadzone dowody z opinii biegłych nie zasługują na obdarzenie ich wiarygodnością i mocą dowodową. Opiniujący bowiem wykazali się nieznajomością przepisów, na podstawie których orzeka się o stopniu inwalidztwa funkcjonariuszy. Biegły psychiatra nawet sam przyznał, że z całością tych regulacji zapoznał się dopiero przy kolejnej, trzeciej już opinii uzupełniającej, a natomiast biegły neurolog badał zdolność do służby wojskowej wnioskodawcy, gdy tymczasem wnioskodawca został uznany za inwalidę III grupy w związku ze służbą w UOP. W konsekwencji powyższych uchybień nie można uznać zgodnie z zasadami logiki i doświadczenia życiowego, że całokształt opinii w sprawie w sposób nie budzący wątpliwości potwierdza wcześniejsze orzeczenia Centralnej Komisji Lekarskiej ABW w W. z dnia 27 lutego 2007 r. Jako, że opisany dowód z opinii był kluczowy w sprawie naruszenie art. 233 kpc należy uznać za uzasadnione.

Na uwzględnienie zasługuje również wniosek o powołanie dowodów z opinii innych biegłych. Wnioskodawca pragnie podnieść, że wcześniej nie miał możliwości wnioskować o kolejne środki dowodowe, gdyż przekonany był, iż sąd zamknął rozprawę i niedopuszczalna jest już jakakolwiek inicjatywa dowodowa. Co więcej należy podnieść, że wnioskodawca działał bez adwokata czy radcy prawnego, a sąd orzekający w sprawie nie pouczył go o możliwości sposobie i trybie dokonania takiej czynności procesowej. W konsekwencji powyższego biorąc pod uwagę rodzaj i charakter popełnionych błędów przez sąd orzekający w sprawie w zakresie oceny wiarygodności i mocy dowodowej przedmiotowej opinii - w ocenie apelującego - apelację należy uznać za uzasadnioną.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja wnioskodawcy zasługuje na uwzględnienie w zakresie, w jakim stawia zarzut zaniechania przez Sąd I instancji wszechstronnego rozważenia całokształtu materiału dowodowego, a przez to niedokonanie właściwej oceny stanu zdrowia wnioskodawcy, mającej znaczenie dla nabycia prawa do policyjnej renty inwalidzkiej.

Na wstępie - wobec zgłoszonego w apelacji zarzutu zaistnienia w niniejszej sprawie nieważności postępowania, przejawiającej się na pozbawieniu możności obrony swych praw przez wnioskodawcę - Sąd Apelacyjny uznał za celowe przedstawienie przebiegu podejmowanych w sprawie czynności procesowych przez Sąd I instancji, jako mające pierwszoplanowe znaczenie dla przystąpienia do oceny merytorycznej poprawności zaskarżonego wyroku.

Sąd Okręgowy doręczył wnioskodawcy odpis odpowiedzi na odwołanie i zobowiązał do ewentualnego zgłoszenia wniosków dowodowych w dniu 21 maja 2007 r. (k. 9 a.s.).

Wnioskodawca - w odpowiedzi na powyższe - złożył w dniu 29 maja 2007 r. (k. 8 a.s.) wyraźny i jednoznaczny wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych z zakresu neurologii, psychiatrii i kardiologii, celem dokonania oceny jego stanu zdrowia i weryfikacji orzeczenia CKL w W. z dnia 27 lutego 2007 r., którym to orzeczeniem wnioskodawca nie został zaliczony do żadnej z grup inwalidztwa w związku ze służbą, a uznano go za zdolnego do służby z ograniczeniem.

Postanowieniem z dnia 18 czerwca 2007 r. Sąd okręgowy dopuścił dowód z opinii biegłego kardiologa, psychiatry i neurologa, celem ustalenia czy wnioskodawca jest inwalidą i której grupy w rozumieniu art. 20 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r., a jednocześnie przeprowadzenie tego dowodu zostało zlecone w drodze pomocy sądowej Sądowi Okręgowemu w L.

Odpis tego postanowienia wnioskodawca otrzymał dnia 2 lipca 2007 r.

Dnia 1 sierpnia 2007 r. biegli - po przeprowadzeniu badania wnioskodawcy oraz po zapoznaniu się z jego dokumentacją lekarską - wydali opinię łączną w tej sprawie.

Akta sprawy wraz z opinią biegłych wróciły do Sądu Okręgowego w W. w dniu 1 października 2007 r.

Zarządzeniem z dnia 26 października 2007 r. sędzia-referent poleciła uzupełnić przez biegłych wydaną opinię poprzez m.in. wskazanie daty powstania inwalidztwa oraz czy ma ono związek ze służbą, czy ma charakter stały czy okresy (do kiedy).

Akta trafiły ponownie do Sądu Okręgowego w L. w dniu 2 listopada 2007 r.

Biegli wydali opinie uzupełniające dnia 28 listopada 2007 r. i akta wróciły do Sądu Okręgowego w W.

Jednakże zarządzeniem z dnia 4 stycznia 2008 r. sędzia-referent ponownie zobowiązała biegłych do wyjaśnienia, czy znane są im przepisy regulujące ustalanie inwalidztwa funkcjonariuszy służb mundurowych, a w tym poinformowała biegłego psychiatrę, iż III grupa oznacza - zgodnie z ustawą - całkowitą niezdolność do służby.

Biegli uzupełnili swoją opinię dnia 29 lutego 2007 r. i akta sprawy zostają zwrócone Sądowi Okręgowemu w W. dnia 18 marca 2008 r.

Zarządzeniem z dnia 28 marca 2008 r. sędzia-referent wyznaczyła termin rozprawy na dzień 20 maja 2008 r., polecając jednocześnie zawiadomić o nim strony oraz doręczyć im odpisy wszystkich opinii biegłych.

Wnioskodawca odebrał to zawiadomienie wraz z odpisami opinii biegłych w dniu 6 maja 2008 r., a więc na 14 dni przed wyznaczonym terminem rozprawy.

Na rozprawę w dniu 20 maja 2008 r. wnioskodawca nie stawił się - prawidłowo o terminie zawiadomiony. Na tym terminie Sąd zamknął rozprawę i ogłosił wyrok w sprawie.

Mając na uwadze powyższe, zarzut pozbawienia możności obrony swych praw - jaki został zgłoszony w apelacji - jest co najmniej niezrozumiały i jako taki jest nieuzasadniony.

W tej sytuacji - przechodząc do zbadania dalszych zarzutów apelacyjnych - podnieść wypada, że sąd drugiej instancji kieruje się w prowadzeniu postępowania dowodowego regułami art. 382 i art. 381 kpc. Może wprawdzie przy rozpoznaniu apelacji naprawić błędy zarówno organu emerytalno-rentowego, jak i sądu I instancji, ale nie może tego czynić w ich zastępstwie, a więc poszukiwać zarówno okoliczności spornych, jak i dowodów dla ich wyjaśnienia. Nie jest rzeczą sądu drugiej instancji ponowne rozpoznawanie sprawy w sensie prowadzenia postępowania dowodowego od nowa i w odniesieniu do okoliczności, które nie były przedmiotem badania przez Sąd I instancji, na którym spoczywa ciężar prowadzenia postępowania dowodowego. Sąd drugiej instancji nie zbiera dowodów, ale - jak stanowi art. 382 kpc - orzeka na podstawie materiału dotychczas zebranego, który może tylko uzupełnić i wykorzystać jako podstawę orzeczenia. Uzupełnienie takie jest jednak możliwe i dopuszczalne tylko wówczas, gdy okoliczności sprawy wskazują na taką potrzebę i to pod warunkiem, że nie zachodzą przeszkody określone w art. 381 kpc.

W okolicznościach faktycznych niniejszej sprawy oraz biorąc pod uwagę zarzuty apelacji, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że przeprowadzenie uzupełniającego postępowania dowodowego jest konieczne.

Z okoliczności faktycznych wynika, że wnioskodawca pełnił służbę w organach policyjnych w okresie od dnia 1 lipca 1978 r. do dnia 31 sierpnia 1990 r., a następnie w Urzędzie Ochrony Państwa od dnia 1 września 1990 r. do dnia 5 stycznia 2001 r. (ostatnio na stanowisku starszego wartownika).

Następnie przyznano mu prawo do emerytury policyjnej, której wypłatę podjęto od dnia 1 lutego 2002 r. tj. po pobraniu rocznego świadczenia pieniężnego.

Orzeczeniem resortowej komisji lekarskiej z dnia 5 lipca 2001 r. wnioskodawca został zaliczony do III grupy inwalidztwa resortowego, pozostającego w związku ze służbą w UOP (stwierdzono wówczas neurastenię § 67 p. 3 kat. D). Inwalidztwo to oznaczono jako okresowe z terminem badania kontrolnego na lipiec 2004 r.

Potem zapadło orzeczenie Regionalnej Komisji Lekarskiej Nr 8 ABW w L. z dnia 9 września 2004 r., w którym stwierdzono, iż wnioskodawca jest trwale niezdolny do służby, ale zdolny do pracy; nadal III grupa resortowa w związku ze służbą, a termin badania kontrolnego na styczeń 2007 r. W orzeczeniu tym lekarze nie stwierdzili istotnych zmian w porównaniu z stanem poprzednim.

Następnie Regionalna Komisja Lekarska Nr 8 ABW w L. orzeczeniem z dnia 19 stycznia 2007 r. ponownie zaliczyła wnioskodawcę do III grupy inwalidztwa resortowego w związku ze służbą, a termin badania kontrolnego wyznaczono na styczeń 2010 r.; nie nastąpiła poprawa stanu zdrowia wnioskodawcy, a występujące u niego schorzenie, które powoduje trwałą niezdolność do służby w ABW, nie ogranicza zdolności do pracy.

Jednakże orzeczenie to zostało - w trybie nadzoru - uchylone przez Centralną Komisje Lekarską ABW w W. (orzeczenie z dnia 27 lutego 2007 r.), która to komisja nie stwierdziła podstaw do zaliczenia wnioskodawcy do jednej z grup inwalidztwa resortowego, a dodatkowo dodała, że wnioskodawca jest zdolny do służby z ograniczeniem. Orzeczenie to było wydane po przeprowadzeniu dodatkowej konsultacji psychiatrycznej. Podkreślono także, że przeciwwskazana jest dla wnioskodawcy służba w warunkach nadmiernego stresu.

Biorąc pod uwagę treść wyżej przywołanych orzeczeń resortowych komisji lekarskich oraz treść opinii biegłych sądowych wydanych w tej sprawie, uznać należy - w ocenie Sądu Apelacyjnego - że istotnym dla rozstrzygnięcia pozostawało i pozostaje ustalenie, na czym polegała tak istotna poprawa stanu zdrowia psychicznego wnioskodawcy (poprzednio neurastenia dawała nawet związek ze służbą), że obecnie nie jest on kwalifikowany do żadnej z grup inwalidztwa resortowego, a nawet mówi się o jego zdolności do służby z ograniczeniem (przeciwwskazana służba w warunkach nadmiernego stresu ?!). Inwalidztwo III grupy trwało wszak u wnioskodawcy od stycznia 2005 r. do dnia 26 lutego 2007 r.

Z tych względów Sąd Apelacyjny dopuścił dowód z opinii łącznej biegłych sądowych lekarzy specjalistów: psychiatry, neurologa i kardiologa (z listy biegłych sądowych Sądu Okręgowego w W.) celem ustalenia, czy wnioskodawca (ur. dnia 7 czerwca 1952 r.) jest inwalidą którejkolwiek z grup inwalidzkich w rozumieniu art. 20 ust. 1 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (Tekst jednolity: Dz. U. 2004 r. Nr 8 poz. 67 ze zm.), a jeżeli inwalidztwo to istnieje, to czy pozostaje ono w związku ze służbą (...), kiedy powstało ewentualne inwalidztwo u wnioskodawcy, czy ma ono charakter stały czy okresowy. Jednocześnie Sąd Apelacyjny wskazał, iż biegli mają wydać swoją opinię po zapoznaniu się z aktami sprawy, zgromadzoną w nich dokumentacją lekarską i z odniesieniem się do stanowiska biegłych sądowych dotychczas wydających opinie w tej sprawie.

Biegli sądowi lekarze w dniach 9 stycznia 2009 r. (psychiatra), 29 styczeń 2009 r. (neurolog) i 2 luty 2009 r. (kardiolog) wydali - każdy w zakresie swojej specjalizacji - opinie, stanowiące załączniki do łącznej ich opinii wydanej w dniu 4 lutego 2009 r., przy czym z uwagi na istniejące u wnioskodawcy schorzenie psychiczne w tejże opinii łącznej pozostają zapisy odnoszące się do tej sfery stanu zdrowia wnioskodawcy.

Z opinii łącznej biegłych wynika, iż wnioskodawca cierpi na przewlekłą nerwicę neurasteniczną upośledzającą sprawność ustroju i nie poddającą się leczeniu. Biegli podnoszą, że załączona do akt sprawy historia choroby z Poradni Zdrowia Psychicznego obejmuje okres od dnia 17 września 1981 r. do września 2006 r. z przerwą na lata 1983-1997. Od 1997 roku wizyty wnioskodawcy stały się systematyczne; w stanie psychicznym dostrzegano wówczas lęk, niepokój, zaburzenia snu, drażliwość, osłabienie, wahania nastroju, rozpoznano nerwicę neurasteniczną, zalecono leki przeciwdepresyjne, obserwowano jedynie krótkie, niepełne poprawy stanu psychicznego. Ponieważ dokumentacja z PZP nie wskazuje - w ocenie biegłych - na poprawę stanu psychicznego wnioskodawcy a inwalidztwo III Grupy w związku ze służbą orzeczono w 2001 r. i 2004 r. z powodu właśnie nerwicy neurastenicznej, uznać należy, iż stan psychiczny uzasadnia zaliczenie wnioskodawcy nadal do III grupy inwalidów w rozumieniu art. 20 ust. 1 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, ABW, AW, BOR, PSP i SW oraz ich rodzin. Inwalidztwo to nadal pozostaje w związku ze służbą; powstało w styczniu 2001 r. i ma charakter okresowy do stycznia 2010 r. Biegli dodatkowo podali, że ich opinia jest zgodna z orzeczeniem RKL ABW z dnia 10 stycznia 2007 r. Natomiast - głównie w ocenie psychiatry - nie można zgodzić się z orzeczeniem CKL ABW z dnia 27 lutego 2007 r., albowiem nie uzasadnia się w nim, na czym polega poprawa stanu psychicznego wnioskodawcy od czasy wydania ostatniego orzeczenia w 2004 r. (opis badania przeprowadzonego przez konsultanta-psychiatrę w dniu 23 lutego 2007 r. o takiej poprawie nie świadczy i nie potwierdza jej też dokumentacja z PZP). Nadto - jak wynika z uwag końcowych opinii łącznej - biegły psychiatra nie zgadza się z wcześniej wydaną w toku niniejszej sprawy opinia biegłego M.D., bowiem myli się tam pojęcie zdolności do pracy ze zdolnością do służby, orzeka III grupę inwalidzką po czym się z tego orzeczenia wycofuje, zmienia rozpoznanie neurastenii na zaburzenia adaptacyjne, przy czym opis badania zmiany tej nie wyjaśnia.

Sąd Apelacyjny uznał wyżej wskazaną opinię łączną (wraz ze stanowiącymi jej załączniki odrębnymi opiniami biegłych) za przekonywującą, opartą na gruntownej ocenie całości zgromadzonej dokumentacji medycznej wnioskodawcy, przewijającą znajomość przepisów prawa i orzecznictwa inwalidzkiego w zakresie służb mundurowych, a tym samym w pełni zasługującą na uznanie za miarodajną w zakresie oceny stanu zdrowia wnioskodawcy.

Skoro zatem wnioskodawca poczynając od stycznia 2001 r. do stycznia 2010 r. jest osobą całkowicie niezdolną do służby i jednocześnie zdolną do pracy, zaś owa całkowita niezdolność do służby pozostaje w związku z tą służbą, to jest on inwalidą III grupy w rozumieniu art. 20 ust. 1 pkt 3 i ust. 2 cytowanej wyżej ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. i przysługuje mu prawo do okresowej renty od dnia 25 lutego 2007 r. (dzień stwierdzenia ustania prawa w skarżonej decyzji) do dnia 31 stycznia 2010 r. (końcowa data istnienia tegoż inwalidztwa wskazana przez biegłych).

W tym stanie rzeczy, Sąd Apelacyjny - na podstawie art. 386 § 1 kpc - orzekł jak w sentencji wyroku.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 30 września 2008 r.

II CSK 167/2008

Prawidłowe osądzenie sprawy wymaga, by sąd nie pominął istotnych faktów i dowodów, których uwzględnienie miałoby znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Z obowiązywania norm o prekluzji dowodowej nie można bowiem wyprowadzać wniosku o ograniczeniu dopuszczenia w postępowaniu apelacyjnym przez sąd z urzędu istotnego dowodu nawet sprekludowanego, jak i niepowołanego przez strony.

Uzasadnienie

Sąd Apelacyjny w P. wyrokiem z dnia 15 listopada 2007 r. oddalił apelację powoda od wyroku Sądu Okręgowego oddalającego powództwo o zapłatę 2.450.000 zł tytułem zwrotu wpłat dokonanych na udziały ponadobowiązkowe.

Aprobując ustalenia faktyczne i ocenę jurydyczną Sądu Okręgowego, Sąd Apelacyjny oparł rozstrzygnięcie na następujących ustaleniach i wnioskach.

Powód w dniu 22 listopada 2001 r. zawarł z firmą "K." - Dom Inwestycyjny" S.A. z siedzibą w P. umowę odnowienia zobowiązania, na podstawie której miał nabyć własność przysługujących tej Spółce udziałów w Rolniczej Korporacji Spółdzielczej w Cz. o wartości 2.450.000 zł. Natomiast Spółka jako dłużnik miała uzyskać umorzenie części wierzytelności jaką miał powód wobec niej do wysokości 2.450.000 zł.

Spółkę Akcyjną "K." - Dom Inwestycyjny przy umowie jako dłużnika reprezentował Prezes Zarządu Marek U. i Wiceprezes Zarządu Waldemar S. Następnie Spółka pismem z dnia 19 listopada 2001 r. złożyła rezygnację z członkostwa w Rolniczej Korporacji Spółdzielczej w Cz. i wniosła o zarachowanie udziałów w kwocie 2.450.000 zł na poczet udziału członkowskiego powoda. Pismo to w imieniu Spółki podpisały te same osoby Prezes M.U. i Wiceprezes W.S.

W dniu zawierania umowy odnowienia (22 listopada 2001 r.), powód figurował w KRS -, jako prezes Spółki, został wykreślony z rejestru dnia 11 września 2002 r. Natomiast Marek U. nigdy nie był wpisany do KRS-u ani jako członek zarządu, ani jako członek rady nadzorczej.

Powód w dniu 22 listopada 2001 r. złożył deklarację członkowską i zadeklarował wniesienie 4.900 udziałów po 500 zł tj., łącznie 2.450.000 zł. Pozwana uchwałą z dnia 22 listopada 2001 r. przyjęła rezygnację Spółki "K." Dom Inwestycyjny z członkostwa i przypadające jej udziały zarachowała na rzecz powoda.

Zarząd tej Spółki uchwałą z dnia 14 maja 2007 r. potwierdził w trybie art.103 § 1 kc ważność i skuteczność umowy odnowienia z dnia 22 listopada 2001 r.

W tym stanie faktycznym, Sąd Apelacyjny podzielił ocenę jurydyczną Sądu Okręgowego, że zawarta przez strony umowa odnowienia jest nieważna, ponieważ wymieniona Spółka Akcyjna przy zawieraniu umowy nie była, jak tego wymaga art. 379 ksh reprezentowana przez radę nadzorczą lub pełnomocnika powołanego uchwałą zgromadzenia wspólników. Powód bowiem w dniu zawierania umowy był prezesem Spółki, zatem stosownie do tego przepisu w umowie między nim jako członkiem zarządu a spółką akcyjną, spółkę winna reprezentować rada nadzorcza. Art. 379 ksh ma charakter bezwzględnie obowiązujący, co oznacza, że czynności dokonane z jego naruszeniem są nieważne. W konsekwencji nieważna jest umowa odnowienia z dnia 22 listopada 2001 r., jak też oświadczenie Spółki o rezygnacji z członkostwa w pozwanej Korporacji. Zdaniem Sądu Apelacyjnego przy wymienionych czynnościach nie doszło w ogóle do działania osoby prawnej, bowiem przepis art. 39 kc dotyczący "działania fałszywego organu" nie przewiduje możliwości sanowania czynności prawnej dokonanej przez osobę, która nie była organem. W konsekwencji, odwołując się do orzecznictwa Sądu Najwyższego, uznał, że nie doszło do skutecznej rezygnacji wymienionej Spółki z członkostwa w pozwanej Korporacji i do przejścia jej udziałów na rzecz powoda.

Zgłoszone przez powoda dowody w postępowaniu apelacyjnym między innymi z uchwały Rady Nadzorczej "K." - Dom Inwestycyjny S.A. o odwołaniu powoda z funkcji prezesa zarządu z dniem 9 września 2001 r. i powołaniu na prezesa zarządu Marka U. z dniem 10 września 2001 r. uznał za spóźnione.

Powód w skardze kasacyjnej opartej na obu podstawach wymienionych w art. 398[3] § 1 kpc zarzucił naruszenie:

- art. 506 w związku z art. 60 kc, art. 921[1] - 921[5] kc i art. 21 prawa spółdzielczego przez ich niezastosowanie.

Z przepisów procesowych zarzucił naruszenie art. 381 kpc przez jego zastosowanie "w sposób redukujący wymiar sprawiedliwości do procesu formułkowego".

W konkluzji wniósł o zmianę wyroków Sądów obu instancji przez uwzględnienie powództwa, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zarzutowi naruszenia art. 381 kpc nie można odmówić słuszności. Celem tego przepisu i wprowadzenia w art. 207 § 3 kpc reguł prekluzyjnych, określających ramy czasowe uprawnień stron w zakresie powoływania dowodów, jest dążenie do realizacji zasady koncentracji materiału procesowego. Z tego punktu widzenia nie ma jednak podstaw do pomijania przez sądy zasady procesu sprawiedliwego, opartego na wszechstronnym badaniu okoliczności sprawy. Skoro bowiem art. 381 stanowi, że sąd apelacyjny może pominąć nowe fakty i dowody, to tym samym przyjmuje jako zasadę, że nowe fakty i dowody są dopuszczalne, a jedynie wyjątkowo wykluczone. Mogą być pominięte przez sąd II instancji przede wszystkim wtedy, gdy strona ponosi winę za ich nieprzytoczenie wcześniej. Prawidłowe osądzenie sprawy wymaga, by sąd nie pominął istotnych faktów i dowodów, których uwzględnienie miałoby znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Z obowiązywania norm o prekluzji dowodowej nie można bowiem wyprowadzać wniosku o ograniczeniu dopuszczenia w postępowaniu apelacyjnym przez sąd z urzędu istotnego dowodu nawet sprekludowanego, jak i niepowołanego przez strony. Takiemu stanowisku dał wyraz Sąd Najwyższy między innymi w orzeczeniu z dnia 22 lutego 2006 r. III CK 241/2005 (OSNC 2006/10 poz. 174 i w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 19 maja 2000 r. III CZP 4/2000 OSNC 2000/11 poz. 195). Tymczasem Sąd Apelacyjny pominął powołane w postępowaniu apelacyjnym dowody dotyczące istotnej okoliczności, potwierdzające bowiem, że w dacie zawarcia umowy odnowienia prezesem Spółki "K." - Dom Inwestycyjny był Marek U., zaś powód nie był już członkiem zarządu. Ponieważ przepisy kodeksu spółek handlowych nie uzależniają skuteczności powołania członka zarządu od jego wpisu do rejestru, zatem pominięte dowody rzutują tak na ważność umowy odnowienia z dnia 22 listopada 2001 r. jak i na ważność oświadczenia woli Spółki "K." - Dom Inwestycyjny z dnia 19 listopada 2001 r. o rezygnacji z członkostwa w pozwanej Spółdzielni i o zarachowaniu kwoty 2.450.000 zł z tytułu wycofania udziałów na poczet udziału powoda.

Niezasadne pominięcie przez Sąd Apelacyjny powołanych dowodów doprowadziło w konsekwencji Sąd Apelacyjny do wniosku, że powołane w skardze kasacyjnej jako naruszone przepisy prawa materialnego nie mają w sprawie zastosowania. Jednakże jeśli w wyniku przeprowadzenia pominiętych dowodów Sąd dojdzie do wniosku, że reprezentacja Spółki "K." - Dom Inwestycyjny tak przy zawieraniu umowy w dniu 22 listopada 2001 r., jak i przy składaniu oświadczenia o rezygnacji z członkostwa w pozwanej Korporacji była prawidłowa, a więc może się okazać, że czynności te zostały ważnie dokonane, to powołane przepisy prawa materialnego będą miały wówczas zastosowanie, a to mogłoby przesądzać o zasadności powództwa.

Z tych przyczyn zaskarżony wyrok podlega uchyleniu, a sprawa przekazaniu do ponownego rozpoznania (art. 398[15] § 1 kpc).

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 23 lipca 2008 r.

I UK 7/2008

Zgodnie z art. 381 k.p.c., strona, która powołuje w postępowaniu apelacyjnym nowe fakty lub dowody, powinna wykazać, a przynajmniej uprawdopodobnić, że nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji lub że potrzeba powołania się na nie wynikła później, natomiast obowiązkiem sądu drugiej instancji jest dokonanie wszechstronnej oceny wskazanych przez stronę okoliczności, które spowodowały opóźnienie w zgłoszeniu nowych faktów lub dowodów, z punktu widzenia przesłanek i celu omawianego przepisu, podjęcie decyzji o dopuszczeniu bądź pominięciu nowych faktów czy dowodów oraz uzasadnienie swojej decyzji w tym przedmiocie.

Uzasadnienie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w Ł. decyzją z 11 października 2005 r. odmówił ubezpieczonemu Mirosławowi G. prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy. Na podstawie orzeczenia lekarza orzecznika z 9 września 2005 r. organ rentowy ustalił, że ubezpieczony jest całkowicie i trwale niezdolny do pracy oraz do samodzielnej egzystencji od 27 czerwca 2004 r. W uzasadnieniu decyzji odmownej Zakład Ubezpieczeń Społecznych podniósł jednak, że ubezpieczony nie spełnia warunków niezbędnych do przyznania mu prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy, ponieważ nie posiada wymaganych 5 lat okresów składkowych i nieskładkowych przypadających w ciągu ostatniego dziesięciolecia przed zgłoszeniem wniosku o rentę albo przed powstaniem niezdolności do pracy oraz nie posiada łącznie 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych.

Ubezpieczony wniósł odwołanie od powyższej decyzji podnosząc, że wbrew ustaleniom organu rentowego legitymuje się 25-letnim okresem składkowym i nieskładkowym.

Sąd Okręgowy w Ł. - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wyrokiem z 25 września 2006 r. oddalił odwołanie.

Sąd Okręgowy ustalił, że ubezpieczony, urodzony 24 marca 1946 r., posiadający wykształcenie zawodowe, podlegał ubezpieczeniom społecznym do 12 września 1993 r., tj. do zakończenia pobierania zasiłku dla bezrobotnych. Organ rentowy prawidłowo ustalił, że wnioskodawca ma 22 lata 8 miesięcy i 11 dni okresów składkowych oraz 18 dni okresów nieskładkowych.

Sąd pierwszej instancji ustalił również, na podstawie zeznań świadka Józefa M., że w okresie od 1965 r. do 1966 r. oraz od 1972 do połowy 1973 r., w bliżej nieokreślonych okresach czasu i w bliżej nieokreślonym zakresie, wnioskodawca pomagał w zakładzie ciesielskim brata swojej matki - Stanisława M., wykonując różne prace ciesielskie przy zakładaniu dachów. Stanisław M. uzyskał w lipcu 1964 r. świadectwo czeladnicze z zakresu ciesielstwa, a w maju 1977 r. - wpis do ewidencji działalności gospodarczej w zakresie ciesielstwa. Ponowny wpis do ewidencji działalności gospodarczej uzyskał on w czerwcu 1991 r. w zakresie ciesielstwa i sprzedaży hurtowej, a w 1992 r. zmarł.

W lipcu 2005 r. wnioskodawca złożył wniosek o ustalenie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy. Orzeczeniem lekarza orzecznika z 9 września 2005 r. został uznany za całkowicie niezdolnego do pracy i niezdolnego do samodzielnej egzystencji ze stwierdzeniem, że niezdolność ta powstała od 27 czerwca 2004 r. Przyczyną stwierdzenia niezdolności do pracy i niezdolności do samodzielnej egzystencji były: miażdżyca zarostowa kończyn dolnych, stan po amputacji uda lewego dokonanej 27 czerwca 2004 r. z powodu martwicy tkanek, niedokrwienie prawej kończyny dolnej, tętniak aorty brzusznej, przewlekły nieżyt oskrzeli, przebyta sympatektomia lewostronna. Od tego orzeczenia ubezpieczony nie wniósł sprzeciwu.

Sąd Okręgowy przeprowadził dowód z opinii biegłych lekarzy - ortopedy i chirurga naczyń i na podstawie tej opinii ustalił, że wnioskodawca cierpi obecnie na stan po amputacji obu kończyn dolnych na wysokości ud w przebiegu zmian niedokrwiennych z martwicą stóp i goleni, miażdżycę zarostową tętnic kończyn dolnych, tętniaka aorty brzusznej, stan po rewizji lewej tętnicy podkolanowej i sympatektomii lędźwiowej lewostronnej, stan po przeszczepie udowo-podkolanowym prawostronnym. Amputacja prawej kończyny dolnej na wysokości uda nastąpiła w grudniu 2005 r., już po wydaniu orzeczenia przez lekarza orzecznika. Choroba wnioskodawcy rozpoczęła się w maju 2004 r. Wcześniej wnioskodawca nie leczył się z tego powodu. Pierwsze objawy pod postacią bólów wysiłkowych pojawiły się przed około czterema laty. Bóle spoczynkowe rozpoczęły się, według twierdzeń wnioskodawcy, w dniu 3 maja 2004 r. W tym stanie rzeczy Sąd pierwszej instancji ustalił, że schorzenia wnioskodawcy naruszają sprawność organizmu wnioskodawcy w stopniu powodującym całkowitą niezdolność do pracy i niezdolność do samodzielnej egzystencji od 3 maja 2004 r., co wynika z opinii biegłych lekarzy.

Dokonując ustaleń faktycznych odnośnie do legitymowania się przez wnioskodawcę okresami składkowymi i nieskładkowymi, Sąd Okręgowy dał wiarę zeznaniom świadka Józefa M., że wnioskodawca w okresie od 1965 do 1966 r. oraz od 1972 do połowy 1973 r. wykonywał dorywczo u swego wuja Stanisława M. różne prace ciesielskie, w bliżej nieokreślonych okresach czasu i w bliżej nieokreślonym rozmiarze. W ocenie Sądu Okręgowego nie było jednak podstaw do uznania, że w spornych okresach ubezpieczony świadczył pracę na podstawie umowy o pracę lub na podstawie innej cywilnoprawnej umowy rodzącej obowiązek podlegania ubezpieczeniom społecznym, stąd okresy wskazane przez wnioskodawcę w toku postępowania odwoławczego przed Sądem Okręgowym nie zostały zaliczone do okresów składkowych lub nieskładkowych w rozumieniu art. 57 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Tekst jednolity: Dz. U. 2004 r. Nr 39 poz. 353 ze zm.). Sąd pierwszej instancji stwierdził, że w okresach wskazanych przez ubezpieczonego jako okresy jego zatrudnienia Stanisław M. nie prowadził działalności gospodarczej, a wpis do ewidencji działalności gospodarczej uzyskał dopiero od 12 maja 1977 r. Zdaniem Sądu Okręgowego, aktywność zawodowa wnioskodawcy miała w spornych okresach charakter pomocy udzielanej członkowi rodziny, była pracą dorywczą, a nie stałym zatrudnieniem.

W tych okolicznościach Sąd pierwszej instancji uznał odwołanie wnioskodawcy za niezasadne, ponieważ zgodnie z art. 57 ust. 1 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, renta z tytułu niezdolności do pracy przysługuje ubezpieczonemu, który jest niezdolny do pracy, ma wymagany okres składkowy i nieskładkowy, a niezdolność powstała w okresach wymienionych w tym przepisie, albo nie później niż w ciągu 18 miesięcy od ustania tych okresów. W dziesięcioleciu poprzedzającym złożenie wniosku o rentę oraz w dziesięcioleciu przed powstaniem niezdolności do pracy ubezpieczony nie wykazał żadnych okresów składkowych ani nieskładkowych.

Sąd Okręgowy uznał, że chociaż wnioskodawca jest całkowicie niezdolny do pracy i do samodzielnej egzystencji, to nie posiada 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych i z tego względu nie ma podstaw do ustalenia jego prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy.

Powyższy wyrok zaskarżył apelacją wnioskodawca, wnosząc o jego zmianę i ustalenie, że posiada wymagane 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych, oraz przyznanie mu prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy. W uzasadnieniu apelacji ubezpieczony podniósł, że mimo złożonych zaświadczeń o pobieraniu zasiłku dla bezrobotnych Zakład Ubezpieczeń Społecznych uwzględnił okres ubezpieczenia tylko do 12 września 1993 r., nie zaś do 31 marca 1994 r., tj. do końca okresu, w którym skarżący był zarejestrowany jako bezrobotny. Wnioskodawca zakwestionował również uznanie przez Sąd Okręgowy, że nie posiada żadnego okresu ubezpieczenia w ostatnim dziesięcioleciu, podczas gdy legitymuje się on posiadaniem okresu składkowego i nieskładkowego, co wynikało ze złożonego do akt zaświadczenia. Na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik wnioskodawcy wniósł o dopuszczenie dowodu z zeznań wnioskodawcy na okoliczność charakteru jego zatrudnienia w latach 1965-1966, 1972-1973 oraz w 1996 r. Sąd Apelacyjny nie uwzględnił tego wniosku.

Sąd Apelacyjny w Ł., wyrokiem z 25 września 2007 r. oddalił apelację ubezpieczonego. W ocenie Sądu Apelacyjnego zaskarżone orzeczenie jest prawidłowe i nie narusza art. 57 ust. 1 w związku z art. 58 i art. 57 ust. 2 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Wbrew zarzutom apelacji, Sąd Okręgowy ocenił wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału, nie naruszając granic art. 233 § 1 k.p.c. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, Sąd pierwszej instancji słusznie uznał, że zeznania świadka Józefa M. nie dają podstaw do ustalenia, że w okresach podanych przez skarżącego wykonywał on pracę na podstawie umowy o pracę lub na podstawie innej cywilnoprawnej umowy rodzącej obowiązek ubezpieczenia społecznego. Świadek ten nie potrafił sprecyzować konkretnie, w jakich okresach ubezpieczony świadczył pracę, w jakim wymiarze, jakiego rodzaju i na jakiej podstawie prawnej. Zdaniem Sądu drugiej instancji, trafnie Sąd Okręgowy uznał, że była to jedynie okresowa, sporadyczna pomoc świadczona członkowi rodziny przez wnioskodawcę, nie powodująca podlegania ubezpieczeniom społecznym. Sąd Apelacyjny stwierdził, że również zeznania świadka Stanisława J., do których Sąd Okręgowy się nie odniósł, nie mogły stanowić podstawy ustaleń faktycznych co do zatrudnienia wnioskodawcy u Stanisława M., ponieważ świadek ten nie posiadał niezbędnej wiedzy w tym zakresie.

Sąd Apelacyjny przytoczył treść art. 57 ust. 1 w związku z art. 58 ust. 1 pkt 5 i ust. 2 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Stwierdził, że skarżący złożył wniosek o stwierdzenie jego prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy w dniu 26 lipca 2005 r. Jego niezdolność do pracy powstała w związku z amputacją lewej kończyny dolnej na wysokości uda dokonaną w dniu 27 czerwca 2004 r. Nie może ulegać wątpliwości, że wnioskodawca nie legitymuje się posiadaniem 5-letniego okresu składkowego i nieskładkowego przypadającego w ciągu ostatniego dziesięciolecia przed zgłoszeniem wniosku o rentę lub przed powstaniem niezdolności do pracy. Powołane w apelacji zaświadczenie ZUS o objęciu skarżącego ubezpieczeniem społecznym z tytułu zatrudnienia w okresie od 2 maja 1996 r. do 31 sierpnia 1996 r. zostało rzeczywiście pominięte przez Sąd Okręgowy, jednak zaświadczenie to stanowi dowód posiadania przez wnioskodawcę okresu składkowego w rozmiarze tylko czterech miesięcy i nie było wystarczające do przyjęcia spełnienia wymagań określonych w art. 57 ust. 1 ustawy o emeryturach i rentach.

Sąd Apelacyjny, powołując się na wykładnię prawa wynikającą z uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 23 marca 2006 r. I UZP 5/2005 (OSNP 2006/19-20 poz. 3), stwierdził, że ubezpieczony, jako osoba całkowicie niezdolna do pracy, mógłby nabyć prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy bez wykazywania posiadania okresów składkowych i nieskładkowych w ostatnim dziesięcioleciu przed zgłoszeniem wniosku o rentę lub przed powstaniem niezdolności do pracy, z powołaniem się na art. 57 ust. 2 ustawy o emeryturach i rentach, który kształtuje w odmienny i samodzielny sposób przesłanki nabycia prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy w przypadku ubezpieczonych całkowicie niezdolnych do pracy, pod warunkiem jednakże wykazania 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych. Sąd drugiej instancji uznał, że Sąd Okręgowy słusznie ustalił, iż wnioskodawca, który wprawdzie bezsprzecznie jest całkowicie niezdolny do pracy, nie spełnia przesłanek warunkujących przyznanie mu prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy, gdyż nie wykazał 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych. W ocenie Sądu Apelacyjnego, zarówno organ rentowy jak i Sąd Okręgowy zasadnie nie uwzględniły całego okresu zarejestrowania ubezpieczonego jako bezrobotnego, gdyż zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 2 ustawy o emeryturach i rentach w związku z art. 30 ust. 1 "ustawy o bezrobociu" do okresów składkowych zalicza się jedynie okresy pobierania zasiłku dla bezrobotnych i ten okres został ubezpieczonemu zaliczony (od 13 lutego 1992 r. do 12 września 1993 r.).

Sąd Apelacyjny oddalił wniosek o dopuszczenie dowodu z przesłuchania stron jako spóźniony, zgłoszony dopiero na etapie postępowania apelacyjnego, a także dotyczący w części faktów (zatrudnienia wnioskodawcy w 1996 r. poza okresem objętym zaświadczeniem o podleganiu ubezpieczeniom społecznym od 2 maja 1996 r. do 31 sierpnia 1996 r.) niezgłaszanych przez odwołującego się przed organem rentowym albo przed Sądem Okręgowym.

Skargę kasacyjną od wyroku Sądu Apelacyjnego wniósł pełnomocnik wnioskodawcy, zaskarżając wyrok ten w całości. Skarga kasacyjna została oparta na podstawach: 1) naruszenia prawa materialnego, a mianowicie art. 57 ust. 2 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przez jego niezastosowanie w konsekwencji błędnego uznania, że pomimo stwierdzonej u skarżącego całkowitej niezdolności do pracy nie nabył on prawa do renty, 2) naruszenia przepisów postępowania, a mianowicie art. 217 § 1, art. 227 i 236 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c., a także art. 382 i 386 § 1 k.p.c., w następstwie nieprzestrzegania kompetencji sądu odwoławczego i niespełnienia jego procesowej funkcji, w szczególności utrzymania w mocy orzeczenia rażąco naruszającego wskazane przepisy postępowania cywilnego, 3) naruszenia fundamentalnych dla postępowania cywilnego przepisów - art. 217 § 1, art. 227 i 382 k.p.c. poprzez oddalenie wniosku o dopuszczenie dowodu z przesłuchania skarżącego jako strony, co naruszyło jego prawo do rzetelnego procesu i wnikliwego zbadania sprawy w celu ustalenia rzeczywistego stanu faktycznego odnośnie do posiadanego przez niego faktycznego stażu pracy.

Skarżący wniósł o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania z uwagi na konieczność wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości, mianowicie: art. 217 § 1 k.p.c., art. 227 k.p.c. oraz art. 236 k.p.c., ponieważ zaskarżone orzeczenie w sposób rażący naruszyło przepisy postępowania: art. 382 k.p.c. i art. 386 § 1 k.p.c., przez oddalenie apelacji od wyroku Sądu Okręgowego bez przeprowadzenia dowodu z zeznań wnioskodawcy w charakterze strony, co naruszyło z kolei fundamentalne dla postępowania cywilnego przepisy gwarantujące stronom prawo do rzetelnego procesu, który zmierzać powinien do wyjaśnienia kwestii istotnych z punktu widzenia nabycia przez skarżącego prawa do świadczeń z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, które mają niezwykle istotne znaczenie dla jego egzystencji.

Pełnomocnik wnioskodawcy wniósł o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego oraz wyroku Sądu Okręgowego w całości i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania.

W uzasadnieniu skargi kasacyjnej skarżący podniósł, że dowód z przesłuchania wnioskodawcy w charakterze strony miał służyć wyjaśnieniu fundamentalnej kwestii posiadania wymaganego stażu pracy, przez co mógł przyczynić się do wyjaśnienia wątpliwości, które powziął Sąd Okręgowy, a które podzielił również Sąd Apelacyjny, odnośnie treści zeznań świadków Józefa M. i Stanisława J. na okoliczność posiadania przez wnioskodawcę wymaganych okresów składkowych i nieskładkowych. Skarżący podkreślił, że ubezpieczony nie był reprezentowany w postępowaniu przed Sądem Okręgowym przez profesjonalnego pełnomocnika, występował samodzielnie, jednak nie został pouczony o możliwości zgłoszenia wniosku o przeprowadzenie dowodu z jego zeznań w charakterze strony, zatem nie wykorzystał przysługującej mu inicjatywy dowodowej przed Sądem pierwszej instancji nie ze swojej winy. Skarżący podkreślił, że przeprowadzenie wnioskowanego dowodu nie spowodowałoby znacznej zwłoki, a mogłoby się przyczynić w istotnym stopniu do zmiany oceny dokonanej przez Sąd Okręgowy co do charakteru zatrudnienia ubezpieczonego w latach 1965-1966 oraz 1972-1973. Zdaniem pełnomocnika skarżącego, oddalenie wniosku o przeprowadzenie dowodu z przesłuchania wnioskodawcy odebrało mu możliwość ustalenia przez Sąd istnienia przesłanek wymaganych do ustalenia jego prawa do otrzymania świadczenia z ubezpieczenia społecznego koniecznego z punktu widzenia jego egzystencji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga kasacyjna ma uzasadnione podstawy.

Dotyczy to przede wszystkim kasacyjnego zarzutu naruszenia przepisów postępowania, a mianowicie art. 227 i art. 382 k.p.c. w związku z oddaleniem wniosku dowodowego zgłoszonego przez pełnomocnika ubezpieczonego podczas rozprawy apelacyjnej, dotyczącego przesłuchania wnioskodawcy jako strony na okoliczność charakteru jego zatrudnienia w latach 1965-1966 oraz 1972-1973.

Dowód ten miał istotne znaczenie dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy.

Zgodnie z art. 227 k.p.c., przedmiotem dowodu są fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie. Okoliczność prawnego charakteru zatrudnienia wnioskodawcy w latach 1965-1966 oraz 1972-1973 - w szczególności, czy było to zatrudnienie typu pracowniczego, czy też innego rodzaju, jednak również rodzące obowiązek uiszczania składek na ubezpieczenia społeczne, a zatem czy wskazane okresy zatrudnienia mogą zostać potraktowane jako okresy składkowe - stanowiła najbardziej doniosły element ustaleń faktycznych, kiedy zostało już stwierdzone ponad wszelką wątpliwość, że wnioskodawca (po amputacji obydwu kończyn dolnych na wysokości ud i z wieloma innymi schorzeniami, szczegółowo opisanymi w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego) jest całkowicie niezdolny do pracy oraz do samodzielnej egzystencji.

Przyczyną oddalenia odwołania wnioskodawcy od decyzji organu rentowego, odmawiającej stwierdzenia jego prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy, było ustalenie Sądu Okręgowego, że nie legitymuje się on wymaganym okresem posiadania 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych w całym okresie ubezpieczenia. Organ rentowy uwzględnił jako udokumentowany okres ubezpieczenia wynoszący 22 lata 8 miesięcy i 11 dni okresów składkowych oraz 18 dni okresów nieskładkowych. Wnioskodawca przedstawił w toku postępowania przed Sądem Okręgowym twierdzenie, że od marca 1965 r. do marca 1966 r. (jeden rok) oraz od stycznia 1972 r. do czerwca 1973 r. (półtora roku) pracował jako robotnik budowlany w "firmie ciesielskiej" swojego wuja (brata matki) Stanisława M. Ponieważ Stanisław M. zmarł przed wszczęciem postępowania w niniejszej sprawie, na okoliczność swojej pracy w zakładzie ciesielskim Stanisława M. wnioskodawca zgłosił dowody z zeznań świadków Stanisława J. i Józefa M. oraz przedstawił dokumenty, z których wynikało, że Stanisław M. uzyskał świadectwo czeladnika w rzemiośle ciesielstwo oraz prowadził zarejestrowaną działalność gospodarczą w zakresie ciesielstwa. Sąd Okręgowy ustalił - na podstawie zeznań zgłoszonych świadków - że wnioskodawca w okresie od marca 1964 r. do marca 1965 r. oraz od stycznia 1972 r. do czerwca 1973 r. "pomagał w zakładzie ciesielskim brata matki Stanisława M." oraz że "aktywność zawodowa wnioskodawcy miała charakter pomocy, doraźnej pracy, nie zaś stałego zatrudnienia". Przytoczone ustalenie miało decydujące znaczenie dla dokonanej przez Sąd Okręgowy materialnoprawnej oceny co do niespełniania przez wnioskodawcę ustawowych przesłanek przyznania mu renty z tytułu niezdolności do pracy (art. 57 ustawy o emeryturach i rentach). Niedopuszczenie dowodu zaoferowanego przez wnioskodawcę w postępowaniu apelacyjnym stanowiło naruszenie art. 227 k.p.c.

Zgodnie z art. 382 k.p.c., sąd drugiej instancji orzeka na podstawie materiału zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji oraz w postępowaniu apelacyjnym. Kognicja sądu apelacyjnego obejmuje zatem "rozpoznanie sprawy" i to w taki sposób, w jaki mógł i powinien uczynić to sąd pierwszej instancji, którego wyłączna funkcja rozpoznawcza nie budzi oczywiście żadnych wątpliwości. Jeżeli sąd drugiej instancji prowadzi dowody ("zbiera materiał" - art. 382 k.p.c.), to stosuje odpowiednio przepisy o postępowaniu przed sądem pierwszej instancji (art. 391 § 1 k.p.c.), a więc w szczególności przepisy normujące postępowanie rozpoznawcze sensu stricto tego sądu, w tym przepisy o rozprawie, o postępowaniu dowodowym, ocenie dowodów i wyrokowaniu. W każdej sytuacji podstawą wyroku sądu apelacyjnego - podobnie jak sądu pierwszej instancji - są dokonane przez ten sąd ustalenia faktyczne, czego nie zmienia możliwość posłużenia się przez sąd odwoławczy dorobkiem sądu pierwszej instancji i uznania jego ustaleń za własne. Należy przy tym podkreślić - co mocno zaakcentował Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów z 23 marca 1999 r. III CZP 59/98 (OSNC 1999/7-8 poz. 124), której nadano moc zasady prawnej - że ustalenia sądu pierwszej instancji nie są dla sądu drugiej instancji wiążące, zatem obowiązek dokonywania ustaleń istnieje niezależnie od tego, czy wnoszący apelację podniósł zarzut dokonania wadliwych ustaleń faktycznych lub ich braku. Dokonanie przez sąd drugiej instancji ustaleń faktycznych umożliwia temu sądowi - stając się zarazem jego obowiązkiem - ustalenie podstawy prawnej wyroku, a więc dobór właściwego przepisu prawa materialnego, jego wykładnię oraz podjęcie aktu subsumcji. Zgodnie z podstawowymi zasadami procesu cywilnego, określającymi relacje między stroną a sądem (da mihi factum, dabo tibi ius oraz facta probantur, iura novit curia), sąd apelacyjny - bez względu na stanowisko stron oraz zakres zarzutów - powinien zastosować właściwe przepisy prawa materialnego, a więc także usunąć ewentualne błędy prawne sądu pierwszej instancji, niezależnie od tego, czy zostały one wytknięte w apelacji. Nienaprawienie tych błędów byłoby równoznaczne ze świadomym ich powieleniem w postępowaniu rozpoznawczym na wyższym szczeblu instancji, czego - zważywszy na istotę wymiaru sprawiedliwości i cele postępowania odwoławczego - nie można zaaprobować. Prawidłowe stosowanie prawa materialnego przez sąd drugiej instancji wymaga dokonania niezbędnych ustaleń faktycznych, koniecznych dla prawidłowego rozstrzygnięcia o zasadności procesowych roszczeń stron. Oczywiste jest, że sąd drugiej instancji musi samodzielnie dokonać materialnoprawnej oceny dochodzonego żądania. Nie może tego dokonać bez prawidłowo - zgodnie z zasadami prowadzenia postępowania dowodowego - ustalonego stanu faktycznego. Skoro wnioskodawca twierdził, że w latach 1964-1965 oraz 1972-1973 był zatrudniony w zakładzie rzemieślniczym swojego wuja w warunkach pozwalających na uwzględnienie okresu tego zatrudnienia jako okresu składkowego, co miało znaczenie dla oceny spełnienia przez niego przesłanek z art. 57 ustawy o emeryturach i rentach, to oddalenie wniosku o dopuszczenie dowodu z jego zeznań jako strony uniemożliwiło mu wykazanie prawdziwości (czyli udowodnienie) swoich twierdzeń.

Istotą postępowania apelacyjnego jest ponowne rozpoznanie sprawy. Zgodnie z art. 378 § 1 k.p.c., sąd drugiej instancji rozpoznaje sprawę w granicach apelacji; w granicach zaskarżenia bierze jednak z urzędu pod uwagę nieważność postępowania. Rozpoznanie "sprawy" w granicach apelacji oznacza, że sąd drugiej instancji nie koncentruje się jedynie na ocenie zasadności zarzutów apelacyjnych, lecz rozstrzyga merytorycznie o zasadności zgłoszonych roszczeń procesowych (w sprawie z zakresu ubezpieczeń społecznych - o zasadności odwołania ubezpieczonego od decyzji organu rentowego).

W orzecznictwie podkreśla się, że jakkolwiek postępowanie apelacyjne jest postępowaniem odwoławczym i kontrolnym, to jednak zachowuje charakter postępowania rozpoznawczego. Oznacza to, że sąd drugiej instancji ma pełną swobodę jurysdykcyjną, ograniczoną jedynie granicami zaskarżenia. W konsekwencji może, a jeżeli je dostrzeże - powinien, naprawić wszystkie naruszenia prawa materialnego, niezależnie od tego, czy zostały wytknięte w apelacji, pod warunkiem, że mieszczą się w granicach zaskarżenia (postanowienie Sądu Najwyższego z 4 października 2002 r. III CZP 62/2002 OSNC 2004/1 poz. 7).

W systemie dwuinstancyjnego rozpoznawania spraw cywilnych, uzupełnionego o skargę kasacyjną będącą środkiem nadzwyczajnym i służącym głównie interesowi publicznemu, w żywotnym interesie ustrojowym leży to, aby orzeczenia wydawane przez sąd drugiej instancji gwarantowały trafność i słuszność rozstrzygnięcia, czyli jego zgodność z prawem materialnym oraz poczuciem sprawiedliwości; temu służy m.in. szeroka swoboda jurysdykcyjna tego sądu (por. uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów z 31 stycznia 2008 r. III CZP 49/2007 (OSNC 2008/6 poz. 55), której nadano moc zasady prawnej).

W powyższym znaczeniu zarzuty naruszenia art. 227 i 382 k.p.c. mogą być łączone z oceną skarżącego, że przez odmowę dopuszczenia dowodu z przesłuchania wnioskodawcy jako strony doszło do "niespełnienia procesowej funkcji sądu odwoławczego" przez brak "wnikliwego zbadania sprawy w celu ustalenia rzeczywistego stanu faktycznego odnośnie posiadanego stażu faktycznego pracy".

Ocena, że w postępowaniu przed Sądem Apelacyjnym doszło do naruszenia art. 227 i 382 k.p.c., została oparta na uwzględnieniu dalszych istotnych okoliczności.

Wnioskodawca (skarżący) znajduje się w zupełnie szczególnej sytuacji życiowej. Po amputacji obydwu kończyn dolnych na wysokości ud nie jest w stanie samodzielnie się poruszać. Biegli lekarze stwierdzili, że nie tylko nie jest zdolny do pracy, ale także jest niezdolny do samodzielnej egzystencji. Nie uczestniczył osobiście w żadnej rozprawie przed Sądem Okręgowym, nie był obecny przy przesłuchaniu świadków Stanisława J. i Józefa M., nie mógł zadawać im pytań. Jego pełnomocnikiem w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji była siostra Wiesława P., osoba nieposiadająca kwalifikacji prawniczych, która oświadczyła przed Sądem Okręgowym, że inne osoby, które pracowały u Stanisława M. i które mogłyby zeznać na okoliczność zatrudnienia wnioskodawcy w zakładzie rzemieślniczym wuja, już nie żyją. Nie zgłosiła wniosku o dopuszczenie dowodu z zeznań wnioskodawcy w charakterze strony, a Sąd Okręgowy nie pouczył jej o takiej możliwości.

Apelację wniósł osobiście wnioskodawca, sporządzając ją zupełnie nieprofesjonalnie (nawet opłata od apelacji została uiszczona znakami opłaty skarbowej, a nie opłaty sądowej). Dopiero w postępowaniu apelacyjnym wnioskodawca wystąpił o "przydzielenie mu adwokata z urzędu", uzasadniając wniosek tym, że jest inwalidą trwale i całkowicie niezdolnym do pracy i samodzielnej egzystencji. Dopiero ustanowiony dla wnioskodawcy przez Sąd Okręgowy adwokat podczas rozprawy apelacyjnej zgłosił wniosek o dopuszczenie dowodu z zeznań wnioskodawcy na okoliczność jego zatrudnienia i charakteru tego zatrudnienia w latach 1964-1965 oraz 1972-1973. Sąd Apelacyjny oddalił ten wniosek jako spóźniony, ponieważ został zgłoszony dopiero na etapie postępowania apelacyjnego.

Prawdopodobnie podstawą oddalenia wniosku dowodowego zgłoszonego podczas rozprawy apelacyjnej był art. 381 k.p.c., jednak Sąd Apelacyjny nie powołał się w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku na ten przepis prawa procesowego. Również skarga kasacyjna nie została oparta na zarzucie naruszenia tego przepisu. Pełnomocnik skarżącego, kwestionując ocenę Sądu Apelacyjnego co do "spóźnionego" zgłoszenia wniosku dowodowego, sformułował zarzut naruszenia art. 217 § 1 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem, strona może aż do zamknięcia rozprawy przytaczać okoliczności faktyczne i dowody na uzasadnienie swych wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej, z zastrzeżeniem niekorzystnych skutków, jakie według przepisów niniejszego kodeksu mogą dla niej wyniknąć z działania na zwłokę lub niezastosowania się do zarządzeń przewodniczącego i postanowień sądu. Jest to przepis dotyczący postępowania dowodowego przed sądem pierwszej instancji. Jego treść normatywna nie odpowiada istocie zarzutu kasacyjnego, kwestionującego oddalenie wniosku o dopuszczenie dowodu z przesłuchania wnioskodawcy jako strony. Ponadto, art. 217 § 1 k.p.c. jest adresowany do stron - wynika z niego termin przedstawiania dowodów przez strony (aż do zamknięcia rozprawy), nie reguluje on natomiast kwestii dopuszczenia lub odmowy przeprowadzenia dowodów przez sąd, co jest przedmiotem regulacji przewidzianej w niepowołanym w skardze kasacyjnej art. 217 § 2 k.p.c. (por. wyrok Sądu Najwyższego z 6 września 2005 r. I UK 52/2005). Przepisu tego nie można naruszyć w sposób, jaki przedstawiono w skardze kasacyjnej.

Mimo to należy rozważyć, czy prawidłowa była decyzja procesowa Sądu drugiej instancji o oddaleniu tego wniosku dowodowego jako spóźnionego. Do czasu rozprawy apelacyjnej wnioskodawca występował w procesie bez profesjonalnego pełnomocnika. Musi to mieć wpływ na ocenę, czy zgłoszenie przez niego wniosku dowodowego po raz pierwszy w postępowaniu apelacyjnym może być uznane za spóźnione.

Wnioskodawca zaoferował w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji dowody z dokumentów oraz zeznań świadków Stanisława J. i Józefa M. na okoliczność posiadania wymaganych okresów składkowych i nieskładkowych. Dopiero z uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego dowiedział się, że dowody te okazały się - w ocenie Sądu - niewystarczające do dokonania ustaleń faktycznych zgodnych z twierdzeniami skarżącego. W orzecznictwie przyjmuje się, że nie powinna mieć miejsca ze strony sądu apelacyjnego odmowa przeprowadzenia dowodu wówczas, gdy strona powołała się dopiero w apelacji albo już w toku postępowania apelacyjnego na nowy dowód z tej przyczyny, że uznała przedstawione przez siebie w pierwszej instancji dowody za wystarczające do uwzględnienia jej twierdzeń faktycznych, tymczasem sąd pierwszej instancji nie uwzględnił jej stanowiska (wyroki Sądu Najwyższego z 10 lutego 2005 r. IV CK 472/2004 (LexPolonica nr 1633057), z 20 maja 2003 r. I PK 415/2002 OSNP 2004/16 poz. 276). Zgodnie z art. 381 k.p.c., strona, która powołuje w postępowaniu apelacyjnym nowe fakty lub dowody, powinna wykazać, a przynajmniej uprawdopodobnić, że nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji lub że potrzeba powołania się na nie wynikła później, natomiast obowiązkiem sądu drugiej instancji jest dokonanie wszechstronnej oceny wskazanych przez stronę okoliczności, które spowodowały opóźnienie w zgłoszeniu nowych faktów lub dowodów, z punktu widzenia przesłanek i celu omawianego przepisu, podjęcie decyzji o dopuszczeniu bądź pominięciu nowych faktów czy dowodów oraz uzasadnienie swojej decyzji w tym przedmiocie. Dla oddalenia wniosku dowodowego zgłoszonego w apelacji (lub później - w postępowaniu apelacyjnym) nie jest wystarczające uznanie, że dowód taki mógł być powołany wcześniej (czyli jest "spóźniony"), zwłaszcza gdy nie przesłanka nowości zadecydowała o powołaniu dowodu dopiero w apelacji, ale gdy później powstała potrzeba jego powołania. W opisanej powyżej sytuacji procesowej wnioskodawcy (który nie brał osobistego udziału w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji z powodu ograniczeń związanych ze stanem zdrowia i nie był reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika) należało ocenić, że uwzględnienie wniosku dowodowego zgłoszonego dopiero w postępowaniu apelacyjnym było potrzebne. Ocena taka nie może być oderwana od modelu postępowania apelacyjnego, w którym co do zasady następuje kontynuacja postępowania "w sprawie". Należy przy tym zaznaczyć, że wyjątki przewidziane w art. 381 k.p.c. zostały ustanowione nie po to, aby ograniczyć apelację i zwęzić ramy odwoławcze, lecz głównie w celu dyscyplinowania stron przez skłanianie ich do przedstawiania całego znanego im materiału faktycznego i dowodowego już w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji; tym sposobem ustawodawca zapobiega także przewlekłości postępowania. W niniejszej sprawie możliwa jest ocena, że potrzeba powołania dowodu z przesłuchania wnioskodawcy jako strony powstała dopiero po wydaniu wyroku przez Sąd Okręgowy.

Opisane powyżej naruszenia prawa procesowego były wystarczające do uwzględnienia skargi kasacyjnej.

Nie jest uzasadniony zarzut naruszenia art. 236 k.p.c. Zgodnie z jego treścią, w postanowieniu o przeprowadzeniu dowodu sąd oznaczy fakty podlegające stwierdzeniu, środek dowodowy i - stosownie do okoliczności - sędziego lub sąd, który ma dowód przeprowadzić, a ponadto, jeżeli to jest możliwe, termin i miejsce przeprowadzenia dowodu, wyznaczając sędziego, sąd może pozostawić mu oznaczenie terminu przeprowadzenia dowodu. Przepis ten dotyczy zatem treści postanowienia dowodowego sądu. Sąd Apelacyjny nie naruszył go, skoro nie dopuścił dowodu zgłoszonego przez wnioskodawcę (nie wydał pozytywnego postanowienia o przeprowadzeniu dowodu).

W konsekwencji powyższych rozważań Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji na podstawie art. 398[15] § 1 k.p.c.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 16 maja 2008 r.

I UK 385/2007

W sprawie o świadczenie z ubezpieczenia społecznego, do którego prawo uzależnione jest od stwierdzenia niezdolności do pracy, ubezpieczony może w postępowaniu apelacyjnym zgłaszać nowe fakty i dowody na warunkach określonych w art. 381 k.p.c., ale muszą one dotyczyć okoliczności istniejących w dacie wydania decyzji przez organ rentowy (argument z art. 477[14] § 4 k.p.c.).

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 28 listopada 2006 r. (...), Sąd Okręgowy-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w K. oddalił odwołanie ubezpieczonego Eugeniusza S. od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Oddziału w K. z dnia 24 maja 2005 r., którą odmówiono wnioskodawcy renty z tytułu niezdolności do pracy dla osób będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego z tej przyczyny, że nie stwierdzono związku pomiędzy całkowitą niezdolnością do pracy i samodzielnej egzystencji wnioskodawcy z przymusowym zesłaniem do ZSRR.

Sąd Okręgowy ustalił, że wnioskodawca, urodzony dnia 28 października 1926 r., z zawodu ekonomista, pobierający emeryturę, na podstawie decyzji Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z dnia 4 lipca 2005 r. posiada uprawnienia kombatanckie z tytułu przymusowego zesłania i deportacji do ZSRR w okresie od września 1939 r. do dnia 20 października 1942 r. Na podstawie dowodu z opinii biegłych sądowych: specjalisty z zakresu chorób wewnętrznych-diabetologii, neurologii, reumatologii, urologii, ortopedii, chorób oczu i chorób płuc oraz dodatkowej opinii diabetologa Sąd Okręgowy ustalił, że u wnioskodawcy występuje: stan po operacji zaćmy ze wszczepieniem sztucznych soczewek, parkinsonizm, cukrzyca typu 2, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa i stawów obwodowych, rozedma płuc bez niewydolności oddechowej, zmiany włókniste i zwapnienia po gruźlicy płuc przebytej w 1943 r. Sąd uznał, że rozpoznane schorzenia czyniące wnioskodawcę aktualnie całkowicie niezdolnym do pracy i samodzielnej egzystencji nie pozostają w związku z przymusowym zesłaniem do ZSRR. Sąd Okręgowy, przyjmując opinie biegłych za miarodajny dowód, nie znalazł podstaw do zmiany decyzji organu rentowego i przyznania wnioskodawcy świadczenia na podstawie przepisów ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (Dz. U. 1991 r. Nr 17 poz. 75 ze zm.).

Sąd Apelacyjny - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w K. wyrokiem z dnia 20 czerwca 2007 r. (...), oddalił apelację ubezpieczonego. Sąd drugiej instancji, akceptując ustalenia poczynione przez Sąd Okręgowy, stwierdził w szczególności, że z powodu cukrzycy wnioskodawca podjął leczenie w 1991 r. i że nie pozostaje ona w związku z przymusowym zesłaniem do ZSRR. Nie ma żadnych dowodów na to, że stres, niedożywienie, czy złe warunki bytowania na Syberii są bezpośrednimi czynnikami wywołującymi cukrzycę. W ocenie Sądu drugiej instancji, wnioskodawca zachorował na cukrzycę po osiągnięciu czterdziestego roku życia, a rozpoznane u niego schorzenia są następstwem zmian inwolucyjnych związanych z podeszłym wiekiem i nie zostały wywołane działaniami wojennymi. Sąd wskazał na zgodność opinii sądowo-lekarskich, potwierdzających w sposób niebudzący wątpliwości wydane uprzednio orzeczenia lekarza orzecznika i komisji lekarskiej ZUS. Powszechnie wiadome jest, że warunki, w jakich przebywały osoby deportowane na teren ZSRR były wyjątkowo ciężkie i przeżycia tego okresu niewątpliwie miały wpływ na zdrowie i życie ludzi, którzy byli narażeni na ich oddziaływanie. Niemniej ocena związku przyczynowego wymaga przede wszystkim oparcia w dokumentacji lekarskiej pochodzącej z okresu po powrocie do Polski. Celem świadczenia pieniężnego, którego wnioskodawca dochodzi, nie jest bowiem zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, lecz rekompensata dochodów utraconych na skutek niezdolności do pracy spowodowanej warunkami deportacji i działaniami wojennymi. Obowiązujące przepisy nie wiążą nabycia prawa do świadczenia z samym pobytem w miejscach zesłania lub deportacji, lecz wymagają ustalenia, że niezdolność do pracy jest następstwem obrażeń lub chorób powstałych w związku z pobytem w tych miejscach. Sąd Apelacyjny podniósł, że na skuteczność apelacji nie wpływają także wyniki badań psychiatrycznych i psychologicznych dokonanych po wydaniu wyroku Sądu pierwszej instancji, bowiem mogą one jedynie dowodzić pogorszenia się stanu zdrowia wnioskodawcy. Nie mogą natomiast być podstawą uznania decyzji organu rentowego za wadliwą.

Wyrok Sądu Apelacyjnego ubezpieczony zaskarżył w całości skargą kasacyjną, zarzucając obrazę: 1) art. 381 w związku z art. 286 i 217 § 2 kpc "przez zaniechanie przeprowadzenia dowodu z przedłożonych opinii Szpitala Uniwersyteckiego UJ w K., które dokonywały odmiennej oceny źródeł powstania schorzeń wnioskodawcy, także internistycznych, przesłuchania autorów tych opinii, dopuszczenia dowodu z opinii instytutu medycznego", 2) art. 382 kpc przez wydanie orzeczenia z pominięciem nowych, przedłożonych w postępowaniu apelacyjnym pisemnych opinii lekarskich, 3) art. 328 § 2 w związku z art. 391 § 1 kpc przez brak odniesienia się do apelacyjnego zarzutu naruszenia art. 217 § 2 i 299 kpc oraz do przedłożonej konsultacji internistycznej, która zawierała odmienne wnioski w zakresie oceny przyczyn powstania u wnioskodawcy schorzeń objętych przedmiotem dotychczasowych opinii, co mogło mieć istotny wpływ na ocenę prawidłowości dotychczasowych opinii i wywoływało potrzebę "powołania opinii sprawdzającej". W uzasadnieniu skargi kasacyjnej ubezpieczony podniósł w szczególności, że sąd, chociaż nie dysponuje wiedzą fachową w zakresie oceny stanu zdrowia, to nie jest związany wnioskami opinii biegłych i ma prawo weryfikować je za pomocą innych środków dowodowych, w szczególności "opinii sprawdzających". Jeśli sąd odstępuje od ich "badania", rezygnując z części materiału dowodowego, to powinien odnieść się do zasadności swojej "decyzji". Tymczasem Sąd Apelacyjny tego nie uczynił, chociaż wnioskodawca po wyroku Sądu pierwszej instancji przeszedł badania, których wyniki wraz z opiniami przedłożył Sądowi, wnioskując o przeprowadzenie dowodu z tych dokumentów i przesłuchanie opiniujących. Zdaniem ubezpieczonego, przedłożone przez niego opinie przedstawiały "całkowicie odmienne wnioski od dotychczas wydanych w sprawie", skoro zawierały także konsultację internistyczną, dotyczącą schorzeń stwierdzonych u wnioskodawcy, a objętych dotychczasowymi opiniami. Ponieważ konsultacja internistyczna prowadziła do całkowicie odmiennych wniosków niż dotychczasowe opinie i uznawała istnienie związku przyczynowego pomiędzy tymi schorzeniami, a zesłaniem wnioskodawcy, to miała istotne znaczenie dla oceny prawidłowości decyzji organu rentowego, gdyż dotyczyła stanu zdrowia wnioskodawcy z chwili wydania decyzji. Według skarżącego, Sąd Apelacyjny z naruszeniem prawa oparł rozstrzygnięcie jedynie na dowodach zgromadzonych przed Sądem pierwszej instancji, z całkowitym pominięciem przedłożonych przez niego w postępowaniu odwoławczym nowych dowodów, których nie mógł zgłosić wcześniej.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga kasacyjna jest uzasadniona, bowiem orzeczenie Sądu drugiej instancji zostało wydane z naruszeniem przepisów regulujących sposób przeprowadzenia dowodów i w tym względzie trafny jest zwłaszcza zarzut naruszenia art. 381 kpc. Wnioskodawca w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji był badany przez biegłych lekarzy: neurologa, specjalistę chorób płuc, ortopedę-traumatologa, urologa, reumatologa, specjalistę chorób oczu i diabetologa, którzy wydali kompleksową opinię o stanie jego zdrowia. Nie został poddany badaniu przez biegłego psychiatrę i psychologa i nie zgłaszał w tym zakresie wniosków dowodowych. Sąd Okręgowy orzekał w oparciu o materiał dowodowy w postaci kompleksowej opinii lekarskiej z dnia 21 listopada 2005 r., a także na podstawie dodatkowej opinii biegłego diabetologa z dnia 4 lipca 2006 r., uzupełnionej jego przesłuchaniem na rozprawie. W apelacji ubezpieczony wniósł o "przeprowadzenie dowodu z opinii Akademii Medycznej w K. dla ustalenia istnienia związku przyczynowego pomiędzy niezdolnością odwołującego się a przymusowym jego pobytem na terenie dawnego ZSRR", a następnie w piśmie procesowym z dnia 9 maja 2007 r. złożył dodatkowy wniosek o przeprowadzenie dowodu z przedstawionej dokumentacji lekarskiej, która wcześniej nie była przedmiotem oceny. Ubezpieczony przedłożył zaświadczenie lekarskie z dnia 28 marca 2007 r. wystawione przez Szpital Uniwersytecki Collegium Medicum UJ w następstwie badania psychiatrycznego i psychologicznego oraz konsultację internistyczną z dnia 21 marca 2007 r. Sąd odwoławczy podczas rozprawy apelacyjnej nie ustosunkował się wprost do wniosków dowodowych apelującego, skoro protokół rozprawy nie zawiera wzmianki o dopuszczeniu tych dowodów ani też o oddaleniu wniosków, mimo że pełnomocnik wnioskodawcy na rozprawie podtrzymał wszystkie wnioski w tej kwestii. Sąd Apelacyjny ustosunkował się do części tych dowodów w uzasadnieniu wyroku, wskazując, iż "na poprawność zaskarżonego wyroku nie wpływają także badania psychiatryczne i psychologiczne dokonane przez wnioskodawcę po wydaniu wyroku w dniu 28 listopada 2006 r.".

Postępowanie w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych ma charakter kontrolny, służy badaniu prawidłowości decyzji organu rentowego i nie może polegać na zastępowaniu tego organu w wydawaniu decyzji ustalających świadczenie z ubezpieczeń społecznych. Postępowanie dowodowe przed sądem jest postępowaniem sprawdzającym, weryfikującym ustalenia dokonane przez organ rentowy (por. uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 9 maja 2007 r. I UZP 1/2007 OSNP 2007/21-22 poz. 323). Z tego powodu sąd co do zasady nie może we własnym zakresie ustalać prawa do świadczenia, a ujawniona w trakcie postępowania sądowego zmiana stanu zdrowia ubezpieczonego jako przesłanka niezdolności do pracy warunkująca prawo do renty, nie może prowadzić do uznania kontrolowanej decyzji za wadliwą i do jej zmiany (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 września 2005 r. I UK 382/2004). W postępowaniu odwoławczym od decyzji odmawiającej prawa do świadczenia sąd ubezpieczeń społecznych ocenia legalność decyzji według stanu rzeczy istniejącego w chwili jej wydania (por. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 20 maja 2004 r. II UK 395/2003 OSNP 2005/3 poz. 43 oraz z dnia 7 lutego 2006 r. I UK 154/2005 LexPolonica nr 402889). Stąd też postępowanie dowodowe przed sądem w sprawie o świadczenie uzależnione od niezdolności ubezpieczonego do pracy powinno zmierzać do ustalenia, czy w dacie orzekania przez organ rentowy po stronie ubezpieczonego występowały w tym zakresie wszystkie przesłanki warunkujące przyznanie świadczenia. Sąd nie ma obowiązku przeprowadzenia dowodów w celu ustalenia niezdolności do pracy, która miała powstać po wydaniu zaskarżonej odwołaniem decyzji odmawiającej prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 stycznia 2005 r. I UK 152/2004 OSNP 2005/17 poz. 273). Biegli sądowi, przeprowadzający na zlecenie sądu badanie stanu zdrowia ubezpieczonego, nie zastępują lekarza orzecznika ZUS, ani komisji lekarskiej ZUS. Jedynie zgodnie z posiadaną przez nich wiedzą specjalistyczną poddają merytorycznej ocenie trafność wydanego orzeczenia o zdolności do pracy lub jej braku. Dlatego też późniejsza (po wydaniu decyzji) zmiana stanu zdrowia ubezpieczonego nie może stanowić - co do zasady - podstawy do uwzględnienia odwołania.

Powyższe rozważania dotyczą postępowania przed sądem pierwszej instancji rozpoznającym sprawę wskutek odwołania od decyzji organu rentowego i wynikają przede wszystkim z uwzględnienia art. 477[14] § 4 kpc, zgodnie z którym w sprawie o świadczenie z ubezpieczeń społecznych, do którego prawo jest uzależnione od stwierdzenia niezdolności do pracy lub niezdolności do samodzielnej egzystencji, a podstawę do wydania decyzji stanowi orzeczenie lekarza orzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub orzeczenie komisji lekarskiej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i odwołanie od decyzji opiera się wyłącznie na zarzutach dotyczących tego orzeczenia, sąd nie orzeka co do istoty sprawy na podstawie nowych okoliczności dotyczących stwierdzenia niezdolności do pracy lub niezdolności do samodzielnej egzystencji, które powstały po dniu złożenia odwołania od tej decyzji, lecz uchyla decyzję, przekazuje sprawę do rozpoznania organowi rentowemu i umarza postępowanie (pośrednio także z art. 477[9] § 2[1] i 3[1] kpc). Sąd drugiej instancji kontroluje rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji w odniesieniu do stanu faktycznego (w zakresie okoliczności dotyczących stwierdzenia niezdolności do pracy) istniejącego w chwili wydania decyzji przez organ rentowy. Przepis art. 477[14] § 4 kpc nie ma zastosowania w postępowaniu apelacyjnym, jeżeli nowe okoliczności dotyczące stwierdzenia niezdolności do pracy lub niezdolności do samodzielnej egzystencji powstały po wyroku sądu pierwszej instancji (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 kwietnia 2007 r. I UK 316/2006 OSNP 2008/13-14 poz. 199). Oznacza to, że w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych nie jest możliwe powoływanie się w postępowaniu apelacyjnym na nowe okoliczności dotyczące stwierdzenia niezdolności do pracy lub niezdolności do samodzielnej egzystencji (nowe fakty i dowody, np. pogorszenie stanu zdrowia), które powstały po wyroku sądu pierwszej instancji. Takie okoliczności (dowody) sąd drugiej instancji może pominąć. Nie oznacza to natomiast, że w sprawie o świadczenie z ubezpieczeń społecznych, do którego prawo jest uzależnione od stwierdzenia niezdolności do pracy, wyłączone jest stosowanie art. 381 kpc. W takiej sprawie ubezpieczony może w postępowaniu apelacyjnym zgłaszać nowe fakty i dowody (na warunkach określonych w tym przepisie, w szczególności, których nie mógł powołać przed sądem pierwszej instancji), ale muszą one dotyczyć stanu rzeczy (stanu zdrowia) istniejącego w dacie wydania decyzji przez organ rentowy, skoro powoływanie się na okoliczności powstałe później było niemożliwe już w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji (art. 477[14] § 4 kpc).

W rozpoznawanej sprawie nowe okoliczności dotyczące stanu zdrowia wnioskodawcy wynikające z badania psychiatrycznego i psychologicznego zostały ujawnione po wydaniu wyroku przez Sąd Okręgowy (spełniona była więc przesłanka z art. 381 kpc). W tym zakresie występowała wątpliwość, czy okoliczności te (stan zdrowia ubezpieczonego wynikający z badania psychiatrycznego i psychologicznego) były poddane ocenie organu rentowego, skoro tego typu schorzenia nie były przedmiotem postępowania przed Sądem pierwszej instancji. Sąd odwoławczy w tym zakresie w istocie nie przedstawił żadnej analizy, ograniczając się do stwierdzenia, że "przeprowadzone w Szpitalu Uniwersyteckim badania mogą jedynie wskazywać na pogorszenie stanu zdrowia". W postępowaniu apelacyjnym ubezpieczony przedstawił także nowy dowód (konsultacja internistyczna z dnia 21 marca 2007 r., a więc wydana po wyroku Sądu pierwszej instancji - art. 381 kpc), który niewątpliwie dotyczył schorzeń będących przedmiotem oceny w postępowaniu rentowym oraz pierwszoinstancyjnym (cukrzyca, parkinsonizm). Trafnie ubezpieczony podnosi w tym zakresie, że ten nowy dowód nie dotyczył pogorszenia się jego stanu zdrowia po wydaniu decyzji przez organ rentowy, lecz stanu faktycznego istniejącego w tym czasie. Podkreślenia w tym zakresie wymaga, że w rozpoznawanej sprawie nie był sporny stan całkowitej niezdolności ubezpieczonego do pracy i samodzielnej egzystencji (taka kwalifikacja prawna jego stanu zdrowia nie budzi wątpliwości w toku całego postępowania), ale istnienie związku przyczynowego między niezdolnością do pracy i pobytem na deportacji. Przedstawiony przez ubezpieczonego dowód wprost odnosi się do tej kwestii i wniosek w tym zakresie nie jest odniesiony do nasilenia poszczególnych schorzeń, ale do ich rodzaju. Z istoty rzeczy jest to więc dowód dotyczący stanu rzeczy z chwili wydania decyzji organu rentowego, a więc jego pominięcie stanowiło naruszenie art. 381 kpc, które mogło mieć istotny wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, czyli stanowi usprawiedliwioną podstawę kasacyjną (art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc).

Mając powyższe na uwadze, Sąd Najwyższy na podstawie 398[15] § 1 oraz art. 108 § 2 kpc orzekł jak w sentencji.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 16 kwietnia 2008 r.

V CSK 564/2007

Odmowa ustanowienia dla strony adwokata z urzędu nie usprawiedliwia zarzutu nieważności postępowania wskutek pozbawienia strony możności obrony swych praw.

Uzasadnienie

Powódka "C." W. Centrum Zaopatrzenia Farmaceutycznego Spółka Akcyjna we W. domagała się uznania za bezskuteczną w stosunku do niej umowy sprzedaży własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego, położonego we W. przy ulicy Z. 3A/6, dla którego w Sądzie Rejonowym dla W. prowadzona jest księga wieczysta nr (…), zawartej w dniu 4 kwietnia 2001 r. pomiędzy pozwaną Krystyną S. a Ewą S., celem prowadzenia egzekucji wierzytelności wynikającej z wyroku zaocznego Sądu Okręgowego we W. z dnia 4 października 2000 r. (…).

Pozwana Krystyna S. wniosła o oddalenie powództwa.

Sąd Okręgowy we W. wyrokiem z dnia 3 stycznia 2007 r. uwzględnił powództwo i orzekł o kosztach procesu przyjmując za podstawę rozstrzygnięcia następujące ustalenia faktyczne.

Ewa S. nabyła własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu mieszkalnego będące przedmiotem zaskarżonej umowy w 1992 r. W lokalu tym zamieszkała ze swoją matką - pozwaną Krystyną S. Pozwana wspierała finansowo Ewę S. Pomogła jej wykończyć lokal mieszkalny nabyty w stanie surowym, w 1994 r. udzieliła pożyczki na zakup i wyposażenie lokalu aptecznego  (w kwocie 305.984.400 st. zł), a w późniejszym okresie - pożyczek w celu utrzymania płynności finansowej niezbędnej do prowadzenia działalności gospodarczej.

Wskutek postępującego uzależnienia od alkoholu Ewa S. w sierpniu 2001 r. zaprzestała prowadzenia działalności gospodarczej. Postanowiła też sprzedać własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu mieszkalnego nabytego w 1992 r. Prawo to nabyła pozwana zaskarżoną umową, uiszczając na poczet umówionej ceny w wysokości 80.000 zł kwotę 15.000 zł. W chwili dokonywania tej transakcji Ewa S. pozostawała dłużnikiem powódki. Sąd Okręgowy we W. wyrokiem zaocznym z dnia 4 października 2000 r. zasądził bowiem od niej na rzecz powódki kwotę 244.898,25 zł wraz z ustawowymi odsetkami i kosztami postępowania. Egzekucja tych należności okazała się bezskuteczna. Nie było to jedyne zobowiązanie Ewy S., co spowodowało, że wyzbyła się ona istotnych składników swojego majątku, sprzedając również lokal użytkowy przeznaczony na prowadzenie aptekę oraz garaż.

Oceniając tak ustalony stan faktyczny Sąd Okręgowy przyjął, że spełnione zostały przesłanki - przewidziane w art. 527 kc - uznania zaskarżonej czynności za bezskuteczną w stosunku do powódki. Wskutek tej czynności, zdziałanej z pokrzywdzeniem powódki, pozwana uzyskała korzyść majątkową w postaci prawa do lokalu mieszkalnego. Dłużniczka Ewa S. działała ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli, pozwana zaś o tym wiedziała, za czym przemawia domniemanie płynące z art. 527 § 3 kc.

Sąd Apelacyjny we W. wyrokiem z dnia 29 czerwca 2007 r. oddalił apelację pozwanej od wyroku Sądu Okręgowego, aprobując w całej rozciągłości przyjęte za podstawę zaskarżonego orzeczenia ustalenia faktyczne i ich ocenę prawną. Za bezzasadne uznał przy tym zarzuty naruszenia art. 233 § 1 kpc przez pominięcie przez Sąd pierwszej instancji zgłoszonych przez pozwaną dowodów z zeznań świadków Ewy S. i Alicji B. i dowolne przyjęcie, że pozwana i Ewa S. prowadziły wspólne gospodarstwo domowe oraz art. 117 § 4 kpc przez bezzasadne oddalenie wniosku pozwanej o ustanowienie pełnomocnika z urzędu i pozbawienie jej w ten sposób możliwości obrony swych praw.

W skardze kasacyjnej opartej na podstawie określonej w art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc pozwana zarzuciła Sądowi Apelacyjnemu naruszenie art. 378 § 1 w związku z art. 386 § 2 i art. 379 pkt 5 kpc przez zaniechanie uchylenia wyroku Sądu pierwszej instancji, mimo że postępowanie przed tym Sądem dotknięte było nieważnością oraz art. 381 kpc przez pominięcie dowodu z zeznań świadka Ewy S.

Powołując się na te zarzuty pozwana wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

W odpowiedzi na skargę kasacyjna powódka wniosła o jej oddalenie.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W pierwszej kolejności rozważenia wymaga podniesiony w skardze kasacyjnej zarzut naruszenia art. 378 § 1 w związku z art. 386 § 2 i art. 379 pkt 5 kpc. Według skarżącej, Sąd Apelacyjny bezzasadnie uchylił się od obowiązku przeprowadzenia oceny, czy postępowanie przed Sądem pierwszej instancji nie zostało przeprowadzone w warunkach nieważności wynikającej z pozbawienia jej możności obrony swych praw. Skarżąca powołała się przy tym na dwie przesłanki uzasadniające wystąpienia wskazanej przyczyny nieważności postępowania: bezpodstawną odmowę ustanowienia dla niej adwokata oraz nieuwzględnienie wniosku o odroczenie rozprawy bezpośrednio poprzedzającej wydanie wyroku, mimo niemożliwości stawienia się na nią z powodu choroby. Odnosząc się do tak skonstruowanego zarzutu stwierdzić należy, że częściowo nie można mu odmówić słuszności.

Zgodnie z art. 378 § 1 kpc sąd drugiej instancji rozpoznaje sprawę w granicach apelacji, jednakże w granicach zaskarżenia bierze pod uwagę z urzędu nieważność postępowania. Nie można odmówić racji twierdzeniom skarżącej, że Sąd Apelacyjny obowiązku tego należycie nie wykonał. Trzeba jednak zaznaczyć, że oceny tej nie usprawiedliwiają wszystkie argumenty przytoczone przez skarżącą.

W orzecznictwie za ugruntowany uznać należy pogląd, zgodnie z którym odmowa ustanowienia dla strony adwokata z urzędu nie usprawiedliwia zarzutu nieważności postępowania wskutek pozbawienia strony możności obrony swych praw (por. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 2 marca 2005 r. III CSK 533/2004, nie publ.; z dnia 16 lutego 1999 r. II UKN 418/98 OSNAPiUS 2000/9 poz. 359). Stanowisko to, które skład orzekający w pełni podziela, uzasadniane jest pozostawieniem przez ustawodawcę oceny zasadności wniosku o ustanowienie pełnomocnika (adwokata, radcy prawnego) sądowi. Wniosek taki podlega uwzględnieniu wówczas, jeżeli w ocenie sądu udział profesjonalnego pełnomocnika procesowego jest potrzebny (art. 117 § 1 kpc). W świetle powyższego zapatrywania Sąd Apelacyjny - wbrew odmiennemu zapatrywaniu skarżącej - nie miał obowiązku przeprowadzenia z urzędu badania, czy odmowa ustanowienia dla pozwanej adwokata z urzędu pozbawiła ja możliwości obrony swych praw. Wniosek taki uzasadniony jest tym bardziej, że wcześniej Sąd ten kilkakrotnie dokonywał już w instancyjnym toku postępowania kontroli postanowień Sądu pierwszej instancji oddalających zgłaszane w tym przedmiocie przez pozwaną wnioski.

Odmiennie natomiast ocenić należy nierozważenie przez Sąd Apelacyjny, czy nieobecność pozwanej na rozprawie poprzedzającej wydanie wyroku zaskarżonego apelacją w dniu 3 stycznia 2007 r. nie obligowała Sądu pierwszej instancji - stosownie do dyspozycji art. 214 § 1 kpc - do odroczenia rozprawy. W piśmie procesowym złożonym dnia 29 grudnia 2006 r. pozwana zgłosiła wniosek o odroczenie rozprawy załączając kserokopię zwolnienia lekarskiego. Z dokumentu tego wynika, że stwierdzony przez lekarza okres choroby pozwanej, uniemożliwiał jej stawienie się w sądzie w dniach od dnia 28 do dnia 31 grudnia 2006 r. Jednocześnie pozwana wyjaśniła, że - z uwagi na okres świąteczny, a także stan swojego zdrowia - nie jest w stanie przedstawić wraz z wnioskiem zaświadczenia od lekarza sądowego i zobowiązała się do złożenia go w terminie do dnia 12 stycznia 2007 r.

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, choroba strony, wykazana zaświadczeniem lekarskim i uniemożliwiająca stawienie się w sądzie, w każdym wypadku pociąga za sobą konieczność odroczenia rozprawy, zwłaszcza jeżeli - jak miało to miejsce w rozpoznawanej sprawie - strona nie jest reprezentowana w procesie przez pełnomocnika. Przyjmuje się przy tym, że wydanie w takiej sytuacji orzeczenia skutkuje nieważność postępowania z powodu pozbawienia strony możności obrony jej praw (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 3 kwietnia 2001 r. I CKN 19/99 Prokuratura i Prawo - dodatek 2002/7-8 poz. 38; z dnia 28 listopada 1997 r. I CKU 175/97 Prokuratura i Prawo - dodatek 1998/5 poz. 36; z dnia 18 marca 1981 r. I PRN 8/81 OSNCP 1981/10 poz. 201; z dnia 15 stycznia 2004 r. II CK 343/2002 LexPolonica nr 1610734).

W świetle przytoczonego stanowiska judykatury obowiązkiem sądu odwoławczego wynikającym z art. 378 § 1 kpc było zbadanie, czy nieuwzględnienie przez Sąd pierwszej instancji wniosku pozwanej o odroczenie rozprawy było usprawiedliwione i nie prowadziło do pozbawienia jej możności obrony swych praw. Wprawdzie Sąd pierwszej instancji wskazał, że pozwana nie przedstawiła zaświadczenia stwierdzającego niemożność stawiennictwa na rozprawie w dniu 3 stycznia 2007 r. od uprawnionego lekarza sądowego, do czego została zobligowana, nie zwalniało to jednak Sądu Apelacyjnego od obowiązku zweryfikowania tego stwierdzenia, a także rozważenia, czy ewentualne niezastosowanie się przez skarżącą do ustalonego przez Sąd sposobu usprawiedliwiania nieobecności na rozprawie nie było uzasadnione wskazanymi przez nią okolicznościami. Zaniechanie przeprowadzenia takiej oceny nie pozwala odeprzeć skutecznie zarzutu naruszenia art. 378 § 1 w związku z art. 386 § 2 i art. 379 pkt 5 kpc.

Zarzut naruszenia art. 381 kpc nie mógł wywrzeć zamierzonego skutku. Niewątpliwie rację ma skarżąca kwestionując stanowisko Sądu Apelacyjnego wyrażające się w ocenie, że - w świetle pozostałego zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego - zeznania świadka Ewy S. nie mogą wpłynąć na ocenę stanu wiedzy pozwanej o świadomości dłużnika działania na szkodę wierzycieli. Zgodnie z utrwalony stanowiskiem judykatury, niedopuszczalne jest pominięcie zaoferowanych środków dowodowych z powołaniem się na wyjaśnienie sprawy, jeżeli ocena dotychczasowych dowodów prowadzi, w przekonaniu sądu, do wniosków niekorzystnych dla strony powołującej dalsze dowody. Oznaczałoby to bowiem pozbawienie jednej ze stron możności udowodnienia jej twierdzeń (por. m.in. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 26 września 1966 r. II CR 314/66 OSNCP 1967/2 poz. 39 oraz z dnia 30 maja 2007 r. IV CSK 41/2006, nie publ.). Domniemanie ustanowione w art. 527 § 3 kc jest domniemaniem usuwalnym, stąd też osoba trzecia może wykazywać, że mimo stosunku bliskości z dłużnikiem nie wiedziała o świadomości dłużnika pokrzywdzenia wierzycieli i nawet przy zachowaniu należytej staranności nie mogła się o tym dowiedzieć. Zapatrywanie Sądu Apelacyjnego oparte niejako na odmiennym założeniu jest zatem nieuprawnione.

Z motywów zaskarżonego wyroku wynika jednak, że Sąd Apelacyjny pominął dowód z zeznań świadka Ewy S. nie tylko ze wskazanej wyżej przyczyny. Sąd ten zaaprobował bowiem jednocześnie stanowisko Sądu pierwszej instancji, że dowód z zeznań wymienionego świadka powołany został jedynie dla zwłoki, w celu zapobieżenia egzekucji. Skarżąca oceny tej nie skutecznie nie zakwestionowała. Podważać jej nie może wskazany w skardze kasacyjnej fakt usprawiedliwienia nieobecności świadka na rozprawie w dniu 31 października 2006 r., wobec pozostałych licznych przypadków jego nieusprawiedliwionego niestawiennictwa. Już tylko na marginesie należy zauważyć, że prawidłowe sformułowanie zarzutu bezzasadnego pominięcia przez sąd drugiej instancji zawnioskowanego przez stronę dowodu wymagało powołania - obok art. 381 kpc - także art. 217 § 2 kpc, czego skarżąca nie uczyniła.

Z przytoczonych względów Sąd najwyższy na podstawie art. 398[15] § 1 kpc orzekł, jak w sentencji.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 4 stycznia 2008 r.

III CSK 226/2007

1. Uprawnienie sądu, o którym mowa w art. 381 k.p.c., odnosi się tylko do twierdzeń faktycznych, nie zaś do twierdzeń dotyczących prawnego znaczenia faktów. Do nich zalicza się między innymi zarzut przedawnienia, który ze względu na zawarte w nim oświadczenie, znajdujące podstawę w art. 117 § 2 k.c., zmienia istniejący stan rzeczy w ten sposób, że dotychczasowy stosunek materialny pomiędzy stronami przekształca się w zobowiązanie naturalne.

2. Ocena wpływu nieważności części czynności prawnej na jej resztę powinna uwzględniać zindywidualizowane okoliczności danego przypadku. Okoliczności, o których mowa w art. 58 § 3 k.c., wskazujące na nieważność całej czynności prawnej powinien wskazać ten, kto zgłasza takie żądanie (art. 6 k.c.). Dlatego przy braku dodatkowych danych, mogących wskazywać na szersze konsekwencje nieważności jednego z postanowień umowy, przyjęcie przez sąd nieważności czynności prawnej w ograniczonym zakresie nie stanowi przede wszystkim naruszenia przepisu procesowego określającego wymagania formalne uzasadnienia wyroku (art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c.), jak również nie stanowi naruszenia normy art. 58 § 3 k.c.

Uzasadnienie

Powódka M. Grupa Geodezyjno Projektowa S.A. w T. wniosła o zasądzenie od pozwanego Przedsiębiorstwa Eksportu Geodezji i Kartografii "G." Spółki z o.o. w W. kwoty 645.975,02 złotych z odsetkami ustawowymi liczonymi od dat wskazanych w pozwie.

W uzasadnieniu powódka wskazała, że przekazała stronie pozwanej prace geodezyjne wykonane na podstawie umowy o współpracy gospodarczej, za które nie uzyskała wynagrodzenia do wysokości dochodzonej kwoty.

Nakazem zapłaty z dnia 28 października 2005 r. wydanym w postępowaniu upominawczym Sąd Okręgowy w T. uwzględnił w całości żądanie pozwu.

W sprzeciwie od tego nakazu pozwana spółka podniosła, że:

- strony nie przewidywały rozliczenia w innych walutach niż dinar libijski,

- według umowy, jaka wiązała strony, zapłata przez pozwaną na podstawie faktur zagranicznych miała być dokonywana w ciągu siedmiu dni od otrzymania płatności przez pozwaną od kontrahenta zagranicznego,

- koniecznym warunkiem dokonania zapłaty było posiadanie przez wszystkie strony umowy protokołu zdawczo odbiorczego stwierdzającego wykonanie niewadliwie wszystkich prac,

- powódka wykonała prace wadliwie, co spowodowało, że kontrahent libijski ich nie przyjął i nie zapłacił za ich wykonanie.

Pozwana zarzuciła także, że za część prac obejmujących obiekt w J. zapłaciła powódce dnia 6 lutego 2006 r. wynagrodzenie w wysokości 9400 LYD.

Wobec tych ostatnich twierdzeń powódka cofnęła powództwo co do kwoty 33.663 złotych.

Wyrokiem z dnia 24 lipca 2006 r. Sąd Okręgowy w T. zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 575.573,30 złotych z odsetkami ustawowymi od dnia 8 października 2005 r., umorzył postępowanie w zakresie cofniętego powództwa i oddalił powództwo w pozostałym zakresie.

Sąd oparł wyrok na następujących ustaleniach faktycznych:

Pomiędzy poprzednikiem prawnym pozwanej, a powódką oraz występującymi po jej stronie "G." International Spółką z o.o. w R., Polskim Przedsiębiorstwem Geodezyjno Kartograficznym S.A. w W., Okręgowym Przedsiębiorstwem Geodezyjno Kartograficznym Spółką z o.o. w K. została zawarta 28 grudnia 2000 r. umowa o wspólnym przedsięwzięciu w zakresie działalności akwizycyjno-kontraktowej na terenie Libii. Pozwana jako firma wiodąca miała zawierać umowy z kontrahentami libijskimi. Na podstawie umowy o wspólnym przedsięwzięciu każda stron miała zawrzeć z pozwaną umowę generalną na wykonywanie robót eksportowych na terenie Libii zaś, co do poszczególnych prac miały być zawierane umowy szczegółowe. W § 10 ust. 4 umowy generalnej, jaką zawarły strony 30 czerwca 2001 r., zamieszczone zostało postanowienie, że zapłata z konta Przedsiębiorstwa "G." nastąpi w terminie 7 dni roboczych od daty otrzymania płatności od kontrahenta libijskiego. Umowy szczegółowe objęte spornymi należnościami były często zawierane po wykonaniu lub w trakcie trwania robót. Nie zawsze były potwierdzane w formie pisemnej. Na przestrzeni lat 2001-2003 powodowa spółka wykonała prace geodezyjne w miejscowościach Z., B.W., S., G., T., J., D., J. Za roboty te wypłacono stronie powodowej jedynie częściowo wynagrodzenie obejmujące prace w miejscowości J. Wszelkie kontakty handlowe pomiędzy kontrahentem libijskim, a uczestnikami wspólnego przedsięwzięcia dokonywane były wyłącznie przez biuro w Libii prowadzone przez pozwaną. Pozostali uczestnicy wspólnego przedsięwzięcia nie mieli wglądu do dokumentacji odnoszącej się do tych kontaktów, nie uczestniczyli w rozmowach ze stroną libijską, nie znali zastrzeżeń kontrahentów libijskich co do wykonanych robót. Strona pozwana na przestrzeni ostatnich lat, poza pracami wykonanymi i później poprawionymi w miejscowościach Z. i B.W., nie wzywała oficjalnie powodowej spółki do usunięcia oznaczonych wad przedstawionych opracowań. Gdy dochodziło do rozliczeń ze stroną libijską, na podstawie którego pozwana decydowała o wypłacie należności powódki, wystawiano tzw. faktury eksportowe, w których wartość i cena sprzedaży wymieniana była w walucie polskiej. W tym celu dokonywano przeliczenia wartości kontraktu wyrażanego w walucie polskiej. Z tej przyczyny Sąd pierwszej instancji nie podzielił stanowiska pozwanej co do obowiązku dokonywania pomiędzy stronami wszelkich rozliczeń w walucie libijskiej.

Sąd Okręgowy ocenił umowę o wspólnym przedsięwzięciu jako umowę nienazwaną, a umowy szczegółowe spełniały według tego Sądu wszelkie wymogi umowy o dzieło.

Pozwana nie przedstawiła żadnych wiarygodnych dowodów co do zgłoszenia powódce złej jakości robót.

Zasądzone pozwanej wynagrodzenie zostało pomniejszone o przysługującą pozwanej marżę w wysokości 6% wartości wykonanych prac.

Od tego wyroku apelację wniosła strona pozwana. Podniosła naruszenie szczegółowo opisanych w apelacji przepisów prawa procesowego oraz w zakresie prawa materialnego: niewłaściwe zastosowanie art. 387 § 2, 388 § 1 k.c., niezastosowanie art. 354, 358[1] § 1, 455, 353[1] k.c. oraz błędne zastosowanie art. 6 i 481 k.c. Pozwana jako ostatni podniosła zarzut przedawnienia roszczeń strony pozwanej.

Sąd Apelacyjny w K. wyrokiem z dnia 28 grudnia 2006 r. oddalił w całości apelację pozwanej. Negatywnie ocenił zarzuty apelacji kwestionujące ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji. W zakresie drugiej podstawy kasacyjnej podzielił jedynie zarzut niewłaściwego uzasadnienia podstaw prawnych wyroku, a w istocie brak wyjaśnienia zastosowania przepisów art. 387 § 2 k.c. oraz art. 388 § 1 k.c. oraz znaczenia dla całego rozstrzygnięcia § 10 ust. 4 umowy generalnej z dnia 30 czerwca 2001 r. Pomimo tego Sąd pierwszej instancji uwzględnił wskazane postanowienie umowne w ramach oceny ważności całej umowy.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego, dotychczasowe ustalenia faktyczne oraz przyjęcie, że strony łączyła umowa o dzieło, a powodowi należy się wynagrodzenie za oddane dzieła, wykluczały zastosowanie art. 387 § 2 oraz art. 388 § 1 k.c. Marginalne przytoczenie tych przepisów bez uzasadniania nie deprecjonuje jednak trafności samego rozstrzygnięcia. Istota sporu sprowadzała się bowiem do oceny, czy klauzula zawarta w § 10 ust. 4 umowy generalnej umownych była dopuszczalna. Sąd Apelacyjny uznał ją za nieważną w związku z treścią art. 353[1] k.c. Uzależniała ona odpowiedzialność pozwanego - w ramach łączącej strony szczególnej umowy - od okoliczności, na które powodowa spółka nie miała żadnego wpływu, co stawiało ją w bardzo niekorzystnej sytuacji gospodarczej połączonej z nadmiernym ryzykiem. Sprzeczne z naturą zobowiązania jest powoływanie przez strony stosunków, w ramach, których nikt nie stawałby się odpowiedzialny za spełnienie świadczenia.

W wyniku uznania klauzuli z § 10 ust. 4 za nieważną, przy ważności i skuteczności pozostałych postanowień umowy, Sąd Apelacyjny przyjął, że pozwana jest zobowiązana do zapłaty wynagrodzenia za przekazane przez powódkę prace, niezależnie od zapłaty przez libijskiego kontrahenta.

W ocenie Sądu odwoławczego umowy szczegółowe zawierane na wykonanie określonych prac zostały właściwie uznane za umowy o dzieło. Trafnie został rozłożony ciężar dowodu wadliwości prac wykonanych, bowiem tylko pozwany mógł wykazać, że poszczególne roboty zostały zaakceptowane przez klienta libijskiego albo też, że tak się nie stało jak również, że wypłacono należność za oddane prace albo wypłaty odmówiono.

Odnosząc się do zgłoszonego w apelacji zarzutu przedawnienia Sąd Apelacyjny zakwestionował dopuszczalność jego podniesienia w postępowaniu apelacyjnym ze względu na treść art. 479[14] k.p.c. oraz art. 381 k.p.c. Poza tym zarzut przedawnienia dla swej skuteczności wymaga wskazania, kiedy zdaniem pozwanej roszczenie stało się wymagalne i od kiedy należy w jej przekonaniu liczyć termin przedawnienia określony w art. 646 k.c. Tymczasem uzasadnienie tego zarzutu sprowadziło się tylko do ogólnikowego zasygnalizowania, bez bliższej analizy stanu faktycznego i przytoczenia przepisów art. 646, 388 § 1 i art. 118 k.c.

Pozwana spółka wniosła skargę kasacyjną od wyroku uwzględniającego powództwo zarzucając zarówno naruszenie prawa materialnego jak i norm prawa procesowego.

Według skarżącej do naruszenia prawa materialnego doszło przez:

- niewłaściwe zastosowanie art. 65 § 1 i 2, art. 353[1] i art. 627 k.c. polegającej na przyjęciu, że zawarta pomiędzy stronami umowa generalna z dnia 30 czerwca 2001 r. jest umową o dzieło, § 10 ust. 4 tej umowy jest sprzeczny z naturą zobowiązania, z umowy nie wynikała odpowiedzialność pozwanej za wykonanie zobowiązania oraz przez pominięcie treści § 8 ust. 3 i 11 umowy generalnej przy wykładni oświadczeń woli stron,

- błędną wykładnię art. 353[1] k.c. polegającą na przyjęciu, że stanowi on podstawę stwierdzenia nieważności umów,

- niezastosowanie art. 58 § 3 k.c. i przyjęcie, że nieważność § 10 ust. 4 umowy generalnej nie skutkowała nieważnością całej umowy i innych umów z nią związanych,

- niewłaściwe zastosowanie art. 65 § 1 i 2 w związku z § 10 ust. 3 umowy generalnej, art. 358[1] § 1 i 2 k.c. i art. 364 § 1 k.c. polegające na przyjęciu, że § 10 ust. 3 umowy generalnej przewidywał płatność w złotówkach,

- niewłaściwe zastosowanie art. 6 k.c. przez przyjęcie, że obowiązek udowodnienia wymagalności roszczeń powódki oraz faktu braku zapłaty ze strony kontrahenta libijskiego ciążył na pozwanej,

- błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie art. 117 § 2 k.c. w związku z art. 120 § 1 k.c. i art. 645 k.c. przez przyjęcie, że do skuteczności zarzutu przedawnienia konieczne jest wskazanie przez pozwaną dat wymagalności roszczenia i przez przyjęcie, że pozwana tego nie uczyniła.

Naruszenie prawa procesowego miało polegać na braku rozpoznania wszystkich zarzutów apelacji (art. 378 § 1 k.p.c.), uwzględnieniu nieważności części czynności prawnej oraz przyjęciu kwot w walucie polskiej pomimo braku wniosków i dowodów zgłoszonych na tę okoliczność przez powódkę (art. 479[12] § 1, 316 § 1, 391, 382 k.p.c.), wadliwym sporządzeniu pisemnych motywów wyroku (art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c.), a w końcu na przyjęciu, że w postępowaniu odrębnym w sprawach gospodarczych, w którym wydano nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, nie można zgłosić zarzutu przedawnienia po raz pierwszy w apelacji bez wykazywania cech nowości.

Na tych podstawach pozwana wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i oddalenie powództwa ewentualnie o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w K.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Słusznie zarzuca się w skardze kasacyjnej nierozpatrzenie zarzutu przedawnienia, zgłoszonego przez stronę pozwaną w apelacji.

Jak wynika z dotychczasowego przebiegu postępowania pozwana, przyjmując określony sposób obrony, kwestionowała powstanie i wymagalność roszczenia powódki. Dopiero w apelacji od wyroku uwzględniającego w znacznej części powództwo zgłosiła zamiar zrealizowania materialnego uprawnienia do uchylenia się od spełnienia świadczenia ze względu na upływ terminu do dochodzenia roszczenia.

Według stanu prawnego obowiązującego do dnia 30 września 1990 r., do skorzystania ze skutków prawnych upływu terminu do dochodzenia roszczeń majątkowych nie wymagało się jakiejkolwiek aktywności ze strony dłużnika. Sąd lub inny organ powołany do rozpoznania spraw danego rodzaju uwzględniał upływ przedawnienia z urzędu. Od tego czasu, ustawowym skutkiem przedawnienia jest powstanie po stronie zobowiązanego uprawnienia, po upływie terminu przedawnienia do spełnienia świadczenia, do uchylenia się od jego zaspokojenia. Tylko od dłużnika zależy, czy i kiedy skorzysta z przysługującego mu prawa podmiotowego. Jeżeli wierzyciel podejmie próbę sądowego dochodzenia roszczenia, pomimo upływu ustawowego terminu przedawnienia, dłużnik ma prawo w każdym czasie tego postępowania, aż do prawomocnego jego zakończenia, skorzystać z tego prawa. Złożenie przez dłużnika oświadczenia o uchyleniu się od spełniania świadczenia w oparciu o treść art. 117 § 2 k.c. tworzy nowy stan rzeczy. Samo zgłoszenie zarzutu przedawnienia jest czynnością złożoną, na którą składa się opisane oświadczenie woli podlegające ocenie na podstawie norm prawa materialnego oraz czynność procesowa oceniana na podstawie norm prawa procesowego, zwłaszcza ze względu na dopuszczalność jej dokonania ze względu na określony etap postępowania sądowego. Prawo procesowe może bowiem ograniczać dyspozycyjność materialną stron. Istotne zatem staje się rozstrzygnięcie, czy powołane przez Sąd odwoławczy art. 479[14] § 2 k.p.c. oraz art. 381 k.p.c. mogły usprawiedliwiać odmowę rozpatrzenia zgłoszonego przez pozwaną dopiero w apelacji zarzutu przedawnienia roszczenia jako zarzutu prawa materialnego. Jednocześnie należy zaznaczyć, że zarówno skarżąca jak i Sąd odwoławczy przez odniesienie się do wyroków Sądu Najwyższego z dnia 3 grudnia 2003 r. I CK 363/2002 (OSP 2004/11 poz. 142) oraz z dnia 25 lutego 2005 r. II CK 434/2004 (OSNC 2006/2 poz. 32) aprobują pogląd, że w stanie prawnym obowiązującym do dnia 20 marca 2007 r. (ustawa nowelizująca kodeks postępowania cywilnego z dnia 16 listopada 2006 r. Dz. U. 2006 r. Nr 235 poz. 1699) dopuszczalne było zgłoszenie zarzutu przedawnienia w postępowaniu upominawczym, także po wniesieniu sprzeciwu od nakazy zapłaty, a zatem nie mogło dojść do naruszenia art. 479[14] § 2 k.p.c.

Przepis ten jest elementem systemu prekluzji obowiązującej przed Sądem pierwszej instancji w odrębnym postępowaniu w sprawach gospodarczych natomiast art. 381 k.p.c., dotyczący tzw. nowości w postępowaniu apelacyjnym, jest wyrazem dyskrecjonalnej władzy sędziego (por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2005 r. III CZP 26/2005 OSNC 2006/4 poz. 63). Z art. 381 k.p.c. wynika, że Sąd rozpoznający apelację może pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania wynikła później. Uprawnienie Sądu odnosi się jednak tylko do twierdzeń faktycznych, nie zaś do twierdzeń dotyczących prawnego znaczenia faktów. Do nich zalicza się między innymi zarzut przedawnienia, który ze względu na zawarte w nim oświadczenie, znajdujące podstawę w art. 117 § 2 k.c., zmienia istniejący stan rzeczy w ten sposób, że dotychczasowy stosunek materialny pomiędzy stronami przekształca się w zobowiązanie naturalne. Jest to nowy fakt powstały po wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji i nie mogą mieć do niego zastosowania ograniczenia przewidziane w art. 381 k.p.c. Zajmując takie stanowisko w wyroku z dnia 19 sierpnia 2004 r. V CK 38/2004 (Przegląd Sądowy 2005/10 str. 130) Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na pojawiające się w judykaturze poglądy, że dopuszczalne jest wystąpienie z zarzutem przedawnienia w postępowaniu apelacyjnym, jeżeli opiera się on na materiale faktycznym i dowodowym przedstawionym w pierwszej instancji. Jeżeli zarzut wiąże się z nowymi faktami i dowodami, strona może go zgłosić, jeżeli zostały zrealizowane przesłanki, od których zależy dopuszczalność nowości w postępowaniu apelacyjnym. Jednocześnie w cytowanej uchwale z dnia 17 czerwca 2005 r. Sąd Najwyższy podniósł, że w postępowaniu gospodarczym Sąd odwoławczy musi respektować skutki prekluzji w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Oznacza to, że jeżeli strona powołując się w apelacji na zarzut przedawnienia podnosi jednocześnie nowe fakty i dowody, których nie powołała w pierwszej instancji, to Sąd drugiej instancji nie może uwzględnić tych faktów i dowodów, które uległy prekluzji na podstawie art. 479[14] § 2 k.p.c.

Zagadnienie to nie ma jednak znaczenia dla rozstrzygnięcia zasadności tej części skargi kasacyjnej. Po pierwsze, należy odwołać się do wyrażonego wcześniej stanowiska, co do niestosowania art. 479[14] § 2 k.p.c. w niniejszej sprawie gospodarczej prowadzonej w postępowaniu upominawczym. Po drugie, pozwana zgłaszając zarzut przedawnienia (k. - 231) oparła się jedynie na podanych przez stronę powodową terminach oddania robót, względnie terminach wymagalności roszczeń, nie wskazując żadnych nowych faktów oraz nie składając żadnych nowych wniosków dowodowych.

Wbrew temu, co podnosi się w skardze kasacyjnej powódka już w pozwie zarzucała, że zapis § 10 ust. 4 umowy generalnej z dnia 30 czerwca 2001 r., do którego strony odnosiły się przy zawieraniu szczegółowych umów, był sprzeczny z istotą umowy o dzieło i jako taki nieważny.

Bezpodstawnie zarzuca się w skardze kasacyjnej przyjęcie kursów i terminów przeliczania waluty libijskiej na walutę polską. Również w pozwie powódka podała, że przeliczenia dinara libijskiego w wystawianych fakturach dokonano według kursu z dnia ich wystawienia. Jednocześnie w samym pozwie zostały podane daty, kiedy powinny być wystawione faktury i jaki w tym dniu był kurs dinara libijskiego. Dlatego nie doszło do naruszenia cytowanych w skardze kasacyjnej art. 479[12] § 1 k.p.c. w związku z art. 316 § 1 k.p.c. w związku z art. 391 oraz 382 k.p.c., które miało polegać na poczynieniu ustaleń faktycznych na podstawie przytoczonych twierdzeń powódki.

Sąd przyjął kurs waluty według danych wskazanych przez powódkę, która z kolei odwoływała się od postanowień umowy oraz ustalonej praktyki między stronami, jaką stosowały do rozliczonych i zapłaconych prac. Weryfikując te twierdzenia Sąd odwołał się do treści § 10 ust. 3 umowy uznając, że waluta libijska była tylko przelicznikiem dewizowym wynagrodzenia. Jeśli zaś chodzi o dotychczasową praktykę, Sąd ocenił ją na podstawie wystawionej przez pozwaną faktury eksportowej na kwotę 24.905 złotych stanowiącą równowartość 10.000 lirów libijskich (k. - 159) wg tabeli NBP/44/B.

Sąd drugiej instancji przez odwołanie się do treści art. 353[1] k.c. wyjaśnił podstawę prawną uznania za nieważne postanowienia zawartego w § 10 ust. 4 umowy generalnej, do którego odsyłały umowy szczegółowe. Jest to stwierdzenie wystarczające do odrzucenia zarzutu wadliwości pisemnych motywów zaskarżonego wyroku.

Jeżeli nieważnością dotknięta jest tylko część czynności prawnej zgodnie z zasadą wynikającą z art. 58 § 3 k.c. czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części. Tylko w razie wystąpienia szczególnych okoliczności, które wskazywałyby, że bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana sankcją nieważności, tym razem na podstawie art. 58 § 3 k.c., objęta byłaby cała czynność prawna. Kwestionowane w sprawie postanowienie nie dotyczy elementu przedmiotowo istotnego umowy, stanowiącego jej element konstrukcyjny. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 30 marca 2004 r. II CKN 726/2000 (Przegląd Sądowy 2004/4 str. 147) ocena wpływu nieważności części czynności prawnej na jej resztę powinna uwzględniać zindywidualizowane okoliczności danego przypadku. Okoliczności, o których mowa w art. 58 § 3 k.c. wskazujące na nieważność całej czynności prawnej powinien wskazać ten, kto zgłasza takie żądanie (art. 6 k.c.). Dlatego przy braku dodatkowych danych, mogących wskazywać na szersze konsekwencje nieważności jednego z postanowień umowy, przyjęcie przez Sąd nieważności czynności prawnej w ograniczonym zakresie nie stanowi przede wszystkim naruszenia przepisu procesowego określającego wymagania formalne uzasadnienia wyroku (art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c.) jak również, co można już w tym miejscu zaznaczyć, nie stanowi naruszenia normy art. 58 § 3 k.c.

Kwestię rozłożenia ryzyka związanego z podjęciem wspólnego przedsięwzięcia rozważał Sąd pierwszej instancji w pisemnych motywach wyroku. Uznał, że brak żądań stron i zarzutów nie pozwalał na dokonanie rozliczeń uwzględniających postanowienia umowy z dnia 28 grudnia 2000 r. To skutkowało uwzględnienie prawie w całości powództwa. Do zgłoszonego w apelacji zarzutu obciążenia w całości strony pozwanej ryzykiem biznesowym Sąd drugiej instancji odniósł się przez wskazanie, że na stronie pozwanej ciążył dowód ewentualnego wykazania, że za dany kontrakt w rzeczywistości należało się mniejsze wynagrodzenie niż przyjęte w umowach, czego pozwana nie uczyniła. Dlatego nie zasługuje na uwzględnienie zarzut braku rozpoznania tego zarzutu w postępowaniu apelacyjnym (art. 378 § 1 k.p.c.).

Przy bezskuteczności zarzutów naruszenia prawa procesowego, poza nierozpoznaniem zarzutu wynikającego z własnego uprawnienia dłużnika do uchylenia się od spełnienia świadczenia, dla dalszej oceny skargi kasacyjnej w zakresie norm prawa materialnego miarodajny jest stan faktyczny sprawy, będący podstawą wydania zaskarżonego wyroku.

Sąd drugiej instancji ocenił łączące strony umowy szczegółowe na gruncie przepisów umowy o dzieło. Podkreślić należy, że chociaż kwalifikacja prawna Sądu nie obejmowała wprost umowy generalnej z dnia 30 czerwca 2001 r., jej postanowienia miały znaczenie dla wykładni postanowień umów szczegółowych ze względu na zawarte w umowach szczegółowych odesłania do umowy generalnej (por. k. - 51 punkt 6.2, k. - 57 punkt 6.2). Na to, że w stosunkach łączących strony w ramach wykonania prac geodezyjnych powódka pełniła rolę wykonawcy wobec pozwanej spółki jako zamawiającego wskazuje także treść § 3 umowy generalnej (k. - 97), która określała warunki i zasady, na których powodowa spółka (według nomenklatury umowy - wykonawca) zobowiązywała się do świadczenia odpłatnie na rzecz pozwanej spółki (według nomenklatury umowy - zleceniodawcy - eksportera) usług w zakresie prac kontraktowych (usług w zakresie geodezji i kartografii oraz innych prac w ramach kontraktu zawartego przez pozwaną z podmiotem libijskim) jako podwykonawca zleceniodawcy - eksportera na terytorium Libii. Według jej § 7 ust. 1 wykonawca odpowiadał wobec zleceniodawcy - eksportera za należyte i terminowe wykonanie prac. Stosownie do postanowień spisanych umów szczegółowych (k. - 42 punkt 2.5, k.- 50 punkt 2.5, k. - 56 punkt 2.5, k. - 63 punkt 2.5) w razie wadliwego wykonania robót pozwana spółka jako zleceniodawca była uprawniona między innymi do żądania obniżenia wynagrodzenia wykonawcy jak też wynajęcia innego wykonawcy na koszt powódki.

Wszystkie te okoliczności, łącznie z tym, co uwzględnił w tym zakresie Sąd drugiej instancji, usprawiedliwiają przyjęcie, iż do stosunków z umów szczegółowych na wykonanie określonych prac geodezyjno kartograficznych, z których powódka wywodziła roszczenia o zapłatę wynagrodzenia, stosuje się przepisy dotyczące umowy o dzieło.

Art. 353[1] k.c. jest wyrazem naczelnej zasady polskiego prawa zobowiązań, a mianowicie zasady swobody (wolności) umów. Obejmuje ona między innymi swobodę kształtowania treści umowy. Z samej treści tego artykułu wynika, że swoboda stron w określaniu stosunku zobowiązaniowego nie jest nieograniczona. Ustawa wymaga aby treść lub cel umowy nie sprzeciwiały się: właściwości (naturze) stosunku prawnego, ustawie, zasadom współżycia społecznego. Art. 353[1] k.c. należy do kategorii przepisów iuris coqentis, co oznacza, że naruszenie któregokolwiek z ograniczeń swobody kontraktowej wywołuje sankcje nieważności na podstawie art. 58 k.c. (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 stycznia 2003 r. II CKN 1097/2000 OSNC 2004/4 poz. 55). Sąd Apelacyjny przyjął tę sankcję do postanowienia § 10 ust. 4 umowy generalnej mającej zastosowanie do umów szczegółowych. Uznał za sprzeczne z naturą zobowiązania powołane przez strony takich stosunków, w których nikt nie stawałby się odpowiedzialny za spełnienie świadczenia. Takie konsekwencje wywoływała opisana klauzula umowna uzależniająca odpowiedzialność pozwanej od okoliczności, na które powodowa spółka nie miała żadnego wpływu, co stawiało ją w bardzo niekorzystnej sytuacji gospodarczej połączonej z nadmiernym ryzykiem. Według tej klauzuli odpowiedzialność pozwanej z tytułu wynagrodzenia za wykonane na jej zlecenie prace geodezyjno kartograficzne uzależniona została od zachowania osób stojących poza umową stron, na które powódka nie miała żadnego wpływu. Oznaczałoby, że zobowiązanie wobec pozwanej miałoby charakter naturalny. Dlatego nie można podzielić stanowiska skarżącej, co do niewłaściwego zastosowania i błędnej wykładni art. 353[1] k.c.

Jak wcześniej wskazano, słuszną podstawę do przyjęcia, iż waluta libijska była tylko przelicznikiem dewizowym stanowiły postanowienia § 10 ust. 3 umowy generalnej, w którym strony jednoznacznie ustaliły, że ceny transakcyjne faktur wystawianych przez pozwaną będą obliczone według aktualnych przeliczników dewizowych z dnia wystawienia faktur FE.

Nie zasługuje na uwzględnienie zarzut niewłaściwego zastosowania art. 6 k.c. Zważyć bowiem należy, że Sąd drugiej instancji uwzględnił jego treść jedynie w ramach rozpatrywania zarzutu apelacyjnego rozkładu ciężaru dowodu w zakresie wadliwości prac wykonanych przez stronę powodową. W tym zakresie prawidłowy jest pogląd, iż na pozwanej, jako stronie podnoszącej zarzut wadliwego wykonania prac przez powódkę spoczywał obowiązek wykazania tych okoliczności, z których wywodziła dla siebie korzystne skutki prawne.

Ocena naruszenia pozostałych wskazanych w skardze kasacyjnej norm art. 117 § 2 w związku z art. 120 § 1 k.c. oraz art. 646 k.c. jest przedwczesna ze względu na brak rozpoznania przez Sąd drugiej instancji zgłoszonego przez pozwaną zarzutu przedawnienia.

Z tych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 398[15] § 1 k.p.c. uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi drugiej instancji.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 5 grudnia 2007 r.

I CSK 304/2007

Jeżeli zdarzeniem wywołującym szkodę było zawinione zaniechanie biegłego rewidenta, to nie może ulegać żadnej wątpliwości, że szkoda wynikła z winy podwładnej przy wykonywaniu powierzonej czynności (art. 430 kc). Za tę szkodę ponosiłaby odpowiedzialność pozwana Spółka jako podmiot powierzający wykonanie czynności. Tej oceny w niczym nie zmienia okoliczność, że opinię i raport podpisał, oprócz biegłej-rewident, także członek zarządu pozwanej Spółki. Przecież źródłem szkody nie była błędna opinia, którą firmował także członek zarządu, lecz zaniechanie przez biegłą-rewident sprawdzenia prawidłowości stosowanej przez powodową Spółkę stawki VAT. Tego zaniechania i skutków z niego wynikających nie sposób przypisać członkowi zarządu pozwanej Spółki, a tym samym uznać możliwości przyjęcia odpowiedzialności tej spółki za czyn własny.

Uzasadnienie

Powodowa Spółka z o.o. "A." domagała się zasądzenia od pozwanego "K." - spółki z o.o., kwoty 629.843,98 zł z tytułu odszkodowania wyrównującego szkodę powstałą przez to, że pozwana odpowiada za zawinione naruszenie norm wykonywania zawodu biegłego rewidenta i zasad badania sprawozdania finansowego, co spowodowało konieczność zapłacenia odsetek od zaległości podatkowych, jak też uiszczenia wynagrodzenia pozwanej.

Sąd Okręgowy w W. wyrokiem z dnia 12 kwietnia 2005 r. powództwo oddalił, ustalając co następuje:

W dniu 30 grudnia 1998 r. strony zawarły umowę dotyczącą przeprowadzenia rocznego badania sprawozdania finansowego powodowej Spółki za rok 1998 r. W wykonaniu tej umowy sporządzona została opinia biegłego rewidenta i raport z przeprowadzonych badań. W opinii stwierdzono, że sprawozdanie finansowe powodowej Spółki zostało sporządzone zgodnie z zasadami rachunkowości stosowanymi w sposób ciągły na podstawie prawidłowo prowadzonych ksiąg rachunkowych. Stwierdzono też, iż sprawozdanie finansowe co do formy i treści zgodne jest z obowiązującymi przepisami prawa i umową spółki oraz przedstawia rzetelnie i jasno informacje istotne dla oceny rentowności, wyniku finansowego, działalności gospodarczej oraz sytuacji majątkowej i finansowej spółki. Zarówno opinia jak i raport nie zawierały żadnych zastrzeżeń co do prawidłowości sprawozdania finansowego spółki. Za wykonanie umowy powodowa Spółka zapłaciła pozwanej wynagrodzenie w kwocie 39.424,19 zł. Pod koniec 2000 r. w powodowej Spółce przeprowadzona została kontrola przez Urząd Kontroli Skarbowej. W toku niej zakwestionowano m.in. stawkę podatku VAT przyjętą przez powodową Spółkę dla tzw. prowizji międzynarodowej. Urząd uznał, że obowiązuje tu stawka 22% VAT, a nie 0%, jak przyjęła strona powodowa. W konsekwencji wydana została decyzja określająca wysokość zaległego zobowiązania podatkowego powodowej Spółki oraz wysokość odsetek za zwłokę, a także wysokość dodatkowego zobowiązania podatkowego wynikającego z art. 27 ustawy o VAT. Powodowa Spółka uiściła te należności.

Oddalając powództwo Sąd Okręgowy, wskazał przede wszystkim, iż strony łączyła umowa o dzieło, a więc w rachubę wchodzi odpowiedzialność kontraktowa, jednak roszczenia oparte na tej podstawie uległy 2 letniemu przedawnieniu (opinię i raport oddano 13 lipca 1989 r., zaś pozew wniesiono 7 czerwca 2002 r.). W tej sytuacji, skoro powodowa Spółka oparła roszczenia na podstawie deliktowej, Sąd Okręgowy analizował, czy w świetle ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości, ustawy z dnia 13 października 1994 r. o biegłych rewidentach i ich samorządzie oraz uchwały Krajowej Rady Biegłych Rewidentów w sprawie norm wykonywania zawodu biegłego rewidenta, można przypisać odpowiedzialność deliktową pozwanej Spółce. Na to pytanie Sąd Okręgowy udzielił odpowiedzi negatywnej podnosząc, że: po pierwsze, w umowie zastrzeżono (§ 3 ust. 4), iż sporządzenie opinii i raportu nie może być traktowane jako wyrażanie poglądu co do prawidłowości i terminowości wywiązania się klienta z obowiązku płatności podatków i innych świadczeń publicznych; po drugie, powodowa Spółka nie wykazała, aby pozwana w sposób rażący naruszyła należytą staranność przez zaniechanie zbadania prawidłowości stosowanej przez powódkę stawki VAT w odniesieniu do tzw. prowizji międzynarodowej, skoro kontrola Urzędu Skarbowego z 1998 r. nie zakwestionowała tej stawki, a w praktyce organów podatkowych i w orzecznictwie NSA istnieją w tym zakresie rozbieżności. Odmienną ocenę przedstawił Sąd Apelacyjny w W., który wyrokiem z dnia 28 czerwca 2006 r. zmienił zaskarżone orzeczenie w ten sposób, że zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 590.419,79 zł z odsetkami. Analizując obowiązki biegłego-rewidenta w świetle przepisów ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości, postanowień uchwały Krajowej Rady Biegłych Rewidentów dotyczącej zasad badania sprawozdań finansowych oraz zaleceń zawartych w dokumencie pn. "Wskazówki dotyczące badania wiarygodność pozycji bilansu i rachunku zysku i strat" opracowanym przez Komisję ds. Standardów Rewizji Finansowej - Sąd Apelacyjny przyjął, że zaniechanie przez biegłego-rewidenta przeprowadzającego badanie sprawozdania finansowego skontrolowania dokumentacji dotyczącej tego sprawozdania pod kątem prawidłowości obliczenia zobowiązań finansowych, stanowi naruszenie obowiązujących przepisów prawa, a więc jest działaniem bezprawnym i z reguły zawinionym. Takie działanie wyrządzające szkodę stanowi czyn niedozwolony. Szkodą jest uiszczona należność podatkowa z odsetkami, a nie obejmuje ona wynagrodzenia wypłaconego pozwanej Spółce.

Wyrok ten zaskarżyły skargą kasacyjną strona pozwana oraz interwenient uboczny po stronie pozwanej - Powszechny Zakład Ubezpieczeń S.A. W wyniku ich rozpoznania Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 1 grudnia 2006 r. uchylił zaskarżone orzeczenia w części uwzględniającej powództwo i sprawę przekazał Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy stwierdził m.in. w uzasadnieniu, że podstawowym problemem, który należy rozważyć w niniejszej sprawie sprowadza się do rozstrzygnięcia kwestii, czy i kiedy nienależyte wykonanie obowiązków wynikających z umowy może być zakwalifikowane jako czyn niedozwolony. Podniósł - odnosząc się do okoliczności sprawy - że badanie sprawozdania finansowego obejmuje - według § 1 pkt 3 umowy zawartej między stronami - kontrolę zgodności co do formy i treści sprawozdania z obowiązującymi przepisami prawa i aktów założycielskich spółki. Badanie zgodności treści sprawozdania z obowiązującymi przepisami prawa niewątpliwie oznacza badanie merytoryczne. Tak więc z samej treści umowy wynika, że biegły rewident bada merytorycznie sprawozdanie finansowe w aspekcie zgodności z przepisami prawa i aktem założycielskim. Badanie zgodności sprawozdania z przepisami prawa oznacza - co nie powinno budzić zastrzeżeń - także kontrolę prawidłowości stosowania przepisów prawa podatkowego, w tym podatku VAT. Powołane wyżej przepisy ustawy o rachunkowości oraz treść norm deontologicznych jedynie potwierdzają zasadność tego wniosku. Trudno zresztą byłoby akceptować pogląd odmienny, gdyż pozostawałby on w sprzeczności z celem badania sprawozdania finansowego i podważałby sens takiego badania. Tej oceny w niczym nie zmienia treść § 3 pkt 4 umowy zawartej między stronami. Przyjęto tam, że "sporządzenie opinii i raportu nie może być traktowane jako wyrażenie poglądu co do prawidłowości i terminowości wywiązywania się Klienta z obowiązku płatności podatków i innych świadczeń publicznych (...)". To postanowienie w żadnym razie nie oznacza, że biegły rewident zwolniony jest przy badaniu sprawozdania finansowego z obowiązku skontrolowania prawidłowości stosowania przepisów prawa podatkowego przez badaną jednostkę.

Wskazał też Sąd Najwyższy, że Sąd Apelacyjny trafnie przywołał pkt 26 i 27 tzw. normy nr 2 (załącznik nr 2 do uchwały Krajowej Rady Biegłych Rewidentów) dotyczącej wykonywana zawodu biegłego rewidenta. Zgodnie z tymi postanowieniami stwierdzone w toku badania przypadki istotnego naruszenia prawa, w szczególności prawa podatkowego, dewizowego, celnego oraz statutu lub umowy spółki powinny być ujęte w raporcie i wystąpieniu do kierownika jednostki. Skoro więc biegły rewident zaniechał badania sprawozdania finansowego powodowej Spółki w aspekcie merytorycznym, a w szczególności nie odniósł się do prawidłowości stosowania stawki VAT w odniesieniu do tzw. marży międzynarodowej (stosowano stawkę 0% zamiast 22%), to takie postępowanie rewidenta, stanowiące naruszenie przepisów prawa, może mieć cechy czynu niedozwolonego.

Sąd Najwyższy zauważył, że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania samo przez się nie może być uznane za działanie bezprawne w rozumieniu art. 415 kc (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 października 1997 r. III CKN 202/97 OSNC 1998/3 poz. 42). W uzasadnieniu tego wyroku Sąd Najwyższy przypomniał, że czyn niedozwolony, w znaczeniu art. 415 kc, może bowiem mieć miejsce tylko wtedy, gdy sprawca szkody naruszył obowiązek powszechny, ciążący na każdym. Takie stanowisko jest ugruntowane zarówno w orzecznictwie sądowym jak i piśmiennictwie. Kryterium powszechności reguł poprawnego i ostrożnego zachowania jest istotne dla odróżnienia zdarzenia przybierającego postać czynu niedozwolonego od zdarzenia stanowiącego niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania. Względny charakter bezprawności tradycyjnie jest łączony z odpowiedzialnością ex contractu, w ramach której podstawową przesłanką jest wszak naruszenie określonych powinności ciążących na dłużniku względem wierzyciela, a nie jakichkolwiek reguł poprawnego postępowania. Oczywiście na pewnym szczeblu abstrakcji można przyjąć, że i ta względna bezprawność może prowadzić do naruszenia obowiązku ogólnego. Ustawa bowiem nakazuje wypełniać zobowiązania. Takie abstrakcyjne ujęcie nie może jednak uzasadniać odpowiedzialności, gdyż prowadzi to do zatarcia różnic między odpowiedzialnością kontraktową i deliktową. Z tej właśnie racji wyrządzenie szkody w ramach istniejącej więzi obligacyjnej niekiedy tylko może prowadzić do zbiegu odpowiedzialności z reżimem deliktowym, a więc wtedy gdy dłużnik narusza swym postępowaniem nie tylko obowiązki wynikające z wcześniejszego stosunku obligacyjnego, ale zarazem powszechnie ustalone reguły prawidłowego postępowania. Inaczej rzecz ujmując, czynu niedozwolonego można się dopuścić również i wtedy, gdy poszkodowanego i sprawcę łączy stosunek zobowiązaniowy, co ma miejsce wtedy, kiedy szkoda jest następstwem takiego działania lub zaniechania sprawcy, która stanowi samoistne tzn. niezależnie od istniejącego zobowiązania, naruszenie ogólnie obowiązującego przepisu prawa bądź zasad współżycia społecznego. W takiej sytuacji mamy do czynienia ze zbiegiem roszczeń odszkodowawczych ex delicto i ex contractu (art. 443 kc).

Przepisy ustawy o rachunkowości mają cechy prawa powszechnie obowiązującego, wszakże dla oceny postępowania biegłego-rewidenta miarodajne są przepisy rozdziału 7 dotyczące badania i ogłoszenia sprawozdań finansowych, w szczególności art. 65 i 66 tej ustawy, określające cel badania sprawozdania finansowego, treść opinii i raportu oraz wymagania podmiotowe w stosunku do biegłego rewidenta. Nie można nie dostrzec, że przepisy te są adresowane tylko do określonej grupy zawodowej i uzupełniane są o normy deontologiczne określające zasady wykonywania zawodu biegłego rewidenta. Z tego względu w umowie zawartej między stronami wyraźnie postanowiono, że badanie sprawozdania finansowego będzie dokonane zgodnie z wymogami ustawy o rachunkowości i z uwzględnieniem norm wykonywania zawodu biegłego rewidenta (§ 1 pkt 3). Nie można więc twierdzić, aby te przepisy i normy deontologiczne określające sposób przeprowadzania badania sprawozdania finansowego adresowane były do każdego. Przeciwnie, ich zakres podmiotowy jest ściśle określony, adresowane są do biegłych-rewidentów. W tym sensie nie mają one charakteru powszechnego. Stwierdzenie to nie oznacza jednak, aby naruszenie przez biegłego rewidenta zasad wykonywania zawodu określonych ustawowo (ustawa o rachunkowości oraz ustawa z dnia 13 października 1994 r. o biegłych rewidentach i ich samorządzie - Dz. U. 1994 r. Nr 121 poz. 592), jak i w tzw. normach deontologicznych (opracowanych przez Krajową Radę Biegłych Rewidentów na podstawie ustawowego upoważnienia) nie mogło - w określonych okolicznościach - być zakwalifikowane jako czyn niedozwolony. Biegły rewident pełni poniekąd funkcję osoby zaufania publicznego i z tego względu w odniesieniu do tej grupy zawodowej określono w sposób szczegółowy zasady wykonywania tego zawodu, w tym zasady badania sprawozdania finansowego. Jeśli biegły rewident opracował opinię i raport z badania rocznego sprawozdania finansowego danej jednostki z pogwałceniem tych zasad, to takie zachowanie, o ile było źródłem szkody, może być uznane za czyn niedozwolony.

Sąd Najwyższy podzielił więc - co do zasady - możliwość oparcia odpowiedzialności na podstawie deliktowej, wszakże zwrócił uwagę na następujące kwestie:

Po pierwsze, pozwanym w niniejszej sprawie nie jest biegły rewident, który dokonał badania rocznego sprawozdania finansowego powódki, lecz spółka audytorska. W rachubę może wchodzić więc jej odpowiedzialność na podstawie art. 429 lub 430 kc. Przesłanki odpowiedzialności w obu tych przepisach przedstawiają się odmiennie, gdyż art. 429 kc przyjmuje konstrukcję winy na wyborze, a art. 430 kc odpowiedzialność zwierzchnika na szkodę wyrządzoną przez podwładnego. Są to jednak konstrukcje odpowiedzialności za cudzy czyn niedozwolony, tymczasem wyrok Sądu Apelacyjnego sugeruje odpowiedzialność za własny czyn niedozwolony osoby prawnej, jaką jest strona pozwana.

Po drugie, jeśli biegły rewident nie odniósł się w opinii do stosowanej przez powodową Spółkę stawkę 0% podatku VAT do tzw. marży międzynarodowej, to albo tej kwestii w ogóle nie badał (co stanowiłoby ewidentne naruszenie zasad wykonywania zawodu biegłego rewidenta) albo uznał, że jest to praktyka prawidłowa. Tak twierdzi pozwana podnosząc, że wysokość stawki VAT dotyczącej tzw. prowizji międzynarodowej była kontrowersyjna. Sąd Okręgowy dopuścił dowód z opinii prof. M. przedstawionej przez stronę powodową i uznał, że także z tej opinii wynika kontrowersyjność tej stawki. Sąd Apelacyjny wysnuł odmienne wnioski z tej opinii. Pomijając ocenę tej opinii należy podnieść, że zgodnie z utrwalonym w tym przedmiocie stanowiskiem Sądu Najwyższego taka opinia opracowana jedynie na zlecenie strony, może być traktowana jedynie jako wyjaśnienie stanowiące poparcie stanowiska strony. Nie można więc przejść do porządku dziennego nad zarzutem naruszenia art. 278 kpc. Naruszenie tego przepisu mogło rzutować na treść rozstrzygnięcia, skoro bowiem zarzuca się biegłemu naruszenie zasad wykonywania zawodu przez to, że nie zakwestionował stosowanej przez powódkę stawki VAT, to istotne jest, jaka stawka była prawidłowa i czy wysokość tej stawki była w czasie przeprowadzenia badania sporna.

Po trzecie, szkoda powodowej Spółki sprowadza się do kwoty 449.543,26 zł z tytułu odsetek od zaległości podatkowych, liczonych za okres 16 lipiec 1999 r. (data doręczenia raportu) do 14 września 2001 r. (data wydania decyzji podatkowej) oraz do kwoty 140.876,53 zł z tytułu tzw. sankcji z art. 27 ustawy o VAT. W tym kontekście rozważenia wymaga kwestia związku przyczynowego między uchybieniem rewidenta, a tak określoną szkodą, w rozumieniu art. 361 § 1 kc. Nie sposób bowiem ocenić związku przyczynowego w tej samej płaszczyźnie wówczas, gdyby stosowana stawka VAT była oczywiście błędna, czego biegły rewident nie kwestionował wbrew zasadom wykonywania zawodu oraz w sytuacji, gdy wysokość stawki była wówczas dyskusyjna, a biegły w wystąpieniu do kierownika jednostki nie przedstawił tej wątpliwości.

Ponownie rozpatrując sprawę Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 22 marca 2007 r. oddalił apelację strony powodowej od wyroku Sądu Okręgowego z dnia 12 kwietnia 2005 r., w którym powództwo oddalono. U podstaw tego rozstrzygnięcia legły następujące argumenty:

Po pierwsze, powód nie podał żadnych okoliczności faktycznych ani wniosków dowodowych dla wykazania spełnienia przesłanek odpowiedzialności z art. 429 bądź 430 kc, zaś zgłoszone obecnie wnioski dowodowe są spóźnione.

Po drugie, skoro opinię sporządzała biegła-rewident, to nie wchodzi w rachubę odpowiedzialność z art. 416 kc.

Po trzecie, powód nie wykazał, aby sporna stawka VAT była oczywiście błędna, a dowody zgłoszone w toku postępowania tj. dowód z zeznań świadka A.C. i z opinii biegłego z zakresu rachunkowości zgłoszono z naruszeniem art. 479[12] kpc.

Wyrok ten zaskarżyła skargą kasacyjną powodowa Spółka. W ramach podstawy kasacyjnej z art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc zarzuciła naruszenie:

- art. 381 kpc przez pominięcie dowodu z dokumentu potwierdzającego zatrudnienia u pozwanej osoby, która sporządziła sprawozdanie finansowe;

- art. 236 kpc przez niewydanie postanowienia o odmowie dopuszczenia dowodu;

- art. 187 § 1 kpc przez niezasadnie przyjęcie, aby powód był zobowiązany w pozwie wskazać podstawie prawną roszczenia.

W ramach podstawy kasacyjnej z art. 398[3] § 1 pkt 1 kpc zarzucono naruszenie art. 416 kc przez błędną wykładnię.

Wskazując na powyższe wnioskowano o uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zarzut naruszenia przepisów postępowania, co mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy (art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc) podniesiony w skardze kasacyjnej musi być rozważony w pierwszej kolejności z tego względu, że ocena zasadności naruszenia prawa materialnego może być dokonana, jeśli stan faktyczny sprawy nie jest kwestionowany. Wstępnie należy zauważyć, że strona powodowa wskazując w ramach podstawy kasacyjnej z art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc naruszenie art. 381, 236 i 187 kpc zarzuciła też ogólnie, "nieprzeprowadzenie przez Sąd Apelacyjny żadnego postępowania w sprawie i ograniczenie się przez ten Sąd do powtórzenia części argumentacji Sądu Najwyższego, a w szczególności brak rozważenia, że stosowana stawka zerowa podatku od towarów i usług była oczywiście błędna i w konsekwencji pozwany jak biegły rewident winien był zwrócić na nią uwagę i uwzględnić ten fakt w raporcie biegłego rewidenta; sąd uchylił się od oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, który zeznał na dokonanie takiej oceny". Tak formułując ten zarzut strona powodowa nie wskazała, jaki konkretnie przepis, oznaczony numerem artykułu (paragrafu, ustępu) ustawy został naruszony. Nie spełniono więc wymagania wynikającego z art. 398[4] § 1 pkt 2 kpc, który stanowi że skarga kasacyjna powinna zawierać przytoczenie podstaw kasacyjnych i ich uzasadnienie. Jak to wyjaśniono już w orzecznictwie, Sąd Najwyższy, działając jako sąd kasacyjny nie jest uprawniony do samodzielnego dokonywania konkretyzacji zarzutów lub też ryzykowania domysłów co do tego, jakiego przepisu dotyczy podstawa skargi kasacyjnej. Działanie takie byłoby nieuprawnione, a nawet mogłoby być niezgodne z intencją i interesem strony wnoszącej skargę (por. postanowienie SN z dnia 11 marca 1997 r. III CKN 13/97 OSNC 1997/8 poz. 114). W konsekwencji stwierdzić należy, że zarzut ten - jako niespełniający ustawowych wymagań - nie wymaga merytorycznego ustosunkowania się.

Odnośnie zarzutu naruszenia art. 187 § 1 kpc strona powodowa zarzuca, że Sąd Apelacyjny niezasadnie przyjął jakoby była ona zobowiązana do wskazania w pozwie podstawy prawnej roszczenia. Jest bezsporne, że art. 187 kpc nie nakłada na stronę obowiązku wskazania podstawy prawnej roszczenia. Jak to jednak przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 23 lutego 1999 r. I CKN 252/98 (OSNC 1999/9 poz. 152) oraz w wyroku z dnia 15 września 2004 r. III CK 352/2003 (niepublik), jeżeli osoba wnosząca pozew buduje konstrukcję swojego żądania osadzając ją na konkretnym przepisie prawa materialengo, to tym samym wytycza granice okoliczności spornych i niespornych, które mają stanowić podstawę faktyczną żądania. Z taką sytuacją mamy do czynienia w niniejszej sprawie. Strona powodowa pozywając w niniejszej sprawie "K." spółka z o.o. jako osobę prawną, którą potraktowano jako biegłego-rewidenta dowodziła, że pozwana nie zachowała przy badaniu sprawozdania finansowego powoda należytej staranności w stopniu rażącego niedbalstwa, co uzasadnia odpowiedzialność pozwanej Spółki z czynów niedozwolonych na podstawie art. 415 kc. Takie twierdzenia zawarte w pozwie i wskazanie art. 415 kc jako podstawy prawnej odpowiedzialności ukierunkowało postępowanie dowodowe na wykazanie faktu, iż w ramach łączącej strony umowy możliwe jest takie postępowanie jednej ze stron umowy, które nosi cechy czynu niedozwolonego. Rzecz jednak w tym, że przyjmując konstrukcję odpowiedzialności deliktowej osoby prawnej strona powodowa - w ramach twierdzeń faktycznych - winna przedstawić dowody, które uzasadniały odpowiedzialność deliktową pozwanej w czyn własny (art. 416 kc) bądź w czyn cudzy (art. 429, 430 kc). Konkretyzując, jeżeli strona powodowa uznała, że pozwana Spółka ponosi odpowiedzialność deliktową za czyn własny z tego względu, że źródłem szkody było zawinione działanie zarządu (art. 416 kc), to winna była przedstawić w tym zakresie stosowne wnioski dowodowe zmierzające do wykazania, iż spełnione zostały wszystkie przesłanki odpowiedzialności deliktowej osoby prawnej na czyn własny (bezprawność, wina organu, szkoda i jej wysokość oraz związek przyczynowy). Jeśli zaś strona powodowa przyjęła odpowiedzialność pozwanej Spółki za czyn cudzy, w szczególności za zawinione działanie Zofii P. jako pracownika pozwanej Spółki, który dokonał weryfikacji sprawozdania finansowego, to strona powodowa - w ramach twierdzeń faktycznych zawartych w pozwie winna zawnioskować dowody, które wskazywałyby, iż spełnione zostały przesłanki odpowiedzialności deliktowej z art. 430 kc. Podobnie należało postąpić, gdyby w rachubę wchodziły okoliczności faktyczne wskazujące na odpowiedzialność deliktową pozwanej Spółki na podstawie art. 429 kc. Obowiązek strony powodowej sprecyzowania twierdzeń faktycznych i zawnioskowania dowodów w sposób wyżej wskazany był - w okolicznościach niniejszej sprawy - zdeterminowany treścią art. 479[12] kpc. Zgodnie z tym przepisem w pozwie powód jest zobowiązany podać wszystkie twierdzenia oraz dowody na ich poparcie pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku postępowania, chyba że wykaże, że ich powołanie w pozwie nie było możliwe albo że potrzeba powołania wynikła później. W tym kontekście należy stwierdzić, że nie jest uzasadniony zarzut naruszenia art. 187 § 1 kpc przez Sąd Apelacyjny. Wniosek ten jest także trafny z tego względu, że powodowa Spółka od początku była reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika.

W odniesieniu do zarzutu naruszenia art. 236 kpc stwierdzić trzeba, iż brak formalnego postanowienia o oddaleniu wniosku dowodowego nie miał żadnego wpływu na wynik sprawy. Zresztą w uzasadnieniu Sąd Apelacyjny wyraźnie wskazał, że odmowa przeprowadzenia zawnioskowanego dowodu uzasadniona jest treścią art. 381 kpc.

W skardze kasacyjnej zarzucono też naruszenie art. 381 kpc polegające na pominięciu zgłoszonego dowodu i dokumentu potwierdzającego okoliczność, że Zofia P., która dokonywała badania sprawozdania finansowego powodowej Spółki, była pracownikiem pozwanego. Sąd Apelacyjny nie przeprowadzając tego dowodu podniósł, że powód nie wykazał, aby dowodu tego nie mógł powołać w postępowaniu przed sądem I instancji, jak również iż potrzeba jego powołania wynikła później. Odnośnie pierwszej przesłanki stwierdzić należy, że jest ona bezsporna. Powodowa Spółka nie tylko mogła, lecz z uwagi na treść art. 479[12] § 1 kpc miała obowiązek zawnioskować dopuszczenie dowodu z dokumentu na wskazaną okoliczność. W odniesieniu do drugiej przesłanki należy zauważyć, że ustawodawca posłużył się identycznym sformułowaniem "potrzeba jego powołania wynikła później" zarówno w art. 381, jak i w art. 479[12] § 1 kpc. Powstaje pytanie, czy istotnie w okolicznościach sprawy potrzeba wykazania, że Zofia P. sporządzająca w imieniu pozwanej Spółki badanie sprawozdania finansowego i raport, była w tym czasie pracownikiem pozwanej Spółki, wynikła dopiero po uchyleniu poprzedniego wyroku sądu II instancji przez Sąd Najwyższy w wyniku uwzględnienia skargi kasacyjnej pozwanej Spółki. Na to pytanie należy odpowiedzieć negatywnie. Wskazano już uprzednio, że wobec treści art. 479[12] § 1 kpc strona powodowa żądając odszkodowania na podstawie odpowiedzialności deliktowej osoby prawnej miała obowiązek podać wszystkie twierdzenia oraz dowody na ich poparcie przy uwzględnieniu faktu, że osoba prawna w sferze deliktów może odpowiadać za czyn własny bądź za czyn cudzy. Strona powodowa nie musiała dokonywać wyboru w tym zakresie, natomiast była zobowiązana zawnioskować dowody, które wskazywałyby na to, że spełnione zostały przesłanki odpowiedzialności deliktowej pozwanej - jako osoby prawnej bądź w czyn własny (art. 416 kc) bądź w czyn cudzy (art. 429 lub 430 kc). Potrzeba zawnioskowania stosownych dowodów istniała więc w chwili wytoczenia powództwa, a treść art. 479[12] § 1 kpc tę potrzebę ujmował w kategoriach obowiązku. Z tych względów nie można podzielić zarzutu naruszenia art. 381 kpc.

W odniesieniu do zarzutu naruszenia prawa materialnego w skardze kasacyjnej podniesiono jedynie naruszenie art. 416 kc przez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, że w sytuacji gdy raport biegłego rewidenta został podpisany przez członka zarządu pozwanej Spółki uprawnionego do samodzielnej reprezentacji oraz osobę fizyczną - biegłego rewidenta nie znajduje zastosowania art. 416 kc. Podejmując ten wątek stwierdzić należy, że zgodnie z art. 416 kc osoba prawna jest zobowiązana do naprawienia szkody wyrządzonej z winy jej organu. Oznacza to, że dla przyjęcia odpowiedzialności osoby prawnej konieczne jest, aby szkoda wyrządzona została przez jej organ statutowy lub oznaczony przez przepisy, prawidłowo powołany i umocowany do działania, działający w granicach swych kompetencji. Nadto odpowiedzialność osoby prawnej na podstawie art. 416 kc oparta została o zasadę winy organu. Przeważa pogląd, że dla przypisania odpowiedzialności osoby prawnej nie jest konieczne, aby szkoda była następstwem zawinionego zachowania wszystkich osób wchodzących w skład organu kolegialnego, wystarcza, że zawinione było działanie jednej z tych osób, jeśli działa ona w wykonywaniu funkcji tego organu. Odnosząc to stwierdzenie do okoliczności niniejszej sprawy i zarzutu skargi kasacyjnej naruszenia art. 416 kc, przez błędną wykładnię, należy zwrócić uwagę na następujące kwestie:

Po pierwsze, sformułowanie zarzutu naruszenia art. 416 kc przez błędną wykładnię nie jest prawidłowe w kontekście przedstawionego uzasadnienia. Treść tego uzasadnienia wskazuje, że w istocie strona powodowa zarzuca niezastosowanie tego przepisu w okolicznościach sprawy. To zaś jest podstawą zarzutu ujętego jako "niewłaściwe zastosowanie", a nie błędnej wykładni.

Po drugie, cechy deliktu strona powodowa przypisuje zaniechaniu sprawdzenia przez biegłą-rewident sprawozdania finansowego powódki pod kątem prawidłowości stosowanej stawki VAT odnośnie tzw. prowizji międzynarodowej. To zaniechanie biegłej-rewident pozostaje w kauzalnej relacji ze szkodą powódki. Określone zachowanie biegłej-rewident był więc źródłem szkody, a biegła ta - jak twierdzi powódka - była w tym czasie pracownikiem pozwanej Spółki. Było to zaniechanie zawinione. Jeżeli więc - wg. samych twierdzeń strony powodowej - zdarzeniem wywołującym szkodę było zawinione zaniechanie biegłego rewidenta, to nie może ulegać żadnej wątpliwości, że szkoda wynikła z winy podwładnej przy wykonywaniu powierzonej czynności (art. 430 kc). Za tę szkodę ponosiłaby odpowiedzialność pozwana Spółka jako podmiot powierzający wykonanie czynności. Uzasadnione jest więc ubezpieczenie się jej od tej odpowiedzialności. Tej oceny w niczym nie zmienia okoliczność, że opinię i raport podpisał, oprócz biegłej-rewident, także członek zarządu pozwanej Spółki. Przecież źródłem szkody nie była błędna opinia, którą firmował także członek zarządu, lecz zaniechanie przez biegłą-rewident sprawdzenia prawidłowości stosowanej przez powodową Spółkę stawki VAT. Tego zaniechania i skutków z niego wynikających nie sposób przypisać członkowi zarządu pozwanej Spółki, a tym samym uznać możliwości przyjęcia odpowiedzialności tej spółki za czyn własny. Nie należy przy tym pominąć wymagania stwierdzenia winy organu, co w ustalonych okolicznościach nie jest możliwe. Tym samym nie sposób uznać, aby nastąpiło naruszenie art. 416 kc przez jego niezastosowanie.

Reasumując stwierdzić należy, że skoro żadna ze wskazanych podstaw skargi kasacyjnej nie jest usprawiedliwiona, to na podstawie art. 398[14] kpc, należało ją oddalić.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Uchwała Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 19 kwietnia 2007 r.

III CZP 162/2006

Wykładnia prawa dokonana przez Sąd Najwyższy (art. 398[20] kpc) może uzasadniać powołanie przez stronę nowych faktów i dowodów (art. 381 kpc).

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 30 marca 2004 r. Sąd Okręgowy w S., uwzględniając częściowo powództwo Jana i Ewy małżonków K. o zapłatę kwoty 37.804,03 zł z tytułu naprawienia szkody, zasądził na ich rzecz od pozwanego Skarbu Państwa - Urzędu Kontroli Skarbowej w G., Ośrodek Zamiejscowy w S. kwotę 13.642,20 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 1 grudnia 2003 r., a w pozostałej części powództwo oddalił.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku, rozpoznając apelacje obu stron, wyrokiem z dnia 15 grudnia 2004 r. oddalił apelację pozwanego, a apelację powodów częściowo uwzględnił, zasądzając na ich rzecz dalszą kwotę 23.159,39 zł z tytułu odsetek za opóźnienie, liczonych od dnia 3 lutego 2000 r.

Powyższe orzeczenie zaskarżyła kasacją strona pozwana, zarzucając naruszenie art. 417 § 1 kc w zw. z art. 77 ust. 1 Konstytucji, art. 361 § 2 i 362 kc, art. 122 i 187 § 1 Ordynacji podatkowej oraz art. 385 i 386 § 1 kpc. Wyrokiem z dnia 18 listopada 2005 r. (...), Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w określonej części i w tym zakresie sprawę przekazał do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu dokonał wykładni art. 417 § 1 kc oraz art. 77 ust. 1 Konstytucji w sposób odmienny niż uczynił to Sąd Apelacyjny przy rozpoznawaniu apelacji strony pozwanej od wyroku Sądu pierwszej instancji. Wskazał także na konieczność dokonania ponownej oceny zasadności powództwa z uwzględnieniem kwestii, które nie zostały wzięte pod uwagę przez Sąd Apelacyjny.

W postępowaniu toczącym się przed Sądem Apelacyjnym ponownie strona powodowa, kierując się uzasadnieniem wyroku kasatoryjnego, wniosła o przeprowadzenie niewskazywanych wcześniej dowodów na okoliczność nowych faktów, istotnych dla oceny powództwa w świetle wykładni dokonanej przez Sąd Najwyższy. W tej sytuacji Sąd Apelacyjny powziął poważne wątpliwości, którym dał wyraz w przedstawionym Sądowi Najwyższemu, na podstawie art. 390 § 1 kpc, zagadnieniu prawnym, przytoczonym na wstępie.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Jednym z istotnych ogniw przyjętego w prawie procesowym cywilnym systemu apelacji pełnej, otwartej, z zagwarantowaną możliwością prezentowania nowości, jest art. 381 kpc, zgodnie z którym sąd drugiej instancji może pominąć nowe fakty i dowody tylko wtedy, gdy strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Z konstrukcji tego przepisu, a także z samej istoty modelu apelacji pełnej cum beneficio novorum wynika, że dopuszczalność nowych faktów i dowodów jest zasadą, wyjątkiem zaś - w wypadkach wyczerpująco wymienionych - ich pominięcie. Wyjątki przewidziane w omawianym przepisie zostały ustanowione głównie w celu dyscyplinowania stron przez skłanianie ich do przedstawiania całego znanego im materiału faktycznego i dowodowego już w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Jednocześnie - tym sposobem - ustawodawca zapobiega także przewlekłości postępowania. W konkluzji należy wyrazić pogląd, że obostrzenia zawarte w art. 381 kpc są wyrazem dążenia do koncentracji materiału procesowego, a nie ograniczania rozpoznawczych i kontrolnych funkcji apelacji; dla strony zapobiegliwej i należycie dbającej o swoje procesowe interesy obostrzenia te nie stanowią przeszkody w zrealizowaniu celu procesowego, w szczególności polegającego na ujawnieniu prawdy materialnej (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 10 czerwca 1936 r. C I 2681/35 Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny 1937/1 str. 171).

W judykaturze, jeszcze pod rządem kodeksu postępowania cywilnego z 1930 r., ale także później, przyjmowano, że restrykcje zawarte w art. 381 (art. 404(1) dkpc) powinny być stosowane w sposób umiarkowany, z uwzględnieniem okoliczności każdego konkretnego przypadku oraz podmiotowych (osobistych) walorów stron (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 28 lutego 1936 r. C. III. 1217/34 Przegląd Sądowy 1937 poz. 384; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 maja 2003 r. I PK 415/2002 OSNP 2004/16 poz. 276). Chodzi o to, aby na skutek obostrzeń przewidzianych w omawianym przepisie, ustanowionych zasadniczo w celach pragmatycznych, nie ucierpiało prawidłowe rozstrzygnięcie sprawy. W kilku orzeczeniach Sąd Najwyższy orzekł wprost, że nie można pominąć przeprowadzenia dowodu z powołaniem się na art. 381 kpc, jeżeli opóźnienie w jego zgłoszeniu jest usprawiedliwione przebiegiem postępowania (por. orzeczenie z dnia 30 sierpnia 1934 r. C. I. 650/34 OSP 1934 poz. 502 oraz wyroki z dnia 30 czerwca 2000 r. II UKN 620/99 OSNAPiUS 2002/1 poz. 29 i z dnia 17 lutego 2004 r. III CK 226/2002 niepubl.).

Powyższe uwagi nie mogą pozostać bez znaczenia dla rozstrzygnięcia przedstawionego zagadnienia prawnego, podobnie jak konstatacja, że zgodnie z art. 398[20] kpc sąd, któremu sprawa została przekazana po uchyleniu zaskarżonego orzeczenia (art. 398[15] § 2 kpc) związany jest wykładnią prawa dokonaną przez Sąd Najwyższy. Za naturalną - w sensie procesowym - trzeba uznać sytuację, w której Sąd Najwyższy, w wyniku rozpoznania skargi kasacyjnej, kwestionuje prawidłowość zastosowania przez sąd drugiej instancji określonych przepisów prawa materialnego, wskazując na inne, których hipotezy wymagają wypełnienia innymi, nowymi ustaleniami, nierzadko wymagającymi oparcia na nowych, nieprowadzonych jeszcze dowodach. Tak samo trzeba ocenić wypadek, w którym Sąd Najwyższy nie podważa wprawdzie prawidłowości zastosowania przez sąd drugiej instancji określonych przepisów, ale stwierdza wadliwość ich wykładni. Nie można wykluczać, że i w takiej sytuacji zrodzi się potrzeba wskazania nowych faktów oraz przeprowadzenia dalszych dowodów, umożliwiających subsumcję według wykładni wskazanej przez Sąd Najwyższy.

Te przykłady, ilustrujące przy okazji dynamikę procesu cywilnego oraz zmienność występujących w nim zjawisk, przekonują do tezy, że wykładnia prawa dokonana przez Sąd Najwyższy, wiążąca sąd drugiej instancji przy ponownym rozpoznaniu sprawy (art. 398[20] kpc), dająca się zakwalifikować jako nova producta, może uzasadnić powołanie przez stronę nowych faktów i dowodów, których potrzeba powołania "wynikła później" w rozumieniu art. 381 kpc. Zajęcie innego stanowiska ignorowałyby wskazane na wstępie cele i funkcje apelacji pełnej, pozwalającej na ponowne, prawidłowe rozpoznanie sprawy przez sąd drugiej instancji, jak też podważałoby sens kontroli kasacyjnej. Oczywiście, stosownie do okoliczności, możliwe jest także skorzystanie przez sąd z art. 232 w związku z art. 391 § 1 kpc.

Tylko na marginesie należy dostrzec, że Sąd Apelacyjny nieprecyzyjnie posłużył się w przedstawionym zagadnieniu prawnym pojęciem "wskazania Sądu Najwyższego", choć w rzeczywistości chodzi o wykładnię dokonaną w sprawie przez Sąd Najwyższy. Zgodnie z art. 398[20] kpc, Sąd Najwyższy jako sąd kasacyjny, nierozpoznający sprawy, w ogóle nie może udzielać sądowi niższej instancji wskazań co do dalszego postępowania w takim rozumieniu, o jakim mowa w art. 386 § 6 kpc. Może natomiast, ze skutkiem wiążącym dla sądu drugiej instancji, dokonywać wykładni prawa, a strona nie może oprzeć skargi kasacyjnej od orzeczenia wydanego po ponownym rozpoznaniu sprawy na podstawach sprzecznych z tą wykładnią (por. np. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 12 grudnia 2001 r. V CKN 437/2000 LexPolonica nr 353281 i z dnia 15 stycznia 2004 r. II CK 162/2003 Wokanda 2004/11 str. 10).

Z tych względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak na wstępie.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 29 marca 2007 r.

II UZ 3/2007

Nie można oprzeć skargi o wznowienie postępowania na rzekomym "wykryciu" okoliczności faktycznej i środka dowodowego (art. 403 § 2 kpc) znanych stronie, a pominiętych przez sąd drugiej instancji na podstawie art. 381 kpc.

Uzasadnienie

Skarżący Kazimierz H. wniósł 6 września 2006 r. skargę o wznowienie postępowania zakończonego wyrokami Sądu Okręgowego - Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Koszalinie z 22 grudnia 2003 r. (...) oraz Sądu Apelacyjnego - Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Gdańsku z 16 marca 2005 r. (...).

Skargę o wznowienie postępowania oparto na podstawie wznowienia z art. 403 § 2 kpc. Skarżący powołał się na wykrycie zaświadczenia Rzemieślniczej Spółdzielni Pracy Szewców i Cholewkarzy "M." w B. z 15 listopada 1960 r., z którego wynika, że był rzemieślnikiem od 20 września 1950 r. do 15 listopada 1960 r. Skarżący podniósł, że nie mógł przedstawić tego dokumentu w postępowaniu przed Sądem Okręgowym w Koszalinie, rozpoznającym sprawę (...), ponieważ nie był wówczas w jego posiadaniu, bezpośrednio zaś po jego odnalezieniu przesłał ten dokument do Sądu Apelacyjnego, rozpoznającego sprawę (...), który jednak pominął ten dowód na mocy art. 381 kpc. Skarżący wystąpił do Rzecznika Praw Obywatelskich o wniesienie skargi kasacyjnej od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 16 marca 2005 r., jednak Rzecznik nie stwierdził podstaw do wniesienia skargi.

Sąd Okręgowy w Koszalinie, do którego wpłynęła skarga o wznowienie postępowania, postanowieniem z 9 października 2006 r. przekazał ją do rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Gdańsku jako właściwemu do rozpoznania sprawy (na podstawie art. 405 kpc). Sąd Apelacyjny w Gdańsku postanowieniem z 30 listopada 2006 r. (...), odrzucił skargę o wznowienie postępowania wniesioną przez Kazimierza H. Sąd Apelacyjny stwierdził, że istota wznowienia postępowania jako nadzwyczajnego środka prawnego kierowanego przeciwko prawomocnemu orzeczeniu, wywołującego skutek w postaci powstania stanu postępowania sądowego istniejącego przed jego wznowieniem, wymaga dla zainicjowania takiego wznowienia wskazania przyczyn ściśle określonych w ustawie. Należy do nich, między innymi, późniejsze wykrycie środków dowodowych, które mogły mieć wpływ na wynik sprawy, a z których strona nie mogła skorzystać w poprzednim postępowaniu (art. 403 § 2 kpc). Jednym z warunków dopuszczalności wznowienia postępowania jest wykazanie przez skarżącego w skardze przesłanek dopuszczalności wznowienia, które podlegają kontroli sądu z punktu widzenia zachowania warunków formalnych przewidzianych w art. 409 kpc. W ocenie Sądu Apelacyjnego, z uzasadnienia skargi wynika, że podstawa wznowienia określona przez skarżącego z powołaniem się na art. 403 § 2 kpc w rozpoznawanej sprawie nie istnieje. Podstawa wznowienia postępowania określona w art. 403 § 2 kpc odnosi się do okoliczności i dowodów w poprzednim postępowaniu w ogóle nieujawnionych i nieujawnialnych, bo wówczas stronom nieznanych. Nie odnosi się natomiast do okoliczności i dowodów jawnych, z materiału poprzedniego postępowania, a tylko niedostrzeżonych przez stronę. W przeciwnym razie skarga służyłaby korygowaniu błędów popełnionych przez stronę przy prowadzeniu poprzedniej sprawy, co nie należy do jej funkcji (por. postanowienie SN z dnia 5 maja 1967 r. I PZ 20/67 OSNCP 1967/11 poz. 209). Sąd Apelacyjny stwierdził, że skarżący na etapie postępowania apelacyjnego (w prawomocnie zakończonej sprawie) był już w posiadaniu dowodu w postaci zaświadczenia z 15 listopada 1960 r. Rzemieślniczej Spółdzielni Pracy Szewców i Cholewkarzy "M." w B. Wówczas, w czasie toczącego się postępowania apelacyjnego, w celu uwzględnienia w materiale dowodowym tego zaświadczenia ubezpieczony powinien był wykazać, że nie mógł powołać się na ten dowód w postępowaniu przed Sądem Okręgowym, wykazując to poprzez podanie okoliczności, które mu to uniemożliwiały, tak aby Sąd Apelacyjny dowód ten uwzględnił. Wnioskodawca na takie okoliczności w odpowiednim czasie się nie powołał, co spowodowało pominięcie zaświadczenia w postępowaniu apelacyjnym.

W konsekwencji Sąd Apelacyjny uznał, że skarżący faktycznie nie wykazał w skardze żadnej z podstaw wznowienia przewidzianych w art. 401-404 kpc. Inaczej mówiąc, skarżący nie oparł skargi o wznowienie postępowania na ustawowej podstawie wznowienia, określonej przez obowiązujące przepisy. W tej sytuacji skarga o wznowienie jako nieoparta na ustawowej podstawie wznowienia podlegała odrzuceniu na mocy art. 410 § 1 kpc.

Powyższe postanowienie zaskarżył w całości zażaleniem pełnomocnik ubezpieczonego, zarzucając błędną wykładnię art. 403 § 2 kpc i art. 410 § 1 kpc. Pełnomocnik ubezpieczonego wniósł o zmianę zaskarżonego postanowienia i uwzględnienie złożonej skargi. W zażaleniu pełnomocnik skarżącego podniósł, że uzasadniając istnienie podstawy restytucyjnej z art. 403 § 2 kpc ubezpieczony powołał się na to, że zaświadczenie o zatrudnieniu z 15 listopada 1960 r. wystawione przez Rzemieślniczą Spółdzielnię Pracy Szewców i Cholewkarzy "M." w B. odnalazł po wydaniu przez Sąd Okręgowy w Koszalinie wyroku z 22 grudnia 2003 r. i dlatego przedstawił je Sądowi Apelacyjnemu w Gdańsku. Sąd ten pominął przedstawiony dowód na podstawie art. 381 kpc. Ubezpieczony nie był w postępowaniu apelacyjnym reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika i nie wskazał okoliczności, które uniemożliwiły mu przedstawienie tego dowodu przed Sądem Okręgowym, aby Sąd Apelacyjny dowód ten rozpatrzył. W złożonej skardze o wznowienie postępowania ubezpieczony powołał się na wykrycie nowego dowodu.

Sąd Apelacyjny odrzucił skargę na podstawie art. 410 § 1 kpc. Skarżący podniósł, że według postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 14 stycznia 1999 r. II UKN 417/98 (OSNAPiUS 2000/6 poz. 254), odrzucenie skargi o wznowienie postępowania w trybie art. 410 § 1 kpc może nastąpić tylko wtedy, gdy skarga nie opiera się na ustawowej podstawie wznowienia, nie zaś gdy podstawa ta nie jest merytorycznie uzasadniona. Ponadto, sąd drugiej instancji jest właściwy do rozpoznania skargi o wznowienie z przyczyn restytucyjnych (art. 403 § 2 kpc) jedynie wtedy, gdy zmienił zaskarżony wyrok i orzekł co do istoty sprawy, a nie gdy oddalił środek zaskarżenia (art. 405 kpc), co miało miejsce w niniejszej sprawie.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zażalenie jest bezzasadne. Zgodnie z art. 403 § 2 kpc, można żądać wznowienia w razie późniejszego wykrycia takich okoliczności faktycznych lub środków dowodowych, które mogłyby mieć wpływ na wynik sprawy, a z których strona nie mogła skorzystać w poprzednim postępowaniu. Jak wynika z dotychczasowego orzecznictwa Sądu Najwyższego, dotyczącego art. 403 § 2 kpc, nowe okoliczności faktyczne lub środki dowodowe, które mogłyby mieć wpływ na wynik sprawy, to takie fakty i dowody, z których strona nie mogła skorzystać w postępowaniu prawomocnie zakończonym. "Wykrycie" w rozumieniu powołanego przepisu oznacza odnalezienie okoliczności faktycznych lub środków dowodowych w poprzednim postępowaniu nieujawnionych, bo nieznanych stronom. Nie odnosi się zatem do okoliczności i dowodów ujawnionych w zakończonym prawomocnie postępowaniu i znanych w tym postępowaniu stronie wnoszącej skargę.

Wykrycie okoliczności faktycznych lub dowodów w rozumieniu art. 403 § 2 kpc dotyczy faktów i środków dowodowych, które - poza przesłanką ich nieujawnienia w postępowaniu prawomocnie zakończonym - były dla strony skarżącej wówczas "nieujawnialne". Przepis ten obejmuje zatem fakty nieujawnialne albo stronie nieznane i dla niej niedostępne. Fakty natomiast ujawnialne, czyli te, które strona powinna znać, bo miała możliwość dostępu do nich, nie są objęte hipotezą tego przepisu (por. m.in. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 4 marca 2005 r. III CZP 134/2004). Ponadto z brzmienia art. 403 § 2 kpc wynika, że "wykrycie" nie odnosi się do okoliczności i dowodów jawnych z materiału poprzedniego postępowania, a tylko niedostrzeżonych przez stronę (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 maja 1968 r. I CO 1/68 OSNCP 1969/2 poz. 36).

Słusznie Sąd Apelacyjny w zaskarżonym postanowieniu przyjął, że w przypadku skarżącego nie można mówić o późniejszym wykryciu takich okoliczności faktycznych lub środków dowodowych, które mogłyby mieć wpływ na wynik sprawy, a z których nie mógł on skorzystać w poprzednim postępowaniu. Skarżący nie tylko mógł skorzystać w poprzednio zakończonym postępowaniu z kserokopii zaświadczenia wystawionego 15 listopada 1960 r. przez Rzemieślniczą Spółdzielnię Pracy Szewców i Cholewkarzy "M." w B., ale nawet z dowodu tego skorzystał. Przedstawił bowiem kserokopię zaświadczenia Sądowi Apelacyjnemu w postępowaniu apelacyjnym. Pominięcie tego dowodu przez Sąd Apelacyjny na podstawie art. 381 kpc nie może być traktowane jako pozbawienie skarżącego możliwości skorzystania z niego w poprzednio zakończonym postępowaniu w rozumieniu art. 403 § 2 kpc.

W rozpoznawanej sprawie nie można zatem mówić o oparciu skargi o wznowienie postępowania na ustawowej podstawie wznowienia. W postępowaniu apelacyjnym w prawomocnie zakończonej sprawie, której dotyczy skarga o wznowienie, skarżącemu znany był dowód w postaci zaświadczenia o zatrudnieniu z 15 listopada 1960 r. Sąd Apelacyjny, odnosząc się w uzasadnieniu prawomocnego wyroku do tego dowodu, podniósł, że ubezpieczony w żaden sposób nie uprawdopodobnił, aby zaświadczenia tego nie mógł powołać nie tylko podczas składania do organu rentowego wniosku o emeryturę, ale także w postępowaniu przed Sądem Okręgowym jako sądem pierwszej instancji, przed którym wnosił o ustalenie okresu jego zatrudnienia w Rzemieślniczej Spółdzielni Pracy "M." w B. Skarżący, będący adresatem zaświadczenia z 15 listopada 1960 r., złożonego do akt sądowych jedynie w kserokopii, nie uprawdopodobnił przyczyn, dla których nie dołączył tego zaświadczenia zarówno do pierwotnego, jak i do ponownego wniosku o emeryturę, a także przyczyn, dla których nie przedłożył oryginału tego zaświadczenia. Z tych względów Sąd Apelacyjny, na podstawie art. 381 kpc, pominął przeprowadzenie dowodu ze złożonego w postępowaniu apelacyjnym zaświadczenia. Zaświadczenie, na które powołuje się skarżący w skardze o wznowienie postępowania, nie może być w tych okolicznościach traktowane jako nowy, "wykryty", środek dowodowy, z którego skarżący nie mógł skorzystać w poprzednim postępowaniu. W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny słusznie uznał, że powołany przez skarżącego środek dowodowy w postaci zaświadczenia o zatrudnieniu z 15 listopada 1960 r., będąc znaną wcześniej skarżącemu okolicznością sprawy, nie może być zakwalifikowany jako późniejsze wykrycie nowych okoliczności faktycznych lub środków dowodowych, które mogłyby mieć wpływ na wynik sprawy, a z których skarżący nie mógł skorzystać w poprzednim postępowaniu (art. 403 § 2 kpc). Dla oceny, że nie doszło do późniejszego wykrycia okoliczności faktycznych lub środków dowodowych, z których strona nie mogła skorzystać w poprzednim postępowaniu, nie ma znaczenia pominięcie przedmiotowego dowodu przez Sąd Apelacyjny w zakończonym postępowaniu na podstawie art. 381 kpc. Niemożność skorzystania w poprzednim postępowaniu z określonych okoliczności faktycznych lub środków dowodowych nie ma miejsca wówczas, gdy istniała obiektywna możliwość powołania ich w tym postępowaniu, a tylko na skutek opieszałości, zaniedbania, zapomnienia czy błędnej oceny potrzeby powołania się na nie, strona tego nie uczyniła (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 1999 r. II CKN 807/98 LexPolonica nr 396178, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 12 lutego 2004 r. V CZ 158/2003 Monitor Prawniczy 2006/3 str. 147).

Nieuzasadniony jest również zarzut naruszenia art. 410 § 1 kpc. Zgodnie z tym przepisem, sąd odrzuca skargę wniesioną po upływie przepisanego terminu, niedopuszczalną lub nieopartą na ustawowej podstawie; postanowienie może być wydane na posiedzeniu niejawnym. Pełnomocnik skarżącego twierdzi, że chociaż skarżący oparł skargę na ustawowej podstawie wznowienia, a mianowicie na "nowym" dowodzie w postaci zaświadczenia o zatrudnieniu, z którego nie mógł skorzystać w poprzednim postępowaniu, Sąd Apelacyjny odrzucił jego skargę powołując się na treść art. 410 § 1 kpc. Tymczasem, według skarżącego, odrzucenie skargi o wznowienie postępowania na podstawie art. 410 § 1 kpc może nastąpić tylko wtedy, gdy skarga nie opiera się na ustawowej podstawie wznowienia, nie zaś gdy podstawa ta nie jest merytorycznie uzasadniona. Z argumentacji prawnej pełnomocnika skarżącego zdaje się wynikać, że utożsamia on formalne powołanie się na jedną z ustawowych przyczyn wznowienia (w tym przypadku podstawę wymienioną w art. 403 § 2 kpc) z oparciem skargi na ustawowej podstawie wznowienia. Pogląd ten nie jest słuszny.

W orzecznictwie przyjmuje się - i jest to stanowisko dominujące - że skarga podlega odrzuceniu nie tylko wtedy, gdy powołana w niej podstawa wznowienia została sformułowana w sposób nieodpowiadający ustawie, ale także wówczas, gdy przedstawione w niej okoliczności wprawdzie dałyby się formalnie zakwalifikować jako przewidziana w ustawie podstawa wznowienia, jednak w rzeczywistości podstawa ta nie występuje (por. postanowienia Sądu Najwyższego: z dnia 19 maja 2005 r. II CZ 41/2005 niepublikowane; z dnia 21 października 2005 r. III CZ 82/2005 niepublikowane; z dnia 25 października 2006 r. III CZ 65/2006 niepublikowane; z dnia 27 października 2006 r. I CZ 43/2006 niepublikowane; z dnia 14 grudnia 2006 r. I CZ 103/2006 niepublikowane). Z tych przyczyn za chybiony uznać należy zarzut naruszenia art. 410 § 1 kpc przez wydanie w rozpoznawanej sprawie postanowienia odrzucającego skargę. Powyższe rozważania prowadzą do wniosku, że wydając zaskarżone postanowienie Sąd Apelacyjny nie naruszył ani art. 403 § 2 kpc, ani art. 410 § 2 kpc.

Skarżący w zażaleniu podniósł ponadto, nie konstruując jednak zarzutu naruszenia art. 405 kpc, że sąd drugiej instancji jest właściwy do rozpoznania skargi o wznowienie z przyczyn restytucyjnych jedynie wtedy, gdy zmienił zaskarżony wyrok i orzekł co do istoty sprawy, a nie gdy oddalił środek zaskarżenia. Stanowisko to nie jest uzasadnione. W najnowszym orzecznictwie Sądu Najwyższego przeważa pogląd, zgodnie z którym model obowiązującego obecnie systemu środków odwoławczych jednoznacznie przemawia na rzecz tezy, że sąd drugiej instancji orzeka co do istoty sprawy zarówno wtedy, gdy zmienia wyrok sądu pierwszej instancji, jak również wówczas, gdy oddala apelację (por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 2005 r. III CZP 77/2004 OSNC 2005/12 poz. 200 oraz postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 21 kwietnia 2004 r. III CZP 11/2004 OSNC 2004/12 poz. 206 i przytoczone w nich inne niepublikowane orzeczenia Sądu Najwyższego). Sąd odwoławczy rozpoznaje sprawę merytorycznie i samodzielnie dokonuje oceny prawnej, z ograniczeniem wynikającym z granic zaskarżenia. Postępowanie przed nim ma zatem nie tylko charakter kontrolny, ale również rozpoznawczy. Oddalenie apelacji jest efektem rozpoznania istoty sprawy, w którym sąd ten daje wyraz swej ocenie zasadności wyroku sądu pierwszej instancji. Należało zatem uznać, że sąd drugiej instancji, który oddalił apelację, był sądem właściwym do rozpoznania skargi o wznowienie postępowania opartej na podstawie art. 403 § 2 kpc (uchwała SN z dnia 13 stycznia 2005 r. III CZP 77/2004), ponieważ orzeczenie sądu drugiej instancji oddalające apelację jest orzeczeniem co do istoty sprawy w rozumieniu art. 405 zdanie drugie kpc (postanowienie SN z dnia 21 kwietnia 2004 r. III CZP 11/2004).

Mając powyższe na względzie, Sąd Najwyższy na podstawie art. 398[14] kpc w związku z art. 394[1] § 3 kpc oddalił zażalenie.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 27 marca 2007 r.

II PK 231/2006

Skargi kasacyjnej nie można oprzeć na zarzucie niewłaściwej oceny dowodów stanowiących podstawę ustaleń określonych faktów i zastosowania art. 381 kpc, w szczególności zaś na zakwestionowaniu oceny dowodów prowadzących do ustalenia przez sąd drugiej instancji, że strona przed sądem pierwszej instancji nie miała możliwości powołania się na nowe fakty i dowody.

Uzasadnienie

W imieniu powoda Andreasa M. wniesiona została skarga kasacyjna od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 27 lutego 2006 r. (...), którym Sąd ten zmienił (oddalając powództwo Andreasa M.), wyrok Sądu Okręgowego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie z dnia 14 kwietnia 2005 r. (...).

Powód Andreas M. wniósł o zasądzenie kwoty 144.112,27 zł tytułem wynagrodzenia za okres od dnia 1 lutego 2001 r. do 31 maja 2002 r. Powód był pracownikiem ABN A.S. (Polska) SA w likwidacji od 1 września 2000 r. Zajmował stanowisko dyrektora sekcji analiz. Z dniem 31 maja 2002 r. powód rozwiązał stosunek pracy w drodze wypowiedzenia umowy o pracę. W umowie o pracę została określona wysokość wynagrodzenia, jakie miał otrzymywać. Podstawą do tego była uchwała Rady Nadzorczej pozwanej Spółki z dnia 1 września 2000 r. Zgodnie ze wskazanymi podstawami roczne wynagrodzenie powoda z tytułu umowy o pracę wynosiło kwotę stanowiącą równowartość w złotych 26.800 GBP i było płatne w równych ratach miesięcznych, według kursu średniego NBP obowiązującego na dzień sporządzenia listy płac. Wynagrodzenie to miało być wypłacane na koniec każdego miesiąca. Niezależnie od stanowiska dyrektora sekcji analiz powód pełnił także funkcję prezesa zarządu pozwanej spółki. Funkcja ta nie została objęta postanowieniami umowy o pracę. Z tego tytułu otrzymywał oddzielnie wynagrodzenie, którego wysokość została określona we wspomnianej uchwale Rady Nadzorczej z dnia 1 września 2000 r. Wynosiła ona rocznie kwotę stanowiącą równowartość 107.200 GBR i była płatna w równych miesięcznych ratach według średniego kursu NBP.

W okresie od września 2000 r. do stycznia 2001 r. pozwana Spółka wypłacała powodowi wynagrodzenie w wysokości wynikającej z umowy o pracę. W dniu 16 lutego 2002 r. Rada Nadzorcza strony pozwanej podjęła uchwałę, na mocy której postanowiono obniżyć roczne wynagrodzenie powoda z tytułu umowy o pracę do kwoty stanowiącej równowartość w złotych 13.400 GBP. Miało ono być wypłacane w równych ratach miesięcznych, według kursu średniego NBP obowiązującego w dniu sporządzania listy płac. Jednocześnie Rada Nadzorcza postanowiła podwyższyć roczne wynagrodzenie powoda z tytułu kierowania pracami zarządu do kwoty stanowiącej równowartość w złotych 120.600 GBP, płatnej w równych ratach miesięcznych, według średniego kursu NBP obowiązującego w dniu sporządzania listy płac. Rada Nadzorcza upoważniła jednocześnie członka Rady Nadzorczej Mariusza G. do "zawarcia" z powodem w jej imieniu stosownego aneksu do umowy o pracę. Spółka nie "zawarła" jednak stosownego aneksu. Pomimo tego strona pozwana (począwszy od lutego 2002 r.) zaczęła wypłacać powodowi z tytułu umowy o pracę wynagrodzenie obniżone o połowę, stanowiące równowartość 13.400 GBP. Zgodnie z uchwałą z 16 lutego 2002 r. strona pozwana podwyższyła powodowi wynagrodzenie z tytułu kierowania pracami zarządu Spółki. Stan ten utrzymywał się aż do zakończenia stosunku pracy.

Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych uznał, iż brak było podstaw prawnych do obniżenia powodowi wynagrodzenia należnego na podstawie umowy o pracę z dnia 1 września 2000 r. Prawo pracy dopuszcza bowiem zasadniczo dwa sposoby zmiany wynikających z umowy o pracę warunków pracy i płacy. Pierwszym z nich jest porozumienie stron. W przedmiotowej sprawie niewątpliwie nie doszło do zawarcia porozumienia w przedmiocie zmiany warunków płacy. Strona pozwana nigdy nie wystąpiła do powoda ze stosowną ofertą; powód nigdy nie wyraził zgody na obniżenie mu wynagrodzenia. Zdaniem Sądu pierwszej instancji drugim sposobem dokonania zmiany warunków pracy i płacy wynikających z umowy jest wypowiedzenie zmieniające (art. 42 kp). W przedmiotowej sprawie wypowiedzenia takiego nie dokonano. Powód zeznał, że kopia uchwały Rady Nadzorczej została mu przedstawiona dopiero w maju 2002 r., a więc po upływie trzech miesięcy od jej podjęcia i po obniżeniu wynagrodzenia (strona pozwana nie zakwestionowała tych zeznań). Zgodnie z postanowieniem § 7 umowy o pracę z dnia 1 września 2000 r. wszelkie jej zmiany i uzupełnienia wymagały formy pisemnej pod rygorem nieważności. Zgodnie zaś z art. 76 zdanie drugie kc w związku z art. 300 kp czynność dokonana bez zachowania formy zastrzeżonej ad solemnitatem jest nieważna. Nie ma zatem żadnych przesłanek faktycznych lub prawnych, które pozwalały twierdzić, że rzeczywiście nastąpiła zmiana określonych umową o pracę warunków płacy powoda.

W związku z powyższym Sąd Okręgowy uznał, że strona pozwana bezprawnie obniżyła wynagrodzenie powoda za okres od lutego 2001 r. do maja 2001 r. Bezprawności tego postępowania nie usuwa jednocześnie zwiększone wynagrodzenie powoda z tytułu kierowania pracami zarządu pozwanej Spółki. Wynagrodzenie to nie ma bowiem charakteru pracowniczego oraz pozostaje bez związku z wynagrodzeniem z tytułu umowy o pracę. Z punktu widzenia powoda nie była obojętna zmiana proporcji tych wynagrodzeń, nawet jeżeli w sumie nie doszło do zmiany wysokości wynagrodzenia wypłacanego z obu tytułów łącznie. Chodzi o to, iż jedynie wynagrodzenie z tytułu umowy o pracę podlega ochronie przewidzianej w Kodeksie pracy, a nadto obniżenie wysokości wynagrodzenia za pracę powoduje obniżenie wysokości świadczeń z ubezpieczeń społecznych. Nadto trzeba pamiętać, że wynagrodzenie za kierowanie pracami zarządu powód otrzymywał na podstawie jednostronnej decyzji Rady Nadzorczej. W każdym momencie mogło mu zostać ono odebrane z mocy takiej samej decyzji. Powód bowiem kierował pracami zarządu jedynie na podstawie powołania go do tego organu na podstawie przepisów Kodeksu spółek handlowych. Nie zawarto z nim natomiast w tym zakresie ani umowy o pracę, ani umowy cywilnoprawnej, na podstawie której mógłby chronić swoje prawo do wynagrodzenia. Podniesione przez powoda w toku przesłuchania okoliczności dotyczące pozytywnych efektów jego pracy jako osoby zarządzającej firmą - których strona pozwana nie kwestionowała - pozwalały w ocenie Sądu pierwszej instancji na przyjęcie, że powód mógł pozostawać w przekonaniu, iż jego działania zostaną docenione przez Radę Nadzorczą pozwanej, co doprowadziło do podwyższenia jego wynagrodzenia z tytułu zarządzania, a więc z tytułu czynności pozostających poza stosunkiem pracy.

Z drugiej strony - zdaniem Sądu pierwszej instancji - powód miał prawo oczekiwać, iż pozwana Spółka będzie przestrzegała warunków zawartej umowy o pracę. Dlatego też chcąc zmienić ustalenia zawarte w umowie o pracę strona pozwana winna bądź dokonać tego w drodze porozumienia z powodem "zawierając" stosowny aneks, co - jak wynika z uchwały z 16 lutego 2001 r. - było jej zamiarem, bądź dokonać wypowiedzenia zmieniającego warunki płacy. Nie uczyniła zaś ani jednego, ani drugiego. Z tych względów Sąd ten ocenił, że brak jest podstaw, by zarzut strony pozwanej dotyczący rażącego naruszenia prawa podmiotowego przez powoda dochodzącego kwoty stanowiącej różnicę między wynagrodzeniem wypłaconym a należnym, uznać za zasadny. Powód dochodzi bowiem zagwarantowanego mu w umowie wynagrodzenia za pracę, a strona pozwana bezprawnie dokonała jego obniżenia, nie stosując się do obowiązujących w tym zakresie przepisów. Nie może bowiem na zarzut nadużycia prawa podmiotowego powoływać się pracodawca, który sam w stopniu poważnym naruszył przepisy. Powód miał też prawo uznać, iż podwyższenie wynagrodzenia z tytułu kierowania pracami zarządu Spółki stanowi nagrodę za dobre wyniki jego pracy, a brak pisemnej propozycji obniżenia wynagrodzenia z tytułu umowy o pracę mógł utwierdzić go w tym przekonaniu. Za nieuzasadniony Sąd pierwszej instancji uznał też zarzut potrącenia wierzytelności powoda z wierzytelnością strony pozwanej z tytułu wypłaty zwiększonego wynagrodzenia za kierowanie pracami zarządu Spółki. Zgodnie bowiem z art. 87 kp z wynagrodzenia za pracę można potrącić jedynie należności wskazane w tym przepisie. Natomiast przedstawiona do potrącenia wierzytelność (z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia) nie należy do żadnej z kategorii należności, które wolno potrącać z wynagrodzenia za pracę. Nadto, brak podstaw, aby uznać wynagrodzenie powoda z tytułu pełnienia funkcji członka zarządu pozwanej Spółki za zawyżone lub nienależne. Oprócz tego zgłoszenie zarzutu potrącenia stanowi w istocie przyznanie istnienia długu, nawet jeśli dokonano tego "z ostrożności procesowej".

W apelacji strony pozwanej w szczególności wskazano, że dopiero po wyroku Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych dowiedziała się ona, że na serwerze obsługującym jej pocztę elektroniczną zachowała się skrzynka pocztowa powoda. Dlatego wniosła o uznanie, że przedłożenie nowych dowodów dopiero przed Sądem Apelacyjnym nie narusza art. 381 kpc. Ponadto apelacja odwołała się do art. 5 kc, który w jej ocenie treścią zaskarżonego wyroku został naruszony. Powód bowiem był menedżerem wysokiego szczebla międzynarodowej korporacji, co oznacza, że winien spełniać określone standardy etyczne. Zatem choć dokonując zmiany wysokości wynagrodzenia za pracę strona pozwana nie zachowała wymogów prawnych co do formy tej zmiany, to wszakże trzeba uwzględnić, że doszło do niej z inicjatywy powoda, a nadto, że nie pogorszyła ona jego sytuacji.

Sąd Apelacyjny uznał apelację za uzasadnioną powołując się na art. 8 kp. Przyjął, że stan faktyczny sprawy ustalony przez Sąd pierwszej instancji nie budzi zastrzeżeń. Strony w dniu 1 września 2000 r. zawarły umowę o pracę, mocą której na czas nieokreślony powód objął stanowisko dyrektora sekcji analiz za wynagrodzeniem rocznym stanowiącym równowartość w złotych polskich kwoty 26.800 GBP. Strony w umowie zastrzegły, że wszelkie jej zmiany pod rygorem nieważności muszą nastąpić na piśmie. Z tą samą datą Rada Nadzorcza ABN A.S. (Polska) SA powołała powoda na stanowisko prezesa zarządu za wynagrodzeniem rocznym stanowiącym równowartość w złotych polskich kwoty 107.200 GBP. Oba wynagrodzenia miały być płatne w 12 kolejnych ratach miesięcznych, przy czym wynagrodzenie ustalone umową o pracę było objęte przedmiotową uchwałą. Stan ten trwał do 31 stycznia 2001 r., a więc zaledwie 5 miesięcy, gdyż zmiany w obu wynagrodzeniach wprowadziła uchwała Rady Nadzorczej z 16 lutego 2001 r. (...). Jednocześnie Rada Nadzorcza swego członka Mariusza G. upoważniła do "zawarcia" z Andreasem M. stosownego aneksu do umowy o pracę. Uważała bowiem, że brak aneksu powoduje nieważność dalszych działań Spółki gdy idzie o wysokość wynagrodzenia powoda (art. 300 kp w związku z art. 76 kc; por. wyroki Sądu Najwyższego z 6 marca 2003 r. I PK 40/2002 OSNP 2004/15 poz. 257 i z 5 września 1997 r. I PKN 250/97 OSNAPiUS 1998/11 poz. 330). Według Sądu Apelacyjnego prowadzi to do wniosku, że rację ma Sąd pierwszej instancji uznając w tej sytuacji powództwo za słuszne co do zasady, albowiem bezspornie strona pozwana od 12 lutego 2001 r. płaciła powodowi w zaniżonej o połowę wysokości wynagrodzenie wynikające z umowy o pracę. Biorąc pod uwagę, że powód wykonywał w Spółce obowiązki prezesa zarządu i dyrektora sekcji analiz z mocy dwóch różnych tytułów prawnych, oczywiste było, że nie może "zawrzeć" aneksu do umowy o pracę sam ze sobą, występując jako członek władz wykonawczych Spółki i zarazem pracownik (art. 379 ksh).

Do oceny - według Sądu Apelacyjnego - pozostaje kwestia zasadności powództwa na gruncie art. 8 kp. Sąd pierwszej instancji uznał w tej mierze, że skoro strona pozwana nie doprowadziła do porozumienia się z powodem co do zasad jego wynagrodzenia począwszy od 1 lutego 2001 r., ani sama nie dokonała wypowiedzenia zmieniającego, to obniżając wynagrodzenie powoda za pracę naruszyła prawo. Dlatego też nie można ocenić, że powód domagając się przywrócenia stanu zgodnego z prawem, sam w ten sposób je narusza. Sąd pierwszej instancji nie dysponował jednakże korespondencją e-mailową powoda z 30 stycznia i 15 lutego 2001 r., którą strona pozwana przedstawiła przy apelacji. Z korespondencji tej wynika, że powód 30 stycznia 2001 r. rozpoczął z centralą w Wielkiej Brytanii korespondencję kierowaną do Augusta B. - członka Rady Nadzorczej, a dotyczącą zmiany proporcji otrzymywanego u skarżącej wynagrodzenia z 80:20 na 90:10%, wskazując, że decyduje w tej mierze są względy podatkowe. Uzyskawszy akceptację spowodował w przeddzień Rady Nadzorczej w godzinach rannych przygotowanie dla niej przez zajmującą się sprawami kadrowymi Katarzynę B. stosownej uchwały, "przy przyjęciu ogólnie tej samej kwoty z obu tytułów, tylko w pożądanych proporcjach". Dowody z tej korespondencji przesądzają, że Andreas M. otrzymywane w spółce wynagrodzenie traktował jako jedną całość, a głównym i decydującym zarazem przedmiotem jego zainteresowania "gdy idzie o proporcje" byłą kwestia powinności podatkowych z tego tytułu w Polsce. Z perspektywy analizowanej korespondencji kwestia uprawnień pracowniczych powoda pozostawała dla niego poza sferą zainteresowania, a więc fakt ich znaczenia - jak ocenił Sąd Apelacyjny - jest obecnie eksponowany tylko dla celów procesowych. "Gdy przyjąć bowiem te dowody jako stanowiące część materiału dowodowego, to należy uznać, że powód nie tylko wiedział o zmianie wysokości swego wynagrodzenia pracowniczego, ale był jej inicjatorem, a także dopilnował, aby Rada Nadzorcza stosowną uchwałę w tej mierze w najbliższym możliwym terminie (30 stycznia - 15 lutego - 16 lutego) podjęła. Pośrednio zresztą wskazane wnioski potwierdza fakt, że wynagrodzenie powoda było przekazywane na jedno konto, co oznacza, że kontrolował bieżąco jedynie ogólną wysokość kwoty. W sferze motywacji dążenia do tej zmiany były zaś wyłącznie względy maksymalnego zmniejszenia obciążeń publiczno-prawnych. W tej sytuacji, skoro podstawę orzekania miałoby stanowić jedynie ustalenie, że strona pozwana nie może się wykazać stosownym aneksem do umowy o pracę, to przypisanie jej powinności zapłaty dochodzonej kwoty jest nadużyciem prawa w rozumieniu art. 8 kp, biorąc pod uwagę także, że wynika ona z sytuacji trwającej 15 miesięcy, a więc przez dłuższy okres czasu". Ponadto Sąd Apelacyjny zauważył, że "biorąc pod uwagę pozycję powoda w spółce i okoliczności poprzedzające podjęcie przez Radę Nadzorczą uchwały miarą jego rzetelności podejścia do jej spraw byłoby jednak przypomnienie Radzie Nadzorczej o powinności dopełnienia uchwały z 16 lutego 2002 r."

Według tego Sądu strona pozwana swych twierdzeń odnoszących się do potrzeby zastosowania art. 8 kp w pierwszej instancji nie udowodniła. Dopiero przed Sądem Apelacyjnym wykazała potrzebną inicjatywę dowodową, która nota bene przez cały czas była oczywista. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 17 kwietnia 2002 r. IV CKN 980/2000 (LexPolonica nr 381986), prawo do nowości, o których traktuje art. 382 kpc należy rozumieć jako otwarcie się możliwości dowodzenia okoliczności faktycznych wcześniej niemożliwych do wykazania z przyczyn obiektywnych. Skoro nie zostało skutecznie zakwestionowane twierdzenie apelacji, że o zachowaniu się korespondencji w skrzynce pocztowej powoda dowiedziała się dopiero po wydaniu wyroku przez Sąd pierwszej instancji, to przedłożone w drugiej instancji dowody należy ocenić jako nowe i to takie, do których dostęp uzyskała w czasie, o którym mowa w art. 381 kpc. Gdyby zresztą było inaczej "nie sposób uzasadnić celu, dla którego z dowodem tym miałaby zwlekać, biorąc pod uwagę jej obiektywną sytuację procesową". Nadto rzeczą Sądu Apelacyjnego jest nie tylko sama kontrola zasadności orzeczenia Sądu pierwszej instancji, ale również uwzględnienie potrzeby prowadzenia postępowania w całości w ramach konieczności procesowej i istniejących w tej mierze środków dowodowych (art. 382 kpc). Te okoliczności sprawiły, że Sąd Apelacyjny uznał, że brak jest przesłanek pozwalających na pominięcie wskazanych dowodów.

W skardze kasacyjnej zaskarżonemu nią wyrokowi postawiono zarzut naruszenia przepisów postępowania, przez: 1. niewłaściwe zastosowanie art. 381 kpc w związku z art. 368 § 1 pkt 4 kpc i w związku z art. 6 kc (poprzez dopuszczenie w postępowaniu apelacyjnym nowych, spóźnionych dowodów), 2. niewłaściwe zastosowanie art. 381 kpc oraz art. 232 kpc (przez pominięcie dowodów złożonych przez powoda w postępowaniu apelacyjnym) oraz 3. niewłaściwe zastosowanie art. 328 § 2 kpc. W zakresie zarzutów dotyczących naruszenia prawa materialnego podniesiono, że w rozpoznawanej sprawie doszło do niewłaściwego zastosowania art. 8 kp, poprzez "bezpodstawne przyjęcie, że powód nadużył prawa dochodząc wynagrodzenia za pracę".

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zarzuty skargi kasacyjnej są nieuzasadnione i dlatego nie została ona uwzględniona. Jest tak głównie z tego powodu, że skarga ta w istocie kwestionuje ustalenia faktów i ocenę dowodów dokonane przez Sąd drugiej instancji. Jest to jednakże niedopuszczalne gdyż w myśl art. 398[3] § 3 kpc podstawą skargi kasacyjnej nie mogą być zarzuty dotyczące ustaleń faktów lub oceny dowodów. Sąd drugiej instancji w charakterze ustalenia faktycznego przyjął, że to powód podjął działania zmierzające do zmiany proporcji otrzymywanego od strony pozwanej wynagrodzenia z "80:20 na 90:10%", wskazując, że skłaniają go do tego względy natury podatkowej. On też spowodował przygotowanie stosownej uchwały "przy przyjęciu ogólnie tej samej kwoty z obu tytułów, tylko w pożądanych proporcjach". Powód nie tylko wiedział o zmianie wysokości swego wynagrodzenia ale był jej inspiratorem, a ponadto dopilnował tego, by Rada Nadzorcza podjęła w tej mierze stosowną uchwałę w możliwie najbliższym terminie. Sąd drugiej instancji oceniając dowody nie przyjął przy tym, iż istniały jakieś inne jeszcze powody dokonanej zmiany proporcji wynagrodzeń powoda, w szczególności zaś to - jak utrzymuje się w skardze kasacyjnej - że powód przyczynił się do znacznego wzrostu obrotów Spółki. W charakterze ustaleń faktycznych Sąd drugiej instancji przyjął także, że powód na bieżąco kontrolował jedynie ogólną wysokość kwoty otrzymywanych świadczeń, natomiast wyłącznym motywem dążenia przez niego do zmiany między nimi proporcji była chęć maksymalnego zmniejszenia ponoszonych przez niego obciążeń publiczno-prawnych. Sąd ten ustalił również, że powód był nierzetelny, bo uwzględniając jego pozycję w Spółce i okoliczności poprzedzające podjęcie uchwały przez jej Radę Nadzorczą - która była przy tym przez niego inspirowana - powinien był "przypomnieć Radzie Nadzorczej o powinności dopełnienia uchwały z 16 lutego 2001 r.". Ustaleń tych Sąd drugiej instancji dokonał na podstawie oceny dowodów zgromadzonych w sprawie, przy czym dokonując jej nie wykroczył poza ramy swobody, którą daje mu art. 233 § 1 kpc (zarzutu naruszenia zakresu swobody sędziowskiej oceny wyznaczonej przez art. 233 kpc skarga kasacyjna nie stawia). Niezależnie od tego należy mieć na uwadze, że w postępowaniu kasacyjnym kontrola ze strony Sądu Najwyższego nie obejmuje oceny dowodów (art. 398[3] § 3 kpc), w skardze kasacyjnej ocena ta jest zaś w wielu miejscach kwestionowana, mimo braku zarzutu naruszenia art. 233 kpc. Zarzucając zaskarżonemu wyrokowi, iż narusza on art. 381 kpc w związku z art. 368 § 1 pkt 4 kpc i kwestionując na tej podstawie dopuszczenie przez Sąd drugiej instancji dowodu dotyczącego poczty e-meilowej, powód nie bierze pod uwagę tego, iż art. 381 kpc formułuje regułę pomijania nowych faktów i dowodów, co nasuwa myśl, że zasadą jest uwzględnianie nowych faktów i dowodów, a ponadto tego, iż Sąd drugiej instancji doszedł do przekonania, że strona pozwana nie miała możliwości powołania dowodu dotyczącego poczty elektronicznej, przy czym postawą takiego przekonania i ustalenia była ocena dowodów zgromadzonych w sprawie. Ocena ta nie podlega zaś kontroli w postępowaniu kasacyjnym. W pewnych przypadkach dla zastosowania przepisów postępowania konieczne jest poczynienie pewnych ustaleń faktycznych, w tym celu zaś należy nieraz przeprowadzić postępowanie dowodowe i dokonać oceny dowodów. Przepis art. 398[3] § 1 kpc nie przewiduje ograniczeń w zakresie pojmowania "zarzutów dotyczących ustaleń faktów lub oceny dowodów" i wobec tego należy przyjąć, że obejmuje on zarówno te ustalenia i oceny, które są niezbędne dla zastosowania przepisu prawa materialnego, jak i przepisu prawa procesowego. Prowadzi to między innymi do wniosku, że skargi kasacyjnej nie można opierać na zarzucie niewłaściwej oceny dowodów stanowiących podstawę ustalenia określonych faktów i zastosowania art. 381 kpc, a w szczególności - jak w analizowanym przypadku - na kwestionowaniu oceny dowodów prowadzących do ustalenia przez sąd drugiej instancji, że strona przed sądem pierwszej instancji nie miała możliwości powołania się na nowe fakty i dowody. W konkluzji stwierdzić należy więc, że kasacyjny zarzut naruszenia art. 381 kpc w związku z art. 368 § 1 pkt 4 kpc i w związku z art. 6 kc jest nieuzasadniony. Podobnie też bezzasadny jest kasacyjny zarzut naruszenia art. 381 kpc oraz art. 232 kpc gdyż w istocie jego uzasadnienie sprowadza się do kwestionowania oceny dowodów dokonanej przez Sąd drugiej instancji. Również bezpodstawny jest zarzut naruszenia art. 328 § 2 kpc. Zgodnie z art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc podstawę skargi kasacyjnej może stanowić naruszenie przepisów postępowania, pod warunkiem wszakże, że uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. W art. 328 § 2 kpc wskazano wymagania dotyczące tego, co powinno zawierać uzasadnienie wyroku, które z natury rzeczy sporządzane jest po jego wydaniu. Zagadką jest więc jak działania, które mają miejsce po rozstrzygnięciu sprawy mogą mieć wpływ na wynik tego rozstrzygnięcia. W orzecznictwie Sądu Najwyższego kształtuje się jednak pogląd, że w przypadkach wyjątkowych, gdy uzasadnienie wyroku jaskrawo odbiega od standardu wyznaczonego przez art. 328 § 2 kpc zarzut naruszenia tego przepisu może stanowić podstawę skargi kasacyjnej. Można to rozumieć w ten sposób, iż z reguły gdy niezachowanie tego standardu ma charakter wyraźny polega to na braku dokonania ustaleń faktycznych, które są niezbędne dla zastosowania normy prawnej, która stała się podstawą prawną rozstrzygnięcia sądowego; przy założeniu, że podstawą rozstrzygnięcia sądowego (w ramach jego kontroli) mogą być tylko te fakty, które zostały ustalone i opisane w uzasadnieniu orzeczenia (fakty, które nie zostały opisane w uzasadnieniu w tym aspekcie powinny być traktowane jako te, które nie miały miejsca). Mając to na uwadze należy stwierdzić, że w skardze kasacyjnej nie wykazano, iż - nawet jeżeliby przyjąć, iż uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie odpowiada wymaganiom art. 328 § 2 kpc - naruszenie tego przepisu mogło mieć wpływ na wynik sprawy. Ponadto wbrew wywodom skargi kasacyjnej, uzasadnienie zaskarżonego wyroku - choć miejscami jest nadmiernie skrótowe i syntetyczne - w ocenie Sądu Najwyższego spełnia wymagania wynikające z art. 328 § 2 kpc. W związku z wykładnią przepisu art. 328 § 2 kpc w kontekście zarzutów kasacyjnych dodatkowo należy wskazać, że w myśl art. 398[14] in fine kpc skarga ta podlega oddaleniu także wtedy, gdy zaskarżone orzeczenie mimo błędnego uzasadnienia odpowiada prawu. Prowadzi to do wniosku, że skarga kasacyjna tym bardziej podlega oddaleniu gdy zaskarżone orzeczenie odpowiada prawu, jeżeli uchybienie polega nie na tym, że uzasadnienie orzeczenia jest błędne, a jedynie na tym, iż uzasadnienie ma pewne braki, czy jest niepełne (niewyczerpujące). Nietrafność kasacyjnych zarzutów natury procesowej oznacza, że za prawidłowo ustalony i miarodajny należy uznać stan faktyczny sprawy, który został przyjęty w zaskarżonym wyroku.

W tym stanie rzeczy, uwzględniając ustalenia natury faktycznej, zasadny jest osąd Sądu drugiej instancji, w myśl którego zachowanie się powoda ocenione zostało jako nadużycie prawa w rozumieniu art. 8 kp. Jakkolwiek Sąd ten wyraźnie nie stwierdził, że zachowanie powoda koliduje z zasadami współżycia społecznego - ogólnie odwołując się do art. 8 kp - to jednak ocena taka jest trafna. Uchwała dotycząca zmiany proporcji jego wynagrodzenia między tą częścią, która przysługiwała mu z tytułu stosunku pracy i częścią należną mu według innych zasad, została podjęta z jego inicjatywy i w jego interesie, co uzasadniało oczekiwanie od niego rzetelnego i lojalnego zachowania się wobec pracodawcy, który poszedł mu "na rękę" i niewykorzystywania zaniedbań ze strony pracodawcy, które zresztą łatwo mogłyby zostać usunięte przy wykazaniu przez powoda minimalnej inicjatywy i dobrej woli, czego - z uwagi na jego pozycję w Spółce - można i należało się spodziewać. W sytuacji, w której inicjatorem i benificjentem zmian był powód, reguły wzajemnej lojalności wymagały, by zadbał on o doprowadzenie do formalnego przekształcenia jego umowy o pracę (jej warunków płacy) i dostosowanie jej treści do rozstrzygnięcia zawartego w inspirowanej przez niego uchwale Rady Nadzorczej, a w każdym razie, by stanu takiego nie wykorzystywał przeciwko respektującego jego interesy pracodawcy. Prowadzi to do konkluzji, że również zawarty w skardze kasacyjnej zarzut naruszenia art. 8 kp jest nieusprawiedliwiony.

Z powyższym względów Sąd Najwyższy, stosowanie do art. 398[14] kpc, orzekł jak w sentencji wyroku.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 19 stycznia 2007 r.

III CSK 358/2006

Umiejscowienie art. 448 kc wśród przepisów regulujących odpowiedzialność z tytułu czynów niedozwolonych, które zasadę winny statuują jako podstawową przesłankę odpowiedzialności deliktowej wskazuje, że art. 448 kc znajduje zastosowanie tylko w wypadku zawinionego naruszenia dóbr osobistych.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 25 października 2004 r. Sąd Okręgowy w K. zobowiązał pozwaną do trzykrotnego opublikowania w "G.", "D." i w "G.W." - w dodatkach lokalnych, w formacie nie mniejszym niż trzy moduły, w odstępach tygodniowych, ogłoszenia: "Telewizja Polska" S.A. Oddział w K. przeprasza Pana Stanisława B., zamieszkałego w L., za naruszenia jego dóbr osobistych wynikających z podania nieprawdziwych i godzących w jego dobre imię informacji w reportażu "Dlaczego dzieci płaczą", zobowiązał pozwaną do trzykrotnego wyemitowania powyższego oświadczenia na antenie programu III telewizji, w programie "Załatwmy to sami" lub, w razie zaniechania emisji tego programu, w "Kronice K.", zasądził od pozwanej na rzecz powoda 125.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 25 października 2004 r., oddalił powództwo co do kwoty 75.000 zł, umorzył postępowanie w pozostałym zakresie i orzekł o kosztach procesu.

Sąd ustalił, że w kwietniu i maju 2001 r. Telewizja Polska S.A. w W. Oddział w K. wyemitowała w programie trzecim, w cyklicznym programie "Załatwmy to sami", dwuczęściowy reportaż ("Postanowienie" i "Dlaczego dzieci płaczą"); w pierwszej części reportażu została pokazana twarz powoda oraz ujawnione jego imię i nazwisko. Reportaż zrobiła dziennikarka - Iwona M. w związku z listem dotyczącym rodziny powoda, skierowanym do dziennikarki i podpisanym przez osoby określające się jako mieszkające w tym samym bloku, co powód.

Z drugiej części reportażu ("Dlaczego dzieci płaczą") wynika, że powód molestuje seksualnie dzieci. Zamieszczono w niej negatywne wypowiedzi dotyczące powoda, w tym zarzucające mu wprost molestowanie seksualne własnych dzieci i pozamałżeńskiego syna żony - Jarosława.

Przed emisją reportażu powód cieszył się opinią człowieka spokojnego, szanowanego, pełnił funkcję prezesa zarządu Związku Działkowców w L. Nikt nie zarzucał mu znęcania się nad rodziną czy seksualnego molestowania dzieci. Dochodziło natomiast do konfliktów między powodem a jego żoną - Lucyną B. Żona niedomagała psychicznie, podejmowała próby samobójcze, zarzucała ośmioletniemu synowi brata powoda, że molestował seksualnie jej syna, Jarosława. Stosunki między małżonkami doprowadziły do wyprowadzenia się Lucyny B. z domu. Od tego czasu dziećmi zajmował się powód.

Emisja reportażu wywołała przeciwko powodowi ostrą i negatywną reakcję środowiska. Powszechnie zarzuca się mu, że molestuje seksualnie swoje dzieci. Spotyka się z atakami nie tylko znajomych, ale także osób rozpoznających go jako bohatera reportażu. Na ulicy padają pod jego adresem obraźliwe i wulgarne słowa. Powód unika ludzi i boi się wychodzić do miasta. Musiał zrezygnować z funkcji prezesa zarządu. Ma trudności ze znalezieniem pracy w L. Właściciel biura, pośredniczącego w załatwianiu spraw paszportowych, zwolnił powoda z pracy, ponieważ oskarżono go o związki homoseksualne z powodem i o pedofilię. Oskarżenia te - mimo zwolnienia powoda z pracy - nie ustały i doprowadziły do likwidacji biura.

Przeciwko powodowi jest prowadzone postępowanie karne przed Sądem Rejonowym w L. W toku tego postępowania ustalono, że córka powoda - Jolanta B. była zarażona wirusem brodawczaka ludzkiego typu HPV 6 i HPV 11. Nie stwierdzono takiego zakażenia u syna powoda. Biegli uznali, że istnieje małe prawdopodobieństwo, aby powód zaraził córkę tym wirusem; nie da się ustalić, jak doszło do tego zakażenia. Lekarka, opiekująca się dziećmi powoda, nie stwierdziła okoliczności wskazujących na molestowanie seksualne dzieci. W toku postępowania karnego nie stwierdzono u żony powoda skłonności do konfabulacji, ale ustalono, że w przeszłości leczyła się psychiatrycznie z powodu podejrzenia schizofrenii urojeniowej. U powoda stwierdzono zaburzenia osobowości, w szczególności osobowość paranoiczną z elementem osobowości pieniaczej, a także zaburzenia seksualne.

Wydany w sprawie karnej wyrok z dnia 26 maja 2003 r., którym powoda uznano za winnego znęcania się nad rodziną i uniewinniono od zarzutu molestowania seksualnego dzieci, został uchylony a sprawa przekazana do ponownego rozpoznania. Sąd odwoławczy wskazał na potrzebę przesłuchania żony powoda - ze względu na wątpliwości dotyczące jej zdrowia psychicznego - przy udziale biegłych i potrzebę wyjaśnienia sprzeczności w oznaczonych zeznaniach świadków oraz okoliczności dotyczących konfliktu między świadkami oskarżającymi powoda a powodem.

Dziennikarka czynności związane z przygotowaniem i realizacją reportażu podejmowała zanim Prokuratura w N. wszczęła postępowanie przeciwko powodowi. W celu sprawdzenia uzyskanych informacji przeprowadziła rozmowy z wybranymi osobami w L. i sprawdziła, czy toczą się postępowania prowadzone przez sąd lub policję. Powód przestawił Iwonie M. dokumenty dotyczące choroby psychicznej żony i swoje zastrzeżenia do osób stawiających mu zarzuty w liście. Dziennikarka nie zweryfikowała tych informacji. Uznała, że okoliczność, iż uzyskane przez nią informacje pochodzą także od osób karanych (Stanisław P., Józef P.) nie ma wpływu na ich wiarygodność. Nie widziała też potrzeby przeprowadzenia rozmowy z ojcem wychowywanego przez powoda Jarosława, ponieważ uznała, że ojciec dziecka nie będzie miał nic do powiedzenia w sprawie. Dziennikarka uważała, że wiedza zdobyta przez nią podczas szkolenia pielęgniarskiego, uprawnia ją do oceny, czy powód dopuścił się molestowania seksualnego dzieci. Powód, biorąc udział w zrobionym w domu nagraniu filmowym, był przekonany, że zostanie ono wykorzystane w programie dotyczącym jego konfliktu z żoną. Nie wiedział o tym, że w reportażu zostanie oskarżony o molestowanie seksualne dzieci. Powód nie wyrażał zgody na filmowanie go na ulicach L. i nie wiedział o tym, że realizująca reportaż ekipa telewizyjna filmowała go z ukrycia.

Sąd Okręgowy uznał, że emisja reportażu naruszyła dobra osobiste powoda w postaci czci, wizerunku i nazwiska. Autorka reportażu nie zachowała szczególnej ostrożności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów. Nie dopełniła obowiązku sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości i troski o dobra osobiste powoda. Nie negując znaczenia i potrzeby publicznego poruszania problemu molestowania seksualnego dzieci, Sąd podkreślił, że podejmowanie tej problematyki nie zwalnia dziennikarza od zachowania obowiązków przewidzianych w art. 12 ust. 1 prawa prasowego. Z reportażu wynika jednoznacznie, że powód dopuścił się seksualnego molestowania własnych dzieci, mimo że nie ma - zdaniem Sądu - uzasadnionych podstaw do przypisania mu takiego postępowania. Pozwana nie uzyskała też zgody powoda na ujawnienie jego wizerunku i nazwiska. Nie ma wątpliwości, że powód, godząc się na nagranie filmowe w domu, nie miał świadomości, że zostanie ono wykorzystane w reportażu oskarżającym go o seksualne molestowanie dzieci. Nie można zatem przyjąć, że powód w sposób dorozumiany wyraził zgodę na ujawnienie wizerunku i nazwiska.

Uwzględniając w całości roszczenia niemajątkowe powoda, Sąd podkreślił, że ze względu na siłę oddziaływania telewizji potrzebne jest - w celu usunięcia skutków naruszenia - dopełnienie przez pozwaną czynności wskazanych w sentencji wyroku. Rozmiar krzywdy doznanej przez powodu uzasadnia uwzględnienie - zdaniem Sądu - także w całości roszczenia o zadośćuczynienie, dochodzonego w wysokości 110.000 zł. Na uwzględnienie w całości zasługuje również roszczenia o zasądzenie 15.000 zł odszkodowania za szkodę powstałą na skutek utraty pracy w lipcu 2002 r. Pozostałe roszczenia majątkowe (75.000 zł) Sąd oddalił z powodu niewykazania szkody.

Sąd Apelacyjny zaskarżonym wyrokiem - na skutek apelacji pozwanej - zmienił wyrok Sądu pierwszej instancji w ten sposób, że zobowiązał pozwaną do jednorazowego, zamiast trzykrotnego, opublikowania oświadczenia w prasie i telewizji, obniżył zadośćuczynienie do 60.000 zł i zniósł wzajemnie koszty procesu stron, a w pozostałym zakresie apelację oddalił i zniósł wzajemnie koszty postępowania apelacyjnego.

Sąd odwoławczy podzielił ustalenia faktyczne i ocenę prawną Sądu Okręgowego. Uznał natomiast, że ochrona prawna, udzielona powodowi przez Sąd pierwszej instancji, jest zbyt intensywna. Nie uwzględnia bowiem faktu, że sprawą seksualnego molestowania dzieci przez powoda interesowały się także inne media.

W skardze kasacyjnej, opartej na obu podstawach, pełnomocnik pozwanej zarzucił naruszenie art. 24, art. 448 kc i art. 6 kc oraz art. 233 i art. 381 kpc. Powołując się na te podstawy, wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i oddalenie powództwa lub obniżenie zasądzonego odszkodowania bądź o uchylenie orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W pierwszej kolejności rozważenia wymaga druga podstawa skargi kasacyjnej, ponieważ dopiero gdy ona okaże się nieuzasadniona możliwa będzie ocena zasadności naruszenia prawa materialnego na tle ustaleń, które stanowią podstawę faktyczną zaskarżonego wyroku (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 marca 1997 r. II CKN 60/97 OSNC 1997/9 poz. 128).

Naruszenie art. 381 kpc polega - zdaniem skarżącej - na pominięciu dowodu z przesłuchania świadków wskazanych w apelacji. Rozmowy przeprowadzone przez dziennikarkę z tymi świadkami dostarczyły istotnych informacji dotyczących seksualnego molestowania dzieci przez powoda i mają znaczenie dla oceny obowiązku zachowania przez dziennikarkę szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu materiału do reportażu.

Celem art. 381 kpc jest dążenie do koncentracji procesu i zachęcania stron do przedstawiania całego materiału procesowego przed sądem pierwszej instancji oraz przyspieszenie postępowania apelacyjnego. Wskazana funkcja przepisu musi jednak uwzględniać zasadę procesu sprawiedliwego i opartego na wszechstronnym wyjaśnieniu okoliczności sprawy. Nie można też pomijać tego, że przepis art. 381 kpc, przyznając sądowi apelacyjnemu prawo do pominięcia nowych faktów i dowodów w wypadkach w nim określonych, przyjmuje jako zasadę, że nowe fakty i dowody są dopuszczalne. Ta zasada harmonizuje z charakterem postępowania apelacyjnego, który jest konsekwencją przyjętego systemu apelacji pełnej, polegającym na ponownym merytorycznym rozpoznaniu sprawy, a nie jedynie zbadaniu, czy zaskarżone orzeczenie jest trafne. Przyznając sądowi uprawnienie do pominięcia dowodu na podstawie art. 381 kpc, ustawodawca nie pozostawił decyzji do jego dowolnego uznania. Wymaga ona rozważenia wskazanej podstawy pominięcia dowodu z uwzględnieniem właściwie rozumianej funkcji tego przepisu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 26 maja 2000 r. I CKN 675/2000 LexPolonica nr 385010; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 września 2000 r. I PKN 28/2000 OSNAPiUS 2002/7 poz. 161; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 2005 r. IV CK 472/2004 LexPolonica nr 1633057).

Decyzja Sądu Apelacyjnego o pominięciu wniosku pozwanej o przeprowadzenie dowodów wskazanych w apelacji nie odpowiada przedstawionym wyżej wymaganiom. Uszło uwadze sądu, że w realiach sprawy wzgląd na zasadę procesu sprawiedliwego i opartego na wszechstronnym wyjaśnieniu okoliczności sprawy wymagał przeprowadzenia pominiętych dowodów. Charakter przypisanego powodowi postępowania, z natury trudnego do wykazania, przemawiał za potrzebą przeprowadzenia zgłoszonych dowodów. Mają one bowiem znaczenie nie tylko dla weryfikacji postawionego powodowi zarzutu, ale także dla oceny obowiązku zachowania przez dziennikarkę szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu materiału do reportażu i jego wykorzystaniu. W realiach sprawy przeciwko pominięciu zgłoszonych przez pozwaną dowodów przemawiał także wzgląd na toczący się jednocześnie z niniejszą sprawą proces karny, w którym powód został oskarżony o seksualne molestowanie dzieci.

Z przedstawionych powodów zarzut naruszenia art. 381 kpc należało uznać za uzasadniony. W tej sytuacji - z przyczyn wskazanych wyżej - ocena zarzutów naruszenia prawa materialnego jest w zasadzie bezprzedmiotowa. Dopiero bowiem na tle bezspornego stanu faktycznego sprawy możliwa będzie ocena, czy Sąd naruszył art. 24 kc przez przypisanie pozwanej bezprawności działania.

W związku z zarzutem naruszenia art. 448 kc warto podnieść, że nowe brzmienie tego przepisu, nadane mu przez ustawę z dnia 23 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. 1996 r. Nr 114 poz. 542) wywołało liczne wątpliwości interpretacyjne. Dotyczą one m.in. przesłanek jego zastosowania. Przepis art. 448 kc jest niewątpliwie związany z treścią art. 24 kc, w którym zawarto podstawową konstrukcję cywilnoprawnej ochrony dóbr osobistych. Nie budzi też wątpliwości, że przesłanką odpowiedzialności przewidzianej w art. 24 § 1 kc jest bezprawność działania sprawcy. Brak w art. 448 kc wyraźnej wzmianki o winie jako koniecznej przesłance roszczenia pieniężnego mógłby więc uzasadniać stanowisko, prezentowane w literaturze, że bezprawność naruszenia dobra osobistego jest konieczną i wystarczającą przesłanką tego roszczenia. Ten pogląd nie znalazł jednak szerszej aprobaty w piśmiennictwie. Większość autorów, wskazując na lokatę art. 448 kc wśród przepisów regulujących odpowiedzialność z tytułu czynów niedozwolonych, które zasadę winny statuują jako podstawową przesłankę odpowiedzialności deliktowej (odpowiedzialność na zasadzie ryzyka albo też na zasadach współżycia społecznego występuje tylko w wypadkach wyraźnie wskazanych w ustawie), opowiedziała się za tym, że art. 448 kc znajduje zastosowanie tylko w wypadku zawinionego naruszenia dóbr osobistych. Zwolennicy tego zapatrywania podnoszą, że gdyby ustawodawca chciał, aby przesłanką roszczeń przewidzianych w art. 448 kc była wyłącznie bezprawność naruszenia dobra osobistego, to umieściłby ten przepis w części ogólnej prawa cywilnego (w obrębie art. 24 kc). Tymczasem w art. 24 kc jest odesłanie do "zasad przewidzianych w kodeksie".

W judykaturze za przytoczonym tu dominującym poglądem opowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 grudnia 2002 r. V CKN 1581/2000 (OSNC 2004/4 poz. 53), stwierdzając w tezie tego orzeczenia, że przesłanką odpowiedzialności przewidzianej w art. 448 kc jest nie tylko bezprawne, ale i zawinione działanie sprawcy naruszenia dobra osobistego. To stanowisko znalazło także wyraz w kilku późniejszych niepublikowanych orzeczeniach Sądu Najwyższego (wyroki z dnia: 1 kwietnia 2004 r. II CK 155/2003; 15 czerwca 2005 r. IV CK 805/2004 LexPolonica nr 379992; 28 września 2005 r. I CK 256/2005 LexPolonica nr 387932). Podziela je także Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym niniejszą skargę kasacyjną. Nie budzi zatem zastrzeżeń stanowisko Sądu Apelacyjnego, który również opowiedział się za tym kierunkiem wykładni art. 448 kc. Jednakże zarzut, że Sąd naruszył art. 448 kc, przypisując pozwanej zawinione naruszenie dóbr osobistych powoda, uchyla się spod kontroli kasacyjnej z powodu skutecznego podważenia podstawy faktycznej wyroku.

Budzi zastrzeżenia - co trafnie zarzuciła skarżąca - wysokość zasądzonego zadośćuczynienia. Sąd Apelacyjny, podzielając ustalenie Sądu pierwszej instancji co do rozmiaru krzywdy, uznał, że nie można odpowiedzialnością za nią w całości obciążyć pozwanej, ponieważ "rzekome molestowanie przez powoda dzieci było również przedmiotem zainteresowania innych mediów". Rzecz w tym, że Sąd nie ustalił o jakie inne media chodzi, jaka była siła ich oddziaływania i jakie dobra osobiste powoda zostały przez nie naruszone. W tej sytuacji nie można odeprzeć zarzutu skarżącej, że zasądzone od niej zadośćuczynienie jest nieadekwatne do rozmiaru krzywdy, za którą odpowiedzialność została jej przypisana, zwłaszcza że - zdaniem skarżącej - siła oddziaływania innych mediów była większa niż Programu R. i kształtowały one negatywną opinię o powodzie już przed emisją reportażu.

Z przedstawionych powodów Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji wyroku (art. 398[15] § 1 kpc).

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 19 grudnia 2006 r.

V CSK 360/2006

Wydanie opinii przez placówkę naukową lub naukowo-badawczą dysponującą potencjałem naukowym lub naukowo-badawczym zwiększa wymagania wobec sądu orzekającego, zobowiązując go do wnikliwej analizy tej opinii i poprzedzenia jej kontrolą ustalonych okoliczności sprawy.

Utrwalone jest zapatrywanie, że opinia biegłych ma na celu ułatwienie sądowi należytej oceny zebranego w sprawie materiału wtedy, gdy potrzebne są do tego wiadomości specjalne. Nie może ona natomiast być sama w sobie być źródłem materiału faktycznego sprawy ani tym bardziej stanowić podstawy ustalenia okoliczności będących przedmiotem oceny biegłych. Ustalenie stanu faktycznego należy do sądu orzekającego, a biegli powinni udzielić odpowiedzi na konkretne pytania dostosowane do stanu faktycznego sprawy, nie wyłączając ewentualnego omówienia obu wersji wynikających z przedstawionej dokumentacji.

Uzasadnienie

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny oddalił apelację powódki Anieli M. i orzekł o kosztach procesu za instancję apelacyjną. Podzielił w całości ustalenia dokonane przez Sąd Okręgowy na podstawie historii choroby z gabinetu dr Jadwigi K. odnośnie do przebiegu opieki tej lekarki nad powódką w początkowym okresie ciąży, a następnie przebiegu opieki sprawowanej - od dnia 16 marca 1999 r. przez pozwaną Małgorzatę K. W wywiadzie powódka zgłosiła wówczas przebyte w 1995 r. leczone szpitalnie kłębuszkowe zapalenie nerek o nieustalonej przyczynie oraz przebytą w 1998 r. apendektomię. Powódka nadto podała, iż pracuje w warunkach szkodliwych i dojeżdża daleko do pracy. Data porodu, w oparciu o ostatnią miesiączkę, została ustalona na 24 czerwca 1999 r. Szczegółowy przebieg kolejnych wizyt powódki u tej pozwanej i uzyskiwane przez nią wyniki badań były w zasadzie poprawne. Podczas kolejnej wizyty u pozwanej zalecono powódce zgłoszenie się na oddział położniczy z chwilą wystąpienia akcji porodowej lub 7 dni po przewidywanym terminie porodu. Pozwana trzykrotnie wykonywała powódce badanie USG oraz - w dniu 19 czerwca 1999 r. - jednorazowo badanie KTG. Wykonywano również u powódki badania laboratoryjne i pomocnicze. W karcie choroby powódki z gabinetu ginekologicznego pozwanej odnotowano, iż wystąpiło miernego stopnia nadciśnienie ciążowe oraz białkomocz, a od 33 tygodnia ciąży cechy porodu przedwczesnego - skrócenie szyjki oraz rozwarcie kanału szyjki.

Sąd Okręgowy, w oparciu o kartę położniczą oraz kartę informacyjną z SP ZOZ Szpitala Rejonowego w K., ustalił także przebieg porodu. W dniu 30 czerwca 1999 r., po przyjęciu powódki na Oddział, rozpoznano 42 tydzień ciąży, ułożenie jednego żywego płodu podłużne główkowe. Podczas pobytu w szpitalu wykonano u powódki badanie USG, podczas którego wiek ciąży oceniono na 38 tydzień, a przewidywany termin porodu na 12 lipca 1999 r. W uwagach do badania stwierdzono m.in. liczne złogi na przedniej ścianie łożyska. Do dnia 13 lipca 1999 r. wykonywano powódce szereg badań, których wyniki były prawidłowe. Nadal jednak brak było akcji skurczowej. Odnotowano, że pacjentka, z niepewnym terminem porodu, czuje się dobrze. Wykonano aminoskopię i uwidoczniono czyste wody płodowe. W dniu 14 lipca 1999 r. obraz KTG był prawidłowy, a akcja serca płodu wynosiła 140/min. O godzinie 23:15 powódka zgłosiła odpłynięcie płynu owodniowego, ruchy płodu czuła dobrze, akcja serca płodu wynosiła 140/min. Płyn owodniowy miał zabarwienie zielonkawe i odpłynął w dużej ilości. Skurcze macicy pojawiały się co 10-15 minut. Zalecono obserwację akcji serca płodu, wykonanie KTG oraz obserwację postępu porodu na sali porodowej. Kolejne pomiary akcji serca płodu wskazywały jej miarowe tempo. O godz. 4:50 powódka urodziła siłami natury syna - żywego i donoszonego o wadze 3.100 g, który początkowo oceniony został na 3 pkt w skali Apgar. Po odpępnieniu dziecka przystąpiono do jego wentylacji, wezwano pediatrę, podano do żyły pępowinowej adrenalinę i dwuwęglan sodu. Po 5 minutach oceniono dziecko na 6 pkt w skali Apgar i zabrano je na Oddział Noworodków. Po 10 min. od porodu urodziło się łożysko z wieloma złogami wapnia. Błony płodowe powódki były zielone, gęste i rwące się. Noworodek w stanie ciężkim został przewieziony na OIOM w O. z rozpoznaniem zamartwicy urodzeniowej, niedotlenienia wewnątrzmacicznego oraz podejrzeniem krwawienia dokomorowego i sepsy.

Od chwili porodu do 17 września 1999 r. syn powódki przebywał w WCM w O. na OIOM dla Dzieci, z rozpoznaniem niedotlenienia okołoporodowego, encefalopatii niedokrwienno-niedotlenieniowej, zapalenia płuc, drgawek, wodogłowia nieaktywnego, anemii. Następnie przeniesiony został na Oddział Pediatryczny Dzieci Młodszych w WCM w O., gdzie przebywał do 29 września 1999 r. Na przestrzeni lat 2000 i 2001 był wielokrotnie hospitalizowany, co znalazło potwierdzenie w dokumentacji medycznej. Sąd Okręgowy ustalił także okoliczności dotyczące pracy powódki związanej z użyciem tylko w śladowych ilościach kleju produkcji niemieckiej na bazie acetonu i octanów.

W oparciu o opinię biegłych, którą Sąd Okręgowy w całości podzielił, i która stała się podstawą jego oceny, Sąd ten ustalił istnienie prawdopodobieństwa związku przyczynowego między aktualnym stanem zdrowia małoletniego Michała K. i jego stanem zaraz po porodzie a przebiegiem porodu. Jednakże Sąd Okręgowy uznał, że sam poród, jak i wcześniejsza opieka nad powódką, były prawidłowe. Wskazał w ślad za biegłymi, że niska punktacja w skali Apgar w większości przypadków jest związana z okresowym niedotlenieniem mózgu w trakcie porodu. Zawsze w przypadku niskiej punktacji w skali Apgar oraz stwierdzenia w dalszym rozwoju zaburzeń neurologicznych i zaburzeń w rozwoju psychicznym dziecka można przypuszczać, że jest to związane przyczynowo z przebytym porodem, co jednak nie oznacza, iż poród był źle prowadzony. Prowadząc poród z zachowaniem zasad sztuki lekarskiej, nie zawsze można uniknąć powikłań około - i poporodowych, niemożliwych do przewidzenia w trakcie porodu. Według opinii biegłych przez cały czas porodu nie wystąpiły cechy zagrożenia, które wymagałyby interwencji, jednak pomimo tego noworodek urodził się w złym stanie. W świetle braku cech zagrożenia płodu zmiany chorobowe, które rozwinęły się u dziecka, należy potraktować jako nieszczęśliwe powikłanie prawidłowo przeprowadzonego porodu, a nie jako błąd w sztuce lekarskiej czy też zaniedbanie. W ślad za opinią biegłych Sąd Okręgowy stwierdził, iż postępowanie personelu medycznego Szpitala Rejonowego w K. było adekwatne do stanu ciężarnej i płodu, a wyczekiwanie na samoistną akcję porodową było uzasadnione ostatecznie ustalonym terminem porodu. Sąd Okręgowy z powołaniem się na opinię biegłych podniósł, że wątpliwy termin porodu sam w sobie nie jest wskazaniem do wykonania cięcia cesarskiego, tym bardziej że poród zabiegowy niesie ze sobą ryzyko powikłań zarówno dla matki, jak i dla dziecka. W pierwszej kolejności zawsze rozważa się poród drogami natury, zaś operacyjne zakończenie ciąży wybiera się wtedy tylko, kiedy istnieje zagrożenie dla płodu lub matki albo gdy prawdopodobieństwo takich zagrożeń jest duże, czego nie stwierdzono w przedmiotowym przypadku. Również pojawienie się na ścianach łożyska złogów, które są stwierdzane stosunkowo często po 30 tygodniu ciąży, samo w sobie nie stanowi wskazania do wykonania cesarskiego cięcia, a jedynie daje podstawy do wnikliwej obserwacji ciąży i porodu. Zazielenienie wód płodowych wynikające z oddania przez płód smółki możliwe jest w ciągu jednego dnia. Może ono świadczyć o niedotlenieniu płodu i wymaga wzmożonej uwagi w czasie porodu, jednakże bez zaburzeń akcji serca płodu nie jest wskazaniem do wykonania cesarskiego cięcia. W przedmiotowym przypadku zazielenienie wystąpiło dopiero w trakcie porodu. Zdaniem biegłych, słusznie zalecono obserwację akcji serca, obserwację porodu i KTG. Istnieje możliwość, iż wcześniejszy poród mógłby zapobiec niedotlenieniu okołoporodowemu i encefalopatii niedokrwienno-niedotlenieniowej, jednakże - zdaniem Sądu pierwszej instancji - w rzeczonym przypadku nie było wskazań do takiego wcześniejszego rozwiązania drogą cięcia cesarskiego. Sąd Okręgowy wyraził zapatrywanie, że w tym przypadku nie można stwierdzić jednoznacznych przyczyn niedotlenienia okołoporodowego. Przebyta na początku ciąży grypa, przeziębienie, zapalenie nerek, białkomocz i wada rozwojowa siostry powódki (wada genetyczna), a także ekspozycja powódki przed ciążą i w czasie ciąży na szkodliwe opary, w szczególności kleje na bazie acetonu i octanów, mogły mieć wpływ na rozwój płodu zarówno łącznie, jak i każdy z tych powodów osobno. Sąd pierwszej instancji ustalił również obecną sytuację zdrowotną małoletniego powoda.

Sąd Apelacyjny - po uzupełnieniu postępowania dowodowego - stwierdził, że Sąd Okręgowy dokonał prawidłowego ustalenia stanu faktycznego i przyjął za podstawę wyroku zasadniczy - jego zdaniem - dowód w sprawie, tj. opinię biegłych, która opiera się na dokumentacji medycznej i z której wynika w sposób niebudzący wątpliwości, że pozwanym nie można przypisać winy. Tym samym prawidłowo orzekł o oddaleniu powództwa, przyjmując brak podstaw do jego uwzględnienia wskutek niespełnienia przesłanek odpowiedzialności pozwanych zgodnie z dyspozycją art. 415 kc. W ocenie Sądu Apelacyjnego, który podzielił w tym przedmiocie ocenę Sądu pierwszej instancji, pozwana lekarka Małgorzata K. przeprowadziła z powódką wywiad i zaleciła wszystkie konieczne badania dodatkowe, na bieżąco wyznaczając kolejne wizyty, zalecając badania i zgłoszenie się pacjentki do szpitala w dniu 30 czerwca 1999 r., o ile wcześniej nie pojawi się akcja skurczowa. O najważniejszych czynnikach ryzyka, tj. przebytym przez powódkę kłębuszkowym zapaleniu nerek z utrzymującym się białkomoczem oraz grypie, którą powódka przechodziła na początku ciąży, pozwana lekarka wiedziała, a wskutek niestwierdzenia w USG wad rozwojowych płodu, wiedza w zakresie historii chorobowej powódki nie dawała podstaw do podjęcia przez nią innych, niż dokonane, działań. Trafnie zdaniem Sądu Apelacyjnego uznał także Sąd pierwszej instancji, że nie zasługuje na uwzględnienie zarzut popełnienia przez pozwaną lekarkę błędu w sztuce lekarskiej w postaci błędnego określenia terminu porodu. Jak wskazali biegli, ciąża u kobiety mieści się w rozpiętości czasu od 38 do 42 tygodni. Zatem przesunięcie porodu o 3 tygodnie, przy jednoczesnym braku dokładnej daty poczęcia, mieści się w zakresie czasu przyjętego dla normalnej ciąży i jako takie nie może stanowić samoistnej przyczyny przeprowadzenia cesarskiego cięcia.

Identyczne stanowisko zajął Sąd Apelacyjny w odniesieniu do zarzutu zawinienia pozwanego Szpitala. W oparciu o opinię biegłych należy domniemywać - zdaniem Sądu drugiej instancji - że co do zasady wcześniejsze rozwiązanie ciąży prawdopodobnie mogłoby zapobiec niedotlenieniu okołoporodowemu i encefalopatii niedokrwienno-niedotlenieniowej, jednakże w przedmiotowym wypadku nie można stwierdzić tu zaistnienia oczywistego związku przyczynowego. W opinii Sądu Apelacyjnego personel medyczny szpitala w prawidłowy sposób, na bieżąco, kontrolował stan ciężarnej i prowadził wnikliwą obserwację pod kątem zagrożenia matki i płodu. Zabiegowego przeprowadzenia porodu nie wykonuje się w przypadku braku odpowiednich wskazań, jest to bowiem zabieg, który nosi znamiona ryzyka tak dla matki, jak i płodu. W przedmiotowej sprawie nie stwierdzono - w ocenie Sądu Apelacyjnego - przyczyn uzasadniających przeprowadzenie cesarskiego cięcia. Samo opóźnienie porodu, które w rzeczonej sprawie mieściło się w zakresie czasu przyjętego dla normalnej ciąży, w sytuacji nieujawnienia zaburzeń pracy serca płodu, nie mogło stanowić o konieczności przeprowadzenia porodu metodą operacyjną. Ponadto, brak stwierdzenia niewydolności łożyska albo niedotlenienia płodu dodatkowo wykluczały zastosowanie tego sposobu porodu.

Sąd Apelacyjny podzielił także stanowisko Sądu pierwszej instancji, jak i dodatkowo przesłuchanego biegłego, że wskazaniem do przeprowadzenia cesarskiego cięcia nie było zielonkawe zabarwienie wód płodowych. W stadium bezpośrednio poprzedzającym poród naruszenie dobrostanu może zostać spowodowane silnymi skurczami mięśni macicy. W przedmiotowej sytuacji nie można jednoznacznie stwierdzić, co było powodem zielonkawego zabarwienia wód płodowych. Sąd Apelacyjny podzielił pogląd, że gdyby u płodu powstały niepokojące objawy niedotlenienia, znalazłoby to potwierdzenie w dokumentacji z kontroli akcji serca płodu za pomocą odpowiedniej aparatury. W związku ze stwierdzeniem zielonkawego zabarwienia wód płodowych dopiero w dniu 15 lipca 1999 r., Sądy obu instancji uznały, że przyczyna naruszenia dobrostanu musiała mieć charakter krótkotrwały. Zielonkawe zabarwienie wód płodowych w przedmiotowej sytuacji było więc tylko wskazaniem do wnikliwej obserwacji akcji serca płodu, obserwacji postępu porodu i wykonania badania KTG, które to działania - zdaniem Sądu Apelacyjnego - były przeprowadzone w sposób prawidłowy i nie kwalifikowały się do przeprowadzenia cesarskiego cięcia, zaś przyjęta przez personel postawa wyczekująca na poród siłami natury, była w pełni uzasadniona. Jednocześnie farmakologiczne przyspieszenie porodu, choć bezskuteczne, stanowiło prawidłowe działanie personelu medycznego.

W konkluzji powyższych ustaleń Sąd Apelacyjny wyraził stanowisko, że z pewnością można przyjąć, iż niedotlenienie płodu nie było skutkiem błędów w sztuce lekarskiej, a jedynie konsekwencją "nieszczęśliwego powikłania prawidłowo prowadzonego porodu".

Skargę kasacyjną wniosła powódka Aniela M. działająca w imieniu własnym oraz małoletniego syna Michała K.

Skarżąca zarzuciła naruszenie art. 381 kpc przez nieuwzględnienie jej wniosku złożonego na rozprawie apelacyjnej dnia 5 kwietnia 2006 r. o dopuszczenie dowodu z opinii innego Instytutu Medycyny Sądowej, pomimo że potrzeba powołania się na ten dowód wynikła później. Wskazując w uzasadnieniu skargi kasacyjnej na brak stanowczego stanowiska biegłych co do postępującego niedotlenienia płodu oraz brak stanowiska Sądu Apelacyjnego w przedmiocie złożonego w tej instancji wniosku, skarżąca wniosła o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy właściwemu sądowi drugiej instancji do ponownego rozpoznania, a także rozstrzygnięcia o kosztach procesu za instancję kasacyjną.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Lakoniczność wypowiedzi skargi kasacyjnej w przedmiocie zarzucanej nieprawidłowości postępowania czyni niezbędnym nawiązanie do podjętych czynności i toku postępowania przed Sądem Apelacyjnym, który uwzględnił wniosek skarżącej powódki Anieli M. o przesłuchanie biegłych w drodze pomocy sądowej w osobie profesora Stefana Szrama, ewentualnie wyznaczonego przez niego przedstawiciela zespołu wydającego opinię. Kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Ł., wymieniony profesor Stefan Szram, podpisujący złożoną opinię oraz opinię uzupełniającą - poza uczynioną adnotacją "widziałem", nie wskazał dziedziny wiedzy, w której jest specjalistą. W toku ustnego przesłuchania (k. 799) oświadczył, że nie jest specjalistą położnictwa i nie był w zespole oceniającym przedmiotową sprawę. Z powyższego wynika, że podpisy złożone na opinii Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej świadczą jedynie o tym, że opinia ta pochodzi od pracowników, których imiona i nazwiska, a także ich stopnie naukowe oraz stanowiska służbowe, zostały w niej umieszczone. Osoby te, które prowadziły badania dokumentów, są pracownikami wskazanego Zakładu. Za treść tej opinii, wydanej kolektywnie na żądanie Sądu (art. 290 § 1 kpc), odpowiadają osoby, które przeprowadziły badania merytoryczne. W tych warunkach czynność w postaci złożenia podpisu także przez Kierownika Zakładu na opinii otrzymanej przez Sąd pierwszej instancji, jak i wskazana treść jego ustnego zeznania, mogą być potraktowane - w odniesieniu do udziału przesłuchanego w instancji apelacyjnej profesora Stefana Szrama - jako wyraz dbałości o autorytet kierowanej placówki i zapewnienie wysokiej jakości opinii. Nie zmienia to jednak faktu, że prof. Stefan Szram był tylko nosicielem bądź przekazującym treść opinii i stanowiska biegłych, które były już znane Sądowi drugiej instancji. Trudno zatem podzielić twierdzenia Sądu Apelacyjnego, jakoby - przy pomocy zeznań także tego biegłego - zostały wyjaśnione przyczyny powodujące niedotlenienie płodu, a także wszystkie okoliczności faktyczne niezbędne dla rozstrzygnięcia sprawy. Wydanie opinii przez placówkę naukową lub naukowo-badawczą dysponującą potencjałem naukowym lub naukowo-badawczym zwiększa wymagania wobec sądu orzekającego, zobowiązując go do wnikliwej analizy tej opinii i poprzedzenia jej kontrolą ustalonych okoliczności sprawy.

Powszechnie uważa się, że odpływ płynu owodniowego zawierającego smółkę stanowi objaw obligujący lekarza, co podkreślają także złożone w sprawie opinie, do wykazania określonej miary aktywności - tj. dostosowanej do indywidualnego przebiegu ciąży i ogólnego stanu matki. Sytuację, w której płyn jest gęsty, zielony, określa się w literaturze medycznej jako ostatni dzwon alarmowy. Wedle zapisu z przebiegu porodu zrelacjonowanego w opinii Zakładu (k. 561 odwrót), w dniu 14 lipca 1999 r. o godz. 23.10 stwierdzono wody płodowe gęste i zielone, natomiast w historii choroby widnieje adnotacja stwierdzająca, że dnia 14 lipca 1999 r. o godz. 23.15 odpłynął zielonkawy płyn owodniowy w dużej ilości. Biegli dostrzegli tę rozbieżność mogącą wskazywać na przewlekłe narastające niedotlenienie płodu, przebiegające dotychczas bezobjawowo z punktu widzenia klinicznego, lecz jako miarodajną przyjęli wersję z zapisów na kartach obserwacji bieżących, że przy pęknięciu pęcherza płodowego odpłynęły w dużej ilości - zielonkawe wody, zaś gęste zielone wody odpłynęły dopiero po wydobyciu noworodka (k. 658). Na tym, własnym założeniu, biegli oparli dalsze twierdzenie opinii oraz swoje fachowe wnioski. Utrwalone jest zapatrywanie, że opinia biegłych ma na celu ułatwienie sądowi należytej oceny zebranego w sprawie materiału wtedy, gdy potrzebne są do tego wiadomości specjalne. Nie może ona natomiast być sama w sobie być źródłem materiału faktycznego sprawy ani tym bardziej stanowić podstawy ustalenia okoliczności będących przedmiotem oceny biegłych. Ustalenie stanu faktycznego należy do sądu orzekającego, a biegli powinni udzielić odpowiedzi na konkretne pytania dostosowane do stanu faktycznego sprawy, nie wyłączając ewentualnego omówienia obu wersji wynikających z przedstawionej dokumentacji. W przebiegu wolno narastającego i utrzymującego się przewlekłego niedotlenienia płodu mogły wystąpić przyczyny wywołujące ostre jego niedotlenienie, nie wyłączając ucisku. Jedną z obiektywnych i najpowszechniej stosowanych metod diagnostyki niedotlenienia płodu jest badanie równowagi kwasowo - zasadowej. Biegli nie wskazali przyczyn niedoboru tlenu u płodu, stwierdzając, że powódka była otoczona właściwą opieką położniczą, w toku której nie stwierdzono cech niewydolności łożyska lub niedotlenienia płodu, chociaż w obrębie łożyska stwierdzono występowanie złogów, co mogło mieć niekorzystny wpływ na jego funkcje. Powszechnie podzielane jest zapatrywanie, według którego na największe niebezpieczeństwo związane z istnieniem przewlekłego niedotlenienia są narażone płody przenoszone, chociażby z tego powodu, że w związku z nadmierną dojrzałością wzrasta u tych płodów zapotrzebowanie na tlen. Stąd też w przebiegu ciąży przenoszonej znacznie częściej dochodzi do zamartwicy wewnątrzmacicznej niż w przypadku innych powikłań ciąży i porodu, przebiegających również z przewlekłym niedotlenieniem płodu. Literatura przedmiotu wskazuje, że ciąża, która trwa ponad 42 tygodnie, wiąże się z podwyższonym ryzykiem komplikacji okołoporodowej. Małoletni Michał urodził się w 42/43 tygodniu ciąży. Dominującą przyczyną zwiększonej zachorowalności okołoporodowej jest postępująca niewydolność maciczno-łożyskowa. Panuje powszechna zgodność co do bardzo ważnej roli łożyska w prawidłowym rozwoju płodu i wielu różnych oraz doniosłych funkcji jakie pełni ono w czasie życia wewnątrzmacicznego płodu, z których najważniejszą jest pośredniczenie w wymianie różnych substancji zarówno od matki do płodu, jak i odwrotnie. W zaburzeniu tego procesu upatruje się przyczyn wielu niepowodzeń w czasie ciąży i porodu. Przy wolno narastających zaburzeniach krążenia łożyskowego częstotliwość serca płodu nie ulega zmianie, czego nie uwzględnili biegli. Nie można wykluczyć, że relacjonowana przez ciężarną mała aktywność ruchowa płodu była wynikiem zmniejszonego zaopatrzenia organizmu płodu w tlen.

Powódka Aniela M., została przyjęta na Oddział Ginekologiczno-Położniczy Szpitala Rejonowego w K. dnia 30 czerwca 1999 r. z powodu ciąży przeterminowanej, a termin porodu według ostatniej miesiączki został wyznaczony na dzień 24 czerwca 1999 r. Fakt, że ciężarna jest w siódmym lub ósmym dniu po terminie porodu, został potwierdzony w obserwacji z dnia 1 lipca 1999 r. Na podstawie badania USG wykonanego tego dnia ustalono termin porodu na 12 lipca 1999 r., a w dniu 13 lipca 1999 r. odnotowano, że pacjentka jest z niepewnym terminem porodu. Według zapisu w karcie położniczej powódka Aniela M. podała, że miesiączkowała od 15 roku życia nieregularnie co 20-30 dni. Biegli w złożonej opinii stwierdzili, że termin porodu był prawidłowo wyznaczony według reguły Naegelego na dzień 24 czerwca 1999 r. i przyjmując, że pacjentka z reguły miała 30-31 dniowe cykle, stwierdzili, że termin porodu powinien być określony na dzień 27 czerwca 1999 r. Pomijając brak precyzji przy przyjęciu i obliczeniu poprawki na rozbieżnie wskazywane cykle, w literaturze przedmiotu wskazuje się, że termin według reguły Naegelego jest środkowym dniem biologicznej normy, w którym istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia porodu, a nie spodziewanym terminem porodu. Powyższe stwierdzenia prowadzą zatem do wniosku, że ciąża powódki powinna być traktowana jako ciąża o nieprawidłowym czasie jej trwania, z występowaniem podwyższonego ryzyka niepomyślnego wyniku tej ciąży, zwłaszcza jeśli uwzględnić podnoszone przez pozwanych i stwierdzone przez Sądy obu instancji warunki środowiskowe, w których powódka Aniela M. wykonywała pracę.

Wykluczając możliwość ustalenia przyczyn niedotlenienia i dalszych komplikacji Sąd Okręgowy wskazał, że m.in. ekspozycja powódki przed ciążą i w czasie ciąży na szkodliwe opary, np. kleju na bazie acetonu i octanów czy też kleju typu "Butapren", mogły mieć wpływ - każdy z osobna i łącznie - na rozwój płodu. Jednakże w analizowanym przypadku nie można jednoznacznie stwierdzić, czy pozostają one łącznie lub osobno w związku przyczynowym ze stanem zdrowia dziecka. Sąd Apelacyjny, aprobując ustalenia i wnioski Sądu niższej instancji, pozostawił poza oceną konsekwentne twierdzenia powódki "... że gdyby otrzymała od lekarza prowadzącego ciążę zalecenia o przeciwwskazaniach do wykonywania pracy w warunkach szkodliwych, to zostałaby przesunięta do pracy w innych warunkach" (k. 724). Co więcej, pozwana Małgorzata K. wskazała (k. 408), że w swojej praktyce lekarskiej miała do czynienia z pacjentkami zakładu pracy, w którym pracowała powódka i wiele ciąż (tych pacjentek) zakończyło się niepowodzeniem. Brak ustaleń co do twierdzeń matki małoletniego Michała o nieuprzedzeniu jej o grożących następstwach kontynuowania dotychczasowego zatrudnienia czyni niemożliwym odniesienie się do oceny postępowania pozwanej Małgorzaty K. w aspekcie jego zgodności z zasadą sumienności zawodowej, etyki lekarskiej oraz godności zawodowej i zasad wykonywania zawodu w sposób wskazany w Kodeksie Etyki Lekarskiej oraz w ustawie o zawodzie lekarza. Z powyższych względów powtarzany wniosek o braku jakichkolwiek zaniedbań prowadzącej ciążę pozwanej Małgorzaty K. zawisł w próżni.

Biegli w złożonej opinii, jednoznacznie opowiadający się za postawą wyczekującą, jednocześnie stwierdzili, że istnieje domniemanie, iż wcześniejsze rozwiązanie ciąży mogłoby zapobiec niedotlenieniu okołoporodowemu i encefalopatii niedokrwienno-niedotlenieniowej. Jednakże, zdaniem biegłych, nie było wskazań do wcześniejszego rozwiązania ciąży drogą cięcia cesarskiego, a czynności skurczowej nie udało się wywołać mimo dwukrotnej prowokacji porodu (obie próby prowokacji porodu okazały się bezskuteczne). Jednakże na podstawie opinii nie można jednoznacznie wypowiedzieć się co do prawidłowości ich wniosków, do których sformułowania w istocie ogranicza się stanowisko biegłych, w sposób ogólny stwierdzających, że próby prowokacji porodu były wykonane o czasie, lecz bez wskazania, kiedy to nastąpiło, jakie dawki oksytocyny zostały podane. Nie wskazali również przyczyn stwierdzonego braku gotowości skurczowej macicy na oksytocynę. Stąd podzielone przez Sądy obu instancji wnioski biegłych co do prawidłowości postępowania podczas porodu i istniejących dużych szans, że farmakologiczna prowokacja porodu może być skuteczna, jest - nieodosobnionym wyrazem - nadmiernej ufności w podawane przez nich informacje, bez sprawdzenia, czy odzwierciedlają one ugruntowany i dostępny lekarzowi stan wiedzy medycznej w rozważanym zakresie oraz stopień umiejętności, a także doświadczenia lekarza świadczącego konkretne usługi medyczne. Jak to już wskazano, łożysko pod koniec ciąży z powodu utraty swych biologicznych właściwości w sposób naturalny wyczerpuje się jako źródło oksytocynazy, co powoduje konieczność podania większych dawek oksytocyny w celu wywołania oczekiwanego rezultatu, który jest uwarunkowany dalszymi składnikami oraz działaniami nieujawnionymi w opinii. Biegli wielokrotnie wykluczyli podjęcie radykalnego rozwiązania ciąży przez wykonanie cesarskiego cięcia, a Sądy obu instancji potwierdziły brak przyczyn uzasadniających przeprowadzenie cesarskiego cięcia. Oczywiste jest, że wybór metody ukończenia porodu zależy od szczegółowej analizy przebiegu ciąży i dobrze rozeznanego stanu płodu i matki oraz trafnie ocenionej aktualnej sytuacji położniczej. Sądy obu instancji pominęły, że wskazywany przez biegłych odpływ płynu owodniowego gęstego oraz zielonego pozwala wcześniej przewidywać zagrożenie płodu. Zagrażająca zamartwica wewnątrzmaciczna płodu stanowiła ze strony płodu wskazanie o charakterze - nie tylko bezwzględnym, lecz wręcz nagłym - do wykonania tego zabiegu. Biegli nie przytoczyli jednak konkretnych przeciwwskazań. Obecnie cięcie cesarskie wykonuje się z szerokich nawet wskazań, a możliwość wystąpienia powikłań występuje jak w przypadku każdej innej operacji.

Zasięgnięcie opinii placówki naukowej lub naukowo-badawczej zachodzi wówczas, gdy podlegający ocenie sądu orzekającego problem, ze względu na jego złożoność, wymaga wyjaśnienia przez specjalistów o szczególnie wysokim przygotowaniu praktycznym oraz teoretycznym i gdy konieczne będzie wykorzystanie najnowszych wyników badań naukowych. Nie zwalnia to, oczywiście, sądu orzekającego od ustalenia w określonym trybie procesowym istnienia lub nieistnienia okoliczności przytoczonych na uzasadnienie żądania i zarzutów strony przeciwnej, a także ewentualnie innych okoliczności mających znaczenie dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy. Prawidłowa ocena przyczyn i skutków określonego działania lub zaniechania, w obliczu przedstawianego rozbieżnie zdarzenia, nie jest możliwa w świetle stanu wiedzy w danej gałęzi nauki i doświadczenia zawodowego w sytuacji, gdy nie ma gwarancji, że przedstawiane przez biegłych wnioski oraz informacje odzwierciedlają obiektywnie dane oraz fakty, które miały miejsce w przeszłości.

Konfrontacja ciężkiego stanu noworodka obarczonego tak dużym wyniszczeniem organizmu, z głoszoną przez biegłych konkluzją, że jest to nieszczęśliwe powikłanie prawidłowo przeprowadzonego porodu godzi - w ustalonych okolicznościach tej sprawy - w poczucie bezpieczeństwa pacjentów i wręcz obniża - w opinii społecznej - ocenę wartości życia i zdrowia dziecka. Strona powodowa kwestionowała stanowisko biegłych i ustalenia Sądu pierwszej instancji oraz wnosiła na rozprawie apelacyjnej o przeprowadzenie dowodu z opinii innego zespołu biegłych. W świetle uregulowania zawartego w art. 381 kpc, wskazanego w skardze kasacyjnej, strona, która powołuje w postępowaniu apelacyjnym fakty lub dowody, powinna wykazać, że nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji lub że potrzeba ich powołania wynikła później. Stronę obciąża obowiązek co najmniej uprawdopodobnienia okoliczności, o których stanowi art. 381 kpc. Natomiast obowiązkiem sądu drugiej instancji jest dokonanie wszechstronnej oceny wykazywanych przez stronę - w toku postępowania apelacyjnego - okoliczności z punktu widzenia przesłanek przewidzianych w wymienionym przepisie i podjęcie decyzji o dopuszczeniu lub pominięciu nowych faktów bądź dowodów oraz uzasadnienie swojej decyzji w tym przedmiocie.

Wobec tego że Sąd Apelacyjny pominął wnioskowany w postępowaniu apelacyjnym dowód, bez ustosunkowania się do tego wniosku, co stanowi naruszenie art. 381 kpc wywierające wpływ na wynik sprawy uzasadniało to uwzględnienie skargi kasacyjnej (art. 398[15] kpc) oraz orzeczenie jak w sentencji wyroku.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 13 grudnia 2006 r.

II CSK 293/2006

Nowymi faktami i dowodami, niewykorzystanymi przez stronę w sposób niezawiniony w postępowaniu przez sądem pierwszej instancji, są te fakty i dowody, o których strona nie wiedziała lub z których nie mogła w odpowiednim czasie skorzystać. Wydanie niekorzystnego dla strony wyroku nie stanowi przy tym samoistnej podstawy powołania się w apelacji na nowe fakty i dowody.

Uzasadnienie

Spółka z o.o. pod firmą Przedsiębiorstwo I-WB "S." z siedzibą w Z.G. w pozwie z dnia 10 września 2004 r. wnosiła o zasądzenie od Gminy Miasta Z.G. kwoty 1.480.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 14 grudnia 1999 r. z tytułu kosztów wykonania odcinka sieci wodociągowo-kanalizacyjnej na użytkowanym terenie przeznaczonym pod budownictwo mieszkaniowe.

Wyrokiem z dnia 25 maja 2005 r. Sąd Okręgowy w Z.G. zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 1.480.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 1 stycznia 2005 r. do dnia zapłaty, natomiast w pozostałej części powództwo oddalił.

Istotne elementy stanu faktycznego przyjętego za podstawę orzeczenia przedstawiały się następująco.

Powódka wybudowała w Z.G., na terenie oddanym jej w użytkowanie wieczyste, budynki mieszkalne oraz wykonała na swój koszt instalację wodociągowo-kanalizacyjną, która została odebrana przez pozwaną i przekazana do eksploatacji. Na spotkaniu w dniu 28 lipca 2003 r. strony uzgodniły, że dla wyceny kosztów budowy instalacji powołają biegłego, a wydatki związane z wydaniem opinii poniosą po połowie. W opinii złożonej w październiku 2003 r. inż. Andrzej R. wycenił wartość wykonanych przez powódkę urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych na kwotę 1.580.947,80 zł, a z uwzględnieniem stopnia zużycia - 1.487.463,70 zł. Powołując się na art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (Dz. U. 2001 r. Nr 72 poz. 747 ze zm.; obecnie tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 123 poz. 858 - dalej: "u.z.z.w."), powódka wezwała pozwaną do zawarcia umowy przenoszącej na nią własność wykonanych urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych za zapłatą kwoty 1.580.947,80 zł, a - wobec bezskutecznego upływu zakreślonego terminu - w dniu 20 lutego 2004 r. wytoczyła powództwo o zobowiązanie pozwanej do złożenia oświadczenia woli o zawarciu odnośnej umowy. Wyrokiem z dnia 13 maja 2004 r. Sąd Okręgowy w Z.G. oddalił to powództwo, stwierdzając, że powódce nie przysługuje roszczenie o zawarcie umowy dotyczącej przejęcia urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych, a jedynie roszczenie odszkodowawcze przewidziane w art. 471 kc. Wyrok, o którym mowa, uprawomocnił się bez zaskarżenia z dniem 21 czerwca 2004 r.

W dniu 6 czerwca 2004 r. strony zawarły porozumienie, w którym obniżyły koszty wykonania urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych do kwoty 1.480.000 zł i zadeklarowały, że polubowne rozliczenie tej kwoty nastąpi na podstawie odrębnej umowy, zawartej po podjęciu uchwały w przedmiocie zabezpieczenia środków finansowych na ten cel w budżecie miasta. Pismem z dnia 15 sierpnia 2004 r. powódka wezwała pozwaną do zapłaty kwoty 1.480.000 zł z odsetkami od dnia 15 grudnia 1999 r. W dniu 28 grudnia 2004 r. Rada Miasta Z.G. podjęła uchwałę w sprawie budżetu, w której przewidziała wypłatę powódce w 2005 r. dwóch rat w wysokości 380.000 zł oraz 100.000 zł i stwierdziła, że wypłata reszty należności nastąpi w latach 2006-2007 w ratach po 500.000 zł. W dniu 21 stycznia 2005 r. pozwana przedłożyła powódce projekt umowy przewidującej zapłatę należności w ratach ustalonych w uchwale, lecz powódka nie wyraziła zgody na jej zawarcie.

Sąd Okręgowy stwierdził, że, zgodnie z art. 31 ust. 1 u.z.z.w., osoby, które wybudowały z własnych środków urządzenia wodociągowe i urządzenia kanalizacyjne, mogą je przekazywać odpłatnie gminie lub przedsiębiorstwu wodociągowo-kanalizacyjnemu, na warunkach uzgodnionych w umowie. Pozwana nie wywiązała się z obowiązku wynikającego z art. 31 ust. 1 u.z.z.w., wobec czego powódce przysługuje, zgodnie z art. 471 kc, roszczenie o odszkodowanie w kwocie 1.480.000 zł. Za nieuzasadnione uznał natomiast Sąd Okręgowy żądanie od wymienionej kwoty odsetek za okres od dnia 14 grudnia 1999 r. do 31 grudnia 2004 r., doszedł bowiem do wniosku, że skoro strony ustaliły wartość robót na kwotę 1.480.000 zł, to kwota ta - na dzień podpisania porozumienia - wyczerpywała wszelkie roszczenia powódki. Zachodziły zatem podstawy do przyjęcia, że powódka zrzekła się odsetek za opóźnienie. Odsetki od kwoty 1.480.000 zł mogą być naliczone ponownie od dnia 1 stycznia 2005 r., tj. od dnia następnego po podjęciu przez Radę Miasta uchwały, która - zgodnie z zawartym porozumieniem - była warunkiem domagania się przez powódkę dobrowolnego rozliczenia kosztów wykonania urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych.

Wyrok ten zaskarżyły apelacją obie strony. Pozwana domagała się jego zmiany przez oddalenie powództwa w całości, powódka natomiast przez zasądzenie ustawowych odsetek od kwoty 1.480.000 zł za czas od dnia 14 grudnia 1999 r. do dnia 31 grudnia 2004 r.

Wyrokiem z dnia 7 grudnia 2005 r. Sąd Apelacyjny w P. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 1.000.000 zł oraz ustawowe odsetki: od kwoty 480.000 zł za czas od dnia 29 sierpnia 2004 r. do dnia 5 grudnia 2005 r. i od kwoty 1.000.000 zł za czas od dnia 29 sierpnia 2004 r. do dnia 5 grudnia 2005 r., natomiast w pozostałej części powództwo oraz apelacje stron oddalił.

Aprobując ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji Sąd Apelacyjny podkreślił, że między stronami nie doszło do zawarcia umowy przewidzianej w art. 31 ust. 1 u.z.z.w. Za umowę taką nie można uznać porozumienia z dnia 6 czerwca 2004 r., gdyż strony jedynie zadeklarowały w nim gotowość polubownego rozliczenia na warunkach określonych w umowie, a umowy takiej nie zawarły. Brak również podstaw do uznania porozumienia z dnia 6 czerwca 2004 r. za ugodę, w której miałoby dojść do zrzeczenia się przez powódkę roszczenia o odsetki, w porozumieniu tym bowiem nie określono ani wysokości zobowiązania, ani terminu jego spełnienia. Niewykonanie obowiązku zawarcia umowy wskazanej w art. 31 ust. 1 u.z.z.w. rodzi natomiast dla uprawnionego roszczenie o naprawienie szkody na podstawie art. 471 kc.

W toku postępowania apelacyjnego pozwana częściowo zaspokoiła roszczenie powódki, gdyż w dniu 5 grudnia 2005 r. przelała na jej konto kwotę 322.152,49 zł, a kwotę 157.847,51 zł strony umorzyły przez potrącenie. W odnośnym zakresie zatem Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok i zasądził od pozwanej na rzecz powódki pozostałą kwotę 1 000 000 zł. Pominął przy tym fakt, przytoczony przez pozwaną dopiero w piśmie procesowym z dnia 23 listopada 2004 r., że od dnia 1 lipca 2004 r. istnieje spółka z o.o. pod firmą "Z. Wodociągi i Kanalizacja", której statutowym obowiązkiem jest wykonywanie zadań objętych ustawą z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Spółka ta bowiem została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w dniu 1 lipca 2004 r. i pozwana mogła powołać ten fakt już w odpowiedzi na pozew. Przytaczając go w piśmie z dnia 23 listopada 2004 r. nie twierdziła natomiast, że potrzeba taka powstała dopiero później (art. 381 kpc).

Roszczenie odszkodowawcze powódki stało się wymagalne - stwierdził dalej Sąd Apelacyjny - gdy pozwana nie wypełniła ustawowego obowiązku zawarcia umowy przewidzianej w art. 31 ust. 1 u.z.z.w. Wyrok oddalający powództwo o zobowiązanie pozwanej do złożenia odnośnego oświadczenia woli uprawomocnił się z dniem 21 czerwca 2004 r., po czym powódka pismem z dnia 15 sierpnia 2004 r. wezwała pozwaną do zapłaty kwoty 1 480 000 zł w terminie tygodniowym. Powódce należą się zatem odsetki za opóźnienie od dnia 29 sierpnia 2004 r., w tym od kwoty 480.000 zł za czas od dnia 29 sierpnia 2004 r. do dnia 5 grudnia 2005 r., a od kwoty 1.000.000 zł od dnia 29 sierpnia 2004 r. do dnia zapłaty.

Za pozbawione racji uznał Sąd Apelacyjny zapatrywanie pozwanej, jakoby - ze względu na regulację wynikającą z art. 18 ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Tekst jednolity: Dz. U. 2001 r. Nr 142 poz. 1591 ze zm. - dalej: "u.sam.gm.") i art. 124 ust. 1 pkt 2 lit. b ustawy z dnia 26 listopada 1998 r. o finansach publicznych (Tekst jednolity: Dz. U. 2003 r. Nr 15 poz. 148 ze zm.) - świadczenie na rzecz powódki powinno być spełnione w ratach. Według art. 18 ust. 2 pkt 4 u.sam.gm., uchwalanie budżetu gminy należy wprawdzie do wyłącznej kompetencji rady gminy, jednakże, zgodnie z art. 60 ust. 2 tej ustawy, wójtowi gminy przysługuje wyłączne prawo do zaciągania zobowiązań mających pokrycie w ustalonych w uchwale budżetowej kwotach wydatków, w ramach upoważnień udzielonych przez radę gminy, zgłaszanie propozycji zmian w budżecie oraz dysponowanie rezerwami budżetu gminy. Nie budzi również wątpliwości, że w myśl art. 124 ust. 1 pkt 2 lit. b powołanej ustawy o finansach publicznych, uchwała budżetowa jednostki samorządu terytorialnego powinna określać wydatki majątkowe tej jednostki. Nie oznacza to jednak - stwierdził Sąd Apelacyjny - że zachodzi szczególnie uzasadniony wypadek w rozumieniu art. 320 kpc uzasadniający rozłożenie zasądzonego świadczenia na raty. Pozwana bowiem już od chwili wydania przez Sąd Najwyższy wyroku z dnia 26 lutego 2003 r. II CK 40/2002 (Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/8 str. 7), winna liczyć się z obowiązkiem zawarcia z powódką umowy przewidzianej w art. 31 ust. 1 u.z.z.w. Był to dostatecznie długi okres, by mogła zgromadzić potrzebne środki i zamieścić ten wydatek w uchwale budżetowej.

Wyrok Sądu Apelacyjnego zaskarżyły obie strony. Pozwana, w skardze kasacyjnej opartej na obydwu podstawach określonych w art. 398[3] § 1 kpc, wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku w części dotyczącej zasądzonych ustawowych odsetek od kwoty 480.000 zł za okres od dnia 29 sierpnia 2004 r. do dnia 5 grudnia 2005 r. oraz od kwoty 1.000.000 zł za okres od dnia 29 sierpnia 2004 r. do dnia 12 grudnia 2005 r. i oddalenie powództwa ewentualnie przekazanie sprawy w tym zakresie do ponownego rozpoznania. W ramach pierwszej podstawy kasacyjnej wskazała na naruszenie art. 455, art. 471 i art. 5 kc w związku z art. 31 ust. 1 u.z.z.w. i art. 165 ustawy z dnia 30 czerwca 2005 r. o finansach publicznych (Dz. U. 2005 r. Nr 249 poz. 2104 ze zm. - dalej: "u.f.p.") przez przyjęcie, że miała obowiązek odpłatnego przejęcia urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych niezwłocznie po wezwaniu jej do zapłaty. W ramach drugiej podstawy postawiła natomiast zarzut obrazy art. 316 § 1 i art. 381 w związku z art. 391 § 1 kpc przez pominięcie dowodu, z którego wynika, że w dacie wydania zaskarżonego wyroku przedsiębiorstwem prowadzącym na terenie Miasta Z.G. zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków była spółka z o.o. pod firmą Z. Wodociągi i Kanalizacja.

Powódka, w skardze kasacyjnej opartej na podstawie określonej w art. 398[3] § 1 pkt 1 kpc, wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku w części oddalającej apelację odnośnie do ustawowych odsetek od kwoty 1.480.000 zł za okres od dnia 14 grudnia 1999 r. do dnia 28 sierpnia 2004 r. i uwzględnienie tego żądania ewentualnie przekazanie sprawy w odnośnym zakresie do ponownego rozpoznania. Wskazała na naruszenie przepisów art. 455 kc przez przyjęcie, że przepis ten znajduje zastosowanie, podczas gdy w sprawie ma zastosowanie art. 488 § 1 kc dotyczący skutków niewykonania zobowiązań z umów wzajemnych i zakładający jednoczesne spełnienie świadczeń, oraz art. 49 w związku z art. 488 § 1 i art. 487 § 2 kc przez przyjęcie, że art. 49 kc nie ma zastosowania w sprawie, a w szczególności, że pozostaje bez wpływu na ustalenie daty wymagalności odszkodowania przysługującego w związku z wybudowaniem sieci wodociągowo-kanalizacyjnej.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Rozważenia trzeba rozpocząć od ustosunkowania się do zarzutu naruszenia przepisów art. 316 § 1 i art. 381 w związku z art. 391 § 1 kpc przez pominięcie dowodu, z którego wynika, że w dacie wydania zaskarżonego wyroku przedsiębiorstwem wodociągowo-kanalizacyjnym, prowadzącym na terenie Miasta Z.G. działalność gospodarczą w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków, była spółka z o.o. pod firmą Z. Wodociągi i Kanalizacja. Podnosząc ten zarzut pozwana zmierzała do wykazania, że naruszenie powołanych przepisów postępowania miało istotny wpływ na wynik sprawy, twierdziła bowiem, że skoro nie miała statusu przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego, nie mogła przejąć od powódki wybudowanych przez nią urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych. Nie zaprzeczyła jednak, że spółka z o.o. pod firmą "Z. Wodociągi i Kanalizacja", utworzona w wyniku przekształcenia Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Z.G., została wpisana do rejestru w dniu 1 lipca 2004 r. oraz że skarżąca powołała się na ten fakt dopiero w piśmie z dnia 23 listopada 2005 r., złożonym w toku postępowania przed Sądem drugiej instancji. Dodała jedynie, że potrzeba powołania się na tę okoliczność wynikła z uzasadnienia wyroku Sądu pierwszej instancji.

Zarzut powyższy nie może być uznany za zasadny. Nowymi faktami i dowodami, niewykorzystanymi przez stronę w sposób niezawiniony w postępowaniu przez sądem pierwszej instancji, są te fakty i dowody, o których strona nie wiedziała lub z których nie mogła w odpowiednim czasie skorzystać. Wydanie niekorzystnego dla strony wyroku nie stanowi przy tym samoistnej podstawy powołania się w apelacji na nowe fakty i dowody. Nie ulega wątpliwości, że skarżąca już w toku postępowania przed Sądem pierwszej instancji mogła powołać się na fakt utworzenia spółki z o.o. w celu prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków, już wówczas istniała bowiem zarówno możność, jak i potrzeba powołania się na tę okoliczność. Skoro tego nie uczyniła, Sąd Apelacyjny - pomijając wspomniany fakt i powołany dla jego wykazania dowód z dokumentu - nie naruszył przepisu art. 381 kpc. Oceny tej w niczym nie zmienia podnoszona przez skarżącą okoliczność, że art. 381 kpc nie ogranicza w działaniu samego sądu. Istotnie, jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 lutego 2004 r. I CK 213/2003 (IC 2004/10 str. 41), nie stanowi naruszenia art. 381 kpc przeprowadzenie przez sąd drugiej instancji z urzędu (art. 232 kpc) dowodu powołanego przez stronę dopiero w postępowaniu apelacyjnym, mimo że strona nie wykazała, iż nie mogła powołać go w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji albo że potrzeba powołania się na ten dowód wynikła później (zob. też wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 lutego 2006 r. III CK 341/2005 OSNC 2006/10 poz. 174). Nie oznacza to jednak, że Sąd Apelacyjny - pomijając spóźniony fakt i powołany dla jego wykazania dowód - naruszył art. 381 kpc. Skoro zaś do naruszenia art. 381 kpc nie doszło, nie może być również mowy o obrazie art. 316 § 1 w związku z art. 391 § 1 kpc. Miarodajny dla oceny trafności zarzutu naruszenia prawa materialnego jest w tej sytuacji stan faktyczny sprawy stanowiący podstawę wydania zaskarżonego wyroku. Skarżąca zresztą, mimo powołania się na naruszenie wskazanych przepisów postępowania, które - jak twierdziła - miało wpływ na wynik sprawy, przyznała, że ze względu na wiążące ją z powódką porozumienie z dnia 6 czerwca 2004 r. uznała roszczenie co do zasady, a po wydaniu zaskarżonego wyroku zapłaciła zasądzoną nim kwotę, którą "rozliczy samodzielnie ze spółką z o.o. ZWiK".

Pozostałe zarzuty podniesione w obu skargach kasacyjnych dotyczą kwestii wymagalności dochodzonego roszczenia i związanej z nią początkowej daty płatności odsetek za opóźnienie. Zdaniem powódki, kwestionującej orzeczenie o oddaleniu powództwa o odsetki od kwoty 1 480.000 zł za okres od dnia 14 grudnia 1999 r. do dnia 28 sierpnia 2004 r., roszczenie o zwrot kwoty wydatkowanej przez nią na budowę urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych stało się wymagalne z chwilą ich przekazania pozwanej, co nastąpiło w dniu 13 grudnia 1999 r. Z tą chwilą powstało bowiem zobowiązanie pozwanej do zawarcia umowy potwierdzającej tę czynność i do uiszczenia z tego tytułu stosownej opłaty. Powstałe zobowiązanie miało przy tym charakter zobowiązania wzajemnego, a świadczenia będące przedmiotem takich zobowiązań powinny być spełnione jednocześnie (art. 488 § 1 kc). Skoro zaś termin spełnienia świadczenia przez pozwaną wynikał z właściwości zobowiązania, powódka poniosła szkodę już w momencie przekazania wybudowanych urządzeń, co również przemawia za przyjęciem wymagalności roszczenia w dniu 13 grudnia 1999 r. W uzasadnieniu skargi kasacyjnej skarżąca wywodziła, że dla powstania dochodzonego roszczenia odszkodowawczego wystarczające było skierowanie do pozwanej wezwania do zapłaty przed wejściem w życie ustawy z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, a ponieważ potwierdzeniem odbioru takiego wezwania było pismo pozwanej z dnia 13 stycznia 2000 r., odsetki za opóźnienie powinny być naliczone choćby od dnia 14 stycznia 2000 r. Gdyby zaś uznać, że dla wymagalności roszczenia o odszkodowanie konieczne było uprzednie wezwanie do zawarcia umowy, to nawet przy przyjęciu takiego założenia dochodzone roszczenie stało się wymagalne najpóźniej z dniem 21 czerwca 2003 r., kiedy to upłynął tygodniowy termin zakreślony pozwanej w wezwaniu z dnia 12 czerwca 2003 r.

Odnosząc się do powyższych wywodów, popartych obszerną argumentacją zawartą w uzasadnieniu skargi kasacyjnej, trzeba przede wszystkim zauważyć, że skarżąca abstrahuje w nich zarówno od charakteru roszczenia z jakim wystąpiła przeciwko pozwanej, jak i od stanu faktycznego sprawy stanowiącego podstawę wydania zaskarżonego wyroku. W pozwie z dnia 10 września 2004 r. domagała się od pozwanej odszkodowania w kwocie 1.480.000 zł, twierdząc, że swoje roszczenie wywodzi z art. 31 ust. 1 u.z.z.w. i jego wykładni dokonanej przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 lutego 2003 r. II CK 40/2002 (Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/8 str. 7), zgodnie z którą w razie niewykonania przez gminę lub przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne obowiązku zawarcia umowy odpłatnego przejęcia urządzeń, o ile odpowiadają one warunkom technicznym określonym w odrębnych przepisach, uprawnionemu do żądania zawarcia umowy przysługuje roszczenie odszkodowawcze na podstawie art. 471 kc. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 23 lutego 1999 r. I CKN 252/98 (OSNC 1999/9 poz. 152), wskazanie przez powoda przepisów prawa materialnego, mających stanowić podstawę prawną orzeczenia, jakkolwiek niewymagane, nie pozostaje bez znaczenia dla przebiegu i wyniku sprawy, albowiem pośrednio określa także okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie pozwu. Skoro zatem skarżąca, w pozwie sporządzonym przez profesjonalnego pełnomocnika, wystąpiła z roszczeniem odszkodowawczym z tytułu niewykonania przez pozwaną obowiązku zawarcia umowy wynikającego z art. 31 ust. 1 u.z.z.w. i żądanie oparte zarówno na tych twierdzeniach, jak i na wskazanej podstawie zostało uwzględnione, skarżąca nie może w skardze kasacyjnej skutecznie łączyć daty początkowej płatności odsetek za opóźnienie z wymagalnością innych roszczeń, których w niniejszej sprawie nie dochodziła. Wymagalność roszczenia odszkodowawczego dochodzonego na zasadach ogólnych (art. 471 kc) ustala się natomiast przy zastosowaniu reguł określonych w art. 455 kc (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 listopada 1999 r. III CKN 474/98 Wokanda 2000/2 str. 1). Podniesiony przez skarżącą zarzut naruszenia art. 455 kc przez jego zastosowanie w niniejszej sprawie jest zatem nieuzasadniony. Dalsze wywody skarżącej zmierzające do wykazania, że pozwana została wezwana do zapłaty odszkodowania już w dniu 12 czerwca 2003 r., abstrahują z kolei od stanu faktycznego sprawy, z którego wynika, że dopiero w dniu 21 czerwca 2004 r. uprawomocnił się wyrok Sądu Okręgowego w Z.G. z dnia 13 maja 2004 r. oddalający powództwo o zobowiązanie pozwanej do złożenia oświadczenia woli o zawarciu umowy przenoszącej na nią własność przedmiotowych urządzeń za zapłatą kwoty 1.580.947,80 zł. Trafnie w tej sytuacji Sąd Apelacyjny uznał, że wymagalność dochodzonego roszczenia odszkodowawczego należy łączyć dopiero z wezwaniem pozwanej do zapłaty kwoty 1.480.000 zł pismem z dnia 15 sierpnia 2004 r.

Pozwana z kolei, kwestionując orzeczenie o odsetkach od kwoty 480.000 zł za okres od dnia 29 sierpnia 2004 r. do dnia 5 grudnia 2005 r. oraz od kwoty 1.000.000 zł za okres od dnia 29 sierpnia 2004 r. do dnia 12 grudnia 2005 r., wywodziła, że wierzyciel nie może skutecznie wezwać dłużnika do niezwłocznego spełnienia świadczenia, jeżeli wezwanie byłoby sprzeczne z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem lub zasadami współżycia społecznego, wezwanie takie bowiem nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Ze względu na wynikający z art. 354 § 2 kc obowiązek współdziałania powódka powinna brać pod uwagę czas potrzebny do przygotowania świadczenia, zwłaszcza że z treści zobowiązania może wynikać, iż dłużnik jest obowiązany spełnić świadczenie dopiero wtedy, gdy będzie miał ku temu odpowiednie środki. Takim zaś zobowiązaniem było, zdaniem skarżącej, porozumienie z dnia 6 czerwca 2004 r., a następnie uchwała budżetowa na rok 2005 i proponowana powódce umowa. Odmienne stanowisko Sądu Apelacyjnego w tej kwestii narusza, zdaniem skarżącej, ustawowe uprawnienia organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego do zmiany budżetu, zwłaszcza że Sąd ten nie zbadał czy zasądzenie dochodzonej kwoty nie spowoduje przekroczenia wydatków ustalonych w uchwale budżetowej (art. 165 u.f.p.).

Skarżąca ma rację wywodząc, że użytego w art. 455 kc terminu "niezwłocznie" nie należy utożsamiać z terminem natychmiastowym, termin "niezwłocznie" oznacza bowiem termin realny, mający na względzie okoliczności miejsca i czasu, a także regulacje zawarte w art. 354 i art. 355 kc. Nie oznacza to jednak, że Sąd Apelacyjny - określając termin wymagalności roszczenia odszkodowawczego na dzień 29 sierpnia 2004 r. - naruszył powyższą wykładnię. Wskazywane przez skarżącą przepisy art. 124 ust. 1 pkt 2 lit. b ustawy z dnia 26 listopada 1998 r. o finansach publicznych - czy obecnie art. 165 u.f.p. - obowiązują ją jako jednostkę samorządu terytorialnego, dotyczą wewnętrznej sfery jej funkcjonowania i nie świadczą bynajmniej o sprzeczności żądania przez powódkę odsetek za opóźnienie od dnia 29 sierpnia 2004 r. ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa do odsetek czy z zasadami współżycia społecznego.

Z przytoczonych wyżej powodów Sąd Najwyższy na podstawie art. 398[14] kpc oddalił obie skargi kasacyjne, postanawiając o kosztach postępowania kasacyjnego po myśli art. 100 w związku z art. 398[21] i art. 391 § 1 kpc.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 7 grudnia 2006 r.

I UK 185/2006

Zarzut naruszenia art. 381 kpc, polegającego na pominięciu nowych dowodów, których potrzeba powołania wynikła później, nie jest usprawiedliwioną podstawą skargi kasacyjnej, jeżeli udowodnienie okoliczności, na które dowody te zostały powołane, nie ma wpływu na uwzględnienie żądania strony zgłaszającej dowody.

Uzasadnienie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w T. G. decyzją z dnia 10 września 2003 r. odmówił ubezpieczonemu Janowi S. przyznania wcześniejszej emerytury ze względu na niezaliczenie okresu pracy w oddziale kolejowym KWK "Powstańców Śląskich" od dnia 16 września 1967 r. do dnia 31 stycznia 1996 r. jako pracy w szczególnych warunkach.

W odwołaniu od powyższej decyzji ubezpieczony domagał się jej zmiany i przyznania emerytury. Uzasadniając odwołanie ubezpieczony podnosił, iż jako pomocnik maszynisty w okresie od dnia 1 grudnia 1968 r. do dnia 31 maja 1991 r. wykonywał stale i w pełnym wymiarze czasu pracę przy przeróbce węgla i w tym okresie pobierał wynagrodzenie należne jak za pracę górniczą w szczególnych warunkach. Na potwierdzenie tego, iż dokumenty z zakładu pracy nie oddają prawdziwego stanu faktycznego wnosił o dopuszczenie dowodu z zeznań świadków.

Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w G. po rozpoznaniu sprawy wyrokiem z dnia 28 stycznia 2004 r. oddalił odwołanie ubezpieczonego ustalając, że nie wykazał się on stażem pracy w szczególnych warunkach uprawniającym do przejścia na wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat.

Wyrokiem z dnia 10 listopada 2005 r. Sąd Apelacyjny w K. oddalił apelację wnioskodawcy uznając, że zgodnie z art. 32 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. 1998 r. Nr 162 poz. 1118 ze zm.) ubezpieczony mógłby nabyć prawo do emerytury od ukończenia 55 roku życia, gdyby zostały spełnione warunki z § 8a rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 7 lutego 1983 r. w sprawie wieku emerytalnego pracowników zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze (Dz. U. 1983 r. Nr 8 poz. 43 ze zm.), a więc jeśli ubezpieczony między innymi wykazałby 20 lat pracy wymienionej w wykazie B stanowiącym załącznik do cyt. rozporządzenia dział IV poz. 9., tj. pracy wykonywanej bezpośrednio przy przeróbce mechanicznej węgla w zakładach górniczych. Sąd pierwszej instancji, mimo szeregu wątpliwości w konsekwencji uznał, że ubezpieczony wykazał 19 lat i 9 miesięcy takiej pracy. W niniejszej sprawie zeznania przesłuchanych świadków nie dały jednak podstaw do ustalenia, że ubezpieczony w okresie od 26 września 1967 do 1 września 1971 r. wykonywał pracę bezpośrednio przy przeróbce mechanicznej węgla. W wyżej wskazanym okresie wnioskodawca pracował w charakterze robotnika torowego oraz pomocnika maszynisty parowozu na powierzchni. Wymienione prace nie mogą być uznane za pracę wykonywaną bezpośrednio przy przeróbce węgla. Zatem w ocenie Sądu Apelacyjnego wyniki przeprowadzonego postępowania dowodowego nie potwierdziły, że ubezpieczony w spornym okresie wykonywał pracę w szczególnych warunkach, o której mowa w wykazie B dział IV poz. 9. Mając powyższe na uwadze Sąd Apelacyjny z mocy art. 385 kpc oddalił apelację.

Wyrok Sądu drugiej instancji wnioskodawca zaskarżył skargą kasacyjną, podnosząc naruszenie przepisów postępowania: - art. 381 Kodeksu postępowania cywilnego na skutek pominięcia przez Sąd Apelacyjny dowodów zgłoszonych w postępowaniu apelacyjnym, a to dowodu z dokumentu w postaci świadectwa zdania egzaminu z dnia 7 maja 1971 r. uprawniającego do podjęcia obowiązków ustawiacza pociągów oraz dowodów z zeznań świadków Henryka S. oraz Gustawa M. na okoliczność faktycznie wykonywanej przez ubezpieczonego pracy przy przeróbce mechanicznej węgla w spornym okresie, - art. 233 § 1 kpc na skutek dokonania przez Sąd Apelacyjny z naruszeniem reguł omawianych w tym przepisie oceny dowodów, które to uchybienia mogły mieć istotny wpływ na wynik sprawy, a w konsekwencji doprowadziły także do naruszenia prawa materialnego (art. 32 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w zw. z § 8a rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 7 lutego 1983 r. w sprawie wieku emerytalnego pracowników zatrudnionych w szczególnych warunkach lub szczególnym charakterze) poprzez błędną wykładnię tych przepisów polegającą na przyjęciu, iż praca ubezpieczonego w spornym okresie nie stanowiła pracy w szczególnych warunkach.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zgodnie z art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc naruszenie przepisów postępowania może być uzasadnioną podstawą skargi kasacyjnej tylko wówczas, gdy uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Zarzut naruszenia art. 381 kpc, polegającego na pominięciu nowych dowodów, których potrzeba powołania wynikła później, nie jest usprawiedliwioną podstawą skargi kasacyjnej, jeżeli udowodnienie okoliczności, na które dowody te zostały powołane, nie ma wpływu na uwzględnienie żądania strony zgłaszającej dowody. Aby żądanie przyznania emerytury na podstawie art. 32 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zostało uwzględnione wnioskodawca powinien dodatkowo udowodnić okres składkowy lub nieskładkowy wynoszący 3 miesiące. Wymagane powołanym przepisem okresy składkowe i nieskładkowe osób pracujących w szczególnych warunkach lub szczególnym charakterze po osiągnięciu wieku 55 lat wynoszą 20 lat, a wnioskodawca udowodnił dokumentami okresy wynoszące łącznie 19 lat i 9 miesięcy. Sąd Apelacyjny uznał za słuszną odmowę Sądu pierwszej instancji uznania za wiarygodne zgłoszonych przez wnioskodawcę dowodów na okoliczność wykonywania pracy w okresie od 26 września 1967 r. do 1 września 1971 r. bezpośrednio przy przeróbce mechanicznej węgla. Tylko w tym zakresie rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego jest w kasacji kwestionowane jako oparte na ustaleniach dokonanych z naruszeniem przepisów postępowania. Zdaniem wnoszącego skargę kasacyjną ustalenia byłyby odmienne, gdyby Sąd Apelacyjny zgodnie z dyspozycją art. 381 kpc przeprowadził dowody zgłoszone w apelacji, przy czym dowody te miały potwierdzać inny charakter pracy wykonywany w spornym okresie. Skarżący nie kwestionował oceny Sądu Apelacyjnego, że praca w charakterze robotnika torowego i pomocnika maszynisty nie jest pracą w szczególnych warunkach. Podstawą odmowy uwzględnienia spornego okresu była ocena prawna czynności wykonywanych przez wnioskodawcę w oddziale kolejowym KWK "P. Ś." od 26 września 1967 do 1 września 1971 r. Sąd Apelacyjny przyjął za udowodnione na podstawie dowodu z dokumentu - świadectwa pracy z dnia 8 lutego 1996 r., że w tym okresie wnioskodawca zajmował stanowisko robotnika torowego i pomocnika maszynisty parowozu na powierzchni, a okres wykonywania tych czynności nie jest okresem pracy w szczególnych warunkach, co w konsekwencji nie daje podstaw, iż spełnione zostały warunki z § 8a rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 7 lutego 1983 r. w sprawie wieku emerytalnego pracowników zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze (Dz. U. 1983 r. Nr 8 poz. 43 ze zm.). Wymienione stanowiska nie mogły być zaliczone do katalogu prac wymienionych w wykazie B stanowiącym załącznik do cyt. rozporządzenia dział IV poz. 9., tj. pracy wykonywanej bezpośrednio przy przeróbce mechanicznej węgla w zakładach górniczych. Przepis art. 381 kpc pozostawia uznaniu sądu apelacyjnego uwzględnienie nowych okoliczności faktycznych i dowodów. Sąd drugiej instancji może pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, ale może je także dopuścić (przeprowadzić), chociaż strona mogła je powołać wcześniej. Jest to zatem unormowanie pozostawiające ocenę celowości i możliwości dopuszczenia nowych faktów i dowodów w postępowaniu apelacyjnym swobodnemu uznaniu sądu drugiej instancji. W niniejszej sprawie wnioskodawca pismem z dnia 27 września 2005 r. wnosił o dopuszczenie dowodu z zeznań świadków Henryka S. i Gustawa M. na okoliczność, że faktycznie ubezpieczony w spornym okresie pracował bezpośrednio przy przeróbce mechanicznej węgla na powierzchni. Uzasadnieniem przeprowadzenia dowodu z zeznań świadków dopiero w postępowaniu przed Sądem drugiej instancji, był rzekomy brak wiedzy na temat miejsca zamieszkania tych osób. Ponadto skarżący utrzymywał, że w podobnym stanie faktycznym i prawnym inny Sąd wydał wyrok uwzględniający odwołania wnioskowanych świadków, którzy pracowali razem z ubezpieczonym. Art. 381 kpc przyjmuje jako zasadę, że nowe fakty i dowody są dopuszczalne w postępowaniu apelacyjnym, a tylko wyjątkowo - z przyczyn wskazanych w tym przepisie - przewiduje możliwość ich pominięcia. W świetle wyżej wskazanych podstaw, twierdzenia ubezpieczonego, iż nie mógł powołać się na te dowody przed Sądem pierwszej instancji, są niewiarygodne. Powoływanie się na rozstrzygnięcie innego Sądu w podobnej sprawie nie obligowało Sądu Apelacyjnego do powołania tych świadków, bowiem nie jest ono dla niego wiążące w tej sprawie. Z kolei dowód z dokumentu w postaci świadectwa zdania egzaminu z dnia 7 maja 1971 r. nie potwierdza, że ubezpieczony po tej dacie wykonywał faktycznie obowiązki ustawiacza pociągów na powierzchni, zaliczanego do pracy w warunkach szczególnych. Ponadto wymienione wyżej świadectwo pracy zawiera daty ukończenia kursu maszynistów parowozu (27 października 1982 r.), kursu ustawiaczy (7 maja 1971 r.), kursu pomocników maszynisty (3 czerwca 1968 r.), kursu dyżurnych ruchu (24 maja 1991 r.). Natomiast daty podjęcia obowiązków wynikających ze zdobytych kwalifikacji zawodowych są późniejsze. Dla przykładu ubezpieczony obowiązki ustawiacza pociągów na powierzchni podjął dopiero 1 września 1971 r., a obowiązki pomocnika maszynisty 1 grudnia 1968 r. Mając na uwadze, że dowód z zeznań świadków dotyczący okresu sprzed trzydziestu laty nie jest tak wiarygodny, jak dowody z dokumentów przeprowadzone w tym postępowaniu sądowym, Sąd drugiej instancji słusznie uznał, że przeprowadzenie wnioskowanych dowodów nic istotnego nie wniesie do sprawy. Ubezpieczony wskazał także, że na skutek dokonania przez Sąd Apelacyjny oceny dowodów z naruszeniem reguł omawianych w art. 233 kpc, doszło do uchybienia, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Odnosząc się do powyższego zarzutu wskazać należy na treść art. 398[3] § 3 kpc, zgodnie z którym podstawą skargi kasacyjnej nie mogą być zarzuty dotyczące ustalenia faktów lub oceny dowodów. Skarżący nie może zatem powoływać się skutecznie na brak wszechstronnego i wnikliwego rozważenia zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, ponieważ zakres ten nie jest objęty kognicją Sądu Najwyższego w postępowaniu kasacyjnym. Takie stanowisko zajął również Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 23 września 2005 r. III CSK 13/2005 (OSNC 2006/4 poz. 76). Mając na uwadze powyższe Sąd Najwyższy na mocy art. 398[14] kpc orzekł jak w sentencji.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 15 marca 2006 r.

II PK 165/2005

1. W razie stosowania systemu zadaniowego czasu pracy (art. 140 kp) pracodawca powinien wykazać, że powierzał pracownikowi zadania możliwe do wykonania w czasie pracy wynikającym z norm określonych w art. 129 kp.

2. Strona, która z przyczyn zawinionych uniemożliwiła przeprowadzenie dowodu w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, nie może skutecznie w postępowaniu apelacyjnym podnosić zarzutu nieprzeprowadzenia tego dowodu, co w szczególności oznacza, że sąd drugiej instancji może pominąć wniosek dowodowy w tym zakresie (art. 381 kpc).

Uzasadnienie

Sąd Apelacyjny-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie wyrokiem z dnia 26 stycznia 2005 r. zmienił zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego-Sądu Pracy w Warszawie z dnia 22 września 2003 r. w pkt I i II w ten sposób, że zasądził od pozwanej Format Urządzenia i Montaże Przemysłowe Spółki z o.o. w W. na rzecz powoda Zygmunta Z. kwotę 4.990,38 EUR tytułem wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych oraz kwotę 1.691,89 EUR tytułem wynagrodzenia za czas gotowości do pracy, obie kwoty wraz z ustawowymi odsetkami od 16 czerwca 2003 r. do dnia zapłaty, a ponadto kwotę 703,02 EUR tytułem skapitalizowanych odsetek za okres od 1 stycznia 2002 r. do 25 kwietnia 2003 r.; oddalił powództwo co do kwoty 16.358,90 EUR, a także apelację pozwanej w pozostałej części oraz apelację powoda w całości. Ponadto zasądził od powoda na rzecz pozwanej kwotę 2.700 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym, a koszt wydatków na wynagrodzenie biegłego w postępowaniu apelacyjnym przejął na rachunek Skarbu Państwa.

W sprawie tej ustalono, że powód był zatrudniony u strony pozwanej na podstawie kolejno zawieranych umów o pracę na czas określony od 5 maja 1996 r. do 29 kwietnia 1997 r. w pełnym wymiarze czasu pracy na stanowisku zbrojarza na budowie szybkiej berlińskiej kolei dojazdowej. W umowie o pracę ustalono rozliczanie pracy w systemie zadaniowym. Wynagrodzenie netto miało wynosić 1.600 DM miesięcznie za terminowe wykonywanie zadań, które miały być skalkulowane na 42 godziny robocze w tygodniu, przy założeniu prawdziwości deklarowanych przez pracownika w oświadczeniu kwalifikacyjnym kwalifikacji zawodowych i właściwej organizacji stanowiska pracy. Postępowanie dowodowe nie pozwalało na przyjęcie, że w praktyce stosowany był zadaniowy czas pracy. Z obowiązującego u strony pozwanej regulaminu pracy i regulaminu płacowego wynikało, że w pozwanej Spółce obowiązywał "zadaniowy system wynagrodzeń, którego podstawy wskazane są zarówno w polskim Kodeksie pracy - zadaniowy system płac - jak i w Bau-Gewerbliche Arbeitnehmer pod nazwą Leistungslohn". Zgodnie z § 2 regulaminu płacowego podstawą obliczenia wynagrodzenia w takim systemie nie jest czas, ale wynik pracy. Wielkością łączącą czas pracy z jej wynikiem jest norma kalkulacyjna wyrażona w czasie na jednostkę produkcji, niezależna od konkretnego kontraktu, przyjęta z polskiego katalogu nakładów rzeczowych i jego niemieckiego odpowiednika DIN-Norm.

W celu wyliczenia norm pracochłonności w poszczególnych miesiącach i sprawdzenia zgodności tych norm z zadaniami wykonywanymi przez powoda Sąd Okręgowy dopuścił dowód z opinii biegłego sądowego z zakresu budownictwa, któremu pozwana pomimo wezwań oraz zobowiązań sądowych nie przedstawiła niezbędnej dokumentacji w postaci harmonogramów zadań, wykazu godzin przepracowanych przez powoda oraz wykazu ilościowego zmontowanego zbrojenia. Następnie Sąd Okręgowy odstąpił od przeprowadzenia tego dowodu i dopuścił dowód z opinii biegłego z zakresu księgowości w celu sprawdzenia prawidłowości wyliczenia i wypłacenia powodowi wynagrodzenia za wykonaną pracę. Biegły ten dokonał odpowiednich wyliczeń pozwalających na rozstrzygnięcie co do zasadności roszczeń powoda.

Obowiązujące u pozwanej regulaminy wykazują sprzeczności. Regulamin płacowy w § 4 pkt 1 ustala obowiązek wyznaczania poszczególnym pracownikom zadań z wyprzedzeniem. Natomiast regulamin pracy w pkt VI stanowi o codziennym powierzaniu zadań przez kierownika budowy brygadzistom, którzy realizują je w danym dniu przez podległe zespoły pracowników (brygady). Zgodnie z § 4 pkt 5 i 6 regulaminu płacowego, biuro w Wiesbaden oblicza pule wynagrodzeń przypadające na poszczególne budowy bezpośrednio od wielkości wykonanych zadań, a kierownik budowy dokonuje podziału puli na poszczególnych pracowników z dokładnością do 2-3 osobowych brygad. Na gruncie takich regulacji regulaminowych bezzasadne jest twierdzenie, że każdego pracownika budowy obowiązywał zadaniowy system wynagradzania, ponieważ pozwana nie stosowała wartościowego określania zadań według harmonogramu budowy i nie określała zakresu wykonania zadań w systemie 42-godzinnego tygodnia pracy "z podziałem na każdego zbrojarza". Ponadto powód wykonywał pracę na torowiskach kolejowych, przepustach, w tunelach, na mostach i wiaduktach, a pozwana nie zapewniała odpowiedniego miejsca spożywania posiłków.

Na podstawie opinii biegłego Sąd Okręgowy uznał, że norma dla powoda wynosiła 12,023 roboczogodzin na 1 tonę wbudowanej stali, a czas jego pracy wynosił 12 godzin na dobę w okresie całego zatrudnienia. Te ustalenia stanowiły podstawę wyliczenia należnego powodowi wynagrodzenia. W okresie zatrudnienia powód przebywał na bezpłatnym urlopie w wymiarze 89 dni. Urlop ten był wymuszony przez pracodawcę, co oznaczało, że w tych okresach powód był faktycznie gotów do świadczenia pracy, której nie wykonywał z powodu przeszkód pracodawcy. W takich okolicznościach sprawy Sąd Okręgowy zasądził od pozwanej na rzecz powoda kwotę 22.041,17 EUR z odsetkami tytułem wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych oraz kwotę 7.840,62 EUR tytułem skapitalizowanych odsetek za okres od 23 lipca 1997 r. do 31 grudnia 2001 r., oddalając żądanie powoda w pozostałej części, a także w całości roszczenie o zasądzenie diet pobytowych, ponieważ umowa o pracę przewidywała jako stałe miejsce świadczenia pracy teren Niemiec.

Wyrok Sądu pierwszej instancji zaskarżyły obie strony, a Sąd Apelacyjny uwzględnił w części apelację pozwanej. Sąd ten uznał, że pozwana realizowała w Niemczech kontrakty na podstawie dwustronnej umowy z dnia 31 stycznia 1990 r. pomiędzy RFN a Rzecząpospolitą Polską o oddelegowaniu polskich pracowników do realizacji umów o dzieło. Realizując taki kontrakt pozwana podpisała z powodem umowy o pracę na czas określony, które w zakresie skutków prawnych podlegały ocenie na podstawie Kodeksu pracy, ponieważ umowa międzynarodowa nie ingerowała w treść indywidualnych umów o pracę. Analizując treść § 4 umów o pracę, który stanowił, że "czas pracy jest określony wymiarem zadań (art. 129[5] § 1 i 2 kp) w systemie zadaniowym następuje wykonanie i rozliczenie pracy. Zadania skalkulowane są na 42 godziny robocze na tydzień", a także § 5 - "wynagrodzenie jest rozliczane za dni pracy i wynosi 1.600 DM miesięcznie - netto", Sąd Apelacyjny uznał, że tak określony system pracy jest aktualnie uregulowany w art. 129 § 1 kp jako czas pracy określony wymiarem zadań pracownika, który może być stosowany w przypadkach uzasadnionych rodzajem pracy i jej organizacją, a zadania powinny być ustalone w taki sposób, aby pracownicy mogli je wykonać w ramach czasu pracy określonych w art. 129 kp; taki zadaniowy czas pracy został wprowadzony w regulaminie pracy i potwierdzony w umowie o pracę. Ustalenie zadań skalkulowanych na 42-godzinny tydzień pracy następowało w oparciu o polskie normy KNR i niemieckie normy DIN. Stosowanie w praktyce zadaniowego czasu pracy oznacza obowiązek pracodawcy udokumentowania przydziału pracownikom zadań odpowiadających obowiązującym normom w przyjętym czasie pracy. W uchwalonych regulaminach pracy i płacy pozwana w zasadzie przewidziała środki umożliwiające wykonanie tego obowiązku. Regulaminy te przewidywały prowadzenie list obecności, wyznaczanie pracownikom zadań z wyprzedzeniem od jednego dnia do jednego tygodnia w zależności od obowiązującego w danym okresie harmonogramu budowy, rozliczanie czasu pracy i wynagrodzenia obejmującego miesiąc kalendarzowy przez kierownika budowy do trzeciego dnia następnego miesiąca kalendarzowego. Jednakże pozwana nie przedstawiła takiej dokumentacji, a jedynie listy pobytu na budowach, obejmujące czas przygotowania się pracownika do pracy, dojście do stanowiska pracy, przerwy na posiłek, itp. Regulamin pracy nie nakłada na brygadzistę obowiązku prowadzenia dokumentacji wykonywania zadań przez konkretnego członka brygady. Również pula wynagrodzeń według regulamin płacowego obliczana jest w oparciu o wielkość wykonanych zadań na poszczególnych budowach, a jej podział na poszczególnych pracowników jest dokonywany przez kierownika budowy z dokładnością do 2-3 osobowych brygad. Taki sposób ustalania wynagrodzeń oznaczał oparcie się na efekcie pracy wszystkich pracowników i nie pozwalał na kontrolę wykonywania nałożonych na konkretnych pracowników zadań w normatywnym czasie pracy. Prowadziło to do przyjęcia, że pozwana nie udowodniła, aby stosowała w praktyce zadaniowy czas pracy, ponieważ rozliczanie wykonania zadań następowało "zbiorczo w stosunku do wszystkich pracowników budowy i w oderwaniu od zależności pomiędzy wymiarem zadań, a czasem normatywnym (42 godziny w tygodniu) i w rzeczywistym czasie pracy". Podział ogólnej puli wynagrodzenia na brygady nie uwzględniał nakładu pracy poszczególnych brygad. Skoro zadania te były wykonywane w niektórych miesiącach przez mniejszą od zakładanej liczby pracowników, to "osoby pracujące wykonywały większą ilość pracy. W konsekwencji pracownik nieobecny w pracy, po powrocie musiał pracować wydajnej, aby plan miesięczny został wykonany".

Sąd Apelacyjny zdecydował o uzupełnienie postępowania dowodowego, uznając, że biegły dowolnie ustalił normę pracochłonności "12.023 rob/t.". Tymczasem obowiązująca norma pracochłonności dla prac zbrojarskich w konkretnych warunkach budowy, na której pracował powód, wynosiła 8,6 rbg/t i w oparciu o tę normę polecił biegłemu skorygowanie wyliczonego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. Nieobecności powoda w pracy związane były z pobytami całej załogi na urlopach bezpłatnych, ale nie wynikały one z osobistych potrzeb powoda, lecz były udzielane całej załodze na czas przestoju. Z tych względów usprawiedliwione było roszczenie powoda o wynagrodzenie z tytułu gotowości do pracy, z wyjątkiem okresów przestoju i urlopów bezpłatnych udzielonych w okresach Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocnych wykorzystywanych na wyjazdy do kraju. Po dokonanych korektach biegły sporządził opinię uzupełniającą, którą Sąd Apelacyjny uznał za miarodajną do ustalenia wysokości uzasadnionych roszczeń powoda o wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych i z tytułu gotowości do pracy oraz w tym zakresie wyrokował reformatoryjnie, przyjmując, że roszczenia powoda nie uległy przedawnieniu.

W kasacji pozwana Spółka zaskarżyła wyrok Sądu Apelacyjnego w części zasądzającej na rzecz powoda kwoty 4.990,38 Euro i 1.691,89 Euro oraz 703,02 Euro (pkt I ppkt 1 i 2 wyroku), a także w części oddalającej apelację pozwanej (pkt II wyroku), podnosząc następujące zarzuty: 1) naruszenia przepisów postępowania cywilnego: art. 381, 382, 385, 386 § 1 i art. 391 § 1 kpc w związku z art. 3, 155 § 2, art. 210 § 3, art. 217 § 1 i 2, art. 224 § 1, art. 227, 228, 232, 233 § 1, art. 236, 245, 278 § 1, art. 279, 286, 299, 316 § 1 i art. 328 § 2 kpc; 2) naruszenia prawa materialnego: art. 80, 81, 133 § 1, art. 134 § 1 i art. 136 kp, a także § 5 ust. 1 uchwały Nr 71 Rady Ministrów z dnia 3 maja 1989 r. w sprawie zasad wynagradzania oraz przyznawania innych świadczeń związanych z pracą pracownikom skierowanym do pracy za granicą w celu realizacji budownictwa eksportowego i usług eksportowych (M. P. 1989 r. Nr 14 poz. 106, powoływanej dalej jako uchwała Nr 71); § 10 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 27 grudnia 1974 r. w sprawie niektórych praw i obowiązków pracowników skierowanych do pracy za granicą w celu realizacji budownictwa eksportowego i usług związanych z eksportem (Tekst jednolity: Dz. U. 1990 r. Nr 44 poz. 259 ze zm., powoływanego dalej jako rozporządzenie z 27 grudnia 1974 r.); § 4 ust. 2 pkt 1 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 29 maja 1996 r. w sprawie sposobu ustalania wynagrodzenia w okresie niewykonywania pracy oraz wynagrodzenia stanowiącego podstawę obliczania odszkodowań, odpraw, dodatków wyrównawczych do wynagrodzenia oraz innych należności przewidzianych w Kodeksie pracy (Dz. U. 1996 r. Nr 62 poz. 289), a także art. 482 kc, "przez błędną ich wykładnię, niezastosowanie i niewłaściwe zastosowanie w konsekwencji nieustalenia oraz wadliwego ustalenia stanu faktycznego". Zdaniem skarżącej wyrok Sądu Apelacyjnego oczywiście narusza prawo "przez niedopuszczenie i nieprzeprowadzenie dowodu z opinii biegłego do spraw budownictwa oraz innych dowodów wnioskowanych przez stronę, a także oczywiście błędne stosowanie przepisów prawa materialnego". Występuje ponadto zagadnienie prawne "warunków stosowania zadaniowego czasu pracy, niejednolite dotychczas w orzecznictwie, a mające praktyczny wyraz w bieżącym stosowaniu prawa pracy przez uczestników stosunków pracy". Skarżąca domagała się uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

W uzasadnieniu skarżąca twierdziła, że powód nie pracował na budowie w RFN w godzinach nadliczbowych i dla stwierdzenia tej okoliczności pozwana wnosiła między innymi o powołanie biegłego do spraw budownictwa. Twierdzenia powoda o przestojach i jego zaprzeczenia jakoby składał wnioski o udzielenie urlopów bezpłatnych w dniach wskazanych w świadectwie pracy są bezzasadne, ponieważ powód nie domagał się sprostowania tego dokumentu. Opinię w sprawie wydał biegły niebędący biegłym księgowym, ale biegłym "z zakresu podatków", co dyskwalifikuje uzyskaną opinię jako wydaną przez osobę nieuprawnioną. Ponadto "o przeprowadzeniu dowodu Sąd nie odebrał wniosków stron co do liczby biegłych i ich wyboru". Powołany biegły "wykazał niczym niezrozumiały i bezzasadny od strony faktycznej negatywny stosunek do strony pozwanej". Wyszedł też "ponad zlecenie Sądu, dokonując odrębnego obliczenia odsetek i naruszając zakaz anatocyzmu". Dokonywał też wadliwych ustaleń, opinii szacunkowych, "wyprowadzanych z podstaw, do których nie miał uprawnień", nie potrafił odpowiedzieć na szereg pytań, podawał dane "wręcz absurdalne", sporządził "opinię o dużej objętości, lecz w istocie pustą". Sąd Apelacyjny dopuścił dowód jedynie z uzupełniającej opinii tego samego biegłego. Bezpodstawne było odrzucenie stosowania przez Sąd Apelacyjny przepisów rozporządzenia z 27 grudnia 1974 r. i uchwały Nr 71, które stosuje się również do jednostek kierujących, którą jest skarżąca będąca eksporterem usług budownictwa, która wypłaciła powodowi wyższe wynagrodzenia miesięczne niż określone w umowie o pracę, "tj. 7.702 DEM więcej, co pokrywa ze znaczną nadwyżką także wynagrodzenie z dodatkiem za godziny nadliczbowe". W każdym miesiącu powód składał pisemne oświadczenia o braku zastrzeżeń co do prawidłowości naliczonego i wypłaconego wynagrodzenia lub warunków pracy, a z roszczeniami finansowymi wystąpił "po ostatecznym zjeździe do Polski". Powód nie może utożsamiać godzin pobytu na budowie z godzinami wykonywania pracy i powinien udowodnić każdą konkretną godzinę takiej pracy. "Żadne przepisy nie dopuszczają tutaj początku dowodu, szacunku lub analogii". Powód nie powoływał się na własne zapiski lub ewidencję czasu pracy, do którego "nie zalicza się czasu przebierania i mycia przed rozpoczęciem i po zakończeniu pracy, czasu przeznaczonego na posiłki od chwili przerwania do chwili wznowienia pracy, czasu zawinionych przez pracownika przestojów w pracy, czasu indywidualnych przerw w pracy, czasu przeznaczonego na zakupy i wszelkie inne sprawy osobiste oraz (prawnie) czasu poświęconego na usuwanie własnych usterek pracownika w pracy". W tej mierze Sądy nie poczyniły żadnych ustaleń, choć należy to do zakresu "notoriów" i nie rozpoznały szczegółowo istoty sprawy. Zdaniem skarżącej zadania zlecane zbrojarzom były zasadniczo możliwe do wykonania w 42-godzinnym tygodniowym czasie pracy, a dla zweryfikowania takich twierdzeń Sąd Apelacyjny powinien dopuścić wnioskowany przez pozwaną dowód z opinii biegłego z zakresu budownictwa. Ponadto "suma liczb ton stali wbudowanej przez powoda wynosi nie 522,84 ton lecz 440,917 ton, a suma liczb godzin na wykonanie tej pracy wynosi 3792". Zasądzone na rzecz powoda kwoty 4.990,38 i 1.691,89 EUR zawierają także odsetki od kwot 3.690,96 i 1.247,96 EUR i zostały doliczone do tych kwot głównych z naruszeniem zakazu anatocyzmu, a następnie ponownie odsetkowane. Ponadto ustawowy wymiar czasu zatrudnienia za granicą wynosił 46 godzin na tydzień, co wynika z rozporządzenia z 27 grudnia 1974 r. i uchwały Nr 71. Uwzględnienie wniosków dowodowych pozwanej skutkowałoby oddaleniem powództwa w całości.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja okazała się uzasadniona wyłącznie w zakresie naruszenia art. 482 § 1 kc, polegającego na bezpodstawnym uwzględnieniu przez Sąd Apelacyjny wyliczeń biegłego, który istotnie doliczył skapitalizowane odsetki, wyliczone w markach niemieckich (DM) za okres od 23 lipca 1997 r. do 31 grudnia 2001 r., do należności głównych z tytułu wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych oraz za gotowość do pracy, również należnych w tym okresie w markach niemieckich (DM), a następnie wszystkie te należności przeliczył na walutę euro (EUR), po czym wyliczył skapitalizowane w tej walucie odsetki od sumy tych kwot za okres od 1 stycznia 2002 r. do 25 kwietnia 2003 r. Naruszało to wyrażony w powołanym przepisie zakaz anatocyzmu, zważywszy że powód nie dochodził zasądzenia odsetek od zaległych odsetek, ale od zgłoszonych roszczeń głównych. W konsekwencji Sąd Najwyższy, mając w szczególności na uwadze długotrwałość dotychczasowego postępowania sądowego w rozpoznawanej sprawie, dokonał we własnym zakresie (według danych z k. 1052 i 1053 as) stosownych reformatoryjnych korekt w pkt 1 i 2 wyroku (art. 393[15](1) kpc).

W pozostałym zakresie zarzuty kasacji okazały się nieusprawiedliwione. Za oczywiście bezzasadny Sąd Najwyższy uznał zarzut niedopuszczenia i nieprzeprowadzenia, rzekomo "podstawowego" dla rozstrzygnięcia sprawy dowodu z opinii biegłego do spraw budownictwa, już dlatego, że dowód z opinii takiego biegłego był dopuszczony postanowieniem z dnia 10 grudnia 1998 r., tyle że nie został on przeprowadzony z wyłącznej winy strony pozwanej, która pomimo wezwań ze strony biegłego i zobowiązań sądowych nie przedstawiła dokumentacji niezbędnej do sporządzenia takiej opinii. W konsekwencji Sąd pierwszej instancji postanowieniem z dnia 23 czerwca 2001 r. odstąpił od przeprowadzenia tego dowodu i dopuścił dowód z opinii biegłego z zakresu księgowości, który na podstawie niekompletnej dokumentacji oraz sporządzonych w podobnej sprawie opinii innych biegłych do spraw budownictwa wydał opinię pozwalającą, po jej dwukrotnym uzupełnieniu w postępowaniu apelacyjnym, na rozstrzygnięcie co do częściowej zasadności dochodzonych przez powoda roszczeń. W takich okolicznościach sprawy Sąd Najwyższy uznał, że strona, która z przyczyn zawinionych uniemożliwiła przeprowadzenie dowodu z opinii określonego biegłego (z zakresu budownictwa) w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, nie jest uprawniona do czynienia (stawiania) skutecznego zarzutu nieprzeprowadzenia tego dowodu w dalszym postępowaniu sądowym, co w szczególności oznacza, że sąd drugiej instancji pomija taki wniosek dowodowy w trybie art. 381 kpc.

Dodatkowo w rozpoznawanej sprawie dowód z opinii takiego biegłego nie był szczególnie przydatny, zważywszy że pomimo posiadania instrumentów pozwalających na stosowanie zadaniowego czasu pracy pozwany pracodawca nie stosował tego systemu zatrudniania w praktyce, albowiem nie prowadził ewidencji czasu pracy, nie kalkulował indywidualnych zadań możliwych do wykonania w umówionym na 42 godziny tygodniowo czasie pracy, wyliczał wynagrodzenia pracownicze "na efekcie pracy wszystkich pracowników budowy w rozliczeniu miesięcznym", co oznaczało, że podział puli wynagrodzeń za wykonanie zadań na budowie ("za wynik pracy całej budowy") nie uwzględniał nakładu pracy poszczególnych brygad, ich stanu osobowego, w tym występujących usprawiedliwionych nieobecności w pracy poszczególnych pracowników, co łącznie nie pozwalało na skontrolowanie, czy konkretni pracownicy mogli wykonać powierzane im zadania w obowiązującym ich czasie pracy. W takich okolicznościach mniej istotne dla rozstrzyganej sprawy było to, czy zadania całej budowy były możliwe do wykonania w terminach określonych w kontrakcie budowlanym, ale to czy realizujący go pracownicy pozwanego wykonywali powierzone im zadania w obowiązującym ich normalnym czasie pracy, czy również w godzinach nadliczbowych. W tym zakresie Sąd Apelacyjny trafnie konkludował, że stosowanie systemu zadaniowego czasu pracy (aktualnie art. 140 kp) wymaga od pracodawcy dokumentowania i wykazania, że powierzał pracownikowi zadania możliwe do wykonania w wymiarze czasu pracy wynikającym z norm określonych w art. 129 kp, co w razie sporu pomiędzy stronami umożliwia sądową kontrolę tego systemu czasu pracy w zakresie roszczeń o zasądzenie wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, które nie są wyłączone (mogą występować) w zadaniowym systemie zatrudniania, jeżeli wykonanie powierzonych pracownikowi zadań nie było możliwe w ramach obowiązujących go ustawowych norm czasu pracy. Wbrew twierdzeniom kasacji, jakoby powoda obowiązywał 46 godzinny tydzień pracy, a jego zatrudnienie odbywało się według regulacji przepisów rozporządzenia(2) z 27 grudnia 1974 r. i uchwały Nr 71, to przede wszystkim z zawartej z powodem umowy o pracę wynikało, że jego czas pracy określony był wymiarem zadań skalkulowanych na 42 godziny robocze na tydzień. Ponadto postępowanie dowodowe w sprawie wykazało "w sposób niewątpliwy, że powód pracował ponad określony umową czas pracy". Ustalenie należnego z tego tytułu wynagrodzenia nastąpiło przy wykorzystaniu wszystkich środków dowodowych dostępnych w sprawie, w której Sąd Apelacyjny uznał, że wykonanie nałożonych na pracowników zadań było "wynikiem ich proporcjonalnego nakładu pracy, co pozwalało na określenie wielkości wbudowanej stali przypadającej na powoda" w ilości 522,82 ton stali według normy pracochłonności 8,6 rbg/t, co równało się 4.497 godzinom jego pracy. Odniesienie tak ustalonej liczby godzin pracy do obowiązującego powoda 42 godzinnego tygodnia pracy w okresie jego zatrudnienia stanowiło podstawę wyliczenia należnego mu wynagrodzenia za pracę w 867 godzinach nadliczbowych, z dodatkiem 50% za 608 oraz dodatkiem 100% za 235 nadgodzin. Twierdzenie skarżącej Spółki, jakoby "suma liczb ton stali wbudowanej przez powoda wynosi nie 522,84 ton lecz 440,917 ton, a suma liczb godzin na wykonanie tej pracy wynosi 3792", nie może być skutecznie zweryfikowane na gruncie dostępnego materiału dowodowego w sprawie, który Sąd Apelacyjny ocenił nie wykraczając poza granice swobodnej sędziowskiej oceny dowodów (art. 233 § 1 kpc).

Natomiast kasacyjny zarzut naruszenia art. 81 kp odnoszący się do zasądzonego wynagrodzenia za gotowość powoda do pracy nie został w żaden sposób przybliżony ani uzasadniony, co zwalniało Sąd Najwyższy od potrzeby szczegółowego odnoszenia się do tego zakresu kasacji. Mając powyższe na uwadze, w tej części kasacja podlegała oddaleniu na podstawie art. 392[12] kpc.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 20 grudnia 2005 r.

III CSK 88/2005

Jakkolwiek osobie zdrowej psychicznie można by postawić zarzut spóźnionego zgłoszenia wniosków na okoliczności i odnośnie do dowodów, które były znane w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, o tyle zarzutu tego rodzaju nie sposób wysunąć wobec osoby chorej psychicznie, żyjącej we własnym, częściowo urojonym świecie z przekonaniem, że oczywiście jest zdrowa i w pełni samodzielna.

Uzasadnienie

Zaskarżonym postanowieniem Sąd Apelacyjny w L. oddali apelację uczestnika postępowania Piotra W. od postanowienia Sądu Okręgowego w R. z dnia 28 stycznia 2005 r., mocą którego uczestnik postępowania został ubezwłasnowolniony całkowicie. Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu Okręgowego, że uczestnik z powodu choroby psychicznej nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem co wyraża się w niepodejmowaniu leczenia i niezdolności do samodzielnej egzystencji w zakresie zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych. Sąd oddalił wniosek pełnomocnika procesowego uczestnika, reprezentującego go w postępowaniu odwoławczym, o dopuszczenie dowodów z 10 kart wypisowych leczenia uczestnika w latach 1993 - 2004 r., z opinii innego biegłego lekarza psychiatry opracowanej przy udziale psychologa i ze świadka Jacka W. na okoliczność możności samodzielnego podejmowania przez uczestnika czynności prawnych i faktycznych uznając, że skarżący mógł wnosić o dopuszczenie tych dowodów w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji i nie wykazał przyczyn, dla których byłoby to niemożliwe.

W skardze kasacyjnej uczestnik postępowania zarzucił, że zaskarżone postanowienie narusza art. 378 w zw. z art. 379 pkt 5 kpc oraz art. 381 kpc przez pozbawienie go możności obrony jego praw wskutek niedopuszczenia dowodów wskazujących na samodzielność życiową uczestnika, a ponadto - art. 278 § 1 w zw. z art. 285 § 1 kpc przez zaniechanie należytego wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności związanych z kwestią samodzielnego bytowania uczestnika. Zarzucił też naruszenie prawa materialnego - art. 13 § 1 kc przez błędną wykładnię i bezpodstawne przyjęcie, że ubezwłasnowolnienie jest celowe i służy zaspokojeniu interesu uczestnika. Z powołaniem się na powyższe wnosił o uchylenie zaskarżonego postanowienia i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zarzut pozbawienia uczestnika możności obrony jego praw w postępowaniu odwoławczym nie był zasadny; w postępowaniu tym skarżący korzystał z pomocy profesjonalnego pełnomocnika procesowego, zatem - możność obrony praw miał zapewnioną. Brak było podstaw do stwierdzenia nieważności postępowania, o której mowa w art. 379 pkt 5 kpc. Również nie był zasadny zarzut naruszenia art. 278 § 1 kpc w zw. z art. 285 § 1 kpc w aspekcie należytego wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności ponieważ wymienione przepisy nie przewidują obowiązku właściwego wyjaśnienia wszystkich okoliczności lecz prawo sądu dopuszczenia dowodu z jednego lub kilku biegłych; z tego prawa skorzystały obydwa orzekające w nin. sprawie Sądy.

Nie można natomiast odmówić skarżącemu racji odnośnie do zarzutu naruszenia art. 381 kpc. W sytuacji, gdy Sąd Apelacyjny ustalił, iż uczestnik postępowania cierpi na przewlekłe zaburzenia urojeniowo-prześladowcze, wyrażające się m.in. nieufnością do opinii biegłego psychiatry i całkowitym zniesieniu krytycyzmu w odniesieniu do swego staniu zdrowia psychicznego należało przyjąć, że nie rozumował on adekwatnie do obiektywnie istniejącej rzeczywistości i nie zdawał sobie sprawy z konieczności dowodzenia przed Sądem pierwszej instancji tego, co było dla niego oczywiste, tj. że jest samodzielny i samowystarczający w zaspokajaniu życiowych potrzeb. Jakkolwiek więc osobie zdrowej psychicznie można by postawić zarzut spóźnionego zgłoszenia wniosków na okoliczności i odnośnie do dowodów, które były znane w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, o tyle zarzutu tego rodzaju nie sposób wysunąć wobec osoby chorej psychicznie, żyjącej we własnym, częściowo urojonym świecie z przekonaniem, że oczywiście jest zdrowa i w pełni samodzielna. W tych okolicznościach trzeba się zgodzić z Autorką kasacji, że w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji uczestnik nie mógł powołać dowodów zawnioskowanych następnie na rozprawie apelacyjnej oraz, że odmowa ich dopuszczenia przez Sąd Apelacyjny, jedynie z uwagi na spóźnienie, w okolicznościach niniejszej sprawy musi być poczytana zaskarżonemu orzeczeniu za uchybienie procesowe, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Wypada zauważyć, że wnioski dowodowe uczestnika nie spotkały się z opozycją Prokuratora, który - nota bene - także popierał apelację skarżącego.

Z przedstawionych względów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji (art. 398[15] § 1 kpc).

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Uchwała Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 17 czerwca 2005 r.

III CZP 26/2005

Sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę w każdym stanie sprawy nieważność czynności prawnej (art. 58 § 1 kc), jednak tylko na podstawie materiału zgromadzonego zgodnie z regułami wskazanymi w art. 479[12] § 1 i art. 381 kpc.

Uzasadnienie

Przedstawione przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie do rozstrzygnięcia na podstawie art. 390 § 1 kpc zagadnienie prawne powstało na tle przepisów dotyczących reguł przedstawiania w sprawie gospodarczej materiału procesowego w sądach pierwszej instancji i drugiej instancji (art. 479[12] § 1 i art. 381 kpc). Sąd Okręgowy rozpoznając apelację od wyroku oddalającego powództwo, powziął wątpliwość, czy reguły przyjęte w tych przepisach nie stoją na przeszkodzie uwzględnieniu przez sąd drugiej instancji nowych faktów i dowodów, powołanych po raz pierwszy przez powoda w apelacji, w sytuacji, gdy zmierzają one do wykazania nieważności oświadczenia woli o potraceniu przez pozwanego przysługującej mu wierzytelności z wierzytelnością powoda, dochodzoną w powództwie. Sąd Okręgowy podniósł, że wnioski dowodowe zgłoszone przez powoda w apelacji zmierzają do wykazania, że złożone przez pozwanego oświadczenie woli o potrąceniu wierzytelności jest bezwzględnie nieważne w rozumieniu art. 58 § 1 kc z powodu naruszenia art. 93 ust. 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. - Prawo bankowe (Tekst jednolity: Dz. U. 2002 r. Nr 72 poz. 665 ze zm.) w zw. z art. 505 pkt 4 kc oraz art. 80 § 1 ustawy z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (Tekst jednolity: Dz. U. 2002 r. Nr 110 poz. 968 ze zm.). Sąd ten zaznaczył, że zgromadzony w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji materiał nie pozwalał na rozważenie z urzędu ważności złożonego przez pozwanego oświadczenia o potrąceniu w aspekcie przytoczonym przez powoda w apelacji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Przedstawione do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne w istocie dotyka trzech kwestii, których Sąd Okręgowy wyraźnie od siebie nie oddzielił, a mianowicie: jakie znaczenie w sprawach gospodarczych ma prekluzja procesowa przewidziana w art. 479[12] § 1 kpc dla gromadzenia materiału procesowego pochodzącego od powoda, czy z punktu widzenia reguł prekluzji procesowej ma znaczenie okoliczność, że spóźnione twierdzenia i dowody na ich poparcie dotyczą ewentualnej nieważności czynności prawnej, zwłaszcza, że nieważność taką sąd bierze pod uwagę z urzędu w każdym stanie sprawy, wreszcie, jakie są relacje między regulacją art. 479[12] § 1 kpc a unormowaniem przyjętym w art. 381 kpc.

Przepis art. 479[12] § 1 kpc jest przejawem systemu prekluzji, który obok systemu dyskrecjonalnej władzy sędziego służy realizacji zasady koncentracji materiału procesowego. Charakteryzuje się tym, że prawo procesowe nakłada na strony ciężar podania sądowi znanych im faktów, dowodów i zarzutów w określonym terminie pod rygorem utraty prawa ich późniejszego powoływania. Niepowołane w terminie fakty, dowody lub zarzuty podlegają prekluzji. Do rygorów systemu prekluzyjnego należy także wymaganie, aby strony podały od razu wszystkie znane im fakty, dowody lub zarzuty - choćby nawet w postaci twierdzeń lub zarzutów ewentualnych, a więc przytoczonych tylko na wypadek, gdyby zarzuty zgłoszone w pierwszej kolejności nie zostały uwzględnione. System prekluzji ze względu na surowe konsekwencje jego działania uzupełniony jest elementami dyskrecjonalnej władzy sędziego, pozwalającej na przyjęcie i rozpoznanie spóźnionych twierdzeń o faktach, a także wniosków dowodowych i zarzutów, jeżeli strona nie mogła przedstawić ich wcześniej albo potrzeba ich przedstawienia powstała później. System prekluzji oraz dyskrecjonalnej władzy sędziego znajduje urzeczywistnienie zwłaszcza w tych sprawach, które ze względu na swój charakter wymagają podwyższonej sprawności postępowania, a także w sprawach, w których strony reprezentowane są przez zawodowych pełnomocników (art. 479[12] § 1, art. 479[14] § 2, art. 495 § 3, art. 505[5], art. 207 § 3 kpc). System ten - jak trafnie zauważył Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 17 lutego 2004 r. III CZP 115/2003 (OSNC 2005/5 poz. 77) - nie ogranicza dojścia do prawdy oraz prawa stron do obrony. W sposób wprawdzie rygorystyczny, ale uzasadniony istotą i celami procesu sądowego, określa on jedynie ramy czasowe, w których pozwany powinien przedstawić wszystkie środki obrony. W uchwale tej Sąd Najwyższy zaznaczył, że wynikająca z systemu prekluzji utrata prawa powoływania twierdzeń, zarzutów i dowodów następuje "bez względu na ich znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy". Zdaniem Sądu Najwyższego w składzie rozstrzygającym przedstawione zagadnienie, stanowisko to - w odniesieniu do zarzutów, które mogą mieć charakter zarówno formalny jak i merytoryczny - należy rozumieć w ten sposób, że art. 479[12] § 1 kpc ma na względzie zarzuty co do okoliczności, których sąd nie bierze pod uwagę z urzędu, a dla których żaden inny przepis nie określa terminu końcowego ich podniesienia. Innymi słowy przepis art. 479[12] § 1 kpc nie dotyczy sytuacji, w której zarzut miałby odnosić się do okoliczności, którą sąd i tak bierze pod uwagę z urzędu. Sytuacja taka ma miejsce w odniesieniu do nieważności czynności prawnej, której cechą jest między innymi to, że sąd bierze ją pod uwagę z urzędu w każdym stanie sprawy. Należy jednak z całą mocą podkreślić, że powód powołując się na nieważność czynności prawnej może przytoczyć jedynie te okoliczności faktyczne i przedstawić te wnioski dowodowe, które zgłosił zgodnie z założeniami systemu prekluzji, a którego wyrazem jest art. 479[12] § 1 kpc. W prezentowanym stanowisku odnaleźć można analogię z poglądami, które legły u podstaw uchwały Sądu Najwyższego z dnia 4 czerwca 2004 r. III CZP 28/2004, zgodnie z którą w postępowaniu w sprawach gospodarczych powództwo wzajemne może być wytoczone w terminie określonym w art. 204 § 1 kpc, nie można go jednak skutecznie oprzeć na twierdzeniach, zarzutach i dowodach, które uległy prekluzji na podstawie art. 479[14] § 2 kpc (OSNC 2005/4 poz. 63), a także wyroku z dnia 19 stycznia 2005 r. I CK 410/2004, w którym Sąd Najwyższy stwierdził, że w postępowaniu w sprawach gospodarczych niepowołanie w odpowiedzi na pozew zarzutów i twierdzeń mających znaczenie dla oceny legitymacji czynnej, pozbawia pozwanego prawa zgłaszania w tym zakresie zarzutów w toku postępowania (Biuletyn Sądu Najwyższego 2005/4).

Wskazując na relacje zachodzące między art. 479[12] § 1 kpc, a art. 381 kpc przede wszystkim zauważyć należy - co jak wynika z treści przedstawionego zagadnienia prawnego uszło uwadze Sądu Okręgowego - że art. 381 kpc nie jest objęty systemem prekluzji, lecz jest przejawem systemu dyskrecjonalnej władzy sędziego. Przepis art. 479[12] § 1 kpc obowiązuje w sprawach gospodarczych w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, natomiast art. 381 kpc dotyczy tzw. nowości w postępowaniu apelacyjnym. Z przepisu tego wynika, że sąd rozpoznający apelację może pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania wynikła później. Należy zauważyć, że art. 381 kpc dotyczy jedynie twierdzeń faktycznych, nie zaś twierdzeń dotyczących prawnego znaczenia faktów, już wcześniej powołanych lub wynikających z materiału dowodowego zebranego w sprawie (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 20 maja 1936 r. C I 2534/35 Zb. Orz. 1937/IV poz. 134 - było wydane na tle art. 404 kpc z 1930 r.). Rozwijając myśl zawartą w tym orzeczeniu stwierdzić należy, że podnoszenie po raz pierwszy w postępowaniu apelacyjnym zarzutów merytorycznych opartych na pewnym stanie faktycznym dopuszczalne jest o tyle, o ile ich uzasadnienie mieści się w granicach stanu faktycznego ustalonego w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji lub może być oparte na nowych faktach i dowodach dopuszczalnych w postępowaniu przed sądem apelacyjnym. Jako przykład wskazać należy zarzut przedawnienia, który opiera się na określonym stanie faktycznym i jest z nim związany. Na gruncie art. 381 kpc przyjąć należy, że jeżeli materiał faktyczny i dowodowy został zgromadzony w sposób wyczerpujący, a zarzutu przedawnienia strona nie podniosła przed sądem pierwszej instancji, to nie ma żadnych przeszkód do zgłoszenia tego zarzutu dopiero w postępowaniu apelacyjnym. Zagadnienie to zupełnie inaczej zostanie ocenione w sytuacji, gdy materiał zebrany w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji nie jest pełny i strona występująca z zarzutem przedawnienia popiera go nowymi faktami i dowodami. Uwzględnienie tego zarzutu będzie wówczas uzależnione od dopuszczalności nowych faktów i dowodów w postępowaniu apelacyjnym.

Wzajemna korelacja 479[12] § 1 i art. 381 kpc wywołuje ten skutek, że sąd w postępowaniu apelacyjnym, rozpatrując kwestię, czy dopuścić nowe fakty i dowody, niepowołane w sądzie pierwszej instancji, musi respektować skutki działania art. 479[12] § 1 kpc w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Innymi słowy w postępowaniu przed sądem drugiej instancji w odniesieniu jedynie do faktów i dowodów które nie uległy prekluzji na podstawie art. 479[12] § 1 kpc sąd drugiej instancji może stosować art. 381 kpc. Reguły te mają zastosowanie do sytuacji, w której przed sądem drugiej instancji staje kwestia oceny nieważności czynności prawnej. Oznacza to, że jeżeli powód podnosi w apelacji na rzecz tezy, że czynność prawna jest dotknięta nieważnością, nowe fakty i dowody, których nie powołał w pierwszej instancji, to sąd drugiej instancji nie może uwzględnić takich faktów i dowodów, które uległy prekluzji na podstawie art. 479[12] § 1 kpc. Stosowanie uprawnienia przewidzianego w art. 381 kpc wchodzi zatem w rachubę tylko co do faktów i dowodów, które nie uległy takiej prekluzji w pierwszej instancji.

Z przedstawionych względów należało podjąć uchwałę stwierdzającą, że sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę w każdym stanie sprawy nieważność czynności prawnej (art. 58 § 1 kc), jednak tylko na podstawie materiału zgromadzonego zgodnie z regułami wskazanymi w art. 479[12] § 1 i art. 381 kpc (art. 390 § 1 kpc).

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 28 kwietnia 2005 r.

I PK 220/2004

Sąd drugiej instancji nie miał obowiązku domagać się od strony pozwanej dokumentacji dotyczącej prowadzonej przez powoda windykacji, jeżeli pozostałe dowody wykazały, że dokumentacja taka w rzeczywistości nie istniała. To na powodzie, zgodnie z art. 6 kc ciążył obowiązek wykazania, iż rzeczywiście przeprowadził on skuteczne windykacje, z których wywodzi prawo do dodatku.

Uzasadnienie

Powód - Jarosław B. pozwem z dnia 28 kwietnia 2003 r. skierowanym przeciwko RE - GZE Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w likwidacji w K. wniósł o zasądzenie od pozwanego kwoty 17.000,00 zł tytułem wynagrodzenia za okres od maja 2000 r. do maja 2002 r. W uzasadnieniu pozwu powód podał, że był pracownikiem pozwanego w okresie od 1 stycznia 1995 r. do 15 maja 2002 r. Powód zajmował się windykacją należności na rzecz pozwanego i nagradzany był według stawek akordowych.

Wyrokiem z dnia 22 października 2003 r. Sąd Rejonowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w K. oddalił powództwo, uznając, że pomimo decyzji pozwanego o przyznaniu (uchwała zarządu pozwanego z dnia 29 września 1999 r.) dodatku dla pracowników zajmujących się windykacją w wysokości 1% kwoty wyegzekwowanych przez nich należności i określeniu (w protokole z posiedzenia zarządu), że przez skuteczność windykacji rozumie się bezpośrednią windykację zadłużenia za energię elektryczną klienta za pokwitowaniem (na bloczek), przyjąć należy, że powodowi jednak nie przysługuje wyżej wymieniony dodatek. Podkreślił, iż niekwestionowane jest, że powód w karcie pracy nie wpisywał "S", co oznaczało "egzekucję skuteczną" i nie przyjmował należności za pokwitowaniem na bloczek, gdyż takiego bloczka nie posiadał. Dlatego też w ocenie Sądu powód nie może domagać się wypłacenia dodatku za prowadzenie egzekucji skutecznej, gdyż takiej egzekucji nie prowadził.

Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w K. wyrokiem z dnia 21 maja 2004 r. uwzględnił apelację powoda tylko w części, stwierdzając, że zgodnie z art. 9 kp protokół z posiedzenia zarządu, na którym podjęto uchwałę o wynagradzaniu za skuteczną egzekucję, nie może być zakwalifikowany jako źródło prawa pracy. Zawiera on jedynie określenie interpretacji zasad wynagrodzenia przyznanych w uchwale zarządu. Jako taki nie stanowi on zatem źródła prawa pracy, a co za tym idzie, nie może on być podstawą określenia wzajemnych praw i obowiązków stron stosunku pracy. Z tego względu niezastosowanie się przez pracownika do powyższej instrukcji nie może skutkować automatyczną odmową przyznania mu wynagrodzenia przyznanego uchwałą zarządu pozwanej. Ze względu na to, że powód w trakcie procesu zdołał jedynie wykazać, iż w miesiącu maju 2000 r. wykonał czynności windykacyjne, które mogły być podstawą przyznania dodatku, Sąd uznał za uzasadnione roszczenie o zapłatę za miesiąc maj 2000 r. w kwocie wyliczonej przez powoda, tj. 726,63 zł.

W kasacji powód podniósł, że zgłaszał już na etapie postępowania przed Sądem pierwszej instancji wniosek dowodowy zmierzający wprost do wykazania wyżej wymienionych okoliczności, a Sąd pierwszej instancji, nie uznając zasadności roszczenia co do zasady, nie przeprowadził tego dowodu, natomiast Sąd drugiej instancji, zmieniając wyrok Sądu pierwszej instancji i co do zasady uznając zasadność roszczeń powoda, pominął ten wniosek, co naruszyło przepisy art. 382 kpc w związku z art. 217 § 2 i 381 kpc, a nadto art. 379 pkt 5 kpc i miało istotny wpływ na wynik sprawy.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja okazała się nieuzasadniona. W szczególności bezzasadny jest zarzut nieważności postępowania, którą to okoliczność Sąd Najwyższy zobowiązany jest, zgodnie z art. 393[11] § 1(1) kpc wziąć pod uwagę z urzędu. Nie stanowi bowiem pozbawienia strony możności obrony jej praw dokonana przez Sąd drugiej instancji ocena przeprowadzonych w sprawie dowodów, nawet gdyby okazała się błędna (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 2003 r. II CKN 1444/2000). Zarzut wadliwej oceny dowodów można rozważać co najwyżej w płaszczyźnie zarzutu naruszenia art. 233 § 1 kpc, nie zaś nieważności postępowania, zarzutu naruszenia tego przepisu kasacja natomiast nie wskazuje. Zarzut naruszenia przepisu art. 217 § 2 kpc jest także chybiony, ponieważ granicę obowiązku prowadzenia przez sąd postępowania dowodowego wyznacza ocena, czy dostatecznie wyjaśniono sporne okoliczności sprawy. Sporną okolicznością w przedmiotowej sprawie było ustalenie, czy powód nabył prawo do dodatkowego wynagrodzenia wprowadzonego przez pracodawcę "za skuteczność" polegającą na otrzymaniu przez elektromontera obsługi klientów (takie stanowisko zajmował powód) wpłaty od zadłużonego klienta. Wbrew twierdzeniom kasacji, Sąd pierwszej instancji zgodnie z wnioskiem zgłoszonym w pozwie wezwał stronę pozwaną do wyliczenia kwot wpłaconych przez zadłużonych odbiorców wskutek windykacji prowadzonej przez powoda. W piśmie procesowym (k. 25a.s.) strona pozwana wyjaśniła, że w świetle postanowień uchwały zarządu spółki z dnia 29 września 1999 r. (pkt 5 protokołu (...)) "przez skuteczność windykacji rozumie się bezpośrednią windykację zadłużenia za energię elektryczną od klienta za pokwitowaniem (na bloczek). Powyższe winno być odnotowane przez elektromontera w dziennej karcie pracy z podaniem numeru klienta, kwoty zwindykowanego zadłużenia oraz numeru pokwitowania". Tymczasem powód - w przeciwieństwie do innego elektromontera Krzysztofa C. - nie udokumentował skutecznej windykacji i strona pozwana zakwestionowała sposób wyliczenia przez powoda wartości przedmiotu sporu, gdyż niewiadome jest, w oparciu o jakie kryteria kwota podana przez powoda została wyliczona; powód tylko odnośnie miesiąca maja 2000 r. przedstawił zestawienie kwot windykowanych i wyliczył premię na kwotę 726,63 zł. Sąd pierwszej instancji na okoliczność wynagrodzenia i rozliczania elektromonterów przesłuchał świadków P., C., P., W., a także w charakterze strony powoda. Powód, działający z profesjonalnym pełnomocnikiem, zadawał świadkom szczegółowe pytania. W oparciu o przeprowadzone dowody Sąd pierwszej instancji ustalił, że po wprowadzeniu przez stronę pozwaną tzw. dodatku za skuteczność był on wypłacany jedynie tym pracownikom, którym klienci wpłacali należność za pokwitowaniem "na bloczek" i z adnotacją w karcie pracy "S" lub "egzekucja skuteczna". Apelacja powoda ograniczona była do zarzutów naruszenia prawa materialnego i nie zawierała żadnych wniosków dowodowych, natomiast Sąd drugiej instancji uznał dokonaną przez Sąd Rejonowy ocenę dowodów za odpowiadającą granicom zakreślonym przepisem art. 233 § 1 kpc. Dostrzegł przy tym, iż uwadze Sądu pierwszej instancji uszło, iż powód tylko za miesiąc maj 2000 r. wykazał swoje prawo do dodatku za skuteczność w kwocie 726,63 zł i w tym zakresie skorygował rozstrzygnięcie Sądu pierwszej instancji. Słusznie przy tym Sąd Okręgowy zauważył, że to na powodzie, zgodnie z art. 6 kc ciążył obowiązek wykazania, iż rzeczywiście przeprowadził on skuteczne windykacje, z których wywodzi prawo do dodatku. Stanowisko takie zasługuje na akceptację Sądu Najwyższego. Dlatego też Sąd drugiej instancji nie miał obowiązku domagać się od strony pozwanej dokumentacji dotyczącej prowadzonej przez powoda windykacji, jeżeli - jak to w sposób oczywisty wykazały pozostałe dowody - dokumentacja taka dotycząca powoda w rzeczywistości nie istniała. Nie naruszył zatem Sąd drugiej instancji przepisu art. 381 kpc i zauważając pominięcie przez Sąd pierwszej instancji dokumentowania przez powoda we właściwy sposób prawa do dodatku za maj 2000 r., zgodnie z art. 382 kpc stosownie zaskarżony wyrok skorygował.

Z powyższych motywów Sąd Najwyższy nie znalazł usprawiedliwionych podstaw do uwzględnienia kasacji i w oparciu o art. 393[12] kpc orzekł jak w sentencji wyroku.

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 18 marca 2005 r.

II CK 526/2004

Polski Związek Działkowców, któremu oddano w nieodpłatne użytkowanie grunty stanowiące własność Skarbu Państwa lub gminy, może - zgodnie z art. 12[1] ust. 1 ustawy z dnia 6 maja 1981 r. o pracowniczych ogrodach działkowych (Tekst jednolity: Dz. U. 1996 r. Nr 85 poz. 390 ze zm.) - przenieść na osobę fizyczną będącą członkiem Związku uprawnienie do wykonywania użytkowania. Osoba ta jest posiadaczem zależnym w zakresie prawa przysługującego Związkowi.

Uzasadnienie

Powódka domagała się nakazania Polskiemu Związkowi Działkowców wydania jej nieruchomości położonej w P., o powierzchni 5,8675 ha.

Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 9 lipca 2002 r. nakazał pozwanemu, aby wydał powódce tę nieruchomość za jednoczesną zapłatą na rzecz pozwanego kwoty 934.088 zł. Rozstrzygnięcie to zapadło przy następujących ustaleniach faktycznych.

Przedmiotowa nieruchomość do 1968 r. stanowiła współwłasność Marianny B., Gracjana B., Stefana B. i Barbary B. Decyzją z dnia 26 lipca 1968 r. Prezydium Rady Narodowej P. orzekło o wywłaszczeniu tej nieruchomości za odszkodowaniem, z przeznaczeniem pod pracownicze ogrody działkowe. Następnie decyzją z dnia 12 sierpnia 1970 r. teren o powierzchni 8,20 ha, w którego skład wchodziła sporna nieruchomość, przekazano w użytkowanie Polskiemu Związkowi Działkowców. Utworzono na tym terenie Pracowniczy Ogród Działkowy im. L. w P. Powstały ogrody działkowe, przydzielone poszczególnym członkom Polskiego Związku Działkowców, zbudowano także budynek administracyjno - socjalny, studnię głębinową, hydrofornię, sieć wodociągową i elektryczną, ogrodzenia, drogi i chodniki.

Prezes Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast decyzją z dnia 31 lipca 1997 r. stwierdził nieważność decyzji wywłaszczeniowej. Po rozpoznaniu odwołania Prezes Urzędu utrzymał ją w mocy, a Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Związku Działkowców. Także rewizja nadzwyczajna(1) Ministra Sprawiedliwości wniesiona od tego wyroku została oddalona przez Sąd Najwyższy. Powódka nabyła sporną nieruchomość od poprzednich właścicieli i uzyskała wpis prawa własności w księdze wieczystej. Ustalono, że pozwany zbudował na spornej nieruchomości budynek administracyjno - biurowy, który zwiększył wartość nieruchomości o kwotę 869.000 zł. Wartość nieruchomości zwiększyła też studnia głębinowa i urządzenia hydroforni. Wartość tych nakładów, po uwzględnieniu amortyzacji wyniosła odpowiednio: studni głębinowej - 56.042 zł, a hydroforni - 8.686,45 zł. Łączna wartość nakładów wynosi kwotę 934.088,45 zł.

Uwzględniając powództwo Sąd Okręgowy wskazał, że powódce jako właścicielce nieruchomości służy roszczenie windykacyjne, pozwany nie ma natomiast skutecznego uprawnienia do władania nieruchomością. Przyjął też legitymację bierną w procesie Polskiego Związku Działkowców, który władał nieruchomością uzyskaną od Skarbu Państwa na cele utworzenia ogrodów działkowych. Prawa członków Związku do użytkowanych działek są pochodne. Za skuteczne uznał zarzut zatrzymania, skoro pozwany do dnia 22 września 1997 r. (data wydania ostatecznej decyzji stwierdzającej nieważność decyzji wywłaszczeniowej) był posiadaczem zależnym w dobrej wierze. W ramach tego uprawnienia pozwanemu służy roszczenie o zwrot nakładów zwiększających wartość nieruchomości, tj. budynku administracyjnego, studni głębinowej i hydroforni. Ich wartość ustalono na podstawie opinii biegłych.

Wyrokiem z dnia 17 marca 2004 r. Sąd Apelacyjny oddalił apelację obu stron, podzielając pogląd, że Polski Związek Działkowców sprawuje zwierzchnie władztwo nad pracowniczym ogrodem działkowym jako zorganizowaną całością, a władanie członków Związku poszczególnymi działkami pracowniczymi ma charakter pochodny. Pozwany jako posiadacz zależny nieruchomości nie utracił tego posiadania przez oddanie poszczególnych działek w posiadanie działkowcom. Wskazano, że zarzut jakoby część nieruchomości była w posiadaniu Zarządu Dróg Miejskich i spółki "E.", został pominięty na podstawie art. 381 kpc. Sąd Apelacyjny podniósł też, że stwierdzenie nieważności decyzji wywłaszczeniowej wywołuje skutki ex tunc, co oznacza, iż pozwany nigdy nie stał się użytkownikiem spornej nieruchomości w rozumieniu przepisów o pracowniczych ogrodach działkowych. Podniesiono, że nawet jeśli powódka jest tylko współwłaścicielem nieruchomości w 3/4 części (1/4 przypada Skarbowi Państwa), co podniesiono dopiero w postępowaniu apelacyjnym, nie podważa legitymacji czynnej powódki, gdyż realizuje ona czynności zachowawcze, a współwłaściciel dysponujący udziałem 1/4 nie wniósł sprzeciwu. W tych okolicznościach roszczenie windykacyjne powódki jest uzasadnione. Oddalono także w całości apelację powódki, podzielając ocenę dokonaną przez Sąd Okręgowy dotyczącą uwzględnienia prawa zatrzymania.

Polski Związek Działkowców wniósł kasację dotyczącą części wyroku Sądu Apelacyjnego oddalającej jego apelację i zarzucił naruszenie przepisów postępowania tj. art. 233 § 1 w związku z art. 391 § 1, art. 382, 381, 231, 328 § 2, art. 224 § 1, art. 316 § 2 oraz art. 177 § 1 pkt 3 kpc, co miało istotny wpływ na wynik sprawy, a ponadto naruszenie art. 222 § 1 kc w związku z art. 12[1] ust. 1 i art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 6 maja 1981 r. o pracowniczych ogrodach działkowych (Tekst jednolity: Dz. U. 1996 r. Nr 85 poz. 390 ze zm.) oraz art. 32 ust. 1 i art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wskazując na te zarzuty, pozwany domagał się uchylenia wyroku w części oddalającej jego apelację i przekazania sprawy w tym zakresie Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Podstawową kwestią prawną, która wymaga rozstrzygnięcia jest określenie uprawnień do spornej nieruchomości pozwanego Polskiego Związku Działkowców oraz osób fizycznych - członków tego Związku, którym przydzielono tzw. ogrody działkowe i wiążący się z tym problem ich legitymacji biernej w procesie windykacyjnym. W sprawie jest poza sporem, że nieruchomość była przedmiotem wywłaszczenia w 1968 r. na rzecz Skarbu Państwa oraz nie jest kwestionowane ustalenie, iż decyzją z dnia 12 sierpnia 1970 r. oddano w użytkowanie Polskiemu Związkowi Działkowców obszar o powierzchni 8,20 ha, obejmujący także tę nieruchomość. Decyzja ta została wydana jeszcze pod rządem ustawy(2) z dnia 9 marca 1949 r. o pracowniczych ogrodach działkowych (Dz. U. 1949 r. Nr 18 poz. 117), którą zastąpiła obowiązująca obecnie ustawa z dnia 6 maja 1981 r. o pracowniczych ogrodach działkowych (Tekst jednolity: Dz. U. 1997 r. Nr 85 poz. 390 ze zm. - dalej: "upod"). Przepisy tej ustawy są jednak miarodajne dla oceny uprawnień do spornej nieruchomości, zarówno Polskiego Związku Działkowców, jak i członków tego Związku korzystających z tzw. ogrodów pracowniczych. Wniosek ten uzasadnia treść przepisów wprowadzających, przejściowych i końcowych (art. 32-36 upod).

Zgodnie z art. 8 ust. 1 upod, grunty stanowiące własność Skarbu Państwa lub gminy, przeznaczone w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego pod pracownicze ogrody działkowe, przekazuje się nieodpłatnie w użytkowanie Polskiemu Związkowi Działkowców, natomiast art. 8 ust. 2 upod przewiduje, że grunty te mogą być oddawane nieodpłatnie Polskiemu Związkowi Działkowców w użytkowanie wieczyste na zasadach określonych w ustawie(3) z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Tekst jednolity: Dz. U. 2000 r. Nr 46 poz. 543 ze zm.). Polski Związek Działkowców jest więc użytkownikiem, a w pewnych wypadkach użytkownikiem wieczystym gruntów przeznaczonych w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego pod pracownicze ogrody działkowe.

Na podstawie art. 12[1] ust. 1 upod, Polski Związek Działkowców ustanawia na rzecz osób fizycznych prawo użytkowania, a w określonych w ust. 2 przypadkach może być zawarta z użytkownikiem umowa w formie aktu notarialnego. Istnieją zatem dwa stosunki zależności - pomiędzy właścicielem gruntu, Skarbem Państwa lub gminą a Polskim Związkiem Działkowców oraz pomiędzy Polskim Związkiem Działkowców a poszczególnymi działkowcami. Charakter uprawnień służących Polskiemu Związkowi Działkowców w stosunku do gruntów, którymi włada nie budzi wątpliwości, Związkowi służy bowiem albo użytkowanie wieczyste albo ograniczone prawo rzeczowe w postaci użytkowania. Rodzaj prawa przysługującego w konkretnym przypadku Polskiemu Związkowi Działkowców rzutuje w pewien sposób na pozycje prawną działkowca. Nie zmienia to jednak cywilnoprawnego charakteru uprawnień do konkretnej działki.

Rozważenia wymaga więź prawna łącząca członka Związku z Polskim Związkiem Działkowców w kontekście jego uprawnienia do korzystania z pracowniczego ogrodu działkowego. Zależnie od charakteru praw służących Polskiemu Związkowi Działkowców do gruntu wyróżnić można dwie sytuacje. W pierwszej Polski Związek Działkowców jako użytkownik wieczysty ustanawia na rzecz działkowca użytkowanie, zgodnie z art. 12[1] ust. 2 upod, a działkowcowi służy wówczas ograniczone prawo rzeczowe w postaci prawa użytkowania wydzielonej fizycznie i przyznanej mu działki. Prawo to obciąża całą nieruchomość, a jego wykonywanie ograniczone jest do użytkowania wydzielonej fizycznie działki. Uprawnienia użytkownika względem przedmiotu użytkowania kształtowane są przez przepisy Kodeksu cywilnego. Prawo to ma charakter niezbywalny, związane jest ściśle z osobą, na rzecz której zostało ustanowione i jeżeli nie postanowiono inaczej, wygasa wraz ze śmiercią uprawnionego. Podlega również ujawnieniu w księdze wieczystej.

W drugiej sytuacji, w której Polskiemu Związkowi Działkowców przysługuje jedynie prawo podmiotowe użytkowania na gruntach stanowiących własność Skarbu Państwa lub gminy, powstaje pytanie, jaki zespół uprawnień i o jakim charakterze przysługuje działkowcowi. Służące Polskiemu Związkowi Działkowców prawo użytkowania jest wprawdzie ograniczonym prawem rzeczowym, ma ono jednak charakter niezbywalny. Oznacza to, że użytkownik (Polski Związek Działkowców) nie może go przekazać innej osobie, nie budzi jednak wątpliwości i jest powszechnie przyjęte, tak w doktrynie, jak i w orzecznictwie, że niezbywalność prawa podmiotowego, jakim jest użytkowanie, nie stoi na przeszkodzie przeniesieniu na osobę trzecią uprawnienia do wykonywania użytkowania. Należy zatem uznać, że przez przydział działki dochodzi do przekazania na rzecz działkowca uprawnienia do wykonywania użytkowania przydzielonej mu działki, inaczej mówiąc, do jej eksploatacji.

Przypomnieć należy, że przyznane Polskiemu Związkowi Działkowców prawo użytkowania ma służyć wypełnianiu przez ten podmiot jego zadań statutowych, nie może on zatem przekazać tego prawa podmiotowego w całości innemu podmiotowi. Ustanawiając na rzecz działkowca tzw. użytkowanie działki, Polski Związek Działkowców, wypełniając swoje zadanie statutowe, w istocie przekazuje uprawnienie do wykonywania użytkowania określonej i fizycznie wyodrębnionej części nieruchomości w postaci działki pracowniczej. Uprawnienie to ma określoną wartość majątkową i jest uprawnieniem o charakterze cywilnoprawnym.

Na treść tego prawa składa się możność korzystania z działki, pobieranie pożytków, czynienie nakładów itp., istotne jest jednak, jak zakwalifikować uprawnienie działkowca do części nieruchomości gruntowej, z której korzysta wykonując przysługujące Polskiemu Związkowi Działkowców ograniczone prawo rzeczowe w postaci użytkowania. W szczególności chodzi o odpowiedź na pytanie, czy jest on posiadaczem zależnym czy dzierżycielem. Przyjmuje się, że różnica pomiędzy posiadaczem zależnym a dzierżycielem polega na świadomości i woli tych dwóch osób. O ile bowiem posiadacz zależny włada nieruchomością w swoim imieniu i na podstawie innego niż własność prawa, z którym łączy się władztwo nad cudzą rzeczą, o tyle dzierżyciel włada faktycznie rzeczą za kogoś innego i dla kogoś innego (art. 338 kc; animus possidendi pro aliena).

Odnosząc te uwagi do osoby korzystającej z pracowniczego ogrodu działkowego należy stwierdzić jednoznacznie, że włada ona pracowniczym ogrodem działkowym dla siebie, a nie dla kogoś innego. Jest to oczywiste, a tym samym nie sposób uznać takiej osoby za dzierżyciela. Jest ona niewątpliwie posiadaczem zależnym, który włada wydzieloną fizycznie częścią nieruchomości, wykonując uprawnienia użytkownika, którym jest Polski Związek Działkowców. Nie ma przeszkód, aby posiadacz zależny (Polski Związek Działkowców) oddał rzecz w dalsze posiadania zależne (działkowcom). Tak przyjął Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 19 listopada 1993 r. II CRN 130/99 (niepubl.). Trzeba też zgodzić się z poglądem, że także w razie oddania rzeczy w dalsze posiadanie zależne, posiadacz zależny (pierwotny) nie traci posiadania. Należy przy tym zauważyć, że zarówno Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wyroku z dnia 14 września 1999 r. K. 14/98 (OTK ZU 1999/6 poz. 115), jak i Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 30 maja 1983 r. III CZP 21/83 (OSNCP 1983/12 poz. 191) uznali działkowicza za posiadacza zależnego działki, a Polski Związek Działkowców za posiadacza prawa. Jest to pogląd w pełni uzasadniony. Można więc stwierdzić, że Polski Związek Działkowców, któremu oddano w nieodpłatne użytkowanie grunty stanowiące własność Skarbu Państwa lub gminy, może, zgodnie z art. 12[1] ust. 1 upod, przenieść na osobę fizyczną będącą członkiem Związku uprawnienie do wykonywania użytkowania. Osoba ta jest posiadaczem zależnym w zakresie prawa przysługującego Związkowi.

Taka konstrukcja jest czytelna w świetle przepisów prawa cywilnego, w których precyzyjnie określono pojęcie posiadania, samoistnego posiadacza, posiadacza zależnego, dzierżyciela, ciągłości posiadania itp. Przepisom tym nie jest znane pojęcie "władztwa zwierzchniego" i "władztwa pochodnego", a brak nie tylko przekonywujących argumentów, lecz nie ma uzasadnionej potrzeby, aby na gruncie ustawy o pracowniczych ogrodach działkowych konstruować inne pojęcia i nadawać im inną treść.

Uznanie osoby fizycznej korzystającej z pracowniczego ogrodu działkowego za posiadacza zależnego rodzi określone konsekwencje w zakresie legitymacji biernej przy wytoczeniu powództwa windykacyjnego.

W myśl art. 222 § 1 kc, roszczenie windykacyjne przysługuje właścicielowi przeciwko osobie, która bez podstawy prawnej włada faktycznie jego rzeczą. Czynnie legitymowany jest więc tu wyłącznie właściciel, a biernie wyłącznie ten, kto bez podstawy prawnej faktycznie włada jego rzeczą, a zatem - w zależności od okoliczności konkretnego przypadku - posiadacz samoistny rzeczy lub posiadacz zależny rzeczy albo jej dzierżyciel. W rezultacie, jeżeli niemający tytułu prawnego posiadacz samoistny oddał rzecz (nadal zachowując swój status posiadacza samoistnego - art. 337 kc) w faktyczne władanie posiadaczowi zależnemu, roszczenie windykacyjne przysługuje właścicielowi wobec posiadacza zależnego i - co należy podkreślić - tylko wobec niego. Zapatrywanie wyrażone w jednej z wypowiedzi piśmiennictwa, że jeżeli rzecz znajduje się w posiadaniu zależnym, to roszczenie windykacyjne powinno być skierowane przeciwko posiadaczowi zależnemu i posiadaczowi samoistnemu, gdyż z istoty takiego stosunku prawnego wynika, że wyrok ma dotyczyć wszystkich tych współuczestników (współuczestnictwo jednolite - art. 73 § 2 kpc), pozostaje w sprzeczności zarówno z art. 222 § 1 kc, jak i art. 73 § 2 kpc. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 31 marca 2004 r. II CK 102/2003 (niepubl.) oraz w wyroku z dnia 30 września 2004 r. IV CK 21/2004 Biuletyn Sądu Najwyższego 2005/2. Skład orzekający pogląd ten podziela.

Rozwijając tę myśl należy stwierdzić, że także wtedy, gdy posiadacz zależny oddał rzecz w dalsze posiadanie, to wyłącznie legitymowana w procesie windykacyjnym wszczętym przez właściciela jest osoba wykonująca dalsze posiadanie. Przemawia za tym kilka argumentów.

Po pierwsze, osoba wykonująca dalsze posiadanie wykonuje je dla siebie, a nie dla kogoś innego, czym różni się od dzierżyciela.

Po drugie, trafne jest stanowisko, że art. 337 kc znajduje odpowiednie zastosowanie w sytuacji, w której posiadacz zależny oddał rzecz w dalsze posiadanie zależne. Jeżeli bowiem posiadacz samoistny oddał rzecz w posiadanie zależne i przez to nie utracił posiadania, a mimo to nie jest biernie legitymowany w procesie windykacyjnym, bo wyłączną legitymację ma posiadacz zależny (który przecież rzeczą faktycznie włada), to odpowiednie zastosowanie art. 337 kc do posiadacza zależnego, który oddał rzecz w dalsze posiadanie, musi prowadzić do tych samych konsekwencji.

Po trzecie, nie można skutecznie podważać stwierdzenia, że osoba korzystająca z rzeczy jako dalszy posiadacz zależny, włada faktycznie tą rzeczą dla siebie i tylko ona spełnia wymagania z art. 222 § 1 kc, aby na żądanie właściciela wydała tę rzecz. Tego wymagania nie spełnia Polski Związek Działkowców w odniesieniu do tych części nieruchomości, które jako użytkownik (posiadacz zależny) oddał w dalsze posiadanie zależne. Polski Związek Działkowców, nie władając znaczną częścią spornej nieruchomości, którą oddał na pracownicze ogrody działkowe, nie będzie mógł zrealizować obowiązku wydania tej części nieruchomości powódce, gdyż tą częścią nieruchomości faktycznie nie włada. Także przymusowa realizacja takiego wyroku nie będzie możliwa.

Po czwarte, jeżeli Sąd Apelacyjny trafnie przyjął, że stwierdzenie nieważności decyzji o wywłaszczeniu wywołało skutki wsteczne, a więc Polski Związek Działkowców nie stał się użytkownikiem spornej nieruchomości, to decyzja o oddaniu Polskiemu Związkowi Działkowców spornej nieruchomości nie wywołała skutków w sferze prawa cywilnego, a w konsekwencji roszczenie windykacyjne musi być - także w tej sytuacji - skierowane przeciwko osobom, które faktycznie nieruchomością władają. Tego wymaga treść art. 222 § 1 kc.

Reasumując, legitymacja bierna w procesie windykacyjnym przysługuje tym osobom, które faktycznie sprawują władztwo nad nieruchomością: Polskiemu Związkowi Działkowiczów - w odniesieniu do tej części nieruchomości, która nie została oddana poszczególnym członkom Związku jako pracownicze ogrody działkowe, a na której Polski Związek Działkowców poczynił nakłady (budynek administracyjno-biurowy, studnia głębinowa, hydrofornia) oraz osobom, którym oddano w dalsze posiadanie zależne części spornej nieruchomości na urządzenie pracowniczych ogrodów działkowych - w odniesieniu do tych części nieruchomości. Każdej z tych osób przysługuje wyłączna legitymacja bierna w odniesieniu do tych części nieruchomości, którymi faktycznie włada. Na marginesie należy jedynie zauważyć, że wówczas, gdy posiadacz wykonuje posiadanie za pośrednictwem dzierżyciela, roszczenie windykacyjne może być skierowane wobec dzierżyciela lub wobec posiadacza.

Problem statusu prawnego osób korzystających z pracowniczych ogrodów działkowych w kontekście ich legitymacji biernej w procesie windykacyjnym, był już przedmiotem oceny Sądu Okręgowego. Sąd ten trafnie odmówił wnioskowi Związku o wezwanie do udziału w sprawie na podstawie art. 194 § 1 kpc osób korzystających z ogrodów pracowniczych, gdyż nie zostały spełnione przesłanki dopozwania przewidziane w tym przepisie. Trafnie wskazano też, że takie dopozwanie może nastąpić na podstawie art. 194 § 3 kpc, lecz legitymowaną do złożenia wniosku jest wyłącznie powódka. To stwierdzenie jest w pełni aktualne w kontekście uznania osób korzystających z pracowniczych ogrodów działkowych za posiadaczy zależnych. Rzeczą powódki będzie złożenie takiego wniosku. Zaniechanie złożenia wniosku spowoduje, że przedmiotem roszczenia windykacyjnego przeciwko Polskiemu Związkowi Działkowców może być jedynie ta część spornej nieruchomości, którą Związek faktycznie włada, a więc ta część, która nie została oddana w dalsze posiadanie zależne osobom korzystającym z pracowniczych ogrodów działkowych.

Zgodnie z art. 381 kpc, sąd drugiej instancji może pominąć fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Celem art. 381 kpc jest dążenie do koncentracji procesu i zachęcenia stron do przedstawienia całego materiału procesowego w pierwszej instancji oraz przyspieszenia postępowania apelacyjnego. Te względy muszą ustąpić w zestawieniu z zasadą procesu sprawiedliwego i opartego na wszechstronnym badaniu okoliczności sprawy. Skoro art. 381 kpc stanowi, że sąd apelacyjny może pominąć nowe fakty i dowody, to tym samym przyjmuje jako zasadę, iż nowe fakty i dowody są dopuszczalne, a tylko wyjątkowo wyłączone. Artykuł 381 kpc ma na względzie zapobieżenie przewlekania sprawy, nie może jednak stanowić przeszkody do wyjaśnienia okoliczności faktycznych koniecznych do prawidłowego rozstrzygnięcia sporu, do czego powinien zawsze dążyć sąd apelacyjny. W tym kontekście należy ocenić zarzut naruszenia przez Sąd Apelacyjny art. 381 kpc przez pominięcie dowodów wskazujących na to, że część spornej nieruchomości pozostaje w faktycznym władaniu Zarządu Dróg Miejskich i spółki "E.". Wprawdzie pozwany Związek powinien jednoznacznie, a nie pośrednio podnieść ten zarzut w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji, to jednak ze względu na to, że roszczenie windykacyjne może być uwzględnione jedynie wobec osoby faktycznie władającej nieruchomością lub jej częścią, podniesienie tego zarzutu wprost w postępowaniu apelacyjnym i wskazanie stosownych dowodów, powinno skłonić Sąd Apelacyjny - w ramach uznania, o którym mowa w art. 381 kpc - do uzupełnienia postępowania dowodowego. Wymagały tego okoliczności sprawy, a przede wszystkim konieczność prawidłowego rozstrzygnięcia sporu.

Pozostałe zarzuty podniesione w kasacji nie są uzasadnione. (...)

Z tych względów orzeczono, jak w sentencji (art. 393[13] kpc).

Procesy sądowe i windykacja

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl

sekretariat@matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 16 lutego 2005 r.

I UK 179/2004

Sąd Najwyższy w obecnym składzie podziela stanowisko przedstawione w wyroku z dnia 28 stycznia 2004 r. II UK 222/2003 (OSNP 2004/19 poz. 340), w którym Sąd Najwyższy stwierdził, że przy ocenie niezdolności do pracy warunkującej prawo do renty nie może być pomijane orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności.



W orzeczeniu powołano sprawy:
II UK 222/2003

Przewodniczący: Sędziowie SN Teresa Flemming-Kulesza.

Sędziowie SN: Zbigniew Hajn (sprawozdawca), Herbert Szurgacz.

Protokolant: Halina Kurek.

Sąd Najwyższy w sprawie z odwołania Ryszarda Z. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych Oddziałowi w K. o prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 16 lutego 2005 r., kasacji ubezpieczonego od wyroku Sądu Apelacyjnego w K. z dnia 24 lutego 2004 r., (...),

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w K. z pozostawieniem temu Sądowi orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Wyrokiem z 2 grudnia 2002 r. Sąd Okręgowy Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w K. oddalił odwołanie Ryszarda Z. od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Oddziału w K. z 23 lipca 2001 r., którą odmówiono wnioskodawcy prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy ze względu na uznanie go za osobę zdolną do pracy.

Sąd Okręgowy ustalił, że wnioskodawca pobierał rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy od 5 kwietnia 1997 r. do 31 maja 2001 r. Odwołujący się cierpi na określone schorzenia, które nie powodują jednak niezdolności do pracy. Ustalenie to Sąd oparł na opinii biegłych specjalistów: internisty - reumatologa i dermatologa, które uznał za wyczerpujące, wnikliwe i przekonujące. Dlatego Sąd uznał, że na podstawie art. 12 i 13 w związku z art. 57 oraz 107 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. 1998 r. Nr 162 poz. 1118 ze zm.) należało oddalić odwołanie.

Apelację od powyższego wyroku złożył wnioskodawca.

Sąd Apelacyjny apelację oddalił. Sąd uznał, że ustalenia Sądu Okręgowego w zakresie stanu zdrowia skarżącego i wpływu stwierdzonych schorzeń na zdolność do pracy są prawidłowe. Powołani zostali biegli odpowiednich do schorzeń specjalności i dysponowali oni właściwą dokumentacją lekarską. Opinie wykazały istnienie schorzeń, których nasilenie nie stanowi jednak podstawy do stwierdzenia u skarżącego niezdolności do pracy. Sąd Okręgowy przy rozpoznawaniu sprawy wziął pod uwagę właściwe przepisy definiujące niezdolność do pracy, uwzględnił kryteria oceny wynikające z art. 12 i 13 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a swoje stanowisko uzasadnił z powołaniem się na obowiązujące regulacje prawne. Definicję niezdolności do pracy zawiera art. 12 ustawy z 17 grudnia 1998 r., zgodnie z którym niezdolną do pracy w rozumieniu ustawy jest osoba, która całkowicie lub częściowo utraciła zdolność do pracy zarobkowej z powodu naruszenia sprawności organizmu i nie rokuje odzyskania zdolności do pracy po przekwalifikowaniu. Całkowicie niezdolną do pracy jest osoba, która utraciła zdolność do wykonywania jakiejkolwiek pracy, zaś częściowo niezdolną do pracy jest osoba, która w znacznym stopniu utraciła zdolność do pracy zgodnej z poziomem posiadanych kwalifikacji. Biorąc pod uwagę treść powołanych przepisów należy podzielić ocenę Sądu pierwszej instancji, że stwierdzone schorzenia nie ograniczają w istotny sposób możliwości podjęcia przez wnioskodawcę pracy zgodnej z kwalifikacjami. Sąd Okręgowy prawidłowo ocenił przedstawione opinie biegłych i uznał je za miarodajne w sprawie. Biegli wykazali też, na czym polega poprawa w stanie zdrowia badanego, która decyduje o uznaniu go za osobę zdolną do pracy. Wbrew zarzutom apelacji przeprowadzone postępowanie dowodowe, przedstawione aktualne wyniki badań i prawidłowo uzasadnione opinie biegłych lekarzy pozwalają na ustalenie braku podstaw do uznania skarżącego za niezdolnego do pracy. W rezultacie Sąd Apelacyjny stwierdził, że prawidłowe ustalenia Sądu pierwszej instancji, które podziela, wskazują, że wnioskodawca nie spełnia przesłanki w postaci istnienia niezdolności do pracy koniecznej do dalszego przysługiwania renty na podstawie art. 57 powołanej wyżej ustawy. Wobec tego, na podstawie art. 385 kpc orzekł, jak w sentencji wyroku.

W kasacji wnioskodawca zaskarżył wyrok Sądu Apelacyjnego w całości zarzucając mu naruszenie art. 217 § 2 kpc w związku z art. 227 kpc art. 380 i 386 § 4 kpc poprzez: (-) nieuwzględnienie zarzutu niewyjaśnienia wszystkich okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, a w szczególności; (-) nieuwzględnienie zarzutu bezzasadnego oddalenia przez Sąd pierwszej instancji wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego reumatologa na okoliczności ustalenia, czy wnioskodawca jest osobą zdolną do pracy; (-) nieuwzględnienie przez Sąd pierwszej instancji zarzutów złożonych do opinii biegłego reumatologa internisty, poprzez zaniechanie zażądania ustnego wyjaśnienia opinii złożonej na piśmie, względnie dodatkowej uzupełniającej opinii. Ponadto skarżący zarzucił wyrokowi Sądu Apelacyjnego naruszenie art. 381 kpc w związku z art. 328 § 2 kpc poprzez pominięcie dowodu z przedłożonego na rozprawie apelacyjnej orzeczenia z 4 lipca 2003 r. o stopniu niepełnosprawności, mimo, że potrzeba jego powołania powstała dopiero na etapie postępowania apelacyjnego, już po złożeniu pisemnej apelacji, albowiem wcześniej takim dowodem wnioskodawca nie dysponował. Sąd Apelacyjny nie wskazał w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku dlaczego dowód ten został pominięty. Skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku oraz wyroku Sądu pierwszej instancji i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania przy uwzględnieniu kosztów zastępstwa adwokackiego udzielonego wnioskodawcy z urzędu.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Trafny okazał się zarzut naruszenia art. 381 kpc. Przepis ten stanowi, że sąd drugiej instancji może pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Wnioskodawca podczas rozprawy apelacyjnej przedłożył do akt sprawy orzeczenie o stopniu niepełnosprawności z 4 lipca 2003 r., które z uwagi na datę wydania nie mogło być powołane w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Orzeczenie to stwierdzało, między innymi, że wnioskodawca został zaliczony do umiarkowanego stopnia niepełnosprawności na stałe, a orzeczony stopień niepełnosprawności ma charakter trwały. Nie zostało ono jednak w ogóle uwzględnione przez Sąd Apelacyjny. Sąd Najwyższy w obecnym składzie podziela stanowisko przedstawione w wyroku z dnia 28 stycznia 2004 r. II UK 222/2003 (OSNP 2004/19 poz. 340), w którym Sąd Najwyższy stwierdził, że przy ocenie niezdolności do pracy warunkującej prawo do renty nie może być pomijane orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. Oceny takiej zabrakło w rozpoznawanej sprawie.

Z powyższych względów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji na podstawie art. 393[13] § 1 kpc, a o kosztach postępowania kasacyjnego - na podstawie art. 108 § 2 kpc w związku z art. 393[19] kpc.

374085


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 9 lutego 2005 r.

II CK 413/2004

LexPolonica nr 373777

Gazeta Prawna 2005/29 str. 22

Rzeczpospolita 2005/34 str. C2

Artykuł 381 kpc pozwala sądowi drugiej instancji pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później.



W orzeczeniu powołano sprawy:
II CKN 1289/2000

Sędzia SN: Barbara Myszka (przewodniczący).

Sędziowie SN: Jan Górowski, Elżbieta Skowrońska-Bocian (sprawozdawca).

Protokolant: Maryla Czajkowska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Wydawnictwa (...) Spółki Akcyjnej w W. przeciwko Annie K. i Mieczysławowi K. o zapłatę i zaniechanie naruszeń praw, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 9 lutego 2005 r., kasacji pozwanych od wyroku Sądu Apelacyjnego w P. z dnia 28 stycznia 2004 r. (...),

oddala kasację i zasądza od pozwanych na rzecz powódki kwotę 5.400 zł (pięć tysięcy czterysta) tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Wydawnictwo (...) S.A. wystąpiło przeciwko Mieczysławowi i Annie małżonkom K. o ochronę autorskich praw majątkowych. Powódka, jako następca Wydawnictwa (...), powoływała się na swoje prawa do "Słownika języka polskiego" pod redakcją naukową prof. M. S., którego pierwsze wydanie ukazało się w latach 1978 - 1981. Wskazywała, że pozwani, wydając w należącym do nich "Wydawnictwie K." "Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny" pod redakcją prof. H. Z. (tomy I - VI), dokonali zapożyczeń naruszających prawa powódki.

Sąd Okręgowy w P. wyrokiem z dnia 12 sierpnia 1999 r. oddalił powództwo. Ustalił, na podstawie opinii biegłego, że "Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny" zapożycza ze "Słownika języka polskiego" strukturę haseł trudnych, definicje rzeczowników funkcjonujących w polszczyźnie ogólnej, definicje terminów naukowych i technicznych. Nie została natomiast zapożyczona siatka haseł. Nowe hasła w "Praktycznym słowniku współczesnej polszczyzny" stanowią 40% wszystkich haseł. Ustalono także, że o wtórności słownika decyduje kompozycja haseł trudnych, tzw. leksemów czyli takich haseł, przy redagowaniu których należy na podstawie użyć w tekstach wyodrębnić szereg znaczeń i podznaczeń. W tym zakresie "Słownik" wydany przez pozwanych "niewolniczo" trzyma się opisów zamieszczonych w "Słowniku języka polskiego". Opisy te w "Słowniku języka polskiego" nie są jednak elementami oryginalnymi, gdyż zostały zapożyczone ze "Słownika języka polskiego" pod redakcją prof. W.D. Za podstawę ustaleń Sąd Okręgowy przyjął pogląd biegłego, że definicja leksykograficzna nie jest postrzegana jako przejaw twórczości naukowej, lecz jako przejaw pracy technicznej.

Oddalając powództwo Sąd Okręgowy przyjął, że "Słownik języka polskiego" pod redakcją M.S. nie jest dziełem w rozumieniu art. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. 1994 r. Nr 24 poz. 83 ze zm.) i nie podlega ochronie. Apelacja strony powodowej została oddalona przez Sąd Apelacyjny w P. wyrokiem z dnia 26 kwietnia 2000 r. Sąd drugiej instancji nie podzielił stanowiska Sądu Okręgowego, że ochronie może podlegać jedynie słownik jako całość i wskazał, że ochronie takiej podlegają także dające się zidentyfikować oryginalne elementy cudzego utworu. Podzielił natomiast stanowisko, że nie nastąpiło naruszenie praw autorskich uznając, że "Słownik" pod redakcją M.S. nie był opracowaniem "Słownika" pod redakcją W.D., gdyż brak tu przesłanki twórczości.

W wyniku kasacji strony powodowej Sąd Najwyższy, wyrokiem z dnia 15 listopada 2000 r. II CKN 1289/2000 (OSNC 2004/3 poz. 44), uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi drugiej instancji do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia obszernie odniósł się do zagadnienia przedmiotu ochrony prawno-autorskiej. Wskazał, że ocena Sądu drugiej instancji, iż "Słownik języka polskiego" pod redakcją M.S. nie jest utworem w rozumieniu art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest co najmniej wątpliwa, podobnie jak arbitralne stwierdzenie, że nie jest to opracowanie w rozumieniu art. 2 wymienionej ustawy. Uznając, że opracowanie siatki haseł, sposób definiowania haseł oraz kompozycja haseł trudnych (leksemów) stanowią przejaw twórczej działalności w rozumieniu art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, przesądził, że "Słownik" pod redakcją prof. M.S. jest opracowaniem w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i podlega ochronie. Wreszcie wskazał, że skala formułowania w "Słowniku" wydawanym przez pozwanych identycznych definicji jak w "Słowniku" wydawanym przez stronę powodową, wskazuje jednoznacznie na przekroczenie granicy możliwości sformułowania identycznych definicji oraz że odnośnie kompozycji haseł trudnych (leksemów) stwierdzono "niewolnicze" naśladownictwo tych haseł zamieszczonych w "Słowniku" pod redakcją prof. M.S.

Po ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Apelacyjny w P. wyrokiem z dnia 28 stycznia 2004 r. zmienił wyrok Sądu Okręgowego w ten sposób, że zobowiązał pozwanych do zaniechania rozpowszechniania "Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny" tomów I-VI pod redakcją prof. H.Z., zasądził solidarnie od pozwanych kwotę 524.427 zł, oddalił powództwo i apelację w pozostałym zakresie oraz orzekł o kosztach.

Sąd ten uzupełnił postępowanie dowodowe i biorąc pod uwagę skalę zapożyczeń ustalił, że nastąpiło naruszenie majątkowych praw autorskich powodowej Spółki. Zasądzając natomiast kwotę 524.427 zł wskazał, że stanowi ona 60% zysku osiągniętego przez pozwanych ze sprzedaży tomów I-VI "Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny". Sposób wyliczenia roszczenia o wydanie uzyskanych korzyści nie był przez stronę pozwaną kwestionowany w toku sporu. Uwzględnia on stopień naruszenia autorskich praw majątkowych powódki ustalony na podstawie opinii biegłego.

Sąd Apelacyjny wskazał ponadto, że kwota dochodzona przez powódkę została zasądzona bez odsetek, gdyż w apelacji żądanie zasądzenia odsetek nie zostało sformułowane. Wyjaśnił przyczyny, dla których pominął w postępowaniu apelacyjnym nowy dowód w postaci dokumentu prywatnego, tzn. zestawienia zysków osiągniętych przez pozwanych ze sprzedaży tomów I-VI "Podręcznego słownika współczesnej polszczyzny". Po pierwsze, zestawienie to zostało dokonane przez Wydawnictwo K. S.A. w P., a więc podmiot nie będący stroną postępowania. Po drugie, pozwani nie wykazali istnienia przyczyn wskazanych w art. 381 kpc usprawiedliwiających powołanie tego dowodu dopiero w postępowaniu przed sądem drugiej instancji. W toku postępowania przed Sądem Okręgowym pozwani zostali wezwani (na podstawie art. 80 ust. 1 pkt 2 ustawy o prawie autorskim) do przedstawienia dokumentacji dotyczącej wysokości nakładu, wielkości sprzedaży oraz kosztów wydania i wielkości zysków dotyczących "Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny". Profesjonalny pełnomocnik, zdając sobie sprawę ze znaczenia takiego dokumentu dla określenia wysokości roszczeń powoda, o których mowa w art. 79 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, określił wielkość zysku kwotą 890.713,15 zł. Powód tego zestawienia nie zakwestionował i na jego podstawie ostatecznie sprecyzował wielkość żądania pieniężnego.

Sąd Apelacyjny nie uwzględnił zgłoszonego w pozwie żądania złożenia przez pozwanych w środkach masowego przekazu oświadczenia określonej treści, gdyż w apelacji strona powodowa nie wskazała jako naruszonych tych przepisów, na podstawie których możliwe byłoby zobowiązanie pozwanych do złożenia oświadczenia. Sąd nie uwzględnił także wniosku o wstąpienie Wydawnictwa "K." S.A. do której to Spółki pozwani wnieśli aport w postaci przedsiębiorstwa prowadzonego poprzednio w formie spółki cywilnej, do procesu w miejsce dotychczasowych pozwanych. Strona powodowa nie wyraziła zgody na wejście Spółki Akcyjnej w miejsce małżonków K., a zastosowanie przepisów o podmiotowym przekształceniu powództwa w postępowaniu apelacyjnym jest wyłączone (art. 391 kpc).

W niezwykle obszernej kasacji pozwani sformułowali szereg zarzutów zarówno w ramach podstawy naruszenia prawa materialnego, jak i naruszenia przepisów postępowania. Sformułowany został także zarzut nieważności postępowania przed Sądem Najwyższym zakończonego wyrokiem z dnia 15 listopada 2002 r. II CKN 1289/2000 OSNC 2004/3 poz. 44. Skarżący podnoszą, że w toku tego postępowania nie byli należycie reprezentowani z tej przyczyny, że radca prawny Dorota S. legitymowała się pełnomocnictwem udzielonym przez Wydawnictwo "K." Spółkę akcyjną w P., a nie przez Annę i Mieczysława K. W takiej sytuacji pozwani zostali pozbawieni możliwości ochrony swych praw (art. 379 pkt 2 i 5 kpc).

Strona powodowa wnosiła o oddalenie kasacji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Najdalej idącym zarzutem zawartym w kasacji jest zarzut nieważności postępowania. Dotyczy on postępowania przed Sądem Najwyższym w sprawie II CKN 1289/2000 zakończonego wyrokiem z dnia 15 listopada 2002 r. (OSNC 2004/3 poz. 44). W odniesieniu do tego zarzutu należy zauważyć, że pozostaje on poza możliwościami dokonania przez Sąd Najwyższy oceny w tym postępowaniu. Niniejsze postępowanie ma na celu rozpoznanie kasacji strony pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego w P. z dnia 28 stycznia 2004 r. Przedmiotem oceny może być zatem jedynie postępowanie apelacyjne - jego przebieg i zapadłe rozstrzygnięcie. Wynika to w sposób nie budzący wątpliwości z przepisów normujących ten środek zaskarżenia (art. 392(1) i nast. kpc). Na marginesie można zatem jedynie zauważyć, że jest wątpliwe wystąpienie sytuacji pozbawienia strony możliwości ochrony swych praw, jeżeli ten sam pełnomocnik występuje od początku postępowania, a ponadto, po uchyleniu pierwszego wyroku Sądu Apelacyjnego, reprezentuje pozwanych przy ponownym rozpoznaniu sprawy oraz obecnie przed Sądem Najwyższym.

Pozostałe zarzuty sformułowane przez skarżących, po wyeliminowaniu zarzutów odnoszących się do postępowania przed Sądem Okręgowym oraz fragmentów zawierających swoistą "wykładnię" uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2002 r., można podzielić na dwie grupy. W pierwszej z nich skarżący kwestionują ustalenie naruszenia autorskich praw majątkowych strony powodowej; w drugiej - podważają wysokość zasądzonej kwoty stanowiącej równowartość korzyści uzyskanych przez pozwanych.

W odniesieniu do ustalenia faktu naruszenia praw autorskich Wydawnictwa (...), to kwestia ta w istocie została przesądzona przywoływanym już wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2002 r. Przesądzone zostały wówczas dwie podstawowe kwestie: pierwsza, że "Słownik języka polskiego" pod redakcją M.S. stanowi utwór w rozumieniu prawa autorskiego i podlega ochronie oraz druga, że skala zapożyczeń znajdujących się w tomach I-VI "Podręcznego słownika współczesnej polszczyzny" przekracza znacznie granice, w których możliwe jest samodzielne sformułowanie identycznych definicji tych samych haseł. Zakres tych zapożyczeń przekroczył także granice dozwolonego użytku co oznacza, że nastąpiło naruszenie autorskich praw majątkowych powodowego Wydawnictwa.

Zgodnie z art. 393[17](2) kpc sąd, któremu sprawa została przekazana, jest związany wykładnią prawa dokonaną w tej sprawie przez Sąd Najwyższy. Także Sąd Najwyższy, rozpoznając sprawę po raz kolejny, związany jest oceną prawną uprzednio dokonaną (art. 386 § 6 w związku z art. 393[19](3) kpc). Stąd ta grupa zarzutów sformułowanych przez skarżących wymaga oceny jedynie o tyle, o ile odnoszą się one do kwestii nie przesądzonych w toku wcześniejszego postępowania przed Sądem Najwyższym.

Druga grupa zarzutów to zarzuty związane z nieprawidłowym ustaleniem przez Sąd Apelacyjny wielkości korzyści uzyskanych przez pozwanych z wydania tomów I-VI "Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny". Skarżący, najogólniej mówiąc, kwestionują przyjęcie przez Sąd Apelacyjny za podstawę ustalania wielkości uzyskanych korzyści zestawienia przedstawionego przez pozwanych w toku postępowania przed Sądem pierwszej instancji. Ponadto w kasacji polemizuje się z wywodami Sądu Apelacyjnego uzasadniającymi nieuwzględnienie dowodu z nowego zestawienia, w którym zysk pomniejszony został o uiszczony przez pozwanych podatek od dochodów osobistych.

Odnosząc się do tej kwestii należy przypomnieć, że art. 381 kpc pozwala sądowi drugiej instancji pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Sąd Apelacyjny wskazał, że to strona pozwana przedstawiła, zobowiązana przez Sąd Okręgowy, zestawienie dokumentacji dotyczącej wysokości nakładu, wielkości sprzedaży oraz kosztów wydania i wielkości zysków dotyczących tomów I-VI "Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny". Profesjonalny pełnomocnik powinien był zdawać sobie sprawę, że taki dokument będzie ewentualnie stanowił podstawę ustalenia wielkości korzyści uzyskanych przez pozwanych i tym samym może stanowić dla strony powodowej podstawę do określenia wielkości kwoty dochodzonej na podstawie art. 79 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Już w toku postępowania przed Sądem Okręgowym jasne stało się, że strona powodowa skorzystała z przedstawionego zestawienia rozszerzając w sposób istotny powództwo. Pozwani nie zareagowali na tę czynność procesową powódki, chociaż względy tzw. ostrożności procesowej wymagałyby już wówczas podjęcia inicjatywy zmierzającej do skorygowania przedstawionego zestawienia. Dopiero po zapadnięciu wyroku przed Sądem Najwyższym pełnomocnik pozwanych przedstawił nowe zestawienie, w którym wykazany zysk został pomniejszony o podatek od dochodów osobistych. Taka sytuacja w pełni uzasadnia pominięcie tego dowodu przez Sąd drugiej instancji.

Z tych wszystkich względów kasacja pozwanych podlegała oddaleniu jako pozbawiona usprawiedliwionych podstaw (art. 393[12] kpc). O kosztach orzeczono na podstawie art. 98 § 1 i 108 § 1 kpc.

373777


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 3 lutego 2005 r.

II CK 389/2004

LexPolonica nr 373654

Gazeta Prawna 2005/26 str. 22

Pominięcie zgłoszonego dowodu i jednoczesne stwierdzenie, że strona nie wykazała niemożności powołania nowych faktów lub dowodów przed sądem pierwszej instancji, stanowi naruszenie art. 381 kpc.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
II CK 389/2004

Sędzia SN: Antoni Górski (przewodniczący).

Sędziowie SN: Bronisław Czech (sprawozdawca), Maria Grzelka.

Protokolant: Anna Banasiuk.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Jędrzeja S. przeciwko Henrykowi P. o zapłatę, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 3 lutego 2005 r., kasacji powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w Ł. z dnia 20 lutego 2004 r. (...),

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi Apelacyjnemu w Ł. do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach procesu za instancję kasacyjną.

Uzasadnienie

Poczynając od roku 1990 powód Jędrzej S. udzielał pomocy prawnej pozwanemu Henrykowi P. w staraniach o odzyskanie nieruchomości zabudowanej położonej w Ł. przy ul. (...) 1, (...) 10 i (...) 18, wywłaszczonej w 1953 r. na rzecz Skarbu Państwa, oraz w zarządzaniu nieruchomością. Pomoc ta obejmowała w szczególności wielokrotne konsultacje prawne powiązane z badaniem dokumentów, sporządzanie projektów pism procesowych w postępowaniach administracyjnych i sądowych oraz w staraniach o wydanie nieruchomości. Efektem m.in. tych działań było odzyskanie przez pozwanego i drugiego współwłaściciela wymienionej nieruchomości. Przedmiotem niniejszej sprawy jest wynagrodzenie należne powodowi od pozwanego za udzielenie wspomnianej pomocy. Okoliczności powyższe są niesporne.

Jędrzej S. w pozwie z dnia 18 lutego 1998 r. żądał zasądzenia od Henryka P. kwoty 50.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 16 stycznia 1998 r. W uzasadnieniu pozwu powołał się na oświadczenie pozwanego z dnia 10 sierpnia 1995 r. z podpisem notarialnie poświadczonym.

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa podnosząc, że cała należność objęta oświadczeniem została powodowi zapłacona.

Na rozprawie w dniu 12 listopada 2001 r. (k. 167v) powód rozszerzył żądanie domagając się zasądzenia kwoty 150.000 zł z tytułu niewypłaconego honorarium, które miało odpowiadać 20% wartości odzyskanej nieruchomości oraz kwoty 100.000 zł z tytułu niewypłaconych powodowi udziału w zyskach z nieruchomości. Twierdził, że podstawą żądania jest umowa zawarta przez strony we wrześniu 1992 r. Przyznał, że kwotę 54.250 zł, jaką otrzymał od pozwanego zaliczył na należny mu udział w zyskach za pomoc w zarządzaniu nieruchomością.

Następnie w piśmie procesowym z dnia 13 lutego 2002 r. (k. 207) powód rozszerzył żądanie, domagając się zasądzenia kwoty 3.200.000 zł z tytułu odszkodowania odpowiadającego 20% wartości nieruchomości oraz kwoty 111.355,84 zł tytułem "przychodów z nieruchomości za okres od 1 stycznia 1995 r. do 31 marca 1998 r." z ustawowymi odsetkami od dnia doręczenia pozwanemu pisma rozszerzającego powództwo.

Na rozprawie w dniu 14 marca 2003 r. (k. 317) pełnomocnik powoda zmienił żądanie w ten sposób, że w miejsce kwoty 3.200.000 zł wniósł o zasądzenie kwoty 1.600.000 zł i popierał żądanie w zakresie kwoty 111.355,84 zł i tak zmienione żądanie podtrzymał w piśmie procesowym z dnia 25 kwietnia 2003 r., zatytułowanym "Głos do protokołu", wniesionym po zamknięciu rozprawy przed Sądem Okręgowym (k. 320 i 321).

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa w ten sposób zmienionego.

Sąd Okręgowy w Ł. wyrokiem z dnia 30 kwietnia 2003 r oddalił powództwo i zasądził od powoda na rzecz pozwanego kwotę 8.003 zł tytułem zwrotu kosztów procesu. Sąd Okręgowy ustalił, że kwota 50.000 zł dochodzona w pierwotnym pozwie została zapłacona przed jego wniesieniem, zaś w pozostałym zakresie powód nie udowodnił podstawy faktycznej zmienionego powództwa.

Wyrok Sądu Okręgowego zaskarżył powód apelacją domagając się jego zmiany przez zasądzenie kwoty 1.622.063 zł, ewentualnie - o uchylenie wyroku w zaskarżonej części i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Z uzasadnienia apelacji wynika, że wymieniona w niej kwota dotyczy odszkodowania odpowiadającego 20% wartości nieruchomości oraz kwoty uznanej przez pozwanego 22.063 zł.

Sąd Apelacyjny w Ł. wyrokiem zaskarżonym kasacją oddalił apelację i zasądził od powoda na rzecz pozwanego kwotę 5.400 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego.

W ocenie Sądu Apelacyjnego prawidłowe jest ustalenie, że strony prowadziły rozmowy co do wspólnej działalności społecznej i politycznej, współpracy w przyszłości i zabezpieczenia przyszłości swych synów, a także na temat możliwości przeniesienia udziałów w nieruchomości na syna powoda i że rozmowy te nie doprowadziły do żadnego ostatecznego rezultatu w postaci umowy. Według Sądu Apelacyjnego ustalenie to potwierdzają zeznania świadka Wacława M., w którego kancelarii notarialnej strony zastanawiały się nad formą ewentualnej przyszłej umowy. Świadek zeznał bowiem, że w trakcie wspólnej rozmowy "padły sugestie do przeniesienia udziałów w nieruchomości. Chyba chodziło o przeniesienie części ułamkowej nieruchomości, nie pamiętam na rzecz kogo. Tytułem do przeniesienia własności udziałów miała być jakaś inna niż typowa czynność prawna". (k. 112v). Powyższe ustalenia Sądu potwierdza także treść pisma znajdującego się na k. 130 akt. Jest to pismo z dnia 23 czerwca 1996 r., zawierające propozycje pozwanego, co do rozliczenia się z powodem za świadczoną przez niego pomoc prawną. Z wyżej wskazanym ustaleniem Sądu nie pozostaje w sprzeczności, wbrew wywodom apelacji, treść listu S.L. do pozwanego (k. 209) a także treść listu pozwanego do powoda z dnia 28 grudnia 1997 r. załączonego do apelacji (k. 363 - 370). Te dwa ostatnie dokumenty potwierdzają jedynie ustalenie, że strony prowadziły rozmowy co do wspólnej działalności i zabezpieczenia przyszłości swych synów. W szczególności to ustalenie potwierdza ostatni dokument - list pozwanego do powoda z dnia 28 grudnia 1997 r., w którym pozwany na stronie 11 pisze: "całe planowanie przyszłości, współpracy, rozważania nad Twoją ewentualną opieką nad własnością Filipa (testament u Ciebie, którego nie zmieniłem), a zwłaszcza plany wspólnych działań politycznych i społecznych w oparciu o dochody z domu - wszystko to opierało się o przekonanie, że jesteś przyjacielem godnym 100% zaufania, że znajdziemy wspólne uzgodnione cele, że nie chodzi o pieniądze dla nas, (najwyżej o pewną pomoc dla naszych synów) lecz o realizację tych celów, które miałem dogłębnie przemyślane i chciałem z Tobą uzgodnić".

Zdaniem Sądu Apelacyjnego, Sąd I instancji miał podstawy do odmowy wiarygodności twierdzeniom powoda, że pozwany od początku, a więc od 1992 r. zobowiązał się do zapłacenia kwoty odpowiadającej 20% wartości nieruchomości, a dopiero później zaproponował w to miejsce przeniesienie tych udziałów na syna powoda. Powyższa wersja powoda nie daje pogodzić się z faktem, że w 1992 r., a więc jeszcze przed odzyskaniem nieruchomości i przez kilka następnych lat jedynym dochodem pozwanego była niewielka emerytura, a więc nie wiadomo skąd pochodzić miałaby ogromna kwota na zaspokojenie powoda.

Sąd Apelacyjny zauważył, iż powód w apelacji twierdzi, że kwota stanowiąca 20% wartości nieruchomości miała stanowić wynagrodzenie za odzyskanie nieruchomości, zaś w piśmie procesowym z dnia 18 czerwca 1999 r. (k. 73 akt), że umowa stron przewidywała wynagrodzenie powoda w kwocie 50.000 zł za świadczone usługi prawnicze oraz pomoc w odzyskaniu i administrowaniu nieruchomością, natomiast po odzyskaniu nieruchomości pozwany przeniesie część udziałów na syna powoda - Macieja S., a do tego czasu strony miały zarządzać nieruchomością wspólnie i dzielić dochód według wielkości udziałów. W sprawie brak jest dowodu pozwalającego na ustalenie na jakich warunkach, i w jaki sposób miałoby być obliczane owe 20% (od przychodu, od dochodu netto czy brutto), jakie miały być obowiązki powoda, tj. na czym owa pomoc w zarządzie nieruchomością miałaby polegać, a nadto powód nie był współwłaścicielem nieruchomości, a zatem nie mógł z tego tytułu domagać się wypłaty udziału w zyskach. Wersja powoda jest ponadto sprzeczna wewnętrznie, powód nie wyjaśnia bowiem, dlaczego pozwany miałby wypłacać udziały w zyskach, jedynie do chwili przeniesienia własności udziałów, ani co miałoby się stać z wypłatami udziałów w dochodach z nieruchomości, gdyby pozwany nie przeniósł udziałów na syna powoda, bądź wypłacił ich równowartość. Sąd Apelacyjny przyjął, że w tej sytuacji Sąd Okręgowy prawidłowo uznał, że w zakresie roszczenia dochodzonego pierwotnie w pozwie, powództwo było nieuzasadnione, wobec spełnienia świadczenia przez pozwanego przed wniesieniem pozwu, zaś roszczenia po zmianie podstawy faktycznej powód nie udowodnił.

W ocenie Sądu Apelacyjnego, prezentowana przez powoda podstawa faktyczna i prawna roszczenia nie uzasadnia wyjaśnienia, kto był autorem wniesienia skargi do NSA w 1995 r. oraz pisma procesowego w tym postępowaniu i dlatego też nie uwzględniono wniosku apelującego o uzupełnienie postępowania dowodowego poprzez przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu piśmiennictwa.

Powód w kasacji zarzucił naruszenie:

1. prawa materialnego przez błędną wykładnię przepisów art. 60, 65 i 353[1] kc polegającą na przyjęciu, że:

- "podstawę roszczenia powoda stanowi oświadczenie pozwanego z dnia 10 sierpnia 1995 r., mimo że z jego treści jednoznacznie wynika, iż jest ono oświadczeniem wiedzy, a nie woli";

- "strony łączyło zobowiązanie "niedookreślone", nie rodzące "wymagalności wzajemnych roszczeń"";

2. prawa procesowego:

- art. 233 § 1 i art. 224 kpc "przez rażąco wadliwą i fragmentaryczną ocenę zebranego materiału";

- art. 381 kpc i 382 kpc w związku z art. 233 § l i 224 kpc oraz art. i 391 kpc "przez pominięcie bez podania przyczyn dowodu z załączonego do apelacji testamentu sporządzonego przez pozwanego oraz z opinii biegłego z zakresu pismoznawstwa uznając ją za zbędną dla wyjaśnienia podstawy faktycznej powództwa";

- art. 328 § 2 w związku z art. 378 § 1 i art. 382 kpc "przez nieustosunkowanie się do wszystkich zarzutów apelacyjnych i niepodanie przyczyn nieuwzględnienia wniosku o dopuszczenie dowodu z testamentu pozwanego".

Przytaczając wymienione podstawy kasacji powód wniósł o uchylenie wyroków Sądów obu instancji i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

1. Nie wypowiadając się w kwestii istnienia i treści porozumienia (umowy) między stronami, Sąd Najwyższy zauważa, że sprawa niniejsza stanowi swego rodzaju "remanent" po wieloletniej współpracy i - jak się wydaje - przyjaźni między stronami, w której nie wszystko było dokumentowane w sposób, jaki byłby wymagany przy założeniu, że między stronami dojdzie do sprawy sądowej. Materiały sprawy wskazują na ewolucję porozumień między stronami. Zobowiązywało to Sąd Apelacyjny do wyjątkowej staranności w ocenie dowodów, zarówno tych przemawiających za twierdzeniami powoda, jak i przeciw nim. Z tym wiązała się konieczność wyjaśnienia przyczyn trzykrotnej zmiany powództwa. Sąd Apelacyjny, mimo znacznej szczegółowości uzasadnienia zaskarżonego wyroku, oraz podzielenia również ustaleń i wywodów Sądu Okręgowego, nie sprostał tym wymaganiom w sposób, który można by uznać za zadowalający.

2. W świetle art. 381 kpc strona, która powołuje w postępowaniu apelacyjnym nowe fakty lub dowody powinna wykazać, że nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji lub że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Strona powinna zatem przynajmniej uprawdopodobnić wystąpienie okoliczności, o których mowa w art. 381 kpc. Natomiast obowiązkiem sądu drugiej instancji jest dokonanie wszechstronnej oceny wykazanych przez stronę okoliczności z punktu widzenia zasad omawianego przepisu, podjęcie decyzji o dopuszczaniu bądź pominięciu nowych faktów czy dowodów oraz uzasadnienie swojej decyzji w tym przedmiocie. Sąd odwoławczy może pominąć zgłoszony w apelacji dowód mający wykazać istnienie okoliczności usprawiedliwiających powołanie nowych faktów lub dowodów dopiero w apelacji jedynie wówczas, gdy podziela stanowisko strony w tym przedmiocie. Natomiast pominięcie zgłoszonego dowodu i jednoczesne stwierdzenie, że strona nie wykazała niemożności powołania nowych faktów lub dowodów przed sądem pierwszej instancji, stanowi naruszenie art. 381 kpc (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 października 2001 r. IV CKN 481/2000 oraz liczne orzeczenia Sądu Najwyższego, powołane w tezach 1 i 6 komentarza do art. 381 kpc w: Komentarz do kodeksu postępowania cywilnego. Cześć pierwsza. Postępowanie rozpoznawcze, pod red. T. Erecińskiego, t. I, wyd. 5, Warszawa 2004).

3. Powód w apelacji m.in. wniósł o dopuszczenie dowodu z własnoręcznego testamentu pozwanego z dnia 9 listopada 1996 r., jego listu do powoda z dnia 28 grudnia 1997 r. oraz dowodu z opinii biegłego z zakresu pismoznawstwa dla ustalenia, że powód jest autorem skargi do NSA z 1995 r. oraz pisma procesowego uzasadniającego tę skargę. Ta ostatnia okoliczność - zdaniem powoda - ma świadczyć o współpracy z pozwanym także w roku 1995. Z protokołu rozprawy apelacyjnej nie wynika, czy Sąd Apelacyjny oddalił, czy uwzględnił wymienione wnioski dowodowe powoda.

Skarżący trafnie zarzucił, że Sąd Apelacyjny pominął milczeniem wniosek apelacji o dopuszczenie dowodu z wymienionego testamentu. Co do wniosku o biegłego stwierdził, iż prezentowana przez powoda podstawa faktyczna i prawna roszczenia nie uzasadnia wyjaśnienia, kto był autorem wniesienia skargi do NSA, a z listu pozwanego załączonego do apelacji przytoczył wybiórczo nieistotną treść, pomijając treść istotną, która - zdaniem skarżącego - wymownie przemawia za wiarygodnością zeznań powoda i wyraźnie potwierdza przedstawione przez niego istotne postanowienia umowy. Skarżący wskazuje na istotny - jego zdaniem - fragment wymienionego listu (k. 363-370), do którego nie ustosunkował się Sąd Apelacyjny: "zanim skończy się ten rok, z jednej strony rok zakończenia sprawy (w sensie decyzji sądowych), która nam obu zajmowała ostatnie 5 lat życia - mnie prawie w całości, a Tobie w poważnej części, jeśli nie bezpośrednio w działaniu, to w myśleniu o niej. W moim przekonaniu nasza współpraca w sprawie odzyskania domu nie wynikała z motywów finansowych dla potrzeb własnych lecz z opartej o wzajemne zaufanie długoletniej przyjaźni, a wygranie tej sprawy miało dostarczyć środków na prowadzenie wspólnej działalności, której cele miały być wynikiem dogłębnej analizy i uzgodnień (...) przyjęcie przez Ciebie takiej zasady obliczenia należności, w połączeniu z Twoim wcześniejszym wycofaniem się z wszystkich wcześniejszych uzgodnień na temat naszego przyszłego współdziałania i zasad rozliczeń (przekazanie Twojemu synowi części własności do 20% w zamian za prowadzenie przez Ciebie w sposób ciągły spraw prawnych związanych z domem w przyszłości)... Ale uważam, że Twoja dobra wola podjęcia się bezpłatnie pomocy na początku sprawy, Twój czas i wkład emocjonalny, jaki w nią wyłożyłeś zwłaszcza napięcia i rozterki w okresie łobuzerskich działań Gminy, tj. od czerwca 1995 r. do końca sprawy (...) Jeszcze dwie sprawy. Przesyłam Ci kopie pism, jakie od października do chwili obecnej mec. B. wzgl. ja wymienialiśmy z Zakładem Gospodarki Mieszkaniowej i Gminą. Pismo do B., napisane w czasie mego pobytu w sierpniu w USA, wstrzymałem przez dwa miesiące, chcąc je uzgodnić z Tobą i podjąć decyzję, kto i czym będzie się zajmował".

Skarżący trafnie zarzucił również, że Sąd Apelacyjny nie ustosunkował się do - istotnego zdaniem powoda - fragmentu listu L. do pozwanego z dnia 27 czerwca 1995 r. (k. 209-215) o treści następującej: "Nie jest to dla nas w ogóle do zrozumienia jak tak doświadczony prawnik - sędzia, z pewnością zdając sobie sprawę z konsekwencji niespisania porządnego kontraktu na prowadzenie tego typu pertraktacji, nie potrafił zabezpieczyć swoich należności (...) on, w stosunku do Ciebie, ale w przyszłości także i jego syn, mogą mieć duże roszczenia (...). Mówisz, że kiedyś zaoferowałeś Mec. S. pewną sumę jako honorarium, plus pewien procent od dochodów. W pojęciu prawnym, nie mogło to mieć żadnej mocy dlatego, że Ty w tym czasie nie miałeś poza nadzieją żadnych jeszcze praw własnościowych, które pozwalałyby Tobie na dysponowanie jakąkolwiek częścią tej nieruchomości (...). Odnośnie Twojej umowy z S. nasuwa się pytanie, co miało oznaczać tzw. pozytywne załatwienie sprawy. Jak widzisz do wydania nam tej nieruchomości może, w obecnej sytuacji, w ogóle nie dojść. Z drugiej zaś strony, on może uważać, że całe jego osiągnięcie zostało zniweczone przez Twoje oddanie się na łaskę mec. J. Z pewnością byłoby w tym dużo prawdy".

4. W świetle tych przytoczonych zarzutów wyjaśnienia wymagała również przyczyna sporządzenia przez pozwanego testamentu, w którym przekazał synowi powoda połowę przedmiotowej nieruchomości (k. 362).

5. Skarżący trafnie zarzucił, że Sąd Apelacyjny nie odniósł się także do wskazanej w apelacji sprzeczności w zeznaniach pozwanego, na podstawie których oparto ustalenie, że pozwany dopiero po rozprawie w NSA w czerwcu 1996 r. wpadł na pomysł "by dać powodowi argument dla występowania w tej sprawie także w przyszłości". Wymyślił mianowicie przeniesienie na syna powoda własności 20% udziałów w nieruchomości. Powód przystał na spróbowanie zawarcia takiej umowy. Aby rozeznać możliwości jej zawarcia pozwany zaproponował rozmowę z notariuszem w Łodzi. Chciał przekonsultować warunki umowy. Spotkanie to miało zapoczątkować proces zmierzający do jej zawarcia. Do spotkania takiego doszło w lutym 1996 r. w kancelarii notarialnej notariusza M. Tymczasem rozprawa przed NSA, po której pozwany rzekomo wpadł na pomysł przeniesienia udziałów w nieruchomości na syna powoda odbyła się dopiero w czerwcu 1996 r. Pozwany przesłuchany na rozprawie 6 lipca 1999 r. zeznał, że sprawa przeniesienia udziału pojawiła się w 1995 r., gdy ponownie zwrócił się do powoda o pomoc. Według ustaleń Sądu było to w połowie 1995 r., a więc na rok przed wymyśleniem przez pozwanego po rozprawie w NSA (czerwiec 1996 r.) możliwości przeniesienia udziałów w nieruchomości na syna powoda.

Trafnie zarzucił także skarżący, że Sąd Apelacyjny w ogóle nie poddał ocenie zarzutu apelacji o pominięciu przez Sąd Okręgowy istotnego fragmentu materiału dowodowego, a przedłożonych przez powoda przy pismach procesowych z dnia 27 stycznia 2003 r. (k. 253-274) i 9 lutego 2003 r. (k. 276-296) kilkudziesięciu dokumentów, które obrazują przebieg wykonywanych przez powoda czynności od roku 1992 i wbrew ich treści przyjęciu, że "powód z oddali od czasu do czasu zaopiniuje jakąś czynność, bądź doradzi".

6. Powyższe (ustępy 1-5) świadczy o tym, że zasadny jest zarzut naruszenia przepisów postępowania wymienionych w kasacji, co mogło mieć wpływ na wynik sprawy.

Ocena zarzutu naruszenia prawa materialnego byłaby przedwczesna, skoro zaistniało naruszenie przepisów postępowania, dotyczących ustalenia podstawy faktycznej powództwa.

Mając powyższe na uwadze Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji (art. 393[13] kpc i art. 108 § 2 kpc w zw. z art. 393[19] i 391 kpc w brzmieniu sprzed 5 lutego 2005 r.).

373654


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 23 listopada 2004 r.

I UK 30/2004

LexPolonica nr 370703

OSNP 2005/11 poz. 162

Radca Prawny 2006/6 str. 120

Rzeczpospolita 2004/279 str. C2

Sąd drugiej instancji nie powinien pomijać nowych faktów i dowodów zgłoszonych w apelacji, jeżeli o potrzebie ich powołania strona dowiedziała się z uzasadnienia zaskarżonego wyroku (art. 381 kpc).

Przewodniczący SSN Jerzy Kwaśniewski, Sędziowie SN: Krystyna Bednarczyk (sprawozdawca), Andrzej Kijowski.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 23 listopada 2004 r. sprawy z wniosku Wojciecha M. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych - Oddziałowi w Z.W. z udziałem zainteresowanego "Y.P." Spółka z o.o. w W. Zakład w S. o odszkodowanie, na skutek kasacji wnioskodawcy od wyroku Sądu Okręgowego - Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Łodzi z dnia 9 października 2003 r. (...)

uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w Łodzi do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 28 kwietnia 2003 r. (...) Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Łodzi oddalił odwołanie wnioskodawcy Wojciecha M. od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych - Oddziału w Z.W. odmawiającej przyznania odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy. Sąd ustalił, że wnioskodawca był zatrudniony w "Y.P." Spółce z o.o. jako pracownik fizyczny przy mieszalniku znajdującym się na linii produkcyjnej, przy której waży się, miesza i wylewa beton. Pod linią produkcyjną znajdują się wanny, do których wylewany jest materiał. W wannach znajdują się sondy sygnalizujące poziom wypełnienia. Stan wanny w przypadku zapalenia się sondy jest sygnalizowany na monitorze znajdującym się na stanowisku pracy powoda. Nad wannami przebiega tor szyn, po którym jeżdżą wózki z materiałem już wymieszanym. Mieszanie surowca następuje w mieszalniku. Na jednej zmianie mieszalnik obsługuje tylko jeden pracownik. Czasami zdarza się, że sondy umieszczone w wannach ulegają zabrudzeniu i błędnie sygnalizują poziom napełnienia wanny. Czyszczenie odbywało się w ten sposób, że o sygnale dawanym przez sondę informowano ustnie lub telefonicznie mistrza zmiany. Informację taką powinna zgłosić obsługa mieszalnika, ponieważ pomiary sond mają wpływ na cały cykl produkcyjny. Mistrz zmiany wyznaczał wówczas pracownika do sprawdzenia sondy. Ponieważ krajalnica działa w sposób zautomatyzowany, urządzenie było wyłączane przed sprawdzeniem sondy. Dopiero po wyłączeniu maszyny wyznaczony pracownik szedł sprawdzić sondę. Wchodzenie na kratę, po której jeździ wózek, w momencie, gdy maszyna jest włączona, jest niedopuszczalne. Zabronione jest również przechodzenie po linii, po której jeździ wózek. Przy poważniejszych awariach pracownicy nigdy sami ich nie usuwali. Pierwszą czynnością było powiadomienie mistrza zmiany, który po sprawdzeniu rodzaju awarii podejmował decyzję co do sposobu jej usunięcia.

W dniu 29 stycznia 2002 r. wnioskodawca pracował przy mieszalniku na zmianie trwającej od godziny 14.00 do godziny 22.00. Do wypadku doszło około godziny 19.00. Wnioskodawca wyszedł na chwilę do ubikacji, ponieważ wózki z materiałem przejechały i była chwila przerwy. Usłyszał, że zapaliły się sondy na monitorze przy jego stanowisku pracy. Wnioskodawca zamierzał zanieść napisaną na kartce informację techniczną do pracownika obsługującego piły, jednak nie mógł wejść na podest, który był zamknięty, gdyż jechał nim wózek w kierunku pilarza. Po otwarciu podestu wnioskodawca zostawił kartkę dla pilarza i wziął drucianą szczotkę aby przeczyścić sondy znajdujące się w wannach i stanął na podeście. Potem ze szczotką w ręku zszedł z podestu i stanął na kracie, po której jeździ wózek, a pod którą stoi wanna. Nadjeżdżający wózek wciągnął wnioskodawcę, który zaczął krzyczeć. Pracownicy wyłączyli urządzenie i zadzwonili po pogotowie. Wnioskodawca został wyciągnięty dopiero po rozcięciu wózka przez strażaków. Wnioskodawca przeszedł wszystkie szkolenia z zakresu bhp. Czytał przed rozpoczęciem pracy na mieszalniku instrukcję bhp dotyczącą pracy na tym stanowisku. W dniu wypadku czuł się dobrze, nie był niedysponowany, nie korzystał w okresie poprzedzającym wypadek ze zwolnień lekarskich, był zdrowy.

Oceniając zdarzenia Sąd uznał, że wyłączną przyczyną wypadku było niedbalstwo wnioskodawcy, który nie zachował należytej ostrożności i nie postąpił zgodnie z zasadami bezpieczeństwa, nakazującymi powiadomienie mistrza zmiany o awarii i zabraniającymi podejmowania samodzielnych działań zmierzających do jej usunięcia. Niedbalstwo to Sąd uznał za rażące, gdyż wnioskodawca całkowicie samodzielnie zadecydował o przeczyszczeniu sond bez zachowania elementarnych zasad bezpieczeństwa pracy i stanął na podeście mając świadomość, że wózek będzie wracał. W takiej sytuacji prawo wnioskodawcy do odszkodowania jest wyłączone na podstawie art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Tekst jednolity: Dz. U. 1983 r. Nr 30 poz. 144 ze zm.).

W apelacji od tego wyroku wnioskodawca powołał się na niezależne od niego przyczyny wypadku, takie jak awaria urządzenia, jego stan techniczny skutkujący częstymi awariami oraz stan zdrowia. W tej ostatniej kwestii powołał się na chorobę tarczycy i przyjmowanie leków powodujących działania uboczne, z których nie zdawał sobie sprawy. W związku z tym złożył wniosek o zażądanie dokumentacji lekarskiej i przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego lekarza.

Wyrokiem z dnia 9 października 2003 r. (...) Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Łodzi oddalił apelację. Sąd Okręgowy uznał za prawidłowe ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji oparte - w zakresie samego przebiegu wypadku - na wyjaśnieniach wnioskodawcy. Oparcie ustaleń na zeznaniach świadka T., który na rozprawie zeznał odmiennie niż w postępowaniu powypadkowym, nie narusza zasady swobodnej oceny dowodów. Będąca przedmiotem rozbieżności okoliczność dotycząca miejsca, z którego schodził wnioskodawca, nie była przez tego ostatniego kwestionowana. Podnoszone w apelacji okoliczności dotyczące awarii urządzenia i jego stanu technicznego nie pozostawały w związku przyczynowo-skutkowym z wypadkiem. Awaria urządzenia, polegająca na zabrudzeniu sond sygnalizujących napełnienie wanien, nie prowadzi do wypadku. Tego rodzaju sytuacje przy zachowaniu określonej procedury nie powodowały zagrożenia dla życia lub zdrowia. Natomiast powołanie się na stan zdrowia i działanie leków nastąpiło po raz pierwszy w apelacji, a dowody zostały zgłoszone dopiero w postępowaniu apelacyjnym. Stosownie do brzmienia art. 381 kpc pozostawiono uznaniu sądu drugiej instancji uwzględnienie nowych okoliczności i dowodów, jeżeli strona nie mogła z nich skorzystać wcześniej. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 20 maja 1998 r. I CKN 678/97 (Prokuratura i Prawo - dodatek 1999/5 poz. 40), strona składając wniosek o przeprowadzenie dowodów w postępowaniu apelacyjnym powinna wykazać istnienie przyczyn określonych w art. 381 kpc usprawiedliwiających ich powołanie dopiero w postępowaniu przed sądem apelacyjnym. Unormowanie, pozostawiające kwestię "nowości" w postępowaniu apelacyjnym swobodnemu uznaniu sądu, ma zapobiegać przesuwaniu punktu ciężkości rozpoznania sprawy z sądu pierwszej instancji na sąd drugiej instancji. Pominięcie dowodu nie może mieć miejsca, jeżeli opóźnienie jest usprawiedliwione przebiegiem procesu. Taka sytuacja nie występuje w przedmiotowym postępowaniu. Wnioskodawca dopiero w apelacji podniósł okoliczności związku pomiędzy wypadkiem przy pracy a niedyspozycją zdrowotną wynikającą z choroby tarczycy. Okoliczności te nie były więc znane Sądowi pierwszej instancji i znane być nie mogły, skoro odpowiadając na pytania Sądu wnioskodawca zeznał, że krytycznego dnia czuł się dobrze. Omawiany zarzut nie może więc odnieść skutku procesowego.

Kasację od tego wyroku wnioskodawca oparł na obu podstawach wymienionych w art. 393[1] kpc i zarzucając naruszenie przepisów art. 233 i 381 kpc oraz art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych przez błędną jego wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku oraz poprzedzającego go wyroku Sądu pierwszej instancji i przekazanie sprawy Sądowi Rejonowemu dla Łodzi-Śródmieścia do ponownego rozpoznania. Uzasadniając zarzut naruszenia art. 233 kpc wnioskodawca zakwestionował ustalenie oparte na zeznaniach świadka T., z których wynika, że wnioskodawca w sposób świadomy wszedł (a nie osunął się lub spadł) z podestu na kratę przed nadjeżdżającym wózkiem. Nie zostały bowiem wyjaśnione rozbieżności między zeznaniami tego świadka złożonymi na rozprawie a zeznaniami w postępowaniu powypadkowym, w którym świadek stwierdził, że wnioskodawca zszedł na tor krajalnicy po bocznej ścianie a nie z podestu, który tam się znajduje. Bez wyjaśnienia przyczyn rozbieżności nie można dokonać prawidłowych ocen. Oparcie ustaleń tylko na jednej wersji bez rozważenia innej wykracza poza ramy swobodnej oceny dowodów. Zdaniem wnioskodawcy Sąd Okręgowy nieprawidłowo zinterpretował przepis art. 381 kpc, jako uzależniający przeprowadzenie zgłoszonych dowodów od uznania sądu drugiej instancji. Z brzmienia przepisu wynika bowiem, że sąd nie może pominąć nowych faktów i dowodów, jeżeli strona nie mogła ich powołać przed sądem pierwszej instancji. Okolicznością, na którą powoływał się wnioskodawca w postępowaniu apelacyjnym, był nie tyle fakt choroby, o której wiedział, ale fakt ubocznego oddziaływania leków, o czym nie był poinformowany. Informację taką uzyskał dopiero w dniu 8 lipca 2003 r., co wynika z zaświadczenia lekarskiego z tej daty. Nie mógł więc podnieść tej okoliczności w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji. Na uzasadnienie zarzutu błędnego zastosowania art. 8 ust. 1 ustawy wypadkowej wnoszący kasację powołuje pominięcie innych niż zachowanie wnioskodawcy czynników, które przyczyniły się do wypadku, takich jak stan techniczny maszyn, ich wiek, posiadanie wymaganych atestów oraz przyczyn i częstotliwość awarii.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Przepisy obowiązującej w dacie zdarzenia ustawy(1) z dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych przyznawały prawo do świadczeń określonych w tej ustawie pracownikowi, który uległ wypadkowi w warunkach określonych w jej art. 6 ust. 1. Ryzyko ubezpieczeniowe ma charakter szerszy niż odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo na podstawie art. 435 kc. Każde związane z pracą nagłe zdarzenie spowodowane przyczyną zewnętrzną rodzi po stronie pracownika prawo do świadczeń i prawa tego nie wyłącza ani działanie siły wyższej, ani wina osoby trzeciej ani nawet wina pracownika. Wyjątki od tej zasady określone są w art. 8 tej ustawy. Jej art. 8 ust. 1 stanowi, że świadczenia określone w ustawie nie przysługują pracownikowi, gdy wyłączną przyczyną wypadku przy pracy było udowodnione przez zakład pracy naruszenie przez pracownika przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia spowodowane przez niego umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa. Pozbawienie prawa do świadczeń na podstawie tego przepisu może nastąpić tylko wówczas, gdy do spowodowania wypadku nie dołączyły się inne niż naruszenie przepisów przez pracownika przyczyny, czy to leżące po stronie pracodawcy, czy przyczyny obiektywne, czy też przyczyny leżące po stronie poszkodowanego pracownika, lecz niezwiązane z naruszeniem przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia. Sąd Okręgowy prawidłowo zinterpretował ten przepis, gdyż wykluczył dołączenie się jakichkolwiek innych przyczyn poza naruszeniem przepisów bhp przez wnioskodawcę. Uzasadnienie kasacyjnego zarzutu naruszenia tego przepisu dotyczy jego zastosowania bez uwzględnienia okoliczności dotyczących procesu produkcyjnego mających wpływ na zaistnienie wypadku. Tak sformułowany zarzut nie odnosi się do naruszenia prawa materialnego, lecz uchybień proceduralnych przy ustalaniu stanu faktycznego. W kasacji nie podnosi się zarzutu naruszenia przepisów postępowania w tym zakresie, a zarzut naruszenia art. 233 § 1 kpc dotyczy innej kwestii. Zarzucane uchybienie nie jest zresztą błędem w ocenie materiału dowodowego, gdyż trudno jest bez odpowiednich wiadomości fachowych dokonać oceny prawidłowości procesu technologicznego pod względem bezpieczeństwa i higieny pracy. Zarzut dotyczy raczej uchybień w postępowaniu dowodowym przez zaniechanie przez Sąd pierwszej instancji przeprowadzenia stosownych dowodów z urzędu (art. 232 kpc) i pominięcie przez Sąd Okręgowy zarzutów podniesionych w tym przedmiocie w apelacji. Uchybienia takie rzeczywiście wystąpiły, jednak te kwestie nie są objęte podstawami kasacji i w związku z tym nie podlegają kontroli kasacyjnej (art. 393[11] § 1(2) kpc).

Zarzut naruszenia art. 233 § 1 kpc dotyczy błędnej oceny zeznań świadka, który przedstawił dwie wersje zdarzenia. Zarzut ten jest o tyle nieusprawiedliwiony, że opierając się na wersji przedstawionej przez świadka na rozprawie Sąd powołał się na zeznania wnioskodawcy, który przedstawił taką samą wersję. Oceniając te dowody Sąd nie dysponował materiałem wskazującym na to, że wnioskodawca mógł mieć zaburzoną orientację. Wnioskodawca powołał się na takie zaburzenia dopiero w postępowaniu apelacyjnym, twierdząc, że mogą być one skutkiem ubocznego działania przyjmowanego przez niego leku. Sąd Okręgowy odmówił przeprowadzenia dowodów zgłoszonych na potwierdzenie tych okoliczności, wskazując jako podstawę prawną przepis art. 381 kpc. Podniesiony w kasacji zarzut naruszenia tego przepisu jest uzasadniony.

Zgodnie z art. 368 § 1 pkt 4 kpc jednym z elementów apelacji jest powołanie w razie potrzeby nowych faktów i dowodów oraz wykazanie, że ich powołanie przed sądem pierwszej instancji nie było możliwe albo że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Reguły rządzące postępowaniem apelacyjnym dopuszczają zatem postępowanie dowodowe przed sądem drugiej instancji, mimo że w zasadzie dowody powinny być gromadzone w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Nie ma tu analogicznego do istniejącego w postępowaniu kasacyjnym zakazu powoływania nowych faktów i dowodów, zatem sąd drugiej instancji powinien ustosunkować się do powołanych w apelacji nowych faktów i przeprowadzić nowe dowody, jeżeli zachodzi taka potrzeba. Przepis art. 381 kpc stanowi, że sąd drugiej instancji może pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Przepis nie używa określenia "sąd pomija nowe fakty i dowody", lecz określenia "sąd może pominąć", co oznacza, że sąd może uwzględnić nowe fakty i przeprowadzić nowe dowody, jeżeli uzna to za konieczne dla wyjaśnienia sprawy, nawet wówczas, gdy strona mogła powołać się na nie w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Możliwość pominięcia nowych faktów i dowodów nie oznacza dowolności sądu co do podejmowania decyzji w tym zakresie, lecz powinna wynikać z oceny dotychczas zebranego materiału. Sąd drugiej instancji nie powinien pomijać nowych faktów i dowodów wskazujących na prawdopodobieństwo odmiennego rozstrzygnięcia, gdyby zostały uwzględnione. Omawiany przepis zawiera zastrzeżenie, że podlegają pominięciu nowe fakty i dowody, których potrzeba powołania wynikła później, czyli po wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji. Potrzeba powołania się na nowe fakty i dowody może bowiem wynikać z zawartych w motywach wyroku sądu pierwszej instancji stwierdzeń dotyczących okoliczności przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia. W niniejszej sprawie Sąd pierwszej instancji uznał za istotną dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczność, że w dniu wypadku wnioskodawca był zdrowy i w pełni sprawny.

Jest to wynikiem prawidłowej interpretacji art. 8 ust. 1 ustawy wypadkowej, zgodnie z którym prawo do świadczeń nie jest wyłączone, jeżeli jedną z przyczyn wypadku poza naruszeniem przez pracownika przepisów dotyczących życia i zdrowia jest niedyspozycja zdrowotna tego pracownika. Dopiero z motywów wyroku wnioskodawca dowiedział się, że jego zarzuty dotyczące przyczyn leżących po stronie pracodawcy nie zostały uwzględnione, a okoliczności dotyczące stanu jego zdrowia okazały się istotne. Już ta przyczyna wystarczyłaby do uznania, że potrzeba powołania się na nowe fakty i dowody kwestionujące te ustalenia, wynikła po wydaniu wyroku. Podniesiony w apelacji i potwierdzony zaświadczeniem lekarskim fakt, że o niekorzystnym działaniu przyjmowanych leków wnioskodawca dowiedział się dopiero po wydaniu wyroku, przemawia za tym, że powołanie się na te fakty i dowody przed sądem pierwszej instancji nie było możliwe. Przy uznaniu tych twierdzeń wnioskodawcy za prawdziwe pominięcie nowych faktów i dowodów nie mogło nastąpić, skoro nie było możliwości powołania się na nie w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Pominięcie nie mogło nastąpić także w przypadku wątpliwości co do prawdziwości tych twierdzeń, gdyż potrzeba powołania nowych faktów i dowodów wynikła później. W każdym przypadku pominięcie nowych faktów i dowodów nastąpiło z naruszeniem art. 381 kpc.

Uznając kasację w zakresie naruszenia art. 381 kpc za uzasadnioną Sąd Najwyższy na podstawie art. 393[13] § 1 kpc uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w Łodzi do ponownego rozpoznania.

370703


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 15 października 2004 r.

II CK 475/2003

LexPolonica nr 389559

Jeżeli w sprawie należącej do kategorii wymienionych w art. 322 kpc, materiał dowodowy jest zbyt szczupły, by ustalić wysokość szkody, to sąd powinien zasądzić należność według własnej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
II CSK 423/2006

Przewodniczący: Sędzia SN A. Górski.

Sędziowie SN: J. Frąckowiak, I. Koper (sprawozdawca).

Protokolant: M. Czajkowska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Zygmunta M. przeciwko Ł. Zakładowi Energetycznemu SA w Ł. o zapłatę, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 15 października 2004 r., kasacji powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w Ł. z dnia 15 maja 2003 r. (...),

1. uchyla zaskarżony wyrok w pkt I w części oddalającej apelację co do kwoty 127.000 zł (sto dwadzieścia siedem tysięcy) z odsetkami i sprawę w tym zakresie przekazuje Sądowi Apelacyjnemu w Ł. do ponownego rozpoznania oraz rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego;

2. oddala kasację w pozostałym zakresie.

Uzasadnienie

Powód Zygmunt M. domagał się, po ostatecznym sprecyzowaniu żądania, zasądzenia od Ł. Zakładu Energetycznego SA w Ł. kwoty 2.553.500 zł z odsetkami od dnia 1 września 1991 r. na którą składają się następujące należności:

- 127.000 zł z tytułu odszkodowania za zniszczoną hodowlę rybek egzotycznych,

- 14.000 zł z tytułu opłaconej pomocy prawnej adwokata J. K.,

- 2.500 zł z tytułu kosztów przystosowania lokalu do podjęcia działalności gospodarczej,

- 2.360 zł z tytułu utraconego dochodu, na skutek uniemożliwienia prowadzenia działalności gospodarczej w okresie od września 1991 r. do czerwca 2001 r.,

- 20.000 zł z tytułu odszkodowania za zniszczony sprzęt,

- 30.000 zł z tytułu utraty, na skutek kradzieży z włamaniem, zegara, dwóch dywanów, biżuterii.

Sąd Okręgowy w Ł. wyrokiem z dnia 14 marca 2002 r. oddalił powództwo. Wyrok zapadł w następującym stanie faktycznym.

Decyzją z dnia 2 lutego 1961 r. rodzice powoda uzyskali przydział lokalu mieszkalnego nr 3/4 przy ul. P. 145 w Ł. W lokalu tym wraz z rodzicami zamieszkiwał powód. W dniu 28 lutego 1961 r. matka powoda zawarła umowę z Zakładem Energetycznym Ł - M. o dostawę energii elektrycznej. Ojciec powoda zmarł w 1973 r., a matka w 1990 r. W dniu 20 czerwca 1991 r. Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej Ł.-Ś. zwróciło się do Zakładu Energetycznego o zdjęcie licznika energii elektrycznej i gazu w lokalu zajmowanym przez powoda informując, że powód zajmuje go bezprawnie. W dniu 17 lipca 1991 r. pozwany Zakład, bez uprzedzenia, odciął dopływ energii do lokalu powoda. Odcięcie energii elektrycznej do lokalu powoda było bezprawne. W dniach 18 i 19 lipca i 1 sierpnia 1991 r. powód zwracał się pisemnie do pozwanego o włączenie do sieci. Informował, że prowadzi hodowlę rybek egzotycznych i wyłączenie energii spowoduje straty ekonomiczne. W lipcu 1991 r. powód nie prowadził działalności gospodarczej, nie ubiegał się o jej prowadzenie, nie ubiegał się u zarządcy budynku o zmianę przeznaczenia lokalu i jego przebudowę. Wyrokiem z dnia 3 sierpnia 1992 r. Sąd Rejonowy w Ł. ustalił, ze powód wstąpił w stosunek najmu przedmiotowego lokalu. Hodowla rybek egzotycznych, którą według oświadczenia powoda prowadził on w znacznych rozmiarach, wymagała utrzymywania w zbiornikach temperatury nie niższej niż 25°C. Każdy ze zbiorników wymagał więc grzałki o mocy 90 wat, albo co najmniej 40 wat. Konieczne było też natlenianie i naświetlanie zbiorników tarliskowych. Zużycie energii mogło być zmniejszone przez użycie grzałki z termostatem, jednak powód nie twierdził, że z takich urządzeń korzystał. Sąd Okręgowy ustalił, jak kształtowało się zużycie energii elektrycznej przez powoda w poszczególnych okresach rozliczeniowych i po porównaniu go z wyliczeniem biegłego Władysława S., określającym ilość energii jaka byłaby niezbędna dla utrzymywania hodowli 8000 sztuk rybek w 40 zbiornikach stwierdził, że ilość pobieranej energii wyklucza, by powód mógł prowadzić hodowlę o takich rozmiarach. Odmówił wiary dowodom osobowym, które ocenił jako jedynie nieudolną próbę udowodnienia twierdzeń powoda, co do ilości posiadanej hodowli, częściowo zaś pominął je, jako nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia. Za wykazane dowodami uznał twierdzenia powoda, że prowadził on hodowlę rybek egzotycznych, którymi handlował, jednak jak stwierdził, zużycie energii elektrycznej wskazuje, że był to najwyżej jeden zbiornik, co potwierdził w swoich zeznaniach świadek Jan S. W tym stanie rzeczy przyjął, że wobec nieudowodnienia przez powoda, iż hodowla ta miała większe rozmiary, a co za tym idzie nieudowodnienia także wielkości poniesionej z powodu jej zniszczenia szkody, jego roszczenie o odszkodowanie z tego tytułu podlega oddaleniu. Uznał także, że żądanie powoda zasądzenia odszkodowania za utracone zyski oparte zostało na dowolnym ich wyliczeniu, na kwotę nie mającą nic wspólnego z realiami. Stwierdził, że nie ma związku przyczynowego między poniesionymi przez powoda kosztami pełnomocnika i zniszczeniem oraz kradzieżą ruchomości, a działaniem pozwanego. Stwierdził, iż nie było przeszkód do korzystania przez powoda z lokalu, a po wyroku ustalającym wstąpienie w stosunek najmu powód nie wystąpił o przyłączenie energii. Wskazał, że powód nie sprecyzował nakładów na lokal, których zwrotu się domagał. Z tych względów oddalił powództwo także w pozostałym zakresie.

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny w Ł. oddalił apelację powoda.

W jego uzasadnieniu wskazał, że Sąd Okręgowy, który rozpoznawał sprawę ponownie, uwzględnił wytyczne Sądu Apelacyjnego i przeprowadził dowód z opinii biegłego oraz wszystkich wnioskowanych przez strony świadków. Przeprowadzone postępowanie dowodowe potwierdziło, że zużycie energii elektrycznej w lokalu powoda od czerwca 1990 r. było niskie, a w okresie odcięcia energii (od stycznia do lipca 1991 r.) wynosiło tylko od 1,35 kWh do 5,15 kWh na miesiąc i było najniższe od 1968 r. Wobec treści opinii biegłego, że przy hodowli o rozmiarach podanych przez powoda, niezbędne było zużycie minimum 12,3 kWh na dobę oczywiste jest, że powód nie udowodnił swojego twierdzenia o wielkości szkody. Tak duże zużycie energii miał powód jedynie w kwietniu i maju 1990 r. Sąd Apelacyjny oddalił zarzut apelującego oparcia opinii biegłego na nierzetelnej informacji pozwanego co do zużycia energii, gdyż podstawą wyliczeń biegłego były, przedłożone przez powoda, kserokopie książeczek poboru energii. Uznał, że dokonana przez Sąd pierwszej instancji ocena zeznań świadków nie narusza art. 233 § 1 kpc. Dowody te potwierdziły, że powód trudnił się w pewnych okresach hodowlą ryb, oraz że w chwili odłączenia energii posiadał akwaria. W omówionych szczegółowo zeznaniach świadków dostrzegł wzajemne sprzeczności oraz uznał je za nieprecyzyjne, ostatecznie nie dające podstawy do przyjęcia, że w okresie wyłączenia powód prowadził większą hodowlę oraz ustalenia jej rozmiarów. Wskazał na ich sprzeczność z zeznaniami świadków strony pozwanej. Powołując się na opinię biegłego podzielił ocenę dowodów Sądu pierwszej instancji. Uznał, że powód nie wykonał, wynikającego z art. 6 kc obowiązku wykazania wysokości szkody. Wskazał nadto, że brak jest podstaw do zastosowania art. 322 kpc, bowiem określona przez powoda wysokość szkody w sposób istotny odbiega od udowodnionych w sprawie okoliczności i nie pozwala na ustalenie jej ewentualnej realnej wartości nawet przy zastosowaniu tego przepisu.

W kasacji od wyroku Sądu Apelacyjnego powód, z powołaniem się na podstawę z art. 393[1] pkt 2 kpc, zarzucił:

1) naruszenie art. 381 kpc, 382 kpc i 316 kpc w zw. z art. 391 kpc poprzez pominięcie przytoczonych przez powoda w uzupełnieniu apelacji nowych okoliczności faktycznych w przedmiocie wykorzystywania w hodowli ryb zaprojektowanych i wykonanych przez niego kompresorów - głównego i pomocniczych, tłoczących tlen oraz pompy turbinowej o poborze energii 0,6 wat, jak również kompresora napędzanego prądem stałym z akumulatora; ich pominięcie miało istotny wpływ na wynik postępowania bowiem uwzględnienie tych okoliczności przez Sąd Apelacyjny wykluczałoby przyjęcie jako podstawy rozstrzygnięcia ustalenia opartego na opinii biegłego, że udokumentowany pobór energii nie pozwalał na prowadzenie hodowli ryb w rozmiarach określonych przez powoda;

2) naruszenie art. 233 § 1 kpc w zw. z art. 391 kpc przez dowolną i pozbawioną wszechstronności ocenę dowodów z zeznań świadków oraz brak wszechstronnego rozważenia zebranego materiału, wskutek pominięcia okoliczności powołanych w uzupełnieniu apelacji i w konsekwencji dokonanie wyłącznie w oparciu o dowód z opinii biegłego ustalenia, że powód nie miał w chwili odcięcia dopływu energii hodowli ryb w określonym przez siebie rozmiarze;

3) naruszenie art. 322 kpc poprzez jego niezastosowanie, przejawiające się w oddaleniu apelacji i przyjęciu za Sądem pierwszej instancji, iż żądanie pozwu nie zostało udowodnione, mimo iż materiał dowodowy w sprawie wykazywał, że ścisłe udowodnienie wysokości powstałej szkody jest nader utrudnione, zaś pozostałe przesłanki odpowiedzialności pozwanego zostały spełnione; wobec przesądzenia o zawinionym odcięciu przez pozwanego dopływu energii, powstania szkody i ustaleniu związku przyczynowego pomiędzy szkodą a zdarzeniem stanowiącym podstawę odpowiedzialności spełnione zostały przesłanki zastosowania art. 322 kpc. Niezastosowanie wskazanego przepisu miało istotny wpływ na rozstrzygnięcie, gdyż implikowało oddaleniem apelacji i żądania pozwu w całości.

We wnioskach kasacyjnych domagał się skarżący uchylenia zaskarżonego wyroku w całości i przekazania sprawy Sądowi drugiej instancji do ponownego rozpoznania, zasądzenia kosztów postępowania kasacyjnego, w tym kosztów zastępstwa procesowego.

Sąd Najwyższy zważył co następuje:

Wartość przedmiotu zaskarżenia została określona w kasacji na kwotę 2.553.500 zł. Przytoczone w niej zarzuty oraz ich uzasadnienie są jednak skierowane przeciwko zaskarżonemu wyrokowi jedynie w części oddalającej roszczenie powoda o naprawienie szkody będącej następstwem zniszczenia hodowli rybek. Z tego tytułu powód domagał się zasądzenia kwoty 127.000 zł z odsetkami. W pozostałym zakresie kasacja nie ma więc usprawiedliwionej podstawy i podlega oddaleniu stosownie do art. 393[12](1) kpc.

Pominięcie przez Sąd Apelacyjny nowych faktów powołanych przez powoda w postępowaniu apelacyjnym podlega ocenie na podstawie zarzutu naruszenia art. 381 kpc, nie może natomiast być uznane za naruszenie art. 382 kpc, ani art. 316 kpc ponieważ fakty te nie stały się elementem materiału dowodowego i pozostały poza stanem faktycznym sprawy. Gdy idzie natomiast o samo naruszenie art. 381 kpc, to zarzut ten jest nieuzasadniony, bowiem skarżący nie wykazał, ani nawet nie twierdził w kasacji, że są to fakty nowe, których nie mógł powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, lub że potrzeba ich powołania wynikła później. Chronologia zdarzeń, na którą powód się powołuje tj. czas wykonania i wykorzystywania urządzeń, o jakich jest mowa w zarzucie, jednoznacznie wskazuje, że chodzi o fakty znane skarżącemu już w dacie powstania szkody, przy czym ich znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy stało się powodowi wiadome już w dacie zapoznania się z opinią biegłego. Nie mogło tym samym, za przyczyną pominięcia tych faktów, dojść do naruszenia przez Sąd Apelacyjny przepisu art. 233 § 1 kpc.

Na tle ustaleń przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku niewątpliwy jest fakt prowadzenia przez powoda hodowli rybek akwaryjnych i posiadania w dacie zdarzenia przynajmniej jednego akwarium (tak powołane przez Sąd Okręgowy w uzasadnieniu wyroku, jako podstawa tego ustalenia, zeznania Jana S.). Sąd Apelacyjny przyjął istnienie związku przyczynowego między zawinionym przez pozwanego odcięciem energii elektrycznej do lokalu powoda, a zniszczeniem prowadzonej przez niego hodowli, nie odmówił też wiary jego twierdzeniom, iż poniósł z tego tytułu szkodę, a jedynie stwierdził, że powód nie wykazał jej wysokości. Zasadnie podnosi skarżący, że jeżeli w sprawie należącej do kategorii wymienionych w art. 322 kpc materiał dowodowy jest zbyt szczupły, by ustalić wysokość szkody, to sąd powinien zasądzić należność według własnej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy. W przedmiotowej sprawie przepis ten - odmiennie niż przyjął to Sąd Apelacyjny - znajdzie więc zastosowanie.

Z tych to przyczyn Sąd Najwyższy na podstawie art. 393[13] § 1 kpc uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej apelację odnośnie kwoty 127.000 zł z odsetkami i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania wraz z orzeczeniem o kosztach postępowania kasacyjnego.

389559


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 19 sierpnia 2004 r.

V CK 38/2004

LexPolonica nr 410497

Przegląd Sądowy 2005/10 str. 130

Zarzut przedawnienia roszczenia może być podniesiony przez pozwanego także w postępowaniu apelacyjnym.

Glosa:  Niedużak Andrzej Przegląd Sądowy 2005/10 str. 130

Krytyczna.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
IV CSK 48/2009, II UK 100/2007, III CSK 226/2007, I PK 299/2005, IV CSK 15/2005

W orzeczeniu powołano sprawy:
III CZP 39/97

Sędzia SN: Jan Górowski (przewodniczący, sprawozdawca).

Sędziowie SN: Maria Grzelka, Barbara Myszka.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa: Spółdzielni Mieszkaniowej "P." w W. przeciwko Krystynie K. o zapłatę 47.615,65 zł, z powództwa Spółdzielni Mieszkaniowej "P." w W. przeciwko Felicji R. o zapłatę 46.004,02 zł, z powództwa Spółdzielni Mieszkaniowej "P." w W. przeciwko Teresie M. i Edwardowi M. o zapłatę 55.605,68 zł, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 19 sierpnia 2004 r., kasacji pozwanych Teresy M. i Edwarda M. od wyroku Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 25 czerwca 2003 r. (...)

oddala kasację i odstępuje od obciążenia pozwanych kosztami postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy w Ś. wyrokiem z dnia 19 lutego 2003 r. zasądził na rzecz powodowej Spółdzielni między innymi od pozwanych Teresy M. i Edwarda M. solidarnie kwotę 33.039,88 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 19 lutego 2003 r., tytułem uzupełniającego wkładu budowlanego na lokal spółdzielczy położony w S.Z. przy ul. R. 2 i oddalił w stosunku do tych pozwanych powództwo w pozostałej części.

Wyrok ten został zaskarżony przez obydwie strony. W dniu 11 czerwca 2003 r. Sąd Apelacyjny w W. zamknął rozprawę i odroczył ogłoszenie wyroku na dzień 25 czerwca 2003 r. Pozwani małżonkowie Teresa i Edward M. w piśmie procesowym z dnia 18 czerwca 2003 r. podnieśli zarzut przedawnienia i powołując się na tę okoliczność, jako zaistniałą po zamknięciu rozprawy, wnieśli o jej otwarcie i oddalenie powództwa w całości.

Wyrazili pogląd, że z art. 1 ust. 1, 2, 3, 5 i 6 ustawy z dnia 15 listopada 2000 r., o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz. U. 2001 r. Nr 4 poz. 27 ze zm.) wynika, iż działalność spółdzielni polegająca także na budowaniu lokali mieszkalnych jest działalnością gospodarczą (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2002 r. III CZP 21/2002 OSNC 2002/12 poz. 149), a więc termin dochodzonego roszczenia wynosił 3 lata. Zgodnie z § 17 ust. 2 statutu strony powodowej wkłady budowlane ustala się dwuetapowo, przy czym ostatecznie ich wyliczenie powinno nastąpić po zakończeniu inwestycji, nie później niż w ciągu 12 miesięcy od całkowitego zasiedlenia budynku. Za tę chwilę musi być uznany termin przydziału przedmiotowego lokalu co nastąpiło w dniu 27 maja 1997 r.

W stosunku do tych pozwanych Sąd Apelacyjny w W. wyrokiem z dnia 23 czerwca 2003 r. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że początkowy termin wymagalności odsetek ustalił na dzień 29 lipca 1998 r. Oddalił apelację powódki w dalszej części, a apelację pozwanych w całości i zniósł wzajemnie między stronami koszty postępowania apelacyjnego.

Według Sądu drugiej instancji, rozprawa powinna być otwarta na nowo, jeżeli istotne okoliczności ujawniły się dopiero po jej zamknięciu, lecz nie należy do nich spóźniony zarzut przedawnienia zgłoszony po zamknięciu rozprawy. Po zamknięciu rozprawy - jego zdaniem - ujawnieniu uległ tylko spóźniony zamiar skorzystania przez pozwanych z zarzutu przedawnienia.

Pozwani w kasacji opartej na podstawie naruszenia prawa procesowego, tj. art. 316 § 2 kpc, które miało wpływ na wynik sprawy, wnieśli o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Według znowelizowanego art. 117 § 2 kc sam upływ terminu przedawnienia nie wywołuje skutku przedawnienia, lecz powoduje powstanie po stronie tego, przeciw komu przysługuje roszczenie, uprawnienia do uchylenia się od jego zaspokojenia. Jest to prawo podmiotowe kształtujące dłużnika. Oświadczenie w tym przedmiocie ma charakter swoistej jednostronnej czynności prawo kształtującej. Ten, przeciwko komu roszczenie przysługuje, zachowuje więc - skoro jest to jego uprawnienie - pełną swobodę korzystania z przedawnienia, chyba że już uprzednio skutecznie, a więc po upływie terminu przedawnienia, zrzekł się tego zarzutu.

Należy przyjąć, że do oświadczenia o uchyleniu się tego, przeciwko komu przysługuje roszczenie od jego zaspokojenia, stosuje się wszelkie zasady składania oświadczeń woli. Zgodnie z zawartą w kodeksie cywilnym teorią doręczenia, dla przyjęcia, że oświadczenie woli zostało złożone innej osobie, właściwa jest chwila dojścia treści tego oświadczenia do wiadomości tej osoby. Ze względu na interes stron, bezpieczeństwo obrotu oraz ułatwienia dowodowe domniemywa się, że adresat zapoznał się z treścią oświadczenia woli, gdy doszło do niego w taki sposób, że powzięcie o nim wiadomości stało się możliwe (art. 61 kc). Na składającym oświadczenie woli spoczywa ciężar udowodnienia tego faktu (art. 6 kc).

Należy podzielić, wyrażany w ostatnim czasie powszechnie zarówno w literaturze, jak i w judykaturze (por. np. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 11 września 1997 r. III CZP 39/97 OSNC 1997/12 poz. 191), pogląd o dopuszczalności kwalifikowania oświadczeń zawartych w pismach procesowych jako oświadczeń woli w znaczeniu materialnym. Wówczas występuje czynność złożona procesowa i materialna, która podlega ocenie na różnych płaszczyznach, pierwsza na gruncie prawa procesowego, a druga na podstawie prawa cywilnego. Doręczanie oświadczeń woli zamieszczonych w pismach procesowych następuje z zachowaniem przepisów kodeksu postępowania cywilnego. Ponieważ takie czynności przeznaczone są przede wszystkim dla sądu i dokonuje się je głównie w celu wywołania skutków procesowych, nie można uznać, że wniesienie pisma do sądu jest równoznaczne z dojściem zamieszczonego w nim oświadczenia woli do jego adresata w taki sposób, że mógł zapoznać się z jego treścią. W każdym więc wypadku, gdy oświadczenie woli zostało złożone w piśmie procesowym, rozważyć należy, kiedy to oświadczenie doszło do adresata w sposób określony w art. 61 kc.

Pozwany, pomimo że podniósł zarzuty formalne, nie może odmówić wdania się w spór co do istoty sprawy (art. 221 kpc). Podniesienie zarzutu merytorycznego polega na przytoczeniu takich okoliczności, z których wynika, że podstawa powództwa nie istnieje i wobec tego żądanie pozwu nie jest uzasadnione, albo na powołaniu się na własne prawo, które czyni żądanie pozwu nieuzasadnione lub wobec pozwanego bezskuteczne. Wśród tych pierwszych można wyróżnić zarzuty przeciwko powstaniu roszczenia (np. zarzut sprzeczności z prawem czynności prawnej, braku zdolności do czynności prawnych) lub istnieniu roszczenia powoda (np. wykonania zobowiązania).

Zarzuty oparte na własnym prawie pozwanego nie naruszają roszczenia powoda, lecz przeciwstawiają mu prawo pozwanego zwalniające go od obowiązku uczynienia zadość temu roszczeniu np. zarzut potrącenia lub przedawnienia.

Zarzut przedawnienia jakkolwiek jest zarzutem prawnym, jednak opiera się na pewnym stanie faktycznym. Niewątpliwie bowiem dla ustalenia, czy upłynął termin przedawnienia, koniecznym jest np. ustalenie rodzaju roszczenia czy terminu jego wymagalności. Złożony w procesie nabiera podwójnego charakteru. Jako czynność złożona podlega ocenie z jednej strony według prawa materialnego, natomiast zarzut przedawnienia jako czynność procesowa podlega ocenie na podstawie norm postępowania, w tym ograniczeniom, do kiedy może być powołany.

Zasada dyspozycyjności w procesie (dyspozycyjność formalna) opiera się o zasadę dyspozycyjności materialnej. Przepisy procesowe pozwalają dysponować stronom w procesie właśnie dlatego, że w świetle przepisów prawa materialnego strony mogą rozporządzać swoimi prawami, mającymi znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy.

Z drugiej strony, prawo procesowe może ograniczać dyspozycyjność materialną, tj. czynić ograniczenia dla stron do wykorzystania swoich praw w procesie np. do pewnej jego fazy czy stadium postępowania. Z tego względu, jeżeli przepis prawa procesowego ustanawia stronie termin do zgłoszenia zarzutu, to jego niezachowanie stanowi prekluzję do wykorzystania przez stronę takiego prawa podmiotowego, a to z uwagi na ograniczenie w takim wypadku dyspozycyjności materialnej przez dyspozycyjność formalną (art. 207 § 3 kpc, art. 479[14] § 2 kpc, art. 495 § 3 kpc, art. 505[5] § 1 kpc).

Od zarzutu procesowego w ujęciu generalnym trzeba odróżnić pojęcie zarzutu apelacyjnego. Powszechnie przyjmuje się, że jest to przedstawione twierdzenie skarżącego, że zaskarżony wyrok sądu pierwszej instancji jest wadliwy, ze względu na niewłaściwe zastosowanie prawa materialnego lub uchybienia procesowe, które miały wpływ na jego treść.

Kodeks postępowania cywilnego nie rozstrzyga wprost, do kiedy mogą być zgłaszane zarzuty apelacyjne konstytutywne. W literaturze dominuje pogląd, że skarżący po wniesieniu apelacji może zarówno zmienić zarzuty apelacyjne, jak i przedstawić nowe, obok podniesionych w tym środku odwoławczym. Ustawa z dnia 24 maja 2000 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (Dz. U. 2000 r. Nr 48 poz. 554) dała jednak pewną podstawę normatywną do takiej interpretacji przez wprowadzenie art. 505[9] § 2 kpc, który stanowi, że w postępowaniu uproszczonym, po terminie do wniesienia apelacji przytoczenie dalszych, tj. nieprzedstawionych przed jego upływem, zarzutów jest niedopuszczalne. Z tego względu, wychodząc z założeń wykładni logicznej, należy przyjąć, że w postępowaniu cywilnym zasadą jest dopuszczalność przedstawienia nowych zarzutów w toku postępowania apelacyjnego. Gdyby takiej zasady nie było, zbędnym byłoby wprowadzanie wyjątku od niej.

Jeżeli pomimo upływu terminu przedawnienia roszczenia pozwany do czasu zakończenia postępowania w pierwszej instancji nie podniósł zarzutu przedawnienia, wyrok uwzględniający powództwo zaskarżony apelacją nie narusza przepisów o dawności, lecz przeciwnie, sąd pierwszej instancji naruszyłby art. 117 § 2 kc, gdyby z urzędu uwzględnił przedawnienie. Zarzut przedawnienia podniesiony w apelacji nie mieści się więc w kategorii pojęcia zarzutu apelacyjnego. Nie ma to jednak wpływu na zagadnienie dopuszczalności zarzutu przedawnienia w postępowaniu apelacyjnym, gdyż kodeks postępowania cywilnego nie czyni przesłanką tego środka odwoławczego wadliwości zaskarżonego wyroku, skutkiem czego nie jest wykluczony zarzut przedawnienia jako jej podstawa.

W związku z tym, że z instytucją przedawnienia wiążą się zdarzenia ze sfery faktów np. fakt wymagalności wierzytelności, i bez ich oceny nie można stwierdzić, czy przedawnienie nastąpiło, choć pozwany złożył przewidziane w art. 117 § 2 kc oświadczenie o uchyleniu się od zaspokojenia roszczenia, w piśmiennictwie pojawił się pogląd, że dopuszczalne jest wystąpienie z zarzutem przedawnienia w postępowaniu apelacyjnym, jeżeli opiera się on na materiale faktycznym i dowodowym przedstawionym w pierwszej instancji. Jeżeli zarzut ten natomiast wiąże się z nowymi faktami i dowodami, strona może go zgłosić, jeżeli zostały zrealizowane przesłanki, od których zależy dopuszczalność nowości postępowaniu apelacyjnym (art. 381 kpc i art. 404(1) przedwojennego kpc).

Istnieją jednak poważne argumenty przemawiające za dopuszczalnością zgłoszenia tego zarzutu w postępowaniu apelacyjnym, bez tego ograniczenia. Przede wszystkim należało odpowiedzieć na pytanie, czy wynikające z unormowania zawartego w art. 117 § 2 kc prawo kształtujące dłużnika podlega pod hipotezę art. 381 kpc i art. 368 § 1 pkt 4 kpc.

Przepis procesowy bez wyraźnego wskazania nie powinien ograniczać uprawnień materialnych stron. W razie wątpliwości należy je rozstrzygnąć na korzyść dyspozycyjności materialnej, gdyż tylko ona stanowi podstawę dyspozycyjności formalnej. Trzeba więc dojść do wniosku, że do wynikającego z art. 117 § 2 kc prawa kształtującego pozwanego, już z tego względu nie mają zastosowania art. 368 § 1 pkt 4 kpc i art. 381 kpc. Uprawnienie takie niewątpliwie nie jest zdarzeniem ze sfery faktów, którego dotyczą te przepisy. Skorzystanie z niego przez pozwanego zmienia istniejący pomiędzy stronami stosunek materialny w zobowiązanie naturalne i dopiero wówczas powstaje obowiązek procesowy pozwanego przedstawienia sądowi, że złożył przedmiotowe oświadczenie woli, jak i dalszych faktów wskazujących, że przedawnienie nastąpiło (art. 3 kpc). Dopóki pozwany tego zarzutu nie podniesie, wszystkie okoliczności faktyczne, na których mógłby być on oparty, są dla rozstrzygnięcia sprawy obojętne, a tym samym nie powinny być przedmiotem dowodzenia (art. 227 kpc). Nawet wtedy, gdyby sąd, naruszając ten przepis, prowadził na nie dowody i dokonał na ich podstawie prawidłowych ustaleń, musiałby i tak uwzględnić powództwo.

Sąd drugiej instancji nie powinien pominąć faktów, które w czasie postępowania przed sądem pierwszej instancji jeszcze nie istniały, albo wprawdzie istniały, ale stronie nie były znane, albo choć wtedy istniały i stronie były znane, to zachodziły przyczyny niemożności ich podniesienia lub wykazania, albo potrzeba powołania się na nie powstała później. Kiedy pozwany realizuje swe prawo podmiotowe wynikające z art. 117 § 2 kc, składając wynikające z niego oświadczenie woli już w toku postępowania apelacyjnego, to stanowi to nowy fakt, powstały po wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji. W związku z tym nie mogą mieć do niego zastosowania ograniczenia przedstawiania "nowości" określone w art. 381 kpc i art. 368 § 1 pkt 4 kpc. Inne zdarzenia dotyczące sfery faktycznej związane z przedawnieniem, choć występowały już niewątpliwie w stadium postępowania w pierwszej instancji, a upływ terminu przedawnienia musiał wystąpić przed jego wszczęciem, to jednak gdy zarzut przedawnienia został podniesiony dopiero w postępowaniu apelacyjnym, należy przyjąć, że choćby fakty te były pozwanemu znane, to zachodziła przyczyna niemożności ich powołania. Możliwość powołania bowiem faktów w rozumieniu omawianych przepisów to możność ich skutecznego przytoczenia, a taka nie wystąpiła, skoro w takiej sytuacji w tym stadium procesu były to okoliczności niemające znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy i w związku z tym niestanowiące przedmiotu dowodu (art. 227 kpc). W każdym razie niewątpliwie potrzeba powołania tych okoliczności w takim wypadku powstaje dopiero po podniesieniu zarzutu przedawnienia w toku postępowania apelacyjnego.

Istotą postępowania apelacyjnego jest kontynuacja merytorycznego rozpoznania sprawy. Nie można zapomnieć, że ustawa z dnia 1 marca 1996 r. o zmianie Kodeksu postępowania cywilnego, rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej - Prawo upadłościowe i Prawo o postępowaniu układowym, Kodeksu postępowania administracyjnego, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 1996 r. Nr 43 poz. 189) wprowadziła system apelacji pełnej (cum beneficio novorum), regułą jest zatem dopuszczalność nowego materiału faktycznego przed sądem drugiej instancji. Z tego względu przepis art. 381 kpc jako wyjątkowy nie może być interpretowany rozszerzająco, zwłaszcza że nie zawiera on stanowczego zakazu i jego zastosowanie pozostawione jest w pewnym sensie uznaniu sądu zależnemu od okoliczności sprawy.

Ponieważ więc zgłoszony dopiero w postępowaniu apelacyjnym zarzut przedawnienia jest zarzutem prawnym, a fakty leżące u jego podłoża nie są objęte ograniczeniami zgłaszania nowości w postępowaniu apelacyjnym, należy przyjąć, że art. 368 § 1 pkt 4 i art. 381 kpc nie mają do niego nawet odpowiedniego zastosowania. Zarzut przedawnienia roszczenia majątkowego pozwany może więc zgłosić w postępowaniu apelacyjnym.

W sprawie występuje jednak dalszy problem dopuszczalności zgłoszenia zarzutu przedawnienia po zamknięciu rozprawy apelacyjnej, a przed ogłoszeniem wyroku w piśmie procesowym pozwanego zawierającym wniosek o jej otwarcie. Z punktu widzenia prawa materialnego, jak wynika już z powyższych uwag, zgłoszenie go w tym czasie nie jest spóźnione. Trzeba jednak pamiętać, że wystąpienie z nim w takim piśmie procesowym nie wywołuje od razu skutku przedawnienia, gdyż zgodnie z dyspozycją art. 61 kc powstaje on dopiero z chwilą doręczenia powodowi pisma w taki sposób, że mógł zapoznać się z jego treścią, przy czym na składającym oświadczenie woli spoczywa ciężar dowodu wykazania tej okoliczności (art. 6 kc).

Skoro zatem pozwani zgłosili wniosek o otwarcie rozprawy i podnieśli dopiero wówczas po raz pierwszy zarzut przedawnienia, to wniosek taki był nieuzasadniony, skoro nawet nie wykazywali, iż odpis pisma procesowego został doręczony adresatowi w sposób określony w art. 61 kc.

Z tych względów kasację należało oddalić (art. 393[12] kpc).

410497


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 18 czerwca 2004 r.

II CK 293/2003

LexPolonica nr 1597344

Gazeta Prawna 2007/188 str. A4

1. W sytuacji, gdy strona nie wypowie się co do faktów przytoczonych przez stronę przeciwną, sąd nie może tylko z tej przyczyny uznać tych faktów za przyznane, ponieważ zastosowanie art. 230 kpc jest możliwe tylko wówczas, gdy sąd weźmie pod uwagę wynik całej rozprawy. Oznacza to, że Sąd musi powziąć - na podstawie wyniku całej rozprawy, czyli wszystkich okoliczności sprawy, całego materiału procesowego - przekonanie, że strona nie zamierzała i nie zamierza zaprzeczyć istnieniu faktów przytoczonych przez stronę przeciwną. W razie wątpliwości nie można stosować przepisu art. 230 kpc.

2. W sytuacji gdy nie było podstaw do bezdowodowego ustalenia faktu istotnego dla rozstrzygnięcia sprawy, oświadczenie strony jednoznacznie potwierdzające brak zamiaru przyznania tego faktu, nie stanowi - w rozumieniu art. 381 kpc - ani nowych faktów, ani nowych dowodów.  



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
II CSK 680/2008, VI ACa 1438/2008

W orzeczeniu powołano sprawy:
C III 171/36

Sędzia SN Hubert Wrzeszcz (przewodniczący, sprawozdawca).

Sędziowie SN Jan Górowski, Maria Grzelka.

Protokolant: Anna Banasiuk.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Gustav Z. - H. U. I. B. H. GmbH w H. przeciwko "Ż.B." Spółce Akcyjnej w B. o zapłatę, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 18 czerwca 2004 r., kasacji strony pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 5 marca 2003 r.(...),

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Apelacyjnemu w Poznaniu do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

      Powód domagał się zasądzenia 863.211,18 zł z tytułu wierzytelności nabytych - na podstawie umów cesji - od ubezpieczycieli, którzy wypłacili świadczenia z ubezpieczenia cargo i casco za zatopioną barkę i towar. Pozwana ponosi odpowiedzialność za szkodę, ponieważ do wypadku doszło - zadaniem powoda - na skutek błędów w nawigacji, które popełnił pilot pozwanej.

Pozwana w odpowiedzi na pozew wniosła o oddalenie powództwa, zarzucając, że postępowanie pilota nie pozostawało w związku przyczynowym z wypadkiem; ponadto w toku procesu podniosła, że nie zawarła z kapitanem barki umowy o świadczenie usługi pilotażu.

Sąd Okręgowy w S. wyrokiem z dnia 31 stycznia 2002 r. zasądził od pozwanej na rzecz powoda 431.605,59 zł z ustawowymi odsetkami od 7 września 1999 r., oddalił powództwo w pozostałej części i orzekł o kosztach procesu według zasady stosunkowego rozdziału.

Z uzasadnienia orzeczenia wynika, że dnia 14 października 1992 r. prowadzona przez kpt. Horsta R. barka motorowa "F.", należąca do armatora niemieckiego, płynąc z N. do S., weszła w W. na ostrogi prawego brzegu Odry. Inspektor Inspektoratu Żeglugi Śródlądowej w Szczecinie - po ustaleniu okoliczności wypadku i stwierdzeniu, że kapitan barki nie posiadał wymaganych dokumentów - nakazał Horstowi R. kontynuowanie żeglugi do S. z pilotem.

Kierownik biura pozwanej w S. - Anastazja G., po rozmowie z dyrektorem Inspektoratu Żeglugi Śródlądowej, poleciła pilotowi Henrykowi K., aby udał się na barkę "F.". Pilot przybył do W. około godziny 16.00 i wówczas barka wyruszyła do S., zatrzymując się w G., gdzie wysiadł inspektor Inspektoratu Żeglugi Śródlądowej - Kazimierz S.

Barka, zbliżając się do przejścia pod prawym przęsłem mostu kolejowo-drogowego na R., na skutek nieprawidłowej nawigacji (trzymała się zbytnio lewej strony drogi wodnej), uderzyła w środkowy filar mostu i uszkodzona przeszła pod lewym przęsłem mostu, przepłynęła na prawą stronę rzeki i zatonęła.

Sąd Okręgowy sporną kwestię, czy kapitan barki i pozwana zawarli umowę o świadczenie usługi pilotażu, czy też - jak twierdziła pozwana - pilot działał na zlecenie Inspektoratu Żeglugi Śródlądowej, przesądził na korzyść powoda. Z okoliczności, że dyrektor Inspektoratu rozmawiał z pozwaną w sprawie skierowania pilota na barkę nie wynika, iż doszło między nimi do zawarcia umowy o świadczenie usługi pilotażu. Działania podjęte przez Inspektorat miały charakter organizacyjny. Zaangażowanie pilota - w zaistniałej sytuacji - należało natomiast do obowiązków kapitana barki.

Zdaniem Sądu umowa o świadczenie usługi pilotażu między pozwaną a kapitanem barki została zawarta w sposób konkludentny (art. 60 kc). Kierowniczka biura pozwanej wyraziła wolę jej zawarcia, wysyłając pilota na "F.", a Host R. - przyjmując Henryka K. na barkę i korzystając z jego usług. Sąd podkreślił, że pozwana w odpowiedzi na pozew oraz w piśmie procesowym z dnia 21 stycznia 1998 r. nie kwestionowała zawarcia umowy i dopiero w toku procesu zaprzeczyła temu.

Usługi pilotażowe polegają na udzielaniu kierownikowi statku (barki), przebywającemu na śródlądowych drogach wodnych, informacji lub porad potrzebnych do prowadzenia statku. Korzystanie z usług pilota nie zwalnia kierownika statku z odpowiedzialności za bezpieczeństwo żeglugi. Takie zasady ukształtowały się w praktyce żeglugi śródlądowej pod wpływem regulacji zawartych w kodeksie morskim. Później tę praktykę usankcjonowały zarządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 września 1992 r. w sprawie pilotażu na śródlądowych drogach wodnych (M. P. 1992 r. Nr 33 poz. 232 ze zm.) i ustawa z dnia 21 grudnia 2000 r. o żegludze śródlądowej (Dz. U. 2001 r. Nr 5 poz. 43).

Sąd Okręgowy, podkreślając, że wymienione wyżej akty prawne nie obowiązywały jeszcze w chwili wypadku, przyjął - zgodnie z wyborem powoda - jako podstawę odpowiedzialności pozwanej art. 471 kc.

Sąd podzielił zarzut powoda, że pilot naruszył obowiązujący na R. zakaz żeglugi w porze nocnej i zasady nawigacji przy pokonywaniu przejścia pod mostem kolejowo-drogowym w S., które pozostają w związku przyczynowym ze szkodą powstałą na skutek wypadku barki. Henryk K. nie znał komunikatów Okręgowej Dyrekcji Gospodarki Wodnej, z których wynikał zakaz żeglugi na R. po godzinie 17.30. Ponadto zignorował informację o tym zakazie, którą przekazał Kazimierz S., gdy wysiadał z barki w G. O wadliwej nawigacji świadczy natomiast nieprawidłowy kurs barki podczas zbliżania się do przejścia pod mostem kolejowo-drogowym. W ocenie Sądu pilot nie wiedział jak pokonać to przejście albo nie prowadził właściwej obserwacji drogi wodnej (Sąd podkreślił, że Henryk K. zeznał, iż "było raczej ciemno, a barka nie miała reflektora").

Sąd, ustalając zakres odpowiedzialności pozwanej, wskazał z jednej strony na stwierdzone błędy pilota, a z drugiej - na okoliczność, iż obecność pilota na barce nie zwalniała kapitana od troski o bezpieczeństwo żeglugi. Sąd podkreślił, że Kazimierz S. przekazał informację o zakazie żeglugi nocą również Horstowi R. Ostatecznie Sąd uznał, że pilot i kapitan barki w równym stopniu ponoszą odpowiedzialność za powstałą szkodę. W rezultacie Sąd - po stwierdzeniu, że wysokość szkody jest bezsporna - uwzględnił powództwo w połowie (art. 362 kc).

Sąd Apelacyjny zaskarżonym wyrokiem oddalił apelację pozwanej, podzielając ustalenia faktyczne i ocenę prawną Sądu pierwszej instancji.

Sąd odwoławczy podkreślił, że wysokość szkody, której pozwana nie kwestionowała w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, trafnie została uznana - na podstawie art. 230 kpc - za fakt przyznany. Podjętą w apelacji próbę podważenia rozmiaru szkody należało więc uznać za spóźnioną (art. 381 kpc).

Prawidłowości kwalifikacji prawnej umowy zawartej między pozwaną a kapitanem barki nie podważa - zdaniem Sądu - podniesiony przez apelującą problem uzgodnień co do wysokości wynagrodzenia. Nie ma on istotnego znaczenia, ponieważ tę kwestię reguluje - stosowany na podstawie art. 750 kc - przepis art. 735 § 2 kc.

Sąd Apelacyjny podkreślił, że odpowiedzialność pozwanej - wobec wykonania usługi przez pilota w sposób rażąco nieprawidłowy - nie budzi wątpliwości. Nie podważa jej protokół wypadkowy sporządzony przez Inspektorat Żeglugi Śródlądowej w S., w którym stwierdzono, że winnym wypadku był kapitan barki. Pochodzi on z postępowania administracyjnego i ma charakter dokumentu urzędowego w rozumieniu art. 244 § 1 kpc, który w postępowaniu sądowym podlega ocenie, jak każdy inny dowód. Przytoczone z tego protokołu stwierdzenie, dokonane w postępowaniu, którego celem nie było rozważanie cywilnoprawnych aspektów odpowiedzialności uczestniczących w nim osób, nie jest wiążące dla sądu i nie wyłącza możliwości przypisania odpowiedzialności za szkodę także osobom uznanym przez organ administracyjny za nieponoszące odpowiedzialności za wypadek.

W kasacji, opartej na obu postawach z art. 393[1] kpc, pełnomocnik pozwanej zarzucił naruszenie art. 60 i art. 65 kc przez ich błędną wykładnię oraz obrazę art. 382, art. 381, art. 244 § 1, art. 328 § 2, art. 253, art. 230, art. 231, art. 232 i art. 233 kpc. Powołując się na te podstawy kasacyjne, wniósł o uchylenie wyroków Sądów obu instancji i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w S. do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Jednym ze sposobów bezdowodowego ustalania faktu istotnego dla rozstrzygnięcia sprawy jest tzw. przyznanie dorozumiane. Reguluje je art. 230 kpc, który stanowi, że gdy strona nie wypowie się co do twierdzeń strony przeciwnej o faktach, sąd, mając na uwadze wyniki całej rozprawy, może fakty te uznać za przyznane.

Zarówno literaturze jak i orzecznictwie podkreśla się, że w sytuacji, gdy strona nie wypowie się co do faktów przytoczonych przez stronę przeciwną, sąd nie może tylko z tej przyczyny uznać tych faktów za przyznane, ponieważ zastosowanie przytoczonego przepisu jest możliwe tylko wówczas, gdy sąd weźmie pod uwagę wynik całej rozprawy. Oznacza to, że Sąd musi powziąć - na podstawie wyniku całej rozprawy, czyli wszystkich okoliczności sprawy, całego materiału procesowego - przekonanie, że strona nie zamierzała i nie zamierza zaprzeczyć istnieniu faktów przytoczonych przez stronę przeciwną. W razie wątpliwości nie można stosować przepisu art. 230 kpc (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca 1937 r. C III 171/36 Zb. Orz. 1938/IV poz. 195).

Tak rozumiany art. 230 kpc nie mógł stanowić w okolicznościach sprawy - co trafnie zarzuciła skarżąca - podstawy do ustalenia rozmiaru szkody powstałej na skutek wypadku, któremu uległa "F.". Z odpowiedzi na pozew wynika, że pozwana wniosła o oddalenie powództwa, ponieważ była przekonana, opierając się na protokole powypadkowym, że do wypadku żeglugowego doszło z wyłącznej winy kapitana barki i dlatego - jak stwierdziła w przytoczonym piśmie procesowym - "nie wypowiada się co do wartości przedmiotu sporu". Nie ulega wątpliwości, że zacytowany fragment odpowiedzi na pozew, oceniany w kontekście całego pisma, oznacza, że pozwana - z powodów, które jej zdaniem wystarczyły do oddalenia powództwa - nie widziała potrzeby wypowiadania się co do wartości szkody. Takie stanowisko pozwanej nie wystarczało - co błędnie przyjęły Sądy obu instancji - do uznania, iż w sprawie było dopuszczalne bezdowodowe ustalenie szkody na podstawie art. 230 kpc. Już na etapie postępowania przed Sądem pierwszej instancji, ze względu na wskazane przez pozwaną przyczyny niewypowiedzenia się co do wartości szkody, nie było bowiem podstaw do jednoznacznego wniosku, że strona pozwana rzeczywiście nie miła zamiaru zaprzeczyć istnieniu szkody wskazanej przez powoda. Wyraźnie o braku podstaw do takiego wniosku świadczy natomiast apelacja, w której pozwana już wprost zakwestionowała szkodę oraz konsekwentne podtrzymywanie przez nią tego stanowiska w toku postępowania apelacyjnego. W tej sytuacji nie można podzielić zapatrywania Sądu drugiej instancji, który, aprobując dokonane przez Sąd Okręgowy ustalenie szkody na podstawie art. 230 kpc, stwierdził, że zaistniały przesłanki uzasadniające zastosowanie tego przepisu.

Brak podstaw do ustalenia szkody na podstawie tzw. przyznania dorozumianego oznaczał, że na powodzie - zgodnie z ciężarem dowodu - spoczywał obowiązek wykazania istnienia i rozmiaru szkody. Warto tu zwrócić uwagę, że powód, licząc się z tym obowiązkiem, już w pozwie złożył wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego na okoliczność szkody, na wypadek - jak zaznaczył - gdyby pozwana nie przyznała tej okoliczności.

Z przedstawionych powodów nie można odeprzeć zarzutu pozwanej, że zaskarżony wyrok zapadł z naruszeniem art. 230, art. 232 kpc i art. 6 kc. Trafnie skarżąca zarzuciła też, że w sprawie nie zaistniały przesłanki do zastosowania art. 381 kpc. W sytuacji, gdy nie było podstaw do bezdowodowego ustalenia faktu istotnego dla rozstrzygnięcia sprawy, oświadczenie strony jednoznacznie potwierdzające brak zamiaru przyznania tego faktu, nie stanowi bowiem - w rozumieniu art. 381 kpc - ani nowych faktów, ani nowych dowodów (por. przytoczone orzeczenie Sądu Najwyższego C III 171/36).

Nieuzasadniony okazał się natomiast zarzut skarżącej, że Sąd z naruszeniem art. 60 i art. 65 kc uznał, iż między pozwaną a kapitanem barki została zawarta umowa o świadczenie usługi pilotażu. Teza skarżącej, że umowa pilotażu została zawarta między pozwaną a Inspektoratem Żeglugi Śródlądowej - stanowiąca podstawę podjętej w kasacji polemiki ze stanowiskiem Sądu - nie ma oparcia w całokształcie materiału sprawy. Nie można podzielić zapatrywania skarżącej, że rozstrzygające znaczenie dla omawianej kwestii mają zeznania Anastazji G., z których wynika, iż świadek uważała, że Henryk K. wykonywał pilotaż na rzecz Inspektoratu. Skarżąca, powołując się na te znania, pomija bowiem dowód z przesłuchania świadka Kazimierza S., który zeznał, że kapitan barki, gdy dowiedział się, iż może kontynuować żeglugę tylko z pilotem, to pokazał kartkę z nazwiskiem K. (k. 289); nie bierze też pod uwagę zeznań Horsta R., z których wynika, że przyjął on pilota na barkę, ponieważ "warunki pływania nie były mu dobrze znane" (k. 197). Wywody skarżącej, które zmierzały do wykazania, że kapitan barki przyjął pilota na pokład "z nakazu Inspektoratu", a nie na skutek zawarcia umowy z pozwaną w sposób konkludentny, nie mogły zatem odnieść zamierzonego skutku.

Trafnie skarżąca zarzuciła natomiast, że uwadze Sądu Apelacyjnego uszła kwestia podstawy prawnej odpowiedzialności za towar przewożony barką, którą pozwana podniosła, zarzucając, że nienależyte wykonanie umowy o świadczenie usługi pilotażu nie obejmuje szkody z tytułu utraty tego towaru (pismo procesowe z dnia 14 lutego 2003 r., k. 430).

Z przedstawionych powodów Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji wyroku (art. 393[13] § 1 kpc oraz art. 108 § 2 w zw. z art. 393[19] kpc).

1597344


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 9 października 2003 r.

V CK 319/2002

LexPolonica nr 390478

Kara umowna może ulec zmniejszeniu, gdy dłużnik tylko częściowo ponosi odpowiedzialność za nienależyte wykonanie zobowiązania.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
VI ACa 1278/2008, I CSK 270/2007, III CZP 53/2005, IV CK 522/2003, I CK 522/2003

W orzeczeniu powołano sprawy:
II CKN 180/97, II CKN 18/97, II CR 788/73

Sędzia SN: G. Bieniek (przewodniczący).

Sędziowie SN: J. Górowski (sprawozdawca), M. Kocon.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Bolesława S. i Dariusza S. przeciwko "K." Spółce z o.o. w L. o zapłatę, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 9 października 2003 r. kasacji powodów od wyroku Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 26 lutego 2002 r. (...),

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Apelacyjnemu w W. do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Powodowie Bolesław S. i Dariusz S., wspólnicy spółki cywilnej, domagali się zasądzenia od pozwanej "K." sp. z o.o. w L. kwoty 193.913,81 zł (131.772,19 zł jako reszty wynagrodzenia za wykonane roboty budowlane i kwoty 62.141,62 zł tytułem skapitalizowanych odsetek za opóźnienie).

Pozwana Spółka wniosła o oddalenie powództwa, zarzucając, że powodowie domagają się wynagrodzenia wyższego niż uzgodnione w umowie.

Wyrokiem z dnia 20 września 2001 r. Sąd Okręgowy w Ś. zasądził solidarnie od strony pozwanej na rzecz powodów kwotę 124.637,18 zł, z ustawowymi odsetkami od dnia 25 maja 2001 r. i w dalszej części powództwo oddalił.

Sąd ten ustalił, że w dniu 30 listopada 1998 r. strony zawarły umowę na podstawie której powodowie zobowiązali się wykonać projekt konstrukcyjny, dostawę i montaż hali w systemie "A." typ A2MI oraz konstrukcję antresoli. Strony uzgodniły łączną wartość kontraktu na 450.000 DM, niezależnie od podatku VAT.

W wypadku zmiany zakresu kontraktu, na podstawie pisemnego zlecenia zamawiającego, strony miały ustalić zakres prac dodatkowych oraz należne za nie wynagrodzenie. Produkcja i dostawa hali miała być wykonana w terminie 3-4 tygodni od zatwierdzenia projektu przez zamawiającego, a sam jej montaż miał trwać 4 tygodnie. Zapłatę uzgodniono w kilku ratach, w zależności od finalizacji kolejnych etapów robót. Końcowe rozliczenie miało nastąpić na podstawie faktury końcowej wystawionej po dokonaniu odbioru hali.

Strony przewidziały również w umowie kary umowne, między innymi za niedotrzymanie końcowego terminu montażu hali, w wysokości 0,1 wartości kontraktu za każdy dzień zwłoki. Wszelkie zmiany i uzupełnienia umowy wymagały formy pisemnej i zatwierdzenia przez obie strony.

Powodowie wykonali pierwotnie projekt konstrukcyjny bez uwzględnienia faktu, że hala miała być postawiona na terenie zagrożonym szkodami górniczymi. Po otrzymaniu informacji z Pracowni Projektowej "B." spółki z o.o., inwestora zastępczego, o lokalizacji hali na terenie objętym zagrożeniem wystąpienia szkód górniczych, powodowie zawiadomili pozwaną Spółkę o konieczności zmiany projektu przez wstawienie dodatkowej ramy i o wzroście kosztów budowy. W dniu 20 stycznia 1999 r. Pracownia Projektowa "B." sp. z o.o. przekazała powodom postanowienie Urzędu Górniczego z dnia 30 września 1998 r., nakazujące uwzględnić wpływy eksploatacji górniczej na tym terenie przy projektowaniu i realizacji obiektu.

W dniu 1 marca 1999 r. powodowie przesłali pozwanej Spółce projekt aneksu do umowy zwiększającej wartość inwestycji o 26.800 DM, z uwagi na konieczność wykonania dodatkowej ramy hali głównej. Strona pozwana nie podpisała aneksu. Inwestor zastępczy potwierdził wykonanie przez powodów dodatkowych robót, w tym ramy dylatacyjnej zabezpieczającej przed szkodami górniczymi.

W dniu 22 września 1999 r. nastąpił odbiór hali, a następnie w dniu 29 września 1999 r. powodowie wystawili fakturę końcową na kwotę 275.272,19 zł. Strona pozwana uznała ten dług, zobowiązując się do zapłaty należności z faktury końcowej w terminie 3 miesięcy, a powodowie wyrazili w zamian zgodę na odstąpienie od naliczania odsetek od kwoty 100.000 zł w razie niezwłocznej jej zapłaty.

Pozwana Spółka obciążyła powodów karą umowną w wysokości 217.686,95 zł z tytułu oddania obiektu po terminie i pierwotnie z tej należności dokonała potrącenia kwoty 69.256,63 zł.

Sąd Okręgowy ocenił, że strony łączyła umowa o roboty budowlane, jednak charakter umówionego wynagrodzenia nie miał znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, wobec uznania długu przez pozwaną Spółkę w piśmie z dnia 8 sierpnia 2000 r., chociaż akceptacja zmiany projektu w zakresie wybudowania dodatkowej ramy, nie nastąpiła przez podpisanie stosownego aneksu do umowy. Zwrócił uwagę, że odwołanie tego uznania byłoby skuteczne w wypadku udowodnienia przez stronę pozwaną wady swego oświadczenia woli, a ta nawet na taką wadliwość się nie powoływała.

Poza tym Sąd Okręgowy ocenił że skuteczne jest potrącenie przez stronę pozwaną kwoty 69.256,63 zł. W tej kwestii zauważył, że skoro oddanie hali nastąpiło w dniu 22 września 1999 r. to wystąpiło 175 dniowe opóźnienie i w konsekwencji zgodnie z § 9 ust. 1 umowy kara obciążająca powodów wielokrotnie przekraczała kwotę jaką do potrącenia przedstawiła pozwana Spółka. Jednocześnie podkreślił, że powodowie nie tylko nie udowodnili braku swojej winy w opóźnieniu w wykonaniu umowy, ale nawet nie próbowali tego dokonać. W konsekwencji ocenił, że żądanie pozwu było uzasadnione do kwoty 124.657,18 zł (193.913,81 - 69.256,63).

Na skutek apelacji strony pozwanej Sąd Apelacyjny w W. wyrokiem z dnia 26 lutego 2002 r. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że oddalił powództwo w całości, uznając przede wszystkim za uzasadniony zarzut błędnej oceny przez Sąd pierwszej instancji znaczenia jej pisma z dnia 8 stycznia 2000 r. W tym zakresie Sąd ten ustalił, że pozwana Spółka w piśmie tym zwróciła się o potwierdzenie wcześniejszego, telefonicznego uzgodnienia, wedle którego częściowa zapłata należności z faktury końcowej będzie się wiązała z odstąpieniem powodów od naliczenia odsetek od uzgodnionej kwoty 100.000 zł i poinformowała kontrahenta, że pozostałą część zobowiązania ureguluje w terminie trzech miesięcy. Z tego względu przyjął, że nie można z treści tego pisma wywieść woli strony pozwanej uznania kwestionowanego w procesie wynagrodzenia dodatkowego.

W konsekwencji Sąd Apelacyjny rozważał, czy w świetle łączącej strony umowy i zastosowanych przez analogię przepisów kodeksu cywilnego o umowie o dzieło żądanie zapłaty za prace dodatkowe jest uzasadnione i doszedł do konkluzji, że wobec braku zmiany umowy w sposób przewidziany w jej § 1 pkt 3, podstawą oddalenia żądania zapłaty wynagrodzenia przekraczającego ryczałt jest przepis art. 632 kc.

Istotne też znaczenie przypisał złożonemu w apelacji oświadczeniu o potrąceniu kwoty 124.657,18 zł z wierzytelności strony pozwanej z tytułu kary umownej. Ocenił, że skoro powodowie obarczeni na podstawie art. 6 kc w zw. z art. 471 kc i art. 483 kc ciężarem dowodu nie wykazali okoliczności zwalniających ich od zapłaty kary umownej i nie zaskarżyli wyroku w części oddalającej powództwo, to wnioski dowodowe powodów zgłoszone po raz pierwszy w postępowaniu apelacyjnym, choć zainicjowane zawartym w apelacji zarzutem potrącenia dalszej części kary umownej, są bezprzedmiotowe a także spóźnione.

Powodowie w kasacji opartej na obydwu podstawach wymienionych w art. 393[1] kpc tj. na naruszeniu prawa materialnego przez niewłaściwe zastosowanie art. 632 kc i niezastosowanie art. 647 kc, 651 kc oraz na naruszeniu prawa procesowego, które mogło wywrzeć wpływ na wynik sprawy a to art. 233 § 1 kpc przez dokonanie ustalenia naruszającego zasady swobodnej oceny dowodów, art. 383 kpc wykluczającego możliwość występowania w postępowaniu apelacyjnym z nowymi roszczeniami i art. 381 kpc przez nietrafne uznanie wniosków dowodowych zgłoszonych w apelacji jako spóźnione, wnieśli o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja jest uzasadniona albowiem nie można odeprzeć jej niektórych zarzutów, przede wszystkim dotyczących obrazy prawa procesowego.

Ustalenie Sądu Apelacyjnego, że pismem z dnia 8 sierpnia 2000 r. pozwana zwróciła się do powodów z prośbą o potwierdzenie wcześniejszego, telefonicznie podjętego uzgodnienia, wedle którego częściowa zapłata należności z faktury końcowej nr 504/99/S będzie się wiązała z odstąpieniem przez powodów od naliczania odsetek od kwoty 100.000 zł rzeczywiście pozostaje w sprzeczności z osnową tego dokumentu. Treść jego jest bowiem następująca: "częściowa zapłata do faktury nr 504/99 w kwocie 100.000 zł będzie wiązała się z odstąpieniem przez Wasze Przedsiębiorstwo od naliczenia odsetek za zwłokę od tej kwoty. Jednocześnie informuję, że pozostała część zobowiązania zostanie uregulowana w ciągu trzech miesięcy". W świetle art. 65 § 1 kc oświadczenie to należało tłumaczyć zgodnie z kryterium zasad współżycia społecznego i ustalonych zwyczajów w kontekście okoliczności towarzyszących złożeniu tego oświadczenia, a więc nie można było pominąć uzgodnień wynikających z powołanej przez Sąd Okręgowy wcześniejszej korespondencji stron, w tym powołanego w kasacji faxu pozwanej spółki z dnia 1 grudnia 1999 r., z którego wynika, że inwestor miał nie tylko świadomość konieczności wykonania dodatkowych robót, ale także konieczności pokrycia ich kosztów. Analiza kolejnych pism dotyczących tej kwestii a zwłaszcza faxu z dnia 7 stycznia 2000 r., w którym jest mowa o rozliczeniu budowy hali w L. i o zobowiązaniach (a nie zobowiązaniu) strony pozwanej, daje podstawę do przyjęcia, że zdanie drugie pisma pozwanej spółki z dnia 8 sierpnia 2000 r. odnosi się do jego zdania pierwszego. Oświadczenie to wraz z pisemną odpowiedzią powodów z dnia 9 sierpnia 2000 r. prowadzi do konkluzji, że strony poczyniły sobie wzajemne ustępstwa i że doszło pomiędzy nimi do zawarcia dodatkowego porozumienia, które znalazło wyraz w wyliczonych przez powodów odsetkach na dzień 20 maja 2001 r. Uzasadniony był zatem zarzut naruszenia art. 233 § 1 kpc.

Zgodnie z art. 499 kc potrącenie następuje przez jednostronną czynność prawną jednego z wzajemnych wierzycieli. Skutkiem tej czynności jest wygaśnięcie wierzytelności obu stron do wysokości wierzytelności niższej (art. 498 § 2 kc), z chwilą kiedy potrącenie stało się możliwe. Od czynności prawnej potrącenia czyli zdarzenia prawa materialnego o wskazanych skutkach, należy odróżnić zarzut potrącenia czyli powołanie się przez stronę w procesie na fakt potrącenia i wynikające stąd skutki. Zarzut ten jest czynnością procesową. Wobec tego, że w świetle regulujących potrącenie przepisów prawa materialnego jest obojętne, kiedy oświadczenie woli o potrąceniu zostanie złożone, może ono nastąpić także wtedy, gdy się postępowanie sądowe już toczy. To zatem, że określona wierzytelność jest objęta postępowaniem sądowym nie wyklucza jej skutecznego potrącenia w jakiejkolwiek fazie innego postępowania. Inaczej jest w odniesieniu do zarzutu potrącenia. Jako czynność procesowa, polegająca na powołaniu się na pewien fakt i wynikające z niego skutki prawne podlega normom postępowania regulującym do kiedy dane fakty mogą być przytaczane.

Zarzut potrącenia dokonanego przed wszczęciem postępowania lub w toku pierwszej instancji może być podniesiony w zasadzie tylko przed zamknięciem rozprawy w pierwszej instancji. Wprawdzie art. 381 kpc nie wyklucza dopuszczalności podniesienia zarzutu potrącenia dokonanego przed wszczęciem postępowania lub w toku pierwszej instancji także w postępowaniu apelacyjnym - jednakże fakt potrącenia dokonanego w tym czasie wolno Sądowi Apelacyjnemu pominąć z uwagi na możliwość jego powołania przed sądem pierwszej instancji. Zarzut potrącenia dokonanego po zamknięciu rozprawy w pierwszej instancji lub w toku drugiej instancji może być skutecznie podniesiony tylko przed zamknięciem rozprawy apelacyjnej; z uwagi na to, że podstawę kasacji może stanowić tylko naruszenie prawa. W postępowaniu kasacyjnym niedopuszczalne jest podniesienie nawet zarzutu potrącenia dokonanego w toku tego postępowania (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 czerwca 1997 r. II CKN 180/97 OSNC 1997/12 poz. 202).

Skoro zatem strona pozwana złożyła oświadczenie woli o potrąceniu kwoty 124.657,18 zł dopiero apelacji i jednocześnie podniosła procesowy zarzut jej potrącenia tj. dokonała czynności prawnej o podwójnym skutku tj. materialnym i procesowym, to po pierwsze w świetle powyższych uwag było ono dopuszczalne, a po wtóre dopiero na tym etapie procesu powstał dla powodów problem wykazywania, że opóźnienie w większych rozmiarach w oddaniu hali było wynikiem okoliczności za które nie ponoszą oni w tym zakresie odpowiedzialności (art. 471 kc). Kara umowna może bowiem ulec zmniejszeniu, gdy dłużnik tylko częściowo ponosi odpowiedzialność za nienależyte wykonanie zobowiązania (w rozpoznawanym wypadku za opóźnienie w wykonaniu inwestycji) zwłaszcza gdyby do tego stanu rzeczy w znacznym zakresie przyczynić się miał sam wierzyciel (por np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 1974 r. II CR 788/73 OSPiKA 1975/2 poz. 36).

Należy podzielić zatem pogląd skarżących, że jeżeli pozwany potrącił dopiero na etapie postępowania apelacyjnego znaczną kwotę z tytułu kary umownej, to niewątpliwie potrzeba powołania dowodów na wykazanie, że opóźnienie w większych rozmiarach wykonania hali wynikło z okoliczności, za które odpowiedzialność ponosi pozwana spółka powstało dopiero dla powodów w fazie postępowania drugoinstancyjnego. Pominięcie w tej sytuacji ich wniosków dowodowych nastąpiło z obrazą art. 381 kpc.

Wykazanie podstawy naruszenia prawa procesowego zwalnia Sąd Najwyższy od szczegółowej analizy zarzutów dotyczących podstawy z art. 393[1] pkt 1(1) kpc Wadliwość ustaleń faktycznych zaskarżonego wyroku uniemożliwia bowiem dokonanie prawidłowej subsumcji tj. trafne zastosowanie prawa materialnego (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 marca 1997 r. II CKN 18/97 OSNC 1997/8 poz. 112 i z dnia 6 czerwca 1997 r. II CKN 246/97 nie publ.).

W tej jednak kwestii należy zauważyć, że skuteczne uznanie przez stronę pozwaną długu w zakresie wynagrodzenia za dodatkowe roboty skutkuje tym, że bezprzedmiotowa stała się sporna w literaturze kwestia stosowania w drodze analogii art. 632 § 1 kc do wynagrodzenia wykonawcy robót budowlanych.

Mając na uwadze powyższe względy, Sąd Najwyższy na podstawie art. 393[13] § 1 kpc i 108 § 2 kpc orzekł jak w sentencji.

390478


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 7 października 2003 r.

IV CK 33/2002

LexPolonica nr 1630167

Pozwany był uprawniony - w granicach zaskarżenia - do podniesienia dopiero w instancji apelacyjnej kwestii zawinienia wypadku przez powoda (a więc naruszenia prawa materialnego), albowiem nie łączyło się to z nowymi wnioskami dowodowymi.

Sędzia SN: T. Bielska-Sobkowicz (przewodniczący).

Sędziowie SN: B. Czech (sprawozdawca), E. Skowrońska-Bocian.

Protokolant: H. Kamińska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Ryszarda B. przeciwko Towarzystwu Ubezpieczeń i Reasekuracji "W." SA Oddział w B. o zapłatę, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 7 października 2003 r., kasacji strony pozwanej od wyroku Sądu Okręgowego w S. z dnia 14 listopada 2001 r. (...),

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi Okręgowemu w S. do ponownego rozpoznania, pozostawiając mu rozstrzygnięcie o kosztach procesu za instancję kasacyjną.

Uzasadnienie

Powód Ryszard B. wniósł o zasądzenie od pozwanego Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji "W." SA Oddział w B. kwoty 19.600 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 16 sierpnia i kosztami procesu. W uzasadnieniu pozwu podał, iż samochód jego marki Honda Legend został uszkodzony w następstwie kolizji drogowej zaistniałej w dniu 15 lipca 2000 r. w okolicy miejscowości Sz. Sprawcą kolizji był kierowca samochodu marki Nysa ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej u pozwanego. Według wyliczeń pozwanego koszt naprawy samochodu powoda stanowi kwotę dochodzoną pozwem. Pozwany odmówił wypłaty odszkodowania.

Pozwane Towarzystwo Ubezpieczeń wniosło o oddalenie powództwa. Twierdziło, że szkoda musiała powstać w innych okolicznościach niż przedstawił powód w zgłoszeniu szkody i w pozwie.

Sąd Rejonowy w S. wyrokiem z dnia 12 września 2001 r. uwzględnił powództwo. Miejsce i okoliczności kolizji drogowej oraz rodzaj uszkodzeń samochodu powoda Sąd ten ustalił na podstawie zeznań świadków, wśród nich policjantów, którzy byli na miejscu zdarzenia, a ponadto dwóch opinii biegłych z Instytutu Wypadków Drogowych w G. i z Wojskowej Akademii Technicznej w W. Koszt naprawy samochodu powoda - wysokość szkody wyliczył pozwany.

Apelację pozwanego oddalił Sąd Okręgowy w S. wyrokiem zaskarżonym kasacją. Sąd ten podkreślił, że przez cały czas procesu pozwany nie miał wątpliwości, iż za zaistniałą kolizję ponosi winę kierowca samochodu Nysa, gdyby do kolizji tej doszło w okolicznościach przedstawionych przez powoda w zgłoszeniu szkody. Pozwany utrzymywał, że szkoda powstała w innych okolicznościach i to sporne zagadnienie było przedmiotem ustaleń Sądu Rejonowego. Dopiero w apelacji pozwany podniósł, że Sąd nie ustalił, czy kierowca samochodu Nysa ponosi winę za zaistniałą kolizję. Zarzut ten - zdaniem Sądu Okręgowego - jest spóźniony. Niemniej jednak i to zagadnienie zostało - jak przyjmuje Sąd Okręgowy - wyjaśnione i wina kierowcy samochodu Nysa jest oczywista. Stan faktyczny przedstawia szkic (k. 45). Kolizja miała miejsce na skrzyżowaniu dróg nieoznakowanych, a więc równorzędnych. Kierowca samochodu Nysa wjechał na skrzyżowanie nie ustępując pierwszeństwa nadjeżdżającemu z prawej strony samochodowi powoda. Kierowca ten naruszył przez to zasady ruchu wynikające z art. 25 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym. Wina kierowcy samochodu Nysa jest oczywista i dlatego pozwany nie wnosił w tym przedmiocie zarzutów przed Sądem Rejonowym. Biegli z dwóch niezależnych instytutów naukowych, analizując skutki kolizji (uszkodzenia samochodów) zgodnie stwierdzili, że uszkodzenia samochodu powoda powstały w kolizji z samochodem Nysa w okolicznościach przedstawionych w zgłoszeniu szkody. Okoliczności i miejsce kolizji przedstawili świadkowie i tu najistotniejsze są zeznania świadków - funkcjonariuszy policji Waldemara O. i Jacka G., którzy na wezwanie przybyli na miejsce kolizji (k. 25v do 28). Zarzut pozwanego, że uszkodzenia samochodu powoda powstały w innych okolicznościach, a szczególnie z wypadku z dnia 1 maja 2000 r. nie został wykazany. Wysokość szkody ocenił pozwany i to zagadnienie zdaniem Sądu Okręgowego - było bezsporne.

Pozwany w kasacji zarzucił naruszenie:

1. prawa materialnego przez: a) błędną wykładnię art. 415 kc w związku z art. 436 § 2 kc i uznanie, że winę za zaistniałą kolizję ponosi każdy, kto kierując samochodem wykonuje manewr w prawo, b) pominięcie w ocenie prawnej art. 16 ust. 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. 1997 r. Nr 98 poz. 602 ze zm.), który stanowi, że kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdnej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni, a nie jak w przedmiotowej sprawie po lewej jezdni,

2. prawa procesowego, które miało istotny wpływ na wynik sprawy a mianowicie art. 233 § 1 kpc w związku z art. 382 kpc i uznanie sprzecznie z materiałem dowodowym zgromadzonym w sprawie, że:

a) biegli z dwóch niezależnych instytutów naukowych zgodnie stwierdzili, iż uszkodzenia samochodu powoda powstały w okolicznościach przedstawionych w zgłoszeniu szkody w sytuacji, kiedy z opinii uzupełniającej Wojskowej Akademii Technicznej wynika, że samochód powoda nie został naprawiony po kolizji z dnia 1 maja 2000 r.

b) powód nie wykazał, że jego samochód był naprawiony po kolizji w dniu 1 maja 2000 r.

Wskazując na powyższe podstawy kasacji, pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez zmianę wyroku Sądu Rejonowego w S. i oddalenie powództwa, ewentualnie - o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi II instancji do ponownego rozpoznania oraz zasądzenie od powoda na rzecz pozwanego kosztów procesu za wszystkie instancje.

Powód wniósł o oddalenie kasacji i zasądzenie od pozwanego kosztów procesu za instancję kasacyjną.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Nie jest zasadny zarzut naruszenia prawa procesowego. Ustalenie zaistnienia i skutków zderzenia się przedmiotowych samochodów w dniu 15 lipca 2000 r. dokonane zostało na podstawie dowodów osobowych oraz szczegółowych opinii dwóch zespołów biegłych. Pozwany niczym nie wykazuje, by przy dokonaniu tych ustaleń naruszony został art. 233 § 1 w zw. z art. 382 kpc.

Zasadny jest natomiast zarzut naruszenia prawa materialnego. Pozwany był uprawniony - w granicach zaskarżenia - do podniesienia dopiero w instancji apelacyjnej kwestii zawinienia wypadku przez powoda (a więc naruszenia prawa materialnego), albowiem nie łączyło się to z nowymi wnioskami dowodowymi. Sąd Okręgowy skoncentrował swoją uwagę na winie kierowcy samochodu Nysa, a w lakonicznym uzasadnieniu swojego wyroku, pominął rozważenie - zgodnie z zarzutem pozwanego - kwestii ewentualnej winy powoda (kierowcy samochodu Honda) w spowodowaniu przedmiotowego wypadku.

Z tej przyczyny Sąd Najwyższy uznał kasację za usprawiedliwioną i orzekł jak w sentencji (art. 393[13] § 1 kpc oraz art. 108 § 2 kpc w zw. z art. 393[19] i 391 § 1 kpc).

1630167


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 10 lipca 2003 r.

I CKN 503/2001

LexPolonica nr 1826552

Konsekwencją zasady koncentracji dowodów w Sądzie pierwszej instancji jest reguła zawarta w przepisie art. 381 kpc, zgodnie z którą przed Sądem drugiej instancji można zgłosić skutecznie tylko takie wnioski dowodowe, których strona nie mogła powołać przed Sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania takich dowodów wynikła później.



W orzeczeniu powołano sprawy:
III CKN 584/99, II CKN 446/97, C. 1819/51, C. 1073/52

Przewodniczący Sędzia SN: Tadeusz Wiśniewski.

Sędziowie SN: Mirosław Bączyk (sprawozdawca), Mirosława Wysocka.

Protokolant: Ewa Krentzel.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Janusza C. przeciwko Emilii C. o rozwód, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 10 lipca 2003 r., kasacji pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 22 lutego 2001 r., (...),

oddala kasację.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy w W. wyrokiem z dnia 29 grudnia 1999 r. rozwiązał związek małżeński stron i uznał, że oboje małżonkowie byli winni rozkładu pożycia małżeńskiego. Ustalił ponadto sposób korzystania ze wspólnego mieszkania.

Sąd ten ustalił, że strony zawarły związek małżeński w 1963 r., w którym urodził się - obecnie dorosły - syn J. C. Z żądaniem rozwodu powód wystąpił już w 1986 r. i wyrokiem Sądu Rejonowego rozwód (z winy obu stron) został orzeczony. Wyrok ten zostały uchylony i ponownie rozpatrujący sprawę Sąd Okręgowy oddalił powództwo wyrokiem z dnia 27 kwietnia 1993 r. Powód wystąpił o rozwód ponownie w grudniu 1995 r. Podczas trwania związku małżeńskiego między stronami dochodziło do bardzo poważnych konfliktów, których wynikiem było składanie doniesień do organów ścigania (m.in. dochodzenie przeciwko powodowi o kradzież biżuterii, o znęcanie się nad żoną). Toczyło się także dochodzenie (w wyniku doniesienia powoda) w stosunku do syna stron o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad powodem. Postępowania te zostały umorzone. Natomiast w 1998 r. syn stron został skazany za znęcanie się nad powodem, pozwana została uniewinniona od tego zarzutu.

Pożycie małżeńskie między stronami ustało od 15 lat. Strony mieszkają we wspólnym domu, jednak prowadzą oddzielne gospodarstwo domowe, przy czym powód łoży pewne kwoty na remonty domu i wydatki związane z jego konserwacją. Powód sam przygotowuje sobie posiłki, ale w wyjątkowych sytuacjach (np. z okazji Świąt) uczestniczy we wspólnych posiłkach świątecznych i czyni to z motywów religijnych. Strony i syn stron zajmują osobne pokoje i sytuacja taka trwa od kilkunastu lat. Powód jest obecnie związany z inną kobietą i zdradzał z nią pozwaną. Podejrzewa żonę o niewłaściwe związki z synem, instrumentalne traktowanie go, manipulowanie członkami rodziny. Pozwana utrzymywała, że pożycie między małżonkami trwa nadal i jest szczęśliwe. Jej zdaniem, powód pozostaje pod wpływem sekty religijnej i jego postępowanie jest inspirowane przez tę sektę, przy czym jest to wynikiem jego kryzysu psychicznego. Stosunki między synem i powodem są złe, ograniczają się do rzadkich rozmów. Małżonkowie nie potrafią porozumieć się ze sobą nawet w sprawach drobnych; często między nimi dochodzi do awantur. W ocenie Sądu Okręgowego, rozkład pożycia małżeńskiego między stronami jest trwały i zupełny, trwa 15 lat. Małżonkowie są skłóceni ze sobą, toczą się między nimi procesy, są składane doniesienia o przestępstwach. Oznacza to brak szans na reaktywowanie małżeństwa. Winę za rozkład pożycia ponoszą obie strony. O winie powoda decyduje zdrada małżeńska, niedostateczna dbałość o syna; wina pozwanej polega natomiast na składaniu doniesień na męża, konfliktowość w życiu codziennym. Obie strony nie wykazywały zrozumienia dla własnych potrzeb, co negatywnie odbiło się na dziecku stron. Orzeczenie rozwodu, w ocenie Sądu Okręgowego, nie byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Apelacja pozwanej została oddalona jako nieuzasadniona. Sąd Apelacyjny szerzej uzasadnił, dlaczego nie uwzględnił nowych wniosków dowodowych zgłoszonych przez pozwaną w apelacji (art. 381 kpc). Uznał z nietrafny zarzut naruszenia art. 233 kpc polegający na bezzasadnej dyskwalifikacji zeznań pozwanej i zgłoszonych przez nią dowodów. Nie zgodził się ze stanowiskiem apelującej, że Sąd Okręgowy powinien badać jedynie to, czy rozkład pożycia małżeńskiego nastąpił po 1993 r., z tej racji, iż wcześniej (w 1993 r.) oddalone zostało powództwo powoda o rozwód. W konsekwencji podzielił stanowisko Sądu Okręgowego, zgodnie z którym między małżonkami nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego. Nie istnieje możliwość reaktywowania małżeństwa, mimo słownych deklaracji pozwanej, ponieważ stopień skłócenia małżonków, ich wzajemna niechęć, a czasem wrogość przemawiają przeciwko takiej możliwości. Orzeczeniu rozwodu nie stoją na przeszkodzie zasady współżycia społecznego.

W kasacji pozwanej podniesiono zarzut naruszenia art. 381 kpc w wyniku nieprzeprowadzenia nowych, powołanych w kasacji dowodów dotyczących okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy. Wskazywano także na naruszenie art. 379 pkt 5 kpc polegające na pozbawienie powódki możliwości obrony swoich praw w postępowaniu przed Sądem Okręgowym. Skarżąca powoływała się także na to, że Sąd Apelacyjny nie rozważył okoliczności, iż wyrok Sądu Okręgowego zapadł z obrazą przepisów art. 199 § 1 pkt 2 kpc, art. 233 § 1 i 328 § 2 kpc, ponieważ Sąd pierwszej instancji powołał się w nim na zdarzenia, które miały miejsce przed wydaniem orzeczenia oddalającego powództwo powoda o rozwód (...). W rezultacie pozwana wnosiła o uchylenie wyroków Sądu drugiej i pierwszej instancji i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja jest nieuzasadniona.

Nie może być uznany za trafny zarzut naruszenia przepisu art. 381 kpc. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku szeroko i przekonywająco wyjaśniono, dlaczego Sąd drugiej instancji nie uwzględnił wniosków dowodowych zgłoszonych przez pozwaną i dotyczących rozkładu pożycia małżeńskiego małżonków. Pozwana wskazywała na to, że nie zgłaszała wcześniej wniosków dowodowych, bowiem nie mogła przypuszczać, iż Sąd Okręgowy nie da wiary jej i zgłoszonym przez nią świadkom. Tymczasem takiego postępowania strony pozwanej nie sposób pogodzić z obowiązującą w procesie cywilnym zasadą koncentracji dowodów w Sądzie pierwszej instancji. Konsekwencją tej zasady jest reguła zawarta w przepisie art. 381 kpc, zgodnie z którą przed Sądem drugiej instancji można zgłosić skutecznie tylko takie wnioski dowodowe, których strona nie mogła powołać przed Sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania takich dowodów wynikła później. W rozpoznawanej sprawie nie zachodził wyjątek od tej ostatniej reguły. Natomiast trafnie Sąd Apelacyjny powołał się w tym zakresie na ukształtowane już stanowisko Sądu Najwyższego, zgodnie z którym strona nie może skutecznie żądać ponowienia lub uzupełnienia dowodu w postępowaniu apelacyjnym tylko dlatego, że spodziewała się korzystnej dla siebie oceny tego dowodu przez Sąd pierwszej instancji (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1997 r. II CKN 446/97 OSNC 1998/4 poz. 67; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 listopada 1998 r. III CKN 30/98, nie opubl.).

Zarzut naruszenia przepisu art. 379 pkt 5 kpc strona skarżąca umotywowała tym, że Sąd Apelacyjny pominął tę okoliczność, iż do wydania wyroku przez Sąd Okręgowy doszło w sytuacji, w której pozwana została pozbawiona możliwości obrony swoich praw. Należy podkreślić, że sformułowany przez skarżącą zarzut odnosi się do postępowania przed Sądem pierwszej instancji. Zgodnie z ukształtowanym orzecznictwem Sądu Najwyższego, kontrola kasacyjna dokonywana przez Sąd Najwyższy obejmuje stosowanie prawa procesowego i materialnego przez Sąd drugiej instancji, natomiast naruszenia prawa popełnione przez Sąd pierwszej instancji mogą być podkreślone w apelacji (zob. zwłaszcza ostatnio - uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 4 października 2002 r. III CKN 584/99 Lex Polonica Nr 386629. Już z tej przyczyny nie może być uznany za uzasadniony zarzut naruszenia przepisu art. 379 pkt 5 kpc.

Niezależnie od tego, wbrew twierdzeniom skarżącej, z akt sprawy nie wynika to, że "pomimo nieobecności pełnomocnika Sąd Okręgowy otworzył przewód sądowy". Otóż otwarcie zamkniętej rozprawy przed Sądem Okręgowym nastąpiło na podstawie postanowienia z dnia 16 listopada 1999 r. (w związku z niedołączeniem do akt innych akt (...)) i Sąd wyznaczył termin rozprawy na dzień 15 grudnia 1999 r. (k. 192 akt sprawy). Na rozprawę tę stawiły się obie strony, ale nie stawił się pełnomocnik pozwanej (k. 197 akt sprawy). Sąd Okręgowy dopuścił dowód z uzupełniającego przesłuchania obu stron, a następnie zamknął rozprawę i odroczył ogłoszenie wyroku na dzień 29 grudnia 1999 r. Okoliczności takie w sposób zasadniczy podważają stanowisko skarżącej, że była ona przed Sądem pierwszej instancji pozbawiona możliwości obrony swych praw w rozumieniu art. 379 pkt 5 kpc.

W punkcie 3 kasacji skarżąca sformułowała zarzut tej treści, że "Sąd Apelacyjny nie rozważył tej okoliczności, iż wyrok Sądu Okręgowego zapadł z obrazą przepisów art. 199 § 1 pkt 2, 233 § 1 i 328 § 2 kpc, bowiem Sąd Okręgowy powołał się w nim na zdarzenia, które miały miejsce przed wydaniem orzeczenia w dniu 27 kwietnia 1993 r. (...), naruszając w ten sposób zasadę powagi rzeczy osądzonej". Z uzasadnienia tak sformułowanego zarzutu (str. 3 uzasadnienia kasacji) wynika, że skarżącej chodzi przede wszystkim o zarzut naruszenia przepisu art. 199 § 1 pkt 2 kpc, ponieważ zarzut obrazy przepisów art. 233 § 1 kpc i art. 328 § 2 kpc nie został w ogóle szerzej umotywowany. Za taką motywację nie może być bowiem uznany końcowy fragment kasacji, w którym stwierdzono ogólnie, że "nie dokonano natomiast ustaleń faktycznych, które by świadczyły o zdarzeniach prowadzących do rozkładu, pożycia małżeńskiego, jakie mogły mieć miejsce po dniu 27 kwietnia 1993 r.".

Jeżeli w ocenie skarżącej wyrok Sądu Apelacyjnego zapadł z naruszeniem art. 379 pkt 3 kpc (zarzut powagi rzeczy osądzonej), to skarżąca powinna przede wszystkim wskazywać naruszenie przepisu art. 378 § 1 kpc i tak wywiedziony zarzut odpowiednio skorelować z wnioskami kasacji. Niezależnie od tego należy stwierdzić, że w kasacji powołano się tylko na jedno z dawniejszych orzeczeń Sądu Najwyższego dotyczące zagadnienia powagi rzeczy osądzonej w zakresie procesów rozwodowych (wyrok z dnia 30 września 1952 r. C. 1073/52 OSN 1953/IV poz. 111). Tymczasem w tej materii wypowiedzi było znacznie więcej i świadczą one o ewolucji judykatury. Wprawdzie podobne stanowisko Sąd Najwyższy wyraził np. w wyroku z dnia 22 lutego 1952 r. C 681/51 Nowe Prawo 1952/4 str. 33), ale już np. w orzeczeniu z dnia 30 września 1952 r. C. 1819/51 OSN 1954/II poz. 29) stwierdzono, że jeżeli Sąd oddalił powództwo o rozwód ze względu na brak trwałości rozkładu, dodatkowy wpływ dostatecznie długiego okresu, w ciągu którego małżonkowie nie będą żyli we wspólności małżeńskiej, może być tą nową okolicznością, która w powiązaniu z uprzednio zaistniałymi faktami uzasadni ponowne żądanie orzeczenia rozwodu, gdyż będzie ewentualnie dowodzić trwałości rozkładu pożycia. W kasacji skarżącej nie zakwestionowano skutecznie faktycznych ustaleń Sądu Apelacyjnego co do tego, że między stronami utrzymywał się trwały i zupełny rozkład więzi małżeńskiej także po prawomocnym oddaleniu powództwa o rozwód w sprawie (...), tj. po 1993 r. W takiej sytuacji istniały uzasadnione podstawy do orzeczenia rozwiązania związku małżeńskiego między stronami i podniesiony w kasacji zarzut naruszenia art. 199 § 1 pkt 2 kpc nie mógł odnieść skutku prawnego.

Z przedstawionych względów Sąd Apelacyjny na podstawie art. 393[12] kpc orzekł jak w sentencji. O kosztach postępowania orzeczono zgodnie z art. 98 kpc i art. 108 § 1 kpc.

1826552


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 26 czerwca 2003 r.

V CKN 417/2001

LexPolonica nr 1852338

Zarzut prawa zatrzymania, ma podwójny charakter. W zakresie prawa materialnego stanowi on jednostronne oświadczenie woli, prowadzące do zahamowania skuteczności roszczenia strony przeciwnej (art. 461 § 1 kc, art. 496, art. 497 kc). Powołanie się na ten zarzut w trakcie procesu jest czynnością procesową o charakterze zarzutu merytorycznego. Sfera prawa materialnego pozostawiona jest swobodnemu uznaniu uprawnionego, a co za tym idzie zgłaszanie opartych na nim zarzutów jest dopuszczalne na każdym etapie postępowania. Jeżeli więc powołanie się na prawo zatrzymania nastąpiło po zamknięciu rozprawy przed sądem pierwszej instancji, to pozwany może, aż do zakończenia rozprawy przed sądem apelacyjnym podnieść zarzut zatrzymania.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
V CSK 326/2008

Przewodniczący: SSN Henryk Pietrzkowski.

Sędziowie SN: Iwona Koper (sprawozdawca), Kazimierz Zawada.

Protokolant Piotr Malczewski.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Marii Z. i Tomasza Z. przeciwko Tadeuszowi K. o wydanie nieruchomości, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 26 czerwca 2003 r., kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego we W. z dnia 29 czerwca 2001 r., (...),

oddala kasację.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy w J. G. wyrokiem z dnia 7 marca 2001 r. w sprawie z powództwa głównego Marii i Tadeusza małżonków Z. nakazał pozwanemu Tadeuszowi K., by wydał powodom nieruchomość położoną w J. G., stanowiącą działkę gruntu o powierzchni 5 a 77 m2, oznaczoną nr (...), zbudowaną domem jednorodzinnym w stanie surowym, dla której Sąd Rejonowy w J. G. prowadzi księgę wieczystą (...), w sprawie z powództwa wzajemnego Tadeusza K. o stwierdzenie obowiązku złożenia przez powodów oświadczenia woli, przenoszącego na jego rzecz własność przedmiotowej nieruchomości umorzył postępowanie, wobec cofnięcia pozwu.

Zaskarżonym wyrokiem z dnia 29 czerwca 2001 r. Sąd Apelacyjny we W. oddalił apelację pozwanego, skierowaną przeciwko wyrokowi Sądu Okręgowego, w części rozstrzygającej powództwo główne.

Podzielając ustalenia Sądu pierwszej instancji Sąd Apelacyjny przyjął za podstawę wyroku następujący stan faktyczny.

W dniu 2 listopada 1999 r. strony zawarły przedwstępną notarialną umowę sprzedaży przedmiotowej nieruchomości, w której ustaliły termin zawarcia umowy przyrzeczonej do dnia 31 stycznia 2000 r., cenę nieruchomości na kwotę 250.000,00 zł, z której kwota 140.000,00 zł została zapłacona przy zawarciu umowy, jako zadatek, a pozostała jej cześć miała być zapłacona do dnia 31 stycznia 2000 r. Nadto postanowiły, że w przypadku niezawarcia umowy przyrzeczonej z winy nabywającego, zbywca ma prawo odstąpić od umowy i zatrzymać zadatek, zaś w przypadku niedojścia do jej zawarcia z winy strony zbywającej, nabywca ma prawo odstąpić od umowy i żądać zwrotu zadatku w kwocie dwukrotnie wyższej.

W dniu 28 stycznia 2000 r. notariusz poinformował pozwanego o wyznaczonej dacie zawarcia umowy przyrzeczonej, na który ten nie stawił się. W dniu 2 lutego 2000 r. powodowie wezwali pozwanego do zawarcia umowy sprzedaży nieruchomości i zapłaty reszty ceny w terminie do 15 lutego 2000 r. Pozwany potwierdził zamiar zawarcia umowy, poinformował powodów, że nie posiada środków na dopłatę do ceny, gdyż nie sfinalizował sprzedaży posiadanej nieruchomości we W., jednak jak zapewnił pieniądze otrzyma od nabywcy do 31 marca 2000 r. i po tej dacie niezwłocznie zawrze umowę przyrzeczoną. Powodowie wyrazili zgodę na przesunięcie terminu do 29 lutego 2000 r., pod warunkiem dopłaty kwoty 80.000 dolarów kanadyjskich. Pozwany nie zaakceptował takiej dopłaty, natomiast wyraził zgodę na zapłacenie dodatkowo kwoty 2.000 zł z tytułu odsetek oraz na proponowany termin zawarcia umowy. W dniu 29 lutego 2000 r. powodowie nie stawili się u notariusza, co było konsekwencją niezaakceptowania warunków proponowanych przez pozwanego i braku jego zgody na ich warunki. W dniu 15 marca 2000 r. pozwany zwrócił się do powodów o przedstawienie propozycji rozwiązania sprawy, a wówczas powodowie zażądali wydania nieruchomości w terminie 14 dni i odstąpili pisemnie od umowy.

Ustosunkowując się do zarzutów apelującego - naruszenia art. 233 § 1 kpc i art. 328 § 2 kpc - zmierzających do podważenia przytoczonych ustaleń, Sąd Apelacyjny uznał, że w świetle wyników postępowania dowodowego są one bezpodstawne. Nie dopatrzył się też wadliwości w zakresie oceny dowodów przez Sąd pierwszej instancji, uznając jej uzasadnienie za prawidłowe i wystarczające. Jako nieuzasadnioną polemikę z prawidłowymi ustaleniami ocenił, odnoszące się do prawa materialnego, zarzuty apelacyjne naruszenia art. 394 § 1 kc, art. 471 kc, art. 472 kc, które według skarżącego, miało polegać na przyjęciu, że pozwanym przysługiwało prawo do zatrzymania kwoty zadatku i odstąpienia od umowy, podczas gdy brak zawarcia umowy nastąpił wskutek okoliczności, za które pozwany nie ponosi odpowiedzialności. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, w ustalonym stanie faktycznym uprawniony był wniosek Sądu Okręgowego, że do zawarcia umowy przyrzeczonej nie doszło z przyczyn leżących po stronie pozwanego, który w dacie określonej w umowie nie dysponował kwotą, należnej powodom dopłaty do ceny. Sąd ten wskazał, że decydujące znaczenie dla oceny zasadności żądania powodów opartego na przepisie art. 222 kc, ma fakt niewykazania przez pozwanego, że przysługuje mu skuteczne względem właścicieli prawo do władania nieruchomością.

W związku ze zgłoszonym przez pozwanego w postępowaniu apelacyjnym - na podstawie art. 495 kc i art. 496 kc - zarzutem, iż jest on uprawniony do wstrzymania się z wydaniem nieruchomości, gdyż powodowie nie zaoferowali mu zwrotu zadatku, stwierdził, że nie może on prowadzić do zmiany zaskarżonego wyroku. Sprzeciwia się temu treść art. 378 § 1 kpc, zgodnie z którym sąd rozpoznaje sprawę w granicach wniosków apelacji, zaś wniosek apelacji pozwanego zmierza do zmiany zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa. Jeśliby pozwany chciał skorzystać z prawa zatrzymania musiałby się natomiast domagać zmiany wyroku, przez uzależnienie wydania nieruchomości od równoczesnego spełnienia świadczenia wzajemnego. Nadto stwierdził, że przedmiotem procesu przed sądem odwoławczym może być w całości lub w części tylko to co było przedmiotem procesu przed sądem pierwszej instancji, a skoro przed tym sądem pozwany wnosił o oddalenie powództwa i kwestionował zasadę żądania wydania nieruchomości, nie może obecnie zgłaszać zarzutu zatrzymania.

W kasacji od wyroku Sądu Apelacyjnego pozwany zarzucił, mające istotny wpływ na wynik sprawy, uchybienia procesowe polegające na naruszeniu:

1) art. 233 § 1 kpc w zw. z art. 328 § 2 kpc, poprzez dokonanie oceny dowodów z przekroczeniem granic ustawowej swobody i wydanie wyroku bez rozważenia wszystkich okoliczności sprawy, a w konsekwencji dokonanie błędnych i sprzecznych z zebranym w sprawie materiałem ustaleń faktycznych, że warunki realizacji umowy przedwstępnej strony uzgodniły wyłącznie w akcie notarialnym, podczas, gdy co innego wynika z zebranego materiału dowodowego;

2) art. 378 § 1 kpc poprzez błędne rozumienie zwrotu "rozpoznaje sprawę w granicach apelacji", który oznacza, że sąd nie może wyjść poza zakres zakreślony wnioskami apelacji (ale może orzec w mniejszym zakresie), a nie jak go interpretuje Sąd Apelacyjny, że sąd odwoławczy zawsze musi orzec zgodnie z wnioskiem apelacji i nie może orzec w mniejszym zakresie;

3) art. 316 § 1 kpc w zw. z art. 381 kpc i art. 382 kpc poprzez:

a) przyjęcie, że przedmiotem postępowania przed sądem odwoławczym może być w całości lub w części tylko to, co było przedmiotem procesu przed sądem pierwszej instancji podczas gdy sąd odwoławczy w prowadzonym postępowaniu jest obowiązany, aż do zamknięcia rozprawy, brać pod uwagę zmiany w stanie faktycznym i prawnym sprawy, wpływające na treść orzeczenia;

b) nierozważnie podnoszonej przez pozwanego kwestii nieskuteczności odstąpienia przez powodów od umowy przedwstępnej i związanej z tym możliwości skorzystania przez pozwanego z prawa zatrzymania.

Wskazując na powyższe wnosił o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu lub uchylenie obu wyroków i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji, przy uwzględnieniu kosztów postępowania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Wszechstronne rozważenie zebranego materiału, w kontekście unormowania art. 233 § 1 kpc, oznacza uwzględnienie i rozważenie wszystkich dowodów przeprowadzonych w postępowaniu oraz wszystkich okoliczności towarzyszących przeprowadzeniu poszczególnych dowodów, mających znaczenie dla ich mocy i wiarygodności. W ujęciu kasacji taki aspekt oceny dowodów nie występuje. Wskazując na naruszenie art. 233 § 1 kpc skarżący nie nawiązuje do wyników postępowania dowodowego, ani samej oceny dowodów, według określonych w nim kryteriów, podnosi natomiast pominięcie przez Sąd Apelacyjny istotnych dla wyniku sprawy faktów, które przeciwstawia ustaleniom przyjętym w podstawie faktycznej zaskarżonego wyroku. W tym stanie rzeczy polemika z wyrażonym w nim stanowiskiem Sądu, nie poparta przytoczeniem właściwej, dla możliwości jego zwalczenia, podstawy kasacyjnej nie może odnieść skutku.

Naruszenie przepisu art. 328 § 2 kpc, o tyle tylko może stanowić przyczynę uchylenia orzeczenia o ile uniemożliwia dokonanie w toku instancji kontroli należytego zastosowania prawa materialnego i procesowego. Brak bliższego uzasadnienia podniesionego przez pozwanego w tym zakresie zarzutu, nie pozwala sądzić o takich przyczynach jego sformułowania.

Na tle dalszych zarzutów kasacyjnych powstaje zagadnienie dopuszczalności zgłoszenia w postępowaniu apelacyjnym zarzutu zatrzymania.

Zarzut prawa zatrzymania, ma podwójny charakter. W zakresie prawa materialnego stanowi on jednostronne oświadczenie woli, prowadzące do zahamowania skuteczności roszczenia strony przeciwnej (art. 461 § 1 kc, art. 496, art. 497 kc). Powołanie się na ten zarzut w trakcie procesu jest czynnością procesową o charakterze zarzutu merytorycznego. Sfera prawa materialnego pozostawiona jest swobodnemu uznaniu uprawnionego, a co za tym idzie zgłaszanie opartych na nim zarzutów jest dopuszczalne na każdym etapie postępowania. Jeżeli więc powołanie się na prawo zatrzymania nastąpiło po zamknięciu rozprawy przed sądem pierwszej instancji, to pozwany może, aż do zakończenia rozprawy przed sądem apelacyjnym podnieść zarzut zatrzymania. Złożenie oświadczenia o zatrzymaniu stanowić będzie nowy fakt, w rozumieniu art. 381 kpc, powstały dopiero po wydaniu orzeczenia przez sąd pierwszej instancji i prowadzący do zahamowanie skuteczności roszczenia powoda. Przepis art. 381 kpc, który w takiej sytuacji wyłącza zastosowanie art. 383 kpc, nie wprowadza ograniczenia dopuszczalności zgłaszania takich faktów przed sądem odwoławczym. Zgodnie z art. 316 § 1 kpc w zw. z art. 391 § 1 kpc sąd apelacyjny powinien uwzględnić przy orzekaniu stan faktyczny i prawny ukształtowany w następstwie zgłoszonego w postępowaniu przed tym sądem zarzutu zatrzymania.

Odmienny pogląd Sądu Apelacyjnego zasadnie kwestionuje skarżący, jako podjęty z naruszeniem przepisów postępowania. Błędne jest stanowisko Sądu Apelacyjnego, iż będąc związany wnioskami apelacji pozwanego, nie mógł on rozpoznać zgłoszonego w postępowaniu apelacyjnym jego zarzutu zatrzymania, z uwagi treść art. 378 § 1 kpc. Przepis ten, w brzmieniu obowiązującym w dacie wyrokowania przez Sąd Apelacyjny wprowadza wyraźne odróżnienie zakresu zaskarżenia apelacyjnego, którym sąd jest związany, od postulowanego wnioskami kasacji sposobu rozstrzygnięcia sprawy. Podniesione w apelacji zarzuty, jak i sformułowane w niej wnioski nie określają granic apelacji i nie wiążą zarówno skarżącego jak i sądu apelacyjnego.

Trafne wytknięcie przez skarżącego naruszenia przez Sąd Apelacyjny przepisów postępowania, nie przesądza jednak o skuteczności opartych na tej podstawie zarzutów, którą przepis art. 393[1] pkt 2(1) kpc wiąże z możliwym wpływem popełnionych uchybień na wynik sprawy.

Przewidziane w art. 496 kc prawo zatrzymania powstaje w sytuacji, gdy skutkiem odstąpienia od umowy, każdej ze stron zobowiązania, które wynika z umowy wzajemnej, służy uprawnienie do zwrotu spełnionego świadczenia.

Umowa przedwstępna nie ma charakteru umowy wzajemnej, której swoistą cechą jest to, iż obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej strony ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej (art. 487 § 2 kc), stanowiąc jego ekwiwalent w znaczeniu ekonomicznym. Świadczenie z umowy przedwstępnej polega bowiem na złożeniu w przyszłości odpowiedniego oświadczenia woli oraz podjęcia innych czynności koniecznych do zawarcia umowy przyrzeczonej i w przyjętym znaczeniu tego pojęcia, nie jest ekwiwalentne do zobowiązania drugiej strony.

Z tych względów odwoływanie się do przez pozwanego do przepisów art. 495 i 496 kc, jako źródła przysługującego mu prawa zatrzymania nie jest uzasadnione. Nierozpoznanie przez Sąd Apelacyjny zgłoszonego na tej podstawie zarzutu zatrzymania nie mogło mieć wpływu na treść zaskarżonego wyroku, skoro zarzut ten nie mógłby być uwzględniony.

Ostatecznie więc, mimo błędnego uzasadnienia, wyrok ten odpowiada prawu, co prowadzi do oddalenia kasacji (art. 393[12] kpc).

1852338


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 18 czerwca 2003 r.

II CKN 238/2001

LexPolonica nr 394339

Przekroczenie terminów określonych w art. 35 kpa nie świadczy o niezgodności z prawem działania organu władzy publicznej jeśli przyczyną opóźnienia było oczekiwanie na wymagane w danych okolicznościach stanowisko organu samorządu zawodowego.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
IV CSK 281/2007

W orzeczeniu powołano sprawy:
SK 18/2000

Sędzia SN: I. Gromska-Szuster (przewodniczący).

Sędziowie SN: G. Bieniek, Z. Strus (sprawozdawca).

Protokolant: M. Czajkowska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Fundacji Pomocy Bliźnim Św. Maksymiliana w K. przeciwko W. Okręgowej Izbie Aptekarskiej w P., Skarbowi Państwa - Wojewódzkiemu Inspektorowi Farmaceutycznemu w P. oraz Wojewodzie W. o zapłatę 35.000 zł, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 18 czerwca 2003 r., kasacji powódki od wyroku Sądu Apelacyjnego w P. z dnia 2 listopada 2000 r. (...)

oddala kasację i zasądza od strony powodowej na rzecz W. Okręgowej Izby Aptekarskiej w P. kwotę 1.500 (tysiąc pięćset) złotych tytułem zwrotu kosztów procesu w instancji kasacyjnej.

Uzasadnienie

Powodowa Fundacja Pomocy Bliźnim Św. Maksymiliana wniosła kasację w sprawie przeciwko pozwanym W. Okręgowej Izbie Aptekarskiej w P. (w skrócie W.O.I.A.) oraz przeciw Skarbowi Państwa reprezentowanemu przez Wojewodę W. i Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w P. od wyroku Sądu Apelacyjnego w P. z 2 listopada 2000 r. oddalającego apelacje obydwu stron i zmieniającego zaskarżony wyrok w części dotyczącej kosztów procesu wraz z orzeczeniem o kosztach procesu postępowania apelacyjnego i zażaleniowego.

Strona powodowa domagała się odszkodowania w kwocie 35.000 zł z odsetkami w ustawowej wysokości tytułem odszkodowania równego wielokrotności czynszu za wynajmowany lokal w kwocie 5.788,75 zł miesięcznie i zyski utracone wskutek przewlekłego postępowania o wydanie koncesji na prowadzenie apteki. Wniosek o jej wydanie został złożony bowiem 23 czerwca 1997 r. a koncesja została wydana 8 stycznia 1998 r. Przyczyna zwłoki według twierdzeń pozwu leżała po stronie Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, który domagał się m.in. dołączenia dokumentu potwierdzającego uprawnienia do samodzielnego wykonywania zawodu aptekarza przez Urszulę T. wskazaną we wniosku jako kierownik apteki oraz żądał opinii organu W.O.I.A. w P. i z tego powodu dwukrotnie zawiesił postępowanie administracyjne. Należy dodać, że strona powodowa 24 listopada 1997 r. zmieniła wniosek, wskazując Jadwigę M. na stanowisko kierownika apteki, co doprowadziło do podjęcia zawieszonego postępowania i wydania koncesji, mimo negatywnej opinii Okręgowej Rady Aptekarskiej.

Odpowiedzialność W.O.I.A. powodowa Fundacja upatrywała w bezpodstawnej odmowie uznania uprawnień Urszuli T. do objęcia stanowiska kierownika apteki. Nastąpiło to dopiero w dniu 27 listopada 1997 r. z mocy uchwały Prezydium Naczelnej Rady Aptekarskiej uwzględniającej odwołanie od decyzji organu samorządu aptekarskiego pierwszej instancji.

Pozwani wnosili o oddalenie powództwa zaprzeczając istnieniu winy i związku przyczynowego.

Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego Skarbu Państwa - Wojewody W. 3.944,25 zł z odsetkami w ustawowej wysokości od 20 kwietnia 1998 r. Rozpoznając powództwo w stosunku do Skarbu Państwa na podstawie przepisów art. 417 i 418 kc a w stosunku do pozwanej W. Okręgowej Izby Aptekarskiej na podstawie art. 416 kc Sąd I instancji dopatrzył się winy funkcjonariusza (Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w P.) w tym, że w okresie między 8 a 29 lipca nie dokonywał z powodu urlopu żadnych czynności w sprawie o wydanie koncesji. W pozostałych okresach składających się na ponad sześciomiesięczne postępowanie koncesyjne organ administracji wzywał wnioskodawcę do uzupełnienia braków wniosku, dokonywał własnych ustaleń (oględzin lokalu), oczekiwał na złożenie dowodu uprawnień przez Urszulę T. a potem przez Jadwigę M. oraz na opinię organu samorządu aptekarskiego. W postępowaniu tym Sąd nie dopatrzył się winy funkcjonariusza. Jeśli chodzi o wydawanie orzeczeń w toku postępowania (w przedmiocie jego zawieszenia) brak było orzeczenia stwierdzającego winę sprawcy wymaganego w art. 418 kc.

Ustalając szkodę pod kątem związku przyczynowego (art. 361 § 1 kc) Sąd Okręgowy uznał, że obowiązek płacenia czynszu za lokal wynajęty przed wszczęciem postępowania o wydanie koncesji na prowadzenie apteki wynikał z umowy między stroną powodową a wynajmującym, nie stanowił zatem normalnego następstwa przedłużającego się postępowania administracyjnego. Natomiast utrata zysku za okres omówionej wyżej bezczynności organu Skarbu Państwa pozostaje w takim związku ze zdarzeniem sprawczym, wobec czego zasądzono odszkodowanie.

Działanie pozwanej W.O.I.A. nie było bezprawne i zawinione w rozumieniu art. 416 kc, ponieważ wynikało z przyznanych tej jednostce samorządu aptekarskiego kompetencji, wymagających interpretacji przepisów.

Kasacja powodowej Fundacji od wyroku Sądu Apelacyjnego podzielającego ustalenia faktyczne i oceny prawne Sądu pierwszej instancji oparta na obydwu podstawach przytacza naruszenie przepisów art. 417 i 418 kc oraz art. 361 § 2 kc przez ich błędną wykładnię oraz przepisów postępowania art. 233 § 1, art. 328 § 2, art. 382 i 381 kpc polegające na przyjęciu za własne ustaleń Sądu I instancji i pominięcie dowodu ze świadectwa pracy Urszuli T. Skarżąca zarzuciła też naruszenie przepisów postępowania w zakresie zasądzającym na rzecz W.O.I.A. koszty procesu.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Ustalenie faktyczne podważane przez skarżącą dotyczy zatrudnienia Urszuli T. w aptece lub w hurtowni. Ta bowiem przesłanka wymieniona jest w art. 74 ustawy z dnia 19 kwietnia 1991 r. o izbach aptekarskich (Tekst jednolity: Dz. U. 2003 r. Nr 9 poz. 108), przy określaniu których farmaceutów - mających w dniu wejścia w życie(1) ustawy prawo wykonywania zawodu na podstawie dotychczas obowiązujących przepisów - wpisywało się na listę członków okręgowej izby aptekarskiej. Sąd drugiej instancji wyjaśnił, że sporną kwestią przy dokonywaniu ustaleń nie był fakt zatrudnienia tej osoby lecz rodzaj zakładu pracy, ponieważ ustawa wymagała wykonywania zawodu aptekarza w hurtowni farmaceutycznej lub w aptece. W kasacji nie wskazuje się reguł oceny materiału dowodowego naruszonych w toku ustalania, że zakład pracy Urszuli T. w 1991 r. nie był apteką lub hurtownią farmaceutyczną.

Uprawnienia Urszuli T. były okolicznością istotną od chwili wszczęcia postępowania o wydanie koncesji. Dlatego powódka miała zgodnie z przepisami art. 3 kpc obowiązek przedstawienia dowodów wykazujących pozwanym nieusprawiedliwioną opieszałość, skoro na tym twierdzeniu opierała roszczenie. Do niej też należał wybór środka dowodowego oraz ryzyko ujemnej oceny wiarygodności i mocy przedstawionych dowodów. Dlatego nie można uznać zasadności zarzutu naruszenia art. 381 kpc, zwłaszcza jeśli się zważy, że wniosek o dopuszczenie dowodu z dokumentu nie wskazywał na różnice między treścią świadectwa pracy a treścią złożonych zeznań odnośnie do rodzaju zakładu pracy, natomiast opóźnienie w zgłoszeniu dowodu usprawiedliwiane było wcześniejszym przekonaniem, że "materiał dowodowy jest wystarczający".

Naruszenie przepisów postępowania dotyczących kosztów procesu byłoby przedmiotem analizy, gdyby kasacja w zakresie istoty rozstrzygnięcia okazała się uzasadniona.

Brak usprawiedliwionej drugiej podstawy kasacji wyczerpuje zagadnienia odpowiedzialności W. Okręgowej Izby Aptekarskiej, ponieważ pierwsza przytoczona w kasacji podstawa według skarżącej obejmuje (pkt 2b) zasadę "odpowiedzialności pozwanego Skarbu Państwa", natomiast Izba Aptekarska mając przyznaną osobowość prawną stanowi samorząd zawodu aptekarskiego (art. 1 ust. 1 i 3 ustawy o izbach aptekarskich) nie jest więc jednostką organizacyjną Skarbu Państwa.

Ocena zasadności pierwszej (art. 393[1] pkt 1(2) kpc) podstawy kasacji w odniesieniu do Skarbu Państwa musi uwzględniać utratę mocy art. 418 kc z dniem 18 grudnia 2001 r. (data ogłoszenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 4 grudnia 2001 r. - Dz. U. 2001 r. Nr 145 poz. 1638). Nie można zatem odmówić trafności żądaniu skarżącej, domagającej się zastosowania przepisu art. 417 kc, a nie 418 kc, jako podstawy rozstrzygnięcia. Podstawę stanowi w takim wypadku przepis art. 316 kpc rozumiany w ten sposób, że stan rzeczy będący podstawą rozstrzygnięcia obejmuje również stan prawny, w tym wypadku nieobowiązywanie art. 418 kc. Podzielając ponadto (vigore auctoritatis) wykładnię art. 417 kc przyjmowaną m.in. w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 4 grudnia 2001 r. SK 18/2000 (OTK ZU 2001/8 poz. 256) Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym sprawę uznaje, że odpowiedzialność Skarbu Państwa w tej sprawie winna być oceniana na podstawie przepisu art. 417 kc zawierającego przesłankę niezgodności z prawem działania funkcjonariusza a nie wymagającego winy tegoż sprawcy szkody.

Ustalenia faktyczne przytoczone w zaskarżonym wyroku dają podstawę do uznania, że nie doszło do naruszenia przepisu art. 417 kc.

Utworzenie samorządu zawodowego farmaceutów oznacza uznanie przez państwo kompetencji organów tego samorządu tj. okręgowych rad aptekarskich do stwierdzania prawa wykonywania zawodu farmaceuty (art. 4 ust. 1 ustawy o izbach aptekarskich) oraz wydawania opinii w sprawach udzielania koncesji na prowadzenie apteki (art. 29 pkt 5). Organ nadzoru państwowego (Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny) związany był przepisami rozporządzenia(3) Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 13 listopada 1992 r. w sprawie warunków prowadzenia apteki (Dz. U. 1992 r. Nr 94 poz. 469 ze zm.), według których (§ 2 ust. 2 pkt 1) wniosek o udzielenie koncesji na prowadzenie apteki powinien zawierać uwierzytelnione odpisy dokumentów stwierdzających uprawnienia zawodowe osoby przewidzianej na kierownika apteki. Wobec tego, przy ustalaniu odpowiedzialności pozwanego Skarbu Państwa nie można pomijać przyczyn przedłużającego się postępowania ponad terminy zakreślone w art. 35 kpa. Skoro z przebiegu zdarzeń opisanych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku wynika, że potwierdzenie prawa wykonywania zawodu Urszuli T. nastąpiło w dniu 28 listopada 1997 r. a w tym czasie zgłoszona już była następna kandydatura na stanowisko kierownika apteki w stosunku do której opinia W.O.I.A. została wydana 30 grudnia 1997 r., to wykluczone jest przypisanie funkcjonariuszom wymienionego organu nadzoru niezgodnej z prawem bezczynności, ponieważ już w dniu 8 stycznia 1998 r. koncesja została wydana. Trafny jest pogląd Sądu Apelacyjnego, iż przekroczenie terminu dwóch miesięcy na załatwienie sprawy szczególnie skomplikowanej nie świadczy o zbędnej zwłoce, czyli o niezgodności działania organu władzy z prawem, jeżeli przyczyną wydłużania się postępowania była konieczność uzyskania opinii, uchwały lub decyzji innego organu. Przytoczone wyżej ustalenia dawały zatem podstawę do merytorycznego rozstrzygnięcia powództwa za okres po 29 lipca 1997 r. bez badania pozostałych przesłanek roszczenia tj. istnienia szkody oraz związku przyczynowego.

Reasumując, należy uznać, że zaskarżony wyrok odnośnie do odpowiedzialności Skarbu Państwa za działanie swego funkcjonariusza mimo częściowo odmiennego uzasadnienia związanego ze zmianą stanu prawnego odpowiada prawu tj. przepisowi art. 417 kc. Wyżej stwierdzono, że odnośnie do odpowiedzialności W. Okręgowej Izby Aptekarskiej kasacja nie zawiera zarzutów usprawiedliwiających wniosek o zmianę lub uchylenie wyroku zaskarżonego w stosunku do tej pozwanej.

Prowadzi to do uznania kasacji za nieusprawiedliwioną i oddalenia jej w całości oraz zasądzenia na rzecz pozwanej W. Okręgowej Izby Aptekarskiej kosztów procesu w granicach określonych przepisem § 2 ust. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. 2002 r. Nr 163 poz. 1348 ze zm.).

394339


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 20 maja 2003 r.

I PK 415/2002

LexPolonica nr 367931

OSNP 2004/16 poz. 276

Przepis art. 381 kpc pozostawia ocenę możliwości oraz celowości dopuszczenia nowych faktów i dowodów w postępowaniu apelacyjnym sądowi drugiej instancji, który powinien kierować się okolicznościami konkretnej sprawy.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
I CSK 158/2009, I UK 7/2008, III CZP 162/2006, I PK 165/2006, I PK 97/2006, II UK 76/2005, IV CK 472/2004

W orzeczeniu powołano sprawy:
I CKN 661/2000, V CKN 175/2000, III CZP 4/2000, II CKN 446/97

Przewodniczący: SSN Katarzyna Gonera (sprawozdawca).

Sędziowie SN: Jerzy Kwaśniewski, Roman Kuczyński.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w dniu 20 maja 2003 r. sprawy z powództwa Wiesława W. - Międzynarodowy Transport Drogowy "I." w W. przeciwko Janowi M. o zapłatę, na skutek kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 30 stycznia 2002 r. (...)

oddalił kasację;

nie obciążył pozwanego obowiązkiem zwrotu powodowi kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu kasacyjnym.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych we Wrocławiu wyrokiem z 6 lipca 2001 r. (...) zasądził od pozwanego Jana M. na rzecz powoda Wiesława W. - właściciela przedsiębiorstwa Międzynarodowy Transport Drogowy "I." w W. kwotę 11.796,40 zł z ustawowymi odsetkami tytułem odszkodowania za szkodę wyrządzoną pracodawcy w powierzonym mieniu i oddalił powództwo w pozostałej części.

Sąd Okręgowy ustalił, że pozwany był zatrudniony u powoda od 1993 r. na stanowisku kierowcy-mechanika w przewozach międzynarodowych i z racji zatrudnienia przyjął na siebie odpowiedzialność za powierzone mu mienie w postaci zestawu ciężarowego składającego się z ciągnika siodłowego marki Mercedes 1838 oraz naczepy marki Kaessbohrer typu 24 L z wyposażeniem o wartości 193.592,80 zł. Wraz z przyjęciem odpowiedzialności materialnej pozwany przyjął i podpisał zakres czynności, dotyczący powierzonego mienia powoda jego pieczy. Z zakresu tego wynikało między innymi, że "zabrania się kategorycznie parkowania pojazdu przed domem". Powierzony pozwanemu zestaw ciężarowy został skradziony z niestrzeżonego parkingu znajdującego się w sąsiedztwie jego miejsca zamieszkania. Pozwany zaparkował go tam po powrocie z zagranicy. Postępowanie karne w sprawie kradzieży zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Sąd ustalił, że do kradzieży doszło wskutek zawinionego zaniechania przez pozwanego pieczy nad powierzonym mieniem. Pozwany bowiem - mimo iż był zobowiązany pozostawić pojazd na parkingu strzeżonym - pozostawił go na niestrzeżonym parkingu w sąsiedztwie swojego miejsca zamieszkania. Powód rozwiązał z pozwanym umowę o pracę z powodu ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych w trybie art. 52 § 1 pkt 1 kp. Sąd ustalił, iż łączna wartość księgowa pojazdu na dzień jego kradzieży wynosiła 193.592,80 zł. Powód otrzymał od ubezpieczyciela odszkodowanie w kwocie 170.000 zł, w związku z czym domagał się od pozwanego tytułem naprawienia szkody kwoty 23.592,80 zł, stanowiącej różnicę między wartością pojazdu a otrzymanym odszkodowaniem od ubezpieczyciela. Sąd ustalił, że już wcześniej zdarzało się, iż pozwany po powrocie z zagranicy parkował pojazd w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, o czym powód wiedział i wyrażał na to zgodę. Sąd Okręgowy wskazał, iż zgodnie z treścią art. 124 § 2 i 3 kp pracownik odpowiada w pełnej wysokości za szkodę w powierzonym mieniu. Od odpowiedzialności tej może się uwolnić, jeżeli wykaże, że szkoda powstała z przyczyn od niego niezależnych, a w szczególności wskutek niezapewnienia przez pracodawcę warunków umożliwiających zabezpieczenie powierzonego mienia. Zwrot "w szczególności" oznacza, że wszystkie obiektywne okoliczności, które doprowadziły do powstania szkody, mogą uzasadniać zwolnienie pracownika w całości lub w części od odpowiedzialności. Stwierdzając, iż powód znał i akceptował fakt wielokrotnego parkowania pojazdu przez pozwanego na niestrzeżonym parkingu w pobliżu domu, Sąd uznał, że w ten sposób pracodawca przyczynił się do powstania szkody wskutek kradzieży pojazdu. Mając na uwadze powyższe ustalenia, Sąd Okręgowy uwzględnił roszczenie powoda w połowie.

Wyrok Sądu pierwszej instancji zaskarżyły apelacją obydwie strony. W wyniku apelacji powoda, po uzupełnieniu postępowania dowodowego przez dopuszczenie dowodu z dokumentów przedstawionych przez powoda na rozprawie apelacyjnej - w postaci telefaksu Spółki C.M. z B. skierowanego do powoda 5 stycznia 1998 r., dotyczącego wydania wszystkim kierowcom polecenia służbowego co do obowiązkowego parkowania po powrocie z Niemiec na terenie zakładu, który jest strzeżony przez całą dobę, oraz zarządzenia powoda z 6 stycznia 1998 r., nakazującego kierowcom parkowanie na terenie zakładu Spółki C.M. i stanowczo zabraniającego parkowania poza miejscami wskazanymi przez pracodawcę, na którym widnieje nazwisko pozwanego z jego własnoręcznym podpisem - Sąd Apelacyjny - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych we Wrocławiu wyrokiem z 30 stycznia 2002 r. (...) zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził od pozwanego na rzecz powoda tytułem odszkodowania dalszą kwotę 11.796,40 zł z ustawowymi odsetkami. Natomiast apelację pozwanego Sąd drugiej instancji w całości oddalił.

W wyniku ponownej oceny materiału zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji oraz w postępowaniu apelacyjnym, Sąd drugiej instancji doszedł do przekonania, że w sprawie nie zachodzą okoliczności, o których mowa w art. 124 § 3 kp, w związku z czym pozwany ponosi odpowiedzialność w pełnej wysokości za szkodę wyrządzoną powodowi. Wbrew zarzutom pozwanego pracownika, Sąd Apelacyjny uznał, iż pracodawca stworzył odpowiednie warunki do zabezpieczenia w taki sposób powierzonego pozwanemu mienia, aby nie można go było utracić w czasie, kiedy pracownik bezpośrednio nim nie dysponował. Na podstawie materiałów zebranych przez Sąd Okręgowy oraz dowodów dopuszczonych w postępowaniu apelacyjnym, Sąd drugiej instancji ustalił, że pracodawca nie tylko zapewnił miejsce na strzeżonym parkingu, ale także stanowczo zobowiązał pracowników - z którymi zawarł umowy o odpowiedzialności materialnej - do parkowania pojazdów wyłącznie na strzeżonych parkingach oraz stosownym zarządzeniem wyraźnie zakazał parkowania samochodów poza miejscami przez siebie wskazanymi. Zalecenia pracodawcy były znane powodowi, który ich przyjęcie do wiadomości potwierdził na piśmie. Sąd Apelacyjny uznał zasadność zarzutu powoda co do dokonania przez Sąd Okręgowy ustaleń z naruszeniem art. 233 § 1 kpc. W ocenie Sądu Apelacyjnego, ustaleniom poczynionym przez Sąd pierwszej instancji przeczą dowody z dokumentów (w tym dokumentów złożonych przez powoda w postępowaniu apelacyjnym), zaś zeznania świadków, na których oparł swe ustalenia Sąd Okręgowy, dotyczą faktów znanych "ze słyszenia", a zatem ich znaczenie dowodowe musi ustąpić przed dowodem z dokumentów oraz jasnymi i konsekwentnymi zeznaniami powoda. Zmieniając zaskarżony wyrok Sąd Apelacyjny stwierdził, że brak jest przesłanek do wyłączenia lub ograniczenia odpowiedzialności pozwanego za szkodę w mieniu prawidłowo mu powierzonym przez powoda, czego konsekwencją jest zasądzenie odszkodowania w pełnej wysokości.

Kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego wniósł pozwany, zaskarżając orzeczenie to w całości. Jako podstawę kasacji skarżący wskazał naruszenie przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, a mianowicie art. 381 kpc, polegające na dopuszczeniu w postępowaniu apelacyjnym dowodu z zarządzenia strony powodowej zakazującego parkowania pojazdów należących do pracodawcy poza miejscami przez niego wskazanymi, pomimo faktu, że nie istniały żadne obiektywne przeszkody dla powołania tego dowodu w postępowaniu przed pierwszą instancją ani też potrzeba powołania się na ten dowód nie wynikła później. Pozwany podniósł, iż zaskarżone orzeczenie oczywiście narusza prawo, w ten sposób, że z pominięciem reżimu wynikającego z art. 381 kpc sankcjonuje dowolność Sądu Apelacyjnego w spóźnionym dopuszczeniu dowodów w postępowaniu apelacyjnym. W uzasadnieniu kasacji pozwany podniósł także naruszenie przepisu art. 368 § 1 pkt 4 w związku z art. 369 kpc poprzez dopuszczenie nowych dowodów powołanych przez skarżącego dopiero na rozprawie apelacyjnej, mimo że zgodnie z treścią tych przepisów skarżący ma obowiązek powołania nowych faktów i dowodów już w apelacji (w terminie zawitym przewidzianym dla wniesienia apelacji). Skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi drugiej instancji.

W odpowiedzi na kasację powód wniósł o jej oddalenie.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja będąca przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie nie zasługuje na uwzględnienie. Uregulowanie apelacji jako zwykłego środka odwoławczego dokonane ustawą z dnia 1 marca 1996 r. o zmianie Kodeksu postępowania cywilnego, rozporządzeń Prezydenta Rzeczypospolitej - Prawo upadłościowe i Prawo o postępowaniu układowym, Kodeksu postępowania administracyjnego, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 1996 r. Nr 43 poz. 189 ze zm.) wprowadziło - co do zasady - system tzw. apelacji pełnej, w którym postępowanie apelacyjne jest dalszym stadium postępowania przed sądem pierwszej instancji, zaś sąd apelacyjny ma prawo, a często obowiązek, ponownego badania sprawy, przeprowadzania w niezbędnym zakresie postępowania dowodowego oraz orzekania na podstawie materiału zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji i w postępowaniu apelacyjnym (art. 382 kpc). Oznacza to, że dopuszczalne jest przytaczanie w postępowaniu apelacyjnym nowych okoliczności faktycznych i powoływanie nowych środków dowodowych, a jedyne ograniczenia w tym zakresie przewidują: przepis art. 381 kpc, który - jako wyjątek od omawianej wyżej zasady - nie może podlegać wykładni rozszerzającej, oraz wprowadzony ustawą z dnia 24 maja 2000 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (Dz. U. 2000 r. Nr 48 poz. 554) przepis art. 368 § 1 pkt 4 kpc, zgodnie z którym apelacja (skarga apelacyjna) powinna zawierać między innymi "powołanie, w razie potrzeby, nowych faktów i dowodów oraz wykazanie, że ich powołanie w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji nie było możliwe albo że potrzeba powołania się na nie wynikła później". Przyjęty model apelacji (cum beneficio novorum czyli z dobrodziejstwem - albo przywilejem - nowości) oznacza, że strona może powoływać w postępowaniu apelacyjnym nowe fakty i dowody, a sąd apelacyjny może je pominąć jedynie wtedy, gdy strona miała możliwość powołania się na nie w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba taka wynikła później.

Należy zatem zastanowić się nad wzajemną relacją wyżej wymienionych przepisów i ich wpływem na kształt "prawa nowości" w postępowaniu apelacyjnym. Zgodnie z treścią przytoczonego art. 368 § 1 pkt 4 kpc strona wnosząca apelację, chcąc powołać się na nowe fakty i dowody, powinna to uczynić już w apelacji, ale jednocześnie żaden przepis nie stanowi o tym, że niedopuszczalne jest późniejsze powołanie się na "nowości" w postępowaniu wszczętym przez wniesienie apelacji. Sąd drugiej instancji na podstawie art. 381 kpc może pominąć nowe fakty i dowody (ich pominięcie ma charakter fakultatywny), jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba iż strona wykaże, że nie było to możliwe lub potrzebne w postępowaniu pierwszoinstancyjnym. Podobnie sąd drugiej instancji może (choć nie ma takiego obowiązku) pominąć nowe okoliczności faktyczne lub dowody, jeśli nie zostały zgłoszone w apelacji, lecz zostały powołane później. Możliwość powoływania w postępowaniu apelacyjnym nowych faktów i dowodów nie jest ograniczona jedynie do strony skarżącej (wnoszącej apelację). Nowe fakty i dowody może powołać także przeciwnik skarżącego (apelującego), w odpowiedzi na wyniki postępowania dowodowego przeprowadzonego przez sąd drugiej instancji na wniosek (z inspiracji) skarżącego. Również tych "nowości" dotyczy przepis art. 381 kpc, a nie sposób przyjąć, że przeciwnika skarżącego obowiązuje w tym względzie termin wynikający z art. 368 § 1 pkt 4 kpc. Nie można w efekcie podzielić zarzutów skarżącego co do prekluzji wniosków dowodowych (tego, że nowe fakty i dowody muszą być zgłoszone w terminie do wniesienia apelacji i nie jest dopuszczalne późniejsze ich powołanie) i naruszenia art. 368 § 1 pkt 4 kpc. Nawet przyjęcie poglądu, że w postępowaniu apelacyjnym istnieje prekluzja faktycznych podstaw zaskarżenia, nie oznacza, że przepis art. 217 § 1 kpc nie ma w tym postępowaniu zastosowania (ze względu na treść art. 391 kpc).

Zgodnie z treścią art. 381 kpc strona, która powołuje w postępowaniu apelacyjnym nowe fakty lub dowody, powinna wykazać, że nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji lub że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Strona powinna zatem przynajmniej uprawdopodobnić wystąpienie okoliczności, o których mowa w art. 381 kpc. Natomiast obowiązkiem sądu drugiej instancji jest dokonanie wszechstronnej oceny wskazanych przez stronę okoliczności, które spowodowały opóźnienie w zgłoszeniu nowych faktów lub dowodów, z punktu widzenia przesłanek i celu omawianego przepisu, podjęcie decyzji o dopuszczeniu bądź pominięciu nowych faktów czy dowodów oraz uzasadnienie swojej decyzji w tym przedmiocie. Dla dokonania przez sąd prawidłowej oceny, o której mowa wyżej, konieczne jest umożliwienie stronie wykazania, że zachodzą przyczyny określone w art. 381 kpc usprawiedliwiające powołanie nowych faktów lub dowodów dopiero przed sądem drugiej instancji. Jeśli więc strona wnosi o dopuszczenie dowodu dla wykazania "nowości", sąd drugiej instancji może ten dowód pominąć jedynie wówczas, gdy uzna, że okoliczności faktyczne zostały wykazane zgodnie z twierdzeniami strony zgłaszającej dowód, a także wówczas, gdy nie podziela stanowiska strony co do istnienia okoliczności uzasadniających powołanie nowych faktów lub dowodów dopiero w postępowaniu apelacyjnym. Pominięcie zgłoszonego dowodu z jednoczesnym stwierdzeniem, że strona nie wykazała niemożności powołania nowych faktów lub dowodów przed sądem pierwszej instancji, może stanowić naruszenie art. 381 kpc. Trudno natomiast potraktować jako takie naruszenie dopuszczenie nowych dowodów i uwzględnienie nowych faktów. Wzbogacenie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia rzadko kiedy można traktować jako naruszenie prawa procesowego, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy rozumiany jako sprawiedliwe rozstrzygnięcie. W tym kontekście nie jest uzasadniony zarzut naruszenia art. 381 kpc, które to uchybienie - zdaniem skarżącego - polegać miało na tym, że Sąd drugiej instancji dopuścił "spóźniony" dowód z dokumentu - w postaci zarządzenia powoda skierowanego do jego pracowników - powołany przez pełnomocnika powoda dopiero na rozprawie apelacyjnej, chociaż nie zachodziły okoliczności usprawiedliwiające dopuszczenie nowych dowodów w postępowaniu apelacyjnym. Ze sformułowania przepisu art. 381 kpc nie wynika, że sąd drugiej instancji nie jest uprawniony do przeprowadzenia dowodów, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, i że w związku z tym powinien (ma obowiązek) je pominąć. Sąd drugiej instancji może pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, ale może je także dopuścić (przeprowadzić), chociaż strona mogła je powołać wcześniej. Jest to zatem unormowanie pozostawiające ocenę celowości i możliwości dopuszczenia nowych faktów i dowodów w postępowaniu apelacyjnym uznaniu sądu drugiej instancji, uzależnionemu od okoliczności konkretnej sprawy. Przepis art. 381 kpc przyjmuje jako zasadę, że nowe fakty i dowody są dopuszczalne w postępowaniu apelacyjnym, a tylko wyjątkowo - z przyczyn wskazanych w tym przepisie - przewiduje możliwość ich pominięcia. Uprawnienie sądu drugiej instancji do pominięcia spóźnionych - w znaczeniu określonym w art. 381 kpc - nowych faktów i dowodów wynika z konieczności dążenia do koncentracji dowodów i zapewnienia sprawności postępowania, nie może jednak ograniczać prawa stron do powoływania także w postępowaniu apelacyjnym faktów i dowodów, których nie można było powołać wcześniej, jak również nie może stanowić przeszkody do wyjaśnienia okoliczności koniecznych do prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy.

Ocena, kiedy potrzeba powołania się na nowe fakty i dowody może być uznana za wynikłą później, jest ściśle uzależniona od tego, jaką koncepcję postępowania apelacyjnego się przyjmie. Jeżeli postępowanie apelacyjne ma stanowić jedynie prostą kontynuację postępowania pierwszoinstancyjnego, to zasadą jest dopuszczalność zgłoszenia nowych faktów i dowodów, a wyjątkiem ich pominięcia przez sąd apelacyjny. Jeżeli natomiast przyjmie się, że regułą powinno być przeprowadzenie rzetelnego procesu już w pierwszej instancji, a na stronach ciąży obowiązek przedstawienia wszystkich swoich racji i argumentów już w tym postępowaniu, to przenoszenie ciężaru postępowania dowodowego na drugą instancję powinno być wyjątkiem. Znaczenie przepisu art. 381 kpc dla koncentracji materiału dowodowego w pierwszej instancji i przeciwdziałania celowej zwłoce strony w przedstawianiu faktów i dowodów nie może być bagatelizowane (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1997 r. II CKN 446/97 OSNC 1998/4 poz. 67, z dnia 19 listopada 1998 r. III CKN 30/98 niepublikowany). Jednocześnie jednak nie powinna mieć miejsca ze strony sądu apelacyjnego odmowa przeprowadzenia dowodu wówczas, gdy strona powołała się dopiero w apelacji albo już w toku postępowania apelacyjnego na nowy dowód z tej przyczyny, że uznała przedstawione przez siebie w pierwszej instancji dowody za wystarczające do uwzględnienia jej twierdzeń faktycznych, tymczasem sąd pierwszej instancji nie uwzględnił jej stanowiska.

Nie można również tracić z pola widzenia tego, że w obecnym stanie prawnym - wynikającym z unormowań Kodeksu postępowania cywilnego po nowelizacjach z lat 1996 i 2000 - postępowanie cywilne nie realizuje "czystego" modelu postępowania kontradyktoryjnego, eliminującego całkowicie udział sądu w dochodzeniu do prawdy. Pewien margines działania przez sąd - także sąd drugiej instancji - z urzędu został zachowany i przejawia się w uprawnieniu do przeprowadzenia w uzasadnionych przypadkach uzupełniającego postępowania dowodowego z urzędu (art. 232 zdanie drugie kpc). Aktywność dowodowa sądu - w granicach dopuszczonych przez prawo procesowe - nawet gdyby strona uważała, że przekracza ona ramy powinności, nie może podlegać skutecznemu zaskarżeniu. Obowiązujące w postępowaniu apelacyjnym szczególne unormowanie w postaci art. 381 kpc nie wyłącza możliwości odpowiedniego (art. 391 kpc) stosowania w postępowaniu odwoławczym instytucji dopuszczenia przez sąd dowodu z urzędu. Pogląd, że taka inicjatywa dowodowa sądu drugiej instancji mogłaby prowadzić do obejścia ograniczeń przewidzianych w art. 381 kpc, nie może być zaaprobowany, ponieważ ograniczenia te są ustanowione dla samych stron, nie zaś dla sądu. Możliwość przeprowadzenia przez sąd dowodu z urzędu jest uprawnieniem sądu i tylko zupełnie wyjątkowo przeradza się w obowiązek (por. art. 477[1] § 1[1] kpc), którego zaniechanie może stanowić podstawę zarzutów procesowych. Inaczej mówiąc, dopuszczenie dowodu z urzędu jest co do zasady prawem, a nie obowiązkiem sądu, co oznacza, że tylko w wyjątkowych wypadkach może zostać uznane za obowiązek, którego naruszenie jest zarzucalne procesowo (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 grudnia 2000 r. I CKN 661/2000). Również zupełnie wyjątkowo działanie przez sąd z urzędu i przeprowadzenie dowodów niewskazanych przez strony w sytuacji, gdy z formalnego punktu widzenia sąd nie miał obowiązku tego czynić, może stanowić podstawę zaskarżenia, a nawet może prowadzić do naruszenia prawa do bezstronnego sądu i odpowiadającego mu obowiązku przestrzegania zasady równego traktowania stron (art. 32 ust. 1 i art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 grudnia 2000 r. V CKN 175/2000 OSP 2001/7-8 poz. 116 z glosami W. Broniewicza OSP 2001/7-8 str. 397 i C. Gromadzkiego Przegląd Sądowy 2003/3 str. 141). Zdecydowane stanowisko w kwestii możliwości prowadzenia postępowania dowodowego z urzędu znalazło się w zdaniu drugim tezy (i w części III uzasadnienia) uchwały Składu Siedmiu Sędziów z dnia 19 maja 2000 r. III CZP 4/2000 (OSNC 2000/11 poz. 195). Sąd Najwyższy, stwierdził wówczas: "Sąd podejmuje z urzędu inicjatywę dowodową jedynie w sytuacjach szczególnych (art. 232 zdanie drugie kpc)". Nie oznacza to jednak, że inicjatywy takiej podjąć w ogóle nie może. Przeprowadzenie przez sąd dowodu z urzędu, nawet z przekroczeniem art. 232 zdanie drugie kpc, nie daje podstaw do zakwestionowania tych dowodów, do uznania ich za nieistniejące lub niebyłe.

Problemu aktywności dowodowej sądu w postępowaniu apelacyjnym nie można ograniczać tylko do interpretacji art. 381 kpc i art. 232 zdanie drugie kpc, lecz trzeba dostrzec go w szerszym kontekście procesowym i ustrojowym. Przede wszystkim konieczne jest uwzględnienie uprawnienia sądu, przewidzianego w art. 233 § 1 kpc, do swobodnej oceny dowodów dokonanej w oparciu o wszechstronne rozważenie zebranego materiału. Jeśli miałoby się okazać, że dla prawidłowego wywiązania się przez sąd z tego obowiązku wszechstronnej oceny dowodów konieczne jest uzupełnienie ich o dowód dodatkowy, sąd powinien mieć możliwość uczynienia tego nawet z urzędu. Dążąc do ustalenia prawdy sąd wypełnia swój konstytucyjny obowiązek wymierzania sprawiedliwości, a prawo strony do sprawiedliwego rozpatrzenia jej sprawy przez sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) musi uwzględniać możliwość skutecznego dochodzenia do prawdy. Z istoty instytucji apelacji wynika merytoryczny charakter rozpoznania sprawy w drugiej instancji, a zatem sąd drugiej instancji musi mieć uprawnienie dopuszczenia i przeprowadzenia dowodów, nawet tych niewskazanych przez strony. Podjęcie inicjatywy dowodowej przez sąd odwoławczy z urzędu nie może być traktowane jako obchodzenie art. 381 kpc. Przepis ten ustanawia barierę procesową przeciwko dowolnemu zgłaszaniu nowości przez strony, nie może natomiast ograniczać w działaniu samego sądu, jeśli sąd uważa, że jest to konieczne dla prawidłowej oceny dowodów lub wyjaśnienia spornej kwestii występującej w sprawie.

W świetle powyższych rozważań należy stwierdzić, iż nawet gdyby uzasadniony okazał się zarzut naruszenia w rozpoznawanej sprawie art. 381 kpc, które miało polegać na dopuszczeniu i przeprowadzeniu przez Sąd Apelacyjny dowodu z dokumentu zgłoszonego dopiero w instancji apelacyjnej, naruszenie to nie mogłoby zostać uznane za mające wpływ na wynik sprawy, skoro Sąd drugiej instancji - uznając dowód ten za istotny dla rozstrzygnięcia sprawy - mógł dopuścić go z urzędu.

Nie dopatrując się usprawiedliwionych podstaw kasacji Sąd Najwyższy z mocy art. 393[12] kpc, a w zakresie kosztów procesu z mocy art. 102 kpc, orzekł jak w sentencji.

367931


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 7 marca 2003 r.

I CKN 94/2001

LexPolonica nr 375442

Strona składająca wniosek o przeprowadzenie dowodu w postępowaniu apelacyjnym powinna wykazać istnienie przyczyn określonych w art. 381 kpc, usprawiedliwiających jego powołanie dopiero przed sądem drugiej instancji.



W orzeczeniu powołano sprawy:
I CKN 678/97

Przewodniczący: SSN Tadeusz Domińczyk (sprawozdawca),

Sędziowie SN: Mirosław Bączyk, Zbigniew Kwaśniewski,

Protokolant: Ewa Krentzel.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa H. Sp. z o.o. w W. przeciwko Bankowi (...) S.A. w W. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 7 marca 2003 r. na rozprawie kasacji strony powodowej od wyroku Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 2 czerwca 2000 r., (...),

oddala kasację i zasądza od strony powodowej na rzecz strony pozwanej kwotę 3.000 (trzy tysiące) zł tytułem kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 18 maja 1999 r. Sąd Okręgowy w W. zasądził od pozwanego Banku (...) S.A. - Centrali w W. na rzecz powodowej: H. Spółki z o.o. w W. kwotę 206.624,16 zł, zaś dalej idące powództwo oddalił oraz orzekł o kosztach. Według ustaleń Sądu Okręgowego zasądzona suma odpowiada wysokości wyegzekwowanej, mimo że nie była ona jeszcze wymagalna, natomiast żądane pięć milionów złotych mające pokryć utracone korzyści w następstwie wymuszonego brakiem środków zaniechania działalności rozmija się z wynikami postępowania dowodowego w sprawie. Powód nie wykazał w szczególności, że nie wywiązał się z zawartych kontraktów na skutek przyczyn zawinionych przez pozwany Bank, zwłaszcza, iż początek wykonania części tych kontraktów poprzedza wszczęcie egzekucji. Oddalając apelację strony powodowej Sąd Apelacyjny powołał się na ustalenia Sądu Okręgowego i w oparciu o te ustalenia dokonał oceny zobowiązania powodowej spółki jako poręczyciela wekslowego w kontekście zachowań strony pozwanej i ich wpływu na treść rozstrzygnięcia.

Zasadnicze znaczenie dla wyniku sprawy w ocenie Sądu Apelacyjnego miał stan wykonania zawartych przez stronę powodową kontraktów na dostawy gazu w dacie wszczęcia przeciwko tejże czynności egzekucyjnych, co przypada na dzień 22 marca 1995 r. (zajęcie kont). Do dnia zajęcia kont powodowa spółka nie przystąpiła do realizacji dwóch umów oznaczonych numerami 0084484055/94-0010 z dnia 8 grudnia 1994 r. i Nr PL 008484055/94-0011 z dnia 10 grudnia 1994 r. W obu wypadkach termin wykonania umów przypada na grudzień 1994 r. Gdyby zatem brak środków sprawił, że nie ukończono terminala przeładunku gazu, to musiałoby się to wiązać z tym terminem i powinno być wykazane treścią kontaktów na tym tle z kontrahentem.

Transakcja stanowiąca przedmiot umowy z dnia 14 listopada 1994 r. podlegała wykonaniu w terminie trzech miesięcy, nie później niż dnia 14 lutego 1995 r. Jeżeli dostawy gazu do tego dnia nie miały miejsca na skutek okoliczności, za które odpowiada dostawca, to - jak zauważa Sąd - nie wystarczy tylko powołać się na niesolidność partnera handlowego, ale należy nadto wskazać określone dowody, które by takie twierdzenie czyniły wiarygodnym. Tymczasem nie zostało nawet wykazane, że umowy nie zostały ostatecznie wykonane. Podobnie rzecz się ma z umową z dnia 28 sierpnia 1994 r., w której określone zostały terminy dostaw, poczynając od września 1994 r. do 31 marca 1995 r. Co się zaś tyczy umowy z dnia 10 lutego 1995 r., to strona powodowa nie przedstawiła choćby harmonogramu dostaw, a gdyby miało miejsce odstąpienie od umowy, to powinno się to objawić wskazaniem przyczyn, które to sprawiły.

Odwołując się do zgromadzonych w sprawie dowodów we wcześniejszym stadium postępowania Sąd Apelacyjny przyjął nadto, iż powodowa spółka złożyła poręczenie do granicy 1.105.000 dolarów USA, czyli do granicy sumy za jaką odpowiadał wystawca weksla, z tym że faktyczny zakres odpowiedzialności obu dłużników wekslowych wyznaczała kwota wypłacona przez Bank (...) beneficjentowi gwarancji - Bankowi Export-Import Bank of the United States.

W kasacji od tego wyroku, opartej na podstawie naruszenia przepisów postępowania, powodowa spółka wniosła o uchylenie go i przekazanie sprawy "do ponownego rozpoznania ...". Kasacja zarzuca:

- naruszenie art. 378 kpc "polegające na wyjściu przez Sąd Apelacyjny poza granice apelacji ...",

- naruszenie art. 233 § 1 w zw. z art. 244 kpc "i następnych przez wyrażenie błędnego poglądu, że część dokumentów zgłoszonych w procesie przez powoda jako materiał dowodowy z uwagi na nie poświadczenie ich za zgodność nie posiada waloru dokumentu",

- naruszenie art. 381 w zw. z art. 328 § 2 kpc "polegające na nieuzasadnionym niedopuszczeniu dowodu z uzupełniającego dowodu z przesłuchania w charakterze strony Jerzego W...",

- naruszenie art. 328 § 2 kpc "polegające na nie ustosunkowaniu się przez Sąd Apelacyjny do wniosku dowodowego powoda o potrzebie przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego na okoliczność znajomości zasad i zwyczajów handlowych obowiązujących w handlu gazem LPG z krajami b. ZSRR...".

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja oparta została wyłącznie na drugiej z podstaw kasacyjnych. Wymaga w związku z tym zauważenia, że skuteczność podniesionych zarzutów naruszenia przepisów postępowania zależy w głównej mierze od wagi uchybień, o ile istnienie tych uchybień w ogóle zostanie wykazane.

Przystępując w kolejności do oceny zarzutu naruszenia art. 378 kpc, nie sposób wiązać z tym zarzutem jakiekolwiek ujemne następstwa dla wyniku sprawy. Granice apelacji wyznacza oznaczenie zaskarżonego wyroku oraz zakres zaskarżenia wyroku sądu pierwszej instancji. Sąd drugiej instancji nie jest natomiast skrępowany granicami zarzutów podniesionych w apelacji. Przeciwnie ciąży na nim obowiązek rozważenia w granicach zaskarżenia apelacyjnego całego zgromadzonego w aktach materiału procesowego. Jeżeli zatem Sąd Apelacyjny swoje przekonanie o zasadności rozstrzygnięcia sądu pierwszej instancji poparł dalszymi wnioskami wyprowadzonymi z analizy dowodów, do których sąd pierwszej instancji się nie odniósł, to można to wiązać wyłącznie z właściwie rozumianym dążeniem do wyjaśnienia sprawy i zasadnego rozstrzygnięcia. Strony łączył oparty na poręczeniu wekslowym stosunek zobowiązaniowy i nie jest obojętne, zwłaszcza dla wierzyciela, w jakich relacjach pozostają względem siebie inne podmioty współuczestniczące w powstałym węźle obligacyjnym.

Kasacja zdaje się zmierzać do wykazania, że przyjęta przez Sąd Apelacyjny suma należności wekslowej jest faktycznie inna wobec równoległego zabezpieczenia wierzytelności zastawem i dokonanej następnie sprzedaży przedmiotów objętych zastawem. Otóż okoliczność ta mogłaby mieć dla sprawy istotne znaczenie gdyby z konta strony powodowej pobrano sumę przerastającą wysokość wierzytelności pozbawiając ją jednocześnie możliwości finansowania własnych potrzeb. Inna rzecz to ta, że zwalczanie takiego stanowiska nie mieści się w granicach zarzutów możliwych do konstruowania na gruncie art. 378 kpc, jeżeli przy tym przyjąć, że skarżąca odwołuje się do § 1 zd. 1 tego przepisu.

Zarzut naruszenia art. 233 § 1 kpc kasacja adresuje do tych ustaleń, które mają swoje źródło w ocenie dowodów w postaci kserokopii dokumentów i ich obcojęzycznej treści zapisów. Skarżąca uważa, że nie dopuszczając tych dowodów "Sąd Apelacyjny pozbawił się możliwości dokonania oceny wiarygodności oraz mocy tych dowodów". Z tego wcale nie wynika, że ta ocena Sądu byłaby odmienna niż przyjęta. Zadaniem kasacji jest właśnie wykazanie na ile wskazane dokumenty, przez wzgląd na ich treść, kształtowałyby odmiennie stan faktyczny. Tymczasem okolicznością o charakterze zasadniczym dla rozstrzygnięcia jest stan kondycji materialnej strony powodowej w dacie dokonanego zajęcia egzekucyjnego i w okresie wcześniejszym. Ta zaś pozostaje w rażącej dysproporcji do efektów działalności strony powodowej, zarówno w roku 1993, jak i w roku 1994. Logiczną konsekwencją takiego porównania jest przekonanie, że pozbawienie strony powodowej środków na koncie w wysokości zasądzonej do zwrotu nie powinno osłabiać jej zdolności płatniczej. Jeżeli zaś tak się stało, to tym bardziej wyraziście rysują się tego przyczyny, tkwiące, według oceny Sądu Apelacyjnego, a także i Sądu pierwszej instancji, w braku realizacji umów z kontrahentem zagranicznym, co jest równoznaczne z brakiem dopływu środków na bieżącą działalność gospodarczą. W żadnym wypadku w tych warunkach nie można kwestionować oceny materiału dowodowego przez Sąd Apelacyjny, jako dowolnej a więc sprzecznej z art. 233 § 1 kpc.

Art. 381 kpc pozwala sądowi drugiej instancji pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, o ile później nie miała potrzeby powołania się na nie. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 maja 1998 r. I CKN 678/97 (Prokuratura i Prawo - dodatek 1999/5 poz. 40) strona składająca wniosek o przeprowadzenie dowodu w postępowaniu apelacyjnym powinna wykazać istnienie przyczyn określonych w art. 381 kpc usprawiedliwiających jego powołanie dopiero przed sądem drugiej instancji. Przyczyny te podlegają ocenie i w tym konkretnym przypadku nie sposób przyznać im cechy wiarygodności. Nie mieści się bowiem w kategoriach prawdopodobieństwa, aby w kwestiach tak zasadniczych jak otwarcie akredytywy, wiedza strony powodowej w dacie rozpoznawania sprawy przed sądem pierwszej instancji ustępowała tej z okresu rozpoznawania jej przed sądem drugiej instancji.

Nie jest wreszcie zasadny zarzut naruszenia art. 328 § 2 kpc. Przede wszystkim nie można w tym przepisie upatrywać podstawy do formułowania zarzutu odmowy dopuszczenia dowodu. Gdyby zaś mieć na uwadze samą tylko treść wniosków dowodowych, zmierzających w istocie do ustalenia solidności partnerów handlowych powodowej spółki, to nasuwa się pytanie, dlaczego miałoby to wpływać na ocenę zobowiązania tej spółki płynącego z poręczenia wekslowego. Wszak wiarygodność tych partnerów nie jest doświadczeniem strony z okresu zajęcia środków na jej koncie, ale znacznie ten okres wyprzedza, a co za tym idzie wymagała stosownych reakcji choćby przez wzgląd na zachowanie własnej zdolności płatniczej.

Z tych wszystkich względów i na zasadzie art. 98 § 1 i 108 § 1 kpc należało orzec jak w sentencji.

375442


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 27 lutego 2003 r.

IV CKN 1811/2000

LexPolonica nr 379002

1. Wyrok uchylający uchwałę walnego zgromadzenia spółki akcyjnej o powołaniu likwidatora ma moc wsteczną, co wyraża się w tym, że podjęte przez likwidatora czynności w stosunkach wewnętrznych spółki należy oceniać jako pochodzące od osoby nieuprawnionej.

2. Zasadność uwzględnienia przez sąd drugiej instancji tzw. nowości (art. 381 kpc) nie podlega kontroli Sądu Najwyższego.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
IV CZ 24/2005

W orzeczeniu powołano sprawy:
II CRN 96/93

Sędzia SN: M. Grzelka (przewodniczący, sprawozdawca).

Sędziowie SN: M. Bączyk, T. Domińczyk.

Protokolant: I. Czapowska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Józefa S. przeciwko Zakładom Mięsnym "T." SA w T. o unieważnienie uchwały ewentualnie o ustalenie nieistnienia uchwały, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 27 lutego 2003 r. na rozprawie kasacji powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w G. z dnia 14 kwietnia 2000 r. (...)

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi Apelacyjnemu w G. do ponownego rozpoznania pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny w G. oddalił apelację powoda od wyroku Sądu Okręgowego w T. z dnia 7 września 1999 r., mocą którego oddalone zostało żądanie powoda domagającego się unieważnienia uchwały nr 10 Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy pozwanej Spółki z dnia 24 lipca 1998 r. ewentualnie ustalenia nieistnienia tej uchwały. Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu pierwszej instancji, że art. 27 ust. 1 Statutu pozwanej Spółki przewidywał przy obliczaniu głosów uwzględnianie tylko głosów oddanych "za" i "przeciw", tj. z pominięciem głosów wstrzymujących się, oraz, że ten sposób ustalania większości głosów przy podejmowaniu uchwały nie naruszał art. 407 kodeksu handlowego, w związku z czym uchwała nr 10, za którą głosowało więcej akcjonariuszy niż przeciwko niej, została podjęta mimo, że stosunkowo znaczna ilość akcjonariuszy oddała głosy wstrzymujące się. Żądanie unieważnienia uchwały Sąd Okręgowy uznał za spóźnione w świetle art. 415 kh i w tym zakresie także podzielił pogląd Sądu pierwszej instancji. Zarzut powoda podniesiony w apelacji, że Nadzwyczajne Zgromadzenie Akcjonariuszy w dniu 24 lipca 1998 roku zostało zwołane przez organ nieuprawniony Sąd Apelacyjny uznał za bezzasadny. W tym zakresie Sąd Apelacyjny poczynił samodzielne ustalenia i przyjął, że w dniu 28 lipca 1998 roku uprawomocnił się wyrok Sądu Wojewódzkiego w T. z dnia 17 czerwca 1998 r. (...) uchylający nieważną uchwałę nr 5 Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy pozwanej Spółki o postawieniu Spółki w stan likwidacji i powołaniu Likwidatora. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, unieważnienie uchwały odnosi skutek ex tunc, ale nie oznacza to, że automatycznie bezwzględnie nieważne są czynności podjęte przez likwidatora w okresie, gdy uchwała o jego powołaniu była formalnie ważna; musiałoby to skutkować oceną, że w okresie od podjęcia uchwały do jej unieważnienia Spółka była pozbawiona organu uprawnionego do składania oświadczenia woli, oraz, że np. nabywca rzeczy od Spółki straciłby własność i stałby się bezprawnym posiadaczem. Sąd Apelacyjny uznał, że podobnie jak to ma miejsce na tle art. 103 kc, czynność Likwidatora pozwanej Spółki, polegająca na zwołaniu w dniu 24 lipca 1998 roku Nadzwyczajnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, mogła zostać potwierdzona przez Zarząd Spółki oraz, że potwierdzeniem sanującym czynność Likwidatora było stanowisko pozwanej wobec żądań pozwu wyrażone w odpowiedzi na pozew i odpowiedzi na apelację. Za istotną uznał też Sąd Apelacyjny okoliczność, że Likwidatorem była osoba pełniąca poprzednio funkcję jednoosobowego Zarządu Spółki. Skoro uchwała o likwidacji Spółki okazała się nieważna a w konsekwencji, nieważne też okazało się powołanie Likwidatora, to - zdaniem Sądu Apelacyjnego - należy przyjąć, że osoba ta nadal była prezesem Zarządu i brak było podstaw do stwierdzenia nieistnienia zaskarżonej uchwały.

W kasacji powód zarzucił powyższemu wyrokowi naruszenie prawa materialnego - art. 27 ust. 1 Statutu pozwanej Spółki w związku z art. 407, 388 pkt 4 i 393 kodeksu handlowego i art. 58, 353[1] kodeksu cywilnego przez błędną wykładnię oraz niewłaściwe zastosowanie i wnosił o zmianę wyroku przez stwierdzenie, że uchwała nr 10 nie została podjęta. Skarżący podniósł, że Statut pozwanej w art. 27 ust. 1 nie wyraża treści przyjętej przez obydwa orzekające w sprawie Sądy, a gdyby nawet uznać, że zdanie drugie ww. postanowienia Statutu nie pozostaje w sprzeczności ze zdaniem pierwszym, to cała regulacja sprzeczna jest z regułą wyrażoną w art. 407 kh i w takim kształcie nie mogła być przedmiotem umowy Spółki. Wskazał też na błędne rozumienie w zaskarżonym wyroku skutków mocy wstecznej unieważnienia uchwały o postawieniu pozwanej Spółki w stan likwidacji i powołaniu Likwidatora i powołał się na wyrok Sądu Apelacyjnego w G. z dnia 11 marca 1999 r. (...) w sprawie o uchylenie innej uchwały Nadzwyczajnego Zgromadzenia Akcjonariuszy z dnia 24 lipca 1998 r.

Powód w kasacji popierał swoje dotychczasowe stanowisko, że uzasadnieniem dla ustalenia nieistnienia uchwały nr 10 powinno być "błędne przyjęcie wymaganej większości głosów "za" oraz zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy w dniu 24 lipca 1998 r. przez osobę nieuprawnioną".

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji spór sprowadzał się do kwestii, czy prawidłowo obliczone zostały głosy "za" przesądzające o podjęciu uchwały nr 10, oraz, czy podniesione przez powoda w tym zakresie zarzuty podlegały ocenie pod kątem nieważności uchwały czy jej nieistnienia. Przy koncepcji nieważności uchwały w okolicznościach niniejszej sprawy rozważenia wymagałaby problematyka tzw. nieważności bezwzględnej nie związanej z terminem zawitym przewidzianym dla dochodzenia uchylenia uchwał tzw. względnie nieważnych, tj. wzruszalnych (art. 415 kh(1)); przy koncepcji nieistnienia uchwały ocenie podlegałyby kryteria oraz interes prawny według art. 189 kpc.

Sąd Okręgowy uznał, że materia obliczania ilości głosów oddanych za uchwałą, zgodnego lub niezgodnego ze Statutem i kodeksem handlowym, należy do problematyki istnienia bądź nieistnienia uchwały. Ten pogląd nie był kwestionowany w apelacji ani nie jest przedmiotem zarzutów kasacji. Przeciwnie, treść wniosku kasacyjnego dowodzi, że powód ostatecznie zrezygnował z jednego z dotychczasowych żądań potraktowanych przez Sądy alternatywnie, tj. z żądania unieważnienia uchwały nr 10, zatem, popierał tylko żądanie, dla którego podstawę materialnoprawną stanowił art. 189 kpc.

Wbrew zarzutom skarżącego, zaskarżony wyrok nie narusza prawa materialnego - art. 27 ust. 1 Statutu ani art. 407, 388 pkt 4 kh ani też art. 58 i art. 353[1] kc.

Statut Spółki jest wynikiem umowy obligacyjno-organizacyjnej. Nie stanowi aktu normatywnego powszechnie obowiązującego w rozumieniu art. 87 Konstytucji i nie jest prawem, o którym mowa w art. 393[1] pkt 1(2) kpc. Ewentualne naruszenie postanowień Statutu nie stanowi naruszenia prawa materialnego. Normy statutowe nie poddają się rozważaniom w aspekcie kolizyjności norm prawnych. Z tych względów zarzut naruszenia art. 27 ust. 1 Statutu pozwanej Spółki, jako dotyczący naruszenia prawa materialnego, był bezzasadny.

Również nie był zasadny zarzut naruszenia art. 58 kc. Zgodność postanowień Statutu z przepisami prawa podlega badaniu sądu przy rozpoznawaniu wniosku o rejestrację Spółki oraz w trybie art. 337 § 1 kh i jeżeli w trakcie tych postępowań nie zostanie stwierdzona nieważność określonych uregulowań statutowych to - zgodnie z przeważającymi poglądami wyrażanymi w doktrynie, z którymi należy się zgodzić - nieważność ta nie może być podnoszona. W istocie Statut pozwanej Spółki w art. 27 ust. 1 nie jest sprzeczny z art. 407 kh, wręcz przeciwnie - zawiera odmienność w postaci tzw. większości względnej, do wprowadzenia której art. 407 kh upoważniał.

Co do art. 407 kh, to powód w kasacji wskazał na ten przepis jako podstawę dla zarzucanej sprzeczności z jego treścią postanowienia art. 27 ust. 1 Statutu. Wykładnia art. 407 kh dokonana została, zarówno przez Sąd Okręgowy jak i w zaskarżonym wyroku, prawidłowo. Większość bezwzględna, o której mowa w art. 407 kh to większość głosów "za" w porównaniu z sumą głosów "przeciw" i "wstrzymujących się". Takiej większości uchwała nr 10 nie osiągnęła. Jednakże reguła obliczania głosów "za" według większości bezwzględnej nie znajdowała zastosowania w przypadku przedmiotowej uchwały. W art. 407 kh zawarte było zastrzeżenie: "jeżeli statut nie stanowi inaczej". Statut pozwanej Spółki w art. 27 zd. drugie zawierał odmienne uregulowanie w postaci wprowadzenia tzw. większości względnej. Można się zgodzić, że redakcja art. 27 Statutu, w szczególności, brak nawiązania w zdaniu pierwszym do reguły kodeksowej i do wprowadzenia w zdaniu drugim wyjątku od tej reguły, budzi poważne zastrzeżenia co do swej klarowności. Ostatecznie jednak zamiar twórców Statutu przyjęty przez Sąd Okręgowy i zaakceptowany przez Sąd Apelacyjny nie został w kasacji, przy pomocy wskazania na właściwe przepisy, skutecznie wzruszony. Przy zastosowaniu zaś zasady tzw. większości względnej obliczenie głosów "za" oraz uznanie, że uchwała została podjęta było prawidłowe.

Również nie podlegał uwzględnieniu zarzut, że zaskarżony wyrok narusza art. 353[1] kc. Przepis ten powołany został w kasacji dla wykazania niedopuszczalności uregulowania zawartego w art. 27 ust. 1 zdanie drugie Statutu pozwanej Spółki jako naruszającego - zdaniem Autora kasacji - właściwość (naturę) stosunku prawnego, jakim w umowie spółki akcyjnej jest sposób obliczania głosów przy podejmowaniu uchwały. Nie podejmując szerszych rozważań w kwestii przesłanek określających właściwość (naturę) stosunku prawnego w rozumieniu art. 353[1] kc, należy stwierdzić, że problematyka sposobu obliczania głosów za podjęciem uchwały walnego zgromadzenia z całą pewnością nie może być zaliczona do charakteryzujących istotę spółki akcyjnej, lecz należy do kwestii, z tego punktu widzenia, drugorzędnych.

Odnośnie do art. 388 pkt 4 kodeksu handlowego kasacja nie zawiera sprecyzowania, w czym by się miała wyrażać wadliwość zaskarżonego wyroku, w związku z czym ten zarzut kasacji nie poddawał się pod osąd Sądu Najwyższego.

Rację ma natomiast skarżący, gdy kwestionuje zasadność zastosowania przez Sąd Apelacyjny przepisu art. 393 § 1 kh. Zaskarżony wyrok nie powołuje tego przepisu, ale przez uznanie, że Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zostało w istocie zwołane przez jednoosobowy Zarząd Spółki wyrok ten zawiera zastosowanie powyższego przepisu.

W tym miejscu można zauważyć, że na okoliczność istnienia prawomocnego wyroku Sądu Wojewódzkiego w T. z dnia 17 czerwca 1998 r. (...) uchylającego uchwałę o postawieniu pozwanej Spółki w stan likwidacji i powołaniu Likwidatora, jako mającą uzasadniać żądanie stwierdzenia nieistnienia uchwały nr 10, powód powołał się po raz pierwszy w apelacji. Była to więc tzw. nowość, która podlegała uwzględnieniu przez Sąd Apelacyjny według jego uznania (art. 381 kpc). Skoro Sąd Apelacyjny podjął rozważania odnośnie do tej okoliczności, to zasadność przyjęcia jej za podstawę rozstrzygnięcia nie podlegała badaniu przez Sąd Najwyższy.

Przyjmowana powszechnie i nie zaprzeczona także przez Sąd Apelacyjny zasada wstecznego działania konstytutywnego orzeczenia sądu uchylającego nieważną uchwałę walnego zgromadzenia akcjonariuszy w tym się wyraża, że z perspektywy prawomocnego orzeczenia Sądu należy przyjąć, iż uchwała nie wywołała skutków prawnych, a więc prawnie była nieistniejąca. Nie oznacza to uznania za niebyłe czynności podjętych na podstawie takiej uchwały, a jedynie sprawia, że za nieistniejące należy uznać skutki tych czynności. Daje temu wyraz przepis art. 417 § 2 kh, który - co uszło uwagi Sądu Apelacyjnego - na zasadzie wyjątku przewiduje w niektórych sytuacjach zachowanie skuteczności działań podjętych na podstawie uchwały uznanej następnie za podlegającą unieważnieniu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 września 1993 r. II CRN 96/93 OSNCP 1994/9 poz. 180). Skoro w czasie orzekania przez Sąd Apelacyjny było bezsporne, że uchylona została uchwała nr 5 Walnego Zgromadzenia z dnia 23 kwietnia 1998 roku o postawieniu pozwanej Spółki w stan likwidacji i powołaniu likwidatora, to należało przyjąć, że z dniem 28 lipca 1998 r. (data uprawomocnienia się wyroku Sądu Wojewódzkiego w T. z dnia 17 czerwca 1998 r. (...) uchylającego tę uchwałę) okazało się, iż pozwana Spółka nie została rozwiązana i nie została postawiona w stan likwidacji oraz, że brak było podstaw do powołania Likwidatora, a co za tym idzie - Likwidator w osobie Zbigniewa T. nie był uprawniony do zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy w dniu 24 lipca 1998 roku. Wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego, nie sposób uznać, że skoro Zbigniew T. przed powołaniem go na Likwidatora pełnił jednoosobowo funkcję Zarządu Spółki, to jego działanie w charakterze likwidatora należy ocenić, po wyroku uchylającym uchwałę o jego powołaniu, jako w istocie działanie Zarządu Spółki. Oznaczałoby to przyjęcie za istniejącą czynności, która faktycznie bezspornie nie miała miejsca, co do możności zaś przypisania działaniu likwidatora skutków działania zarządu, to żadne przepisy prawne takiego skutku nie przewidywały. Brak też było podstaw do uznania, że przez sprzeciwianie się pozwanej uwzględnieniu żądań powoda w niniejszej sprawie doszło do potwierdzenia czynności likwidatora, który okazał się nieuprawniony do zwołania Zgromadzenia Akcjonariuszy. Pomijając już inne względy sprzeciwiające się dopuszczalności tego rodzaju konstrukcji prawnej, wypada zauważyć, że potwierdzenie powinno pochodzić od tego organu, którego poprzednie działanie okazało się "kulejące"; w rozpoznawanej sprawie likwidatora powołało Walne Zgromadzenia, a w procesie pozwaną Spółkę reprezentował Zarząd.

Reasumując, wadliwe było oddalenie apelacji z uwagi na ocenę, że zaskarżona uchwała podjęta została przez Walne Zgromadzenie zwołane prawidłowo. Powyższe uzasadniało uwzględnienie kasacji - art. 393[13] § 1 kpc. O kosztach Sąd Najwyższy orzekł na podstawie art. 108 § 2 kpc w zw. z art. 393[19] kpc.

379002


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 10 stycznia 2003 r.

V CKN 1605/2000

LexPolonica nr 361767

Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/5 str. 8

Jurysta 2003/7-8 str. 58

OSNC 2004/4 poz. 57

Radca Prawny 2004/3 str. 145

Radca Prawny 2006/6 str. 120

W postępowaniu odrębnym wydanie wyroku na posiedzeniu niejawnym (art. 479[17] kpc) nie uzasadnia powołania się na nowe dowody powstałe "później" (art. 381 kpc).

Sędzia SN: Zbigniew Strus (przewodniczący).

Sędzia SN: Zbigniew Kwaśniewski, Sędzia SN: Marek Sychowicz (sprawozdawca).

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Banku Polska Kasa Opieki S.A. - Grupa Pekao S.A., Oddział w N. przeciwko Zbigniewowi B. i Michałowi B. - wspólnikom spółki cywilnej Firma Handlowa B.&B. w Z. oraz "A.P.", spółce z o.o. w Z. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 10 stycznia 2003 r. na rozprawie kasacji pozwanych Zbigniewa B. i Michała B. od wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 28 kwietnia 2000 r.

oddalił kasację.

Uzasadnienie

Powód - Bank Polska Kasa Opieki S.A., Grupa Pekao S.A. w W., Oddział w N. wniósł o zasądzenie solidarnie od pozwanych Zbigniewa B. i Michała B. i od spółki z o.o. "A.P." w Z. kwoty 1.500.000 zł z odsetkami ustawowymi oraz kwoty 249.900 zł tytułem prowizji komisowej na podstawie 15 weksli własnych na łączną kwotę 1.500.000 zł, wystawionych przez pozwanych Zbigniewa B. i Michała B., które zostały przedstawione powodowemu Bankowi do dyskonta przez remitenta - pozwaną spółkę i które powodowy Bank nabył od niej w drodze indosu.

Pozwani Zbigniew B. i Michał B. wnieśli o oddalenie powództwa. Podnieśli, że weksle stanowiły zabezpieczenie wykonania umowy sprzedaży tkanin zawartej przez nich z pozwaną spółką, że na bieżąco płacili za towar otrzymany od sprzedawcy, nie dali powodu do dyskontowania weksli i pozwana spółka uczyniła to na własne ryzyko, wobec czego to ją powinny obciążać skutki tej czynności.

Pozwana Spółka uznała powództwo.

Po rozpoznaniu sprawy w postępowaniu odrębnym w sprawach gospodarczych, wyrokiem z dnia 7 października 1999 r., wydanym na posiedzeniu niejawnym, Sąd Okręgowy w Katowicach zasądził solidarnie od pozwanych na rzecz powoda kwotę 1.500.000 zł z odsetkami ustawowymi oraz kwotę 2.500 zł, oddalił powództwo w pozostałej części i orzekł o kosztach procesu. Sąd Okręgowy uznał, że powodowemu Bankowi przysługują roszczenia przewidziane w art. 48 ustawy z dnia 28 kwietnia 1936 r. Prawo wekslowe (Dz. U. 1936 r. Nr 37 poz. 282 - dalej: "Pr. weksl.") i stosownie do art. 47 tego Prawa, zobowiązanymi solidarnie są wszyscy pozwani (wystawcy weksli i remitent), że pozwani Zbigniew B. i Michał B. nie wykazali, że weksle nie mogły być indosowane i że umowa zawarta pomiędzy pozwanymi, której wykonanie zabezpieczały weksle, nie została wykonana przez pozwaną spółkę i nie daje podstaw do dochodzenia przez tę spółkę roszczeń od pozwanych Zbigniewa B. i Michała B. oraz że zgodnie z art. 17 Pr. weksl. zobowiązani z weksla nie mogą zgłaszać wobec posiadacza weksla zarzutów opartych na ich stosunkach osobistych z posiadaczami poprzednimi, a pozwani Zbigniew B. i Michał B. nie wykazali, że powodowy Bank działał na ich szkodę.

Oddalając apelację pozwanych Zbigniewa B. i Michała B., Sąd Apelacyjny w Katowicach na podstawie art. 381 kpc pominął, jako spóźnione, dowody przedstawione w apelacji i podzielił ustalenia oraz ich ocenę, poczynione przez Sąd pierwszej instancji.

W kasacji pozwani zarzucili naruszenie przepisów postępowania - art. 381 kpc przez pominięcie nowych dowodów, chociaż potrzeba powołania się na nie powstała później, naruszenie prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie art. 17 Pr. weksl. przez przyjęcie, że nie przysługiwały im zarzuty osobiste wobec powoda i sprzeczność istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego w sprawie materiału. Skarżący wnieśli o uchylenie zaskarżonego wyroku i oddalenie co do nich powództwa, ewentualnie o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi drugiej lub pierwszej instancji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje: (...)

Wobec rozpoznawania sprawy w postępowaniu odrębnym w sprawach gospodarczych, miał zastosowanie art. 479[14] § 1 i 2 kpc, zgodnie z którym pozwani byli obowiązani do wniesienia odpowiedzi na pozew w terminie dwutygodniowym od otrzymania pozwu i mieli obowiązek podania już w niej wszystkich twierdzeń, zarzutów oraz dowodów na ich poparcie pod rygorem utraty prawa powoływania ich w dalszym toku postępowania, chyba że wykazaliby, iż ich powołanie w odpowiedzi na pozew nie było możliwe, albo że potrzeba powołania wynikła później. Pozwani Zbigniew B. i Michał B. odpowiedź na pozew złożyli, przedstawili w niej swe twierdzenia i zgłosili zarzuty, lecz nie wskazali żadnych dowodów dla wykazania ich zasadności. W tej sytuacji Sąd Okręgowy nie był obowiązany do wzywania ich - co uczynił zarządzeniami Przewodniczącego z dnia 18 maja 1999 r. i z dnia 22 lipca 1999 r. - do podania, czy zgłaszają inne zarzuty i czy wnoszą o przeprowadzenie jakichś dowodów. Złożone w wykonaniu drugiego zarządzenia pismo procesowe pełnomocnika pozwanych zawierające oświadczenie, że "w chwili obecnej" pozwani nie składają żadnych wniosków dowodowych oznaczało, że pozwani świadomie nie powołują dowodów na poparcie ich twierdzeń i zarzutów. Ustawa nie przyznaje stronom uprawnienia do zastrzeżenia możliwości powołania dowodów w późniejszej fazie procesu i takie zastrzeżenie uczynione przez pozwanych nie było skuteczne. Sąd Okręgowy, jeżeli uznał, że sprawa jest dostatecznie wyjaśniona do stanowczego rozstrzygnięcia, mógł więc wyrokować na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału i mógł na podstawie art. 479[17] kpc wydać wyrok na posiedzeniu niejawnym. Wprawdzie pismo procesowe powodowego Banku złożone po odpowiedzi na pozew nie zostało doręczone pełnomocnikowi pozwanych, co jest uchybieniem, które nie miało wpływu na wynik sprawy, gdyż wymienione pismo procesowe ograniczało się do podtrzymania twierdzeń i żądań pozwu i wyrażało stanowisko powodowego Banku co do niezasadności zarzutów podniesionych przez pozwanych.

W przedstawionych okolicznościach sprawy wydanie wyroku przez Sąd pierwszej instancji nie jest zdarzeniem, które spowodowało, że potrzeba powołania się na dowody, o przeprowadzenie których pozwani Zbigniew B. i Michał B. wnieśli w apelacji, "wynikła później" (art. 381 kpc). Jak wskazano, potrzeba taka, wynikająca z obowiązku procesowego spoczywającego na pozwanych z mocy art. 479[14] § 2 kpc, istniała już od chwili otrzymania przez pozwanych odpisu pozwu, a pozwani nie twierdzą nawet, że istniały inne okoliczności faktyczne, które uniemożliwiły im powołanie dowodów w tym czasie. Sąd Apelacyjny, pomijając dowody powołane przez pozwanych Zbigniewa B. i Michała B. w apelacji, nie naruszył więc art. 381 kpc.

Nie budzi zastrzeżeń prawidłowość poglądu, na podstawie którego wydany został zaskarżony wyrok, że pozwani Zbigniew B. i Michał B., wystawcy weksli, a więc zobowiązani wekslowo, nie mogą zasłaniać się wobec powodowego Banku, jako posiadacza weksli przedstawionych mu do dyskonta i nabytych przez niego w drodze indosu, zarzutami opartymi na ich stosunkach osobistych z poprzednim posiadaczem weksli - pozwaną Spółką, chyba że powodowy Bank, nabywając weksle, działał świadomie na szkodę tych pozwanych. Pogląd ten wynika wprost z przepisu art. 17 Pr. weksl. Pozwani Zbigniew B. i Michał B. mogliby więc skutecznie uwolnić się od odpowiedzialności wobec powodowego Banku tylko w razie wykazania, że nabywając weksle Bank działał świadomie na ich szkodę. Trafnie Sąd Apelacyjny stwierdził, że ciężar wykazania tej okoliczności spoczywał na pozwanych (art. 6 kc).

Rozpoznając kasację Sąd Najwyższy jest związany stanem faktycznym stanowiącym podstawę wydania zaskarżonego wyroku (art. 393[15](1) kpc w brzmieniu sprzed zmiany dokonanej ustawą z dnia 24 maja 2000 r.). Ten stan faktyczny wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku i uzasadnienia wyroku Sądu pierwszej instancji w zakresie, w jakim Sąd Apelacyjny odwołał się do ustaleń dokonanych przez Sąd Okręgowy. Podnoszona przez skarżących okoliczność uznania powództwa przez pozwaną spółkę sama przez się nie wystarcza do przypisania powodowemu Bankowi świadomego działania na szkodę dłużników wekslowych. Stan faktyczny stanowiący podstawę wydania zaskarżonego wyroku nie zawiera żadnych innych elementów mogących świadczyć o takim działaniu powodowego Banku. Przyjmując weksle do dyskonta, miał on obowiązek dochowania należytej staranności w sprawdzeniu prawidłowości formalnej wystawionych weksli, gdyż w jego interesie leżało zapewnienie zapłaty po nadejściu terminu płatności. Z obowiązku starannego działania Banku nie wynika jednak wniosek, że skoro wystawcom weksli przysługują zarzuty osobiste w stosunku do poprzedniego ich posiadacza, to Bank o nich wiedział i nabywając weksle świadomie działał na szkodę tych dłużników wekslowych. Nieuznanie przez Sąd Apelacyjny wyłączenia odpowiedzialności wekslowej pozwanych względem powodowego Banku dlatego, że nabywając weksle Bank świadomie działał na ich szkodę, nie stanowi więc naruszenia art. 17 Pr. weksl.

Ponieważ podstawy kasacji okazały się nieusprawiedliwione, Sąd Najwyższy kasację oddalił (art. 393[12] kpc).

361767


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 16 października 2002 r.

IV CK 178/2002

LexPolonica nr 361763

Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/5 str. 7

Jurysta 2003/7-8 str. 58

OSNC 2004/2 poz. 25

Radca Prawny 2004/2 str. 116

Radca Prawny 2006/6 str. 120

Rejent 2004/2 str. 177

Artykuł 670 § 1 kpc nie wyłącza stosowania w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku art. 381 kpc co do faktów mających uzasadniać nieważność testamentu i dowodów na tę okoliczność.

Sędzia SN: Hubert Wrzeszcz (przewodniczący).

Sędzia SN: Marek Sychowicz (sprawozdawca), Sędzia SN: Zbigniew Strus.

Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Tomasza Macieja F. i Sabiny Joanny B. następców prawnych Janusza Andrzeja F. z udziałem Grażyny S. o stwierdzenie nabycia spadku, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 16 października 2002 r. kasacji wnioskodawców od postanowienia Sądu Okręgowego we Włocławku z dnia 16 grudnia 1999 r.

oddalił kasację.

Uzasadnienie

Postanowieniem z dnia 16 grudnia 1999 r. Sąd Okręgowy we Włocławku oddalił apelację wnioskodawcy Janusza F. od postanowienia Sądu Rejonowego w Lipnie z dnia 25 maja 1999 r., stwierdzającego, że spadek po Walerii S.K., zmarłej w dniu 15 maja 1995 r., na podstawie testamentu notarialnego z dnia 20 maja 1993 r. nabyła jej wnuczka Grażyna T.S. w całości. Sąd Rejonowy uznał, że w dniu 23 listopada 1994 r. spadkodawczyni nie sporządziła testamentu ustnego, na który powoływał się wnioskodawca, wobec czego podstawę stwierdzenia nabycia spadku po niej stanowi testament, którego ważność nie była kwestionowana. Rozstrzygnięcie to zaaprobował Sąd Okręgowy, który uznał za spóźnione powołanie przez wnioskodawcę dopiero w apelacji dowodu z dokumentów i złożenie wniosku o dopuszczenie dowodu "z opinii sądowo-psychiatrycznej" na okoliczność możliwości świadomego i swobodnego sporządzenia testamentu przez spadkodawczynię w okresie od dnia 18 marca 1993 r.

Postanowienie wymienione na wstępie zaskarżył kasacją wnioskodawca. Podstawę kasacji stanowiło naruszenie art. 945 § 1 pkt 1 i art. 952 § 1 kc przez błędną ich wykładnię oraz naruszenie art. 670 § 1 w związku z art. 233 § 1 kpc przez nierozważenie, że sąd z urzędu bada, kto jest spadkobiercą i dokonuje wszechstronnej oceny całego materiału. Skarżący wniósł o uchylenie obu postanowień wydanych w sprawie i przekazanie jej do ponownego rozpoznania.

Wobec śmierci wnioskodawcy, Sąd Najwyższy rozpoznał kasację z udziałem jego następców prawnych - Tomasza M.F. i Sabiny J.B., i zważył, co następuje:

Rację ma skarżący twierdząc, że stosownie do art. 670 § 1 kpc sąd, do którego należy przeprowadzenie postępowania o stwierdzenie nabycia spadku, bada z urzędu, kto jest spadkobiercą, jednakże nie wynika z tego - co twierdzi skarżący - że w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku art. 232 kpc w ogóle nie obowiązuje i że art. 670 § 1 kpc jest przepisem szczególnym w stosunku do art. 381 kpc, wobec czego Sąd Okręgowy nie był uprawniony do pominięcia dowodów, o przeprowadzenie których wnosił w apelacji.

Artykuł 670 kpc oznacza, że sąd spadku nie jest związany treścią wniosku w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku, lecz obowiązany jest z urzędu ustalić, kto jest spadkobiercą. W szczególności sąd spadku obowiązany jest z urzędu ustalić, czy spadkodawca pozostawił testament. Jednakże jeżeli ustali, że spadkodawca pozostawił testament, ale nie poweźmie wątpliwości, że jest on nieważny lub nieskuteczny, to nie jest obowiązany do przeprowadzania z urzędu dowodów celem potwierdzenia jego ważności i skuteczności lub stwierdzenia, że jest nieważny lub nieskuteczny. Uczestnik postępowania o stwierdzenie nabycia spadku może podnieść zarzut nieważności (zob. np. art. 945 § 2 kc) lub nieskuteczności testamentu. Jeżeli podniesie taki zarzut, ale nie wywoła on wątpliwości sądu co do ważności lub skuteczności testamentu, sąd spadku także nie ma obowiązku z urzędu przeprowadzania dowodów na te okoliczności ani prowadzenia dochodzenia celem wykrycia istnienia takich dowodów. W takiej sytuacji mają zastosowanie ogólne zasady dowodowe (m.in. art. 232 kpc). Na uczestniku postępowania, który podniósł zarzut, spoczywa ciężar udowodnienia jego prawdziwości (art. 6 kc). Wniosek dowodowy zgłoszony przez uczestnika postępowania celem zadośćuczynienia temu obowiązkowi powinien w zasadzie być uwzględniony przez sąd spadku (art. 217 kpc), natomiast w postępowaniu przed sądem drugiej instancji znajduje wówczas w pełni zastosowanie art. 381 kpc.

W świetle tego co powiedziano wyżej, skoro Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości co do ważności testamentu notarialnego z dnia 20 maja 1993 r. i ważność tego testamentu nie była kwestionowana, mógł na jego podstawie stwierdzić nabycie spadku. Powołanie przez wnioskodawcę dopiero w apelacji dowodów na okoliczność nieważności tego testamentu (art. 945 § 1 pkt 1 kc) zasadnie zostało uznane przez Sąd Okręgowy za spóźnione, gdyż nie było przeszkód, żeby wnioskodawca powołał je w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji, a potrzeba powołania się na te dowody nie wynikła później (art. 381 kpc).

Ponieważ podstawa kasacji naruszenia przepisów postępowania okazała się nieuzasadniona, dla oceny zasadności zarzutu naruszenia prawa materialnego miarodajne są ustalenia faktyczne stanowiące podstawę wydania zaskarżonego postanowienia. Nie wskazują one, że w chwili sporządzania testamentu notarialnego z dnia 20 maja 1993 r. spadkodawczyni była w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli, nie może więc być mowy o naruszeniu przez zaskarżone postanowienie (art. 945 § 1 pkt 1 kc).

Zarzut naruszenia art. 952 § 1 kpc w ogóle nie został przez skarżącego uzasadniony, wobec czego uchyla się spod oceny Sądu Najwyższego.

Kierując się przytoczonymi względami kasację, jako nie mającą usprawiedliwionych podstaw, należało oddalić (art. 393[12] kpc).

361763


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 21 maja 2002 r.

III CKN 880/2000

LexPolonica nr 381367

Samo podpisanie weksla na jego odwrocie nie może być uznane za skuteczne poręczenie weksla.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
II CSK 104/2006

Przewodniczący: Sędzia SN J. Gudowski.

Sędziowie SN: J. Frąckowiak (sprawozdawca), E. Skowrońska-Bocian.

Protokolant: B. Kowalska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Heleny D., Kazimierza D., Radosława D. i Bogdana D. przeciwko Elżbiecie K.-K. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 21 maja 2002 r. na rozprawie kasacji pozwanej od wyroku Sądu Okręgowego w K. z dnia 2 grudnia 1999 r. (...)

uchyla zaskarżony wyrok w części uwzględniającej apelację oraz orzekającej o kosztach (pkt I, II i III) i w tym zakresie przekazuje sprawę Sądowi Okręgowemu w K. do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy w K. wyrokiem z dnia 2 grudnia 1999 r. zmienił wyrok Sądu Rejonowego dla K.-Ś. z dnia 21 lutego 1997 r. w ten sposób, że zasądził od pozwanej Elżbiety K.-K., kwotę 5.000 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 12 sierpnia 1994 r. do dnia zapłaty, solidarnie na rzecz powodów: Heleny D., Kazimierza D., Radosława D. i Bogdana D. oraz zasądził od pozwanej na rzecz powodów koszty postępowania.

W sprawie tej ustalono, że matka pozwanej Maria K. w dniu 30 listopada 1994 r. wystawiła weksel, w którym zobowiązała się zapłacić na zlecenie Kazimierza D. kwotę 5.000 zł w terminie do 30 czerwca 1995 r. Na drugiej stronie weksla znalazł się napis "Żyrańci: K. Elżbieta, K. ul. P. 26/169". Na podstawie opinii biegłego grafologa, Sąd Rejonowy ustalił, że oprócz słowa "żyrańci", pozostały tekst, znajdujący się na drugiej stronie weksla, został napisany własnoręcznie przez pozwaną. Wystawca weksla Maria K., pomimo upływu terminu płatności, nie zapłaciła remitentowi kwoty określonej wekslem. W związku z tym, że remitent weksla Kazimierz D. zmarł, uprawnionymi z weksla stali się powodowie jako jego prawni spadkobiercy. Powodowie pismem z dnia 1 sierpnia 1994 r. wezwali pozwaną do zapłaty kwoty 15 tys. zł. Na kwotę tę składała się kwota objęta opisanym wyżej wekslem oraz dwoma innymi wekslami. Pozwana w odpowiedzi oświadczyła, że nie poręczała żadnych weksli, i nie ponosi odpowiedzialności z innego tytułu za długi matki.

Powołany przez Sąd Rejonowy biegły lekarz neurolog i psychiatra ustalił, że w chwili składania podpisu pozwana znajdowała się w stanie wyłączającym świadome i swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli. Od 1989 r. pozwana była leczona w Poradni Zdrowia Psychicznego, a w związku z zaostrzeniem się objawów chorobowych, w okresie od 22 maja do 20 czerwca 1991 r., przebywała w szpitalu psychiatrycznym im. B. w K. Biegły przyjął, że pozwana cierpiała na psychozę maniakalno-depresyjną, która to choroba uniemożliwiła jej działanie z pełnym rozeznaniem w chwili składania podpisu na wekslu. W oparciu o te ustalenia biegłego Sąd Rejonowy stwierdził, że zgodnie z art. 82 kc, podpisanie przez pozwaną weksla w dniu 30 listopada 1991 r., było czynnością prawną nieważną. W tej sytuacji Sąd uznał za zbędne rozważenie, czy poprzez użycie słowa "żyranci" i podpisanie się pod nim na wekslu przez pozwaną, doszło do poręczenia wekslowego w rozumieniu art. 31 prawa wekslowego i powództwo oddalił.

Rozpatrując sprawę, na skutek apelacji powodów, którzy zarzucili niewyjaśnienie wszystkich istotnych okoliczności faktycznych, a w szczególności czy rzeczywiście zachowanie pozwanej w dniu podpisywania weksla wskazywało na brak rozeznania co do dokonywanej czynności, Sąd Okręgowy poczynił dodatkowe ustalenia. Jak wynika z tych ustaleń pozwana jesienią 1991 r. pracowała jako kelnerka w kawiarni swojej matki i tam dnia 30 listopada 1991 r. podpisała się pod słowem "żyranci" na wekslu wystawionym przez jej matkę, w obecności Jana J. W tym czasie pozwana zachowywała się w sposób odpowiadający ogólnie przyjętym normom, nie sprawiła wrażenia osoby cierpiącej na chorobowe zmiany psychiczne i mającej w związku z tym problemy z rozeznaniem co do skutków swojego zachowania. Chociaż pozostawała wtedy pod opieką lekarską, to prowadzący ją lekarz wykluczył u pozwanej psychozę lub jakąkolwiek chorobę psychiczną oraz stwierdził, iż zażywane przez nią leki nie mogły wpłynąć na obniżenie sprawności psychicznej. Mając na uwadze, że ustalenia te pozostawały w sprzeczności z opinią biegłego powołanego przez Sąd Rejonowy, Sąd Okręgowy powołał dodatkowego biegłego lekarza psychiatrę. Biegły ów stwierdził, że pozwana cierpiała na nawracające stany depresyjne oceniane jako zaburzenia nerwicowe przez lekarza prowadzącego i lekarzy w szpitalu psychiatrycznym, gdzie poddawana była terapii, natomiast w całej dokumentacji brak jakichkolwiek informacji wskazujących na występowanie u pozwanej fazy maniakalnej. Zdaniem biegłego nasilenie objawów chorobowych nastąpiło u pozwanej kilkanaście miesięcy po podpisaniu weksla. W dniu podpisywania weksla można więc przyjąć, iż pozwana działała z rozeznaniem co do skutków podjętych czynności. Sąd Okręgowy uznał powyższą opinię za rzetelną, wyczerpującą i przekonującą, tym bardziej że biegły, który wydał opinię wcześniej, wezwany celem konfrontacji, na rozprawie w dniu 2 grudnia 1999 r. przychylił się do stanowiska nowego biegłego, podkreślając że jego główna specjalizacja to neurologia, a nie psychiatria, oraz iż wnioski w jego opinii były formułowane nie w kategorii pewności lecz większego prawdopodobieństwa. Sąd Okręgowy uznał również, że treść napisana na odwrocie weksla może być uznana za poręczenie wekslowe w rozumieniu art. 31 prawa wekslowego. Zdaniem Sądu wyraz "żyranci", pod którym podpisała się pozwana, wskazuje jednoznacznie na charakter dokonanej przez nią czynności prawnej, gdyż według słownika języka polskiego pod redakcją M. Szymczaka (wydawnictwo PWN Warszawa 1981 r.) słowo "żyrant" oznacza tego, kto poręczył za kogoś spłatę sumy wekslowej, poręczyciela, gwaranta. Także w języku potocznym zwroty żyrant, żyrować odpowiadają pojęciu poręczenia. Sąd Okręgowy, powołując się na art. 381 kpc, oddalił wniosek dowodowy pozwanej zgłoszony na rozprawie w dniu 2 grudnia 1999 r. o uzupełniające przesłuchanie pozwanej na okoliczność nieważności poręczenia z uwagi na brak zgody współmałżonka na dokonanie czynności prawnej przekraczającej zakres zwykłego zarządu, gdyż pozwana miała możność powołania się na ten fakt przed Sądem I instancji, a zgłoszenie tego wniosku w końcowej fazie postępowania odwoławczego zmierza do nieuzasadnionego przedłużania postępowania.

W kasacji od wyroku Sądu Okręgowego strona pozwana zarzuciła naruszenie przepisów prawa procesowego oraz naruszenie prawa materialnego. Zdaniem skarżącej Sąd Okręgowy naruszył przepis art. 233 § 1 kpc przez dowolną ocenę dowodów przyjmując opinię drugiego biegłego i nie poddając ocenie nieuzasadnioną zmianę stanowiska pierwszego biegłego. Sąd naruszył również art. 381 kpc poprzez bezzasadne oddalenie wniosku dowodowego pozwanej zmierzającego do wykazania nieważności czynności prawnej poręczenia jako dokonanej bez wymaganej zgody małżonka oraz art. 31 prawa wekslowego poprzez przyjęcie, że adnotacja na odwrotnej stronie weksla "żyranci" i podpisanie się pod nią pozwanej stanowi skuteczne poręczenie wekslowe.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Nie jest trafny, sformułowany w kasacji, zarzut przekroczenia przez Sąd Okręgowy granicy swobodnej oceny dowodów, a tym samym naruszenia art. 233 § 1 kpc. Sąd Okręgowy wnikliwie ocenił zarówno zebrany w sprawie materiał dowodowy jak i opinie obu biegłych. Skoro zaś w wyniku konfrontacji biegli wspólnie zgodzili się, że w dniu podpisywania weksla pozwana nie znajdowała się w stanie wyłączającym świadome powzięcie decyzji i wyrażenie woli, brak podstaw do tego, aby, jak to sugeruje w kasacji strona pozwana, uznać iż Sąd dopuścił się dowolnej oceny dowodów przyjmując za podstawę rozstrzygnięcia opinię drugiego biegłego.

Nie jest również trafny zarzut naruszenia art. 381 kpc. Strona pozwana od początku procesu miała możliwość domagania się ustalenia, czy dokonywana przez nią czynność polegająca na podpisaniu weksla, przekraczała zakres zwykłego zarządu, a co za tym idzie, czy dla jej ważności wymagana była zgoda małżonka pozwanej. Jeżeli w trakcie całego procesu pozwana nie podnosiła tej okoliczności, a próbowała to zrobić dopiero na ostatniej rozprawie przed sądem apelacyjnym, to słusznie Sąd Okręgowy skorzystał z odmowy dopuszczenia dowodu na tę okoliczność. Przepis art. 381 kpc stanowi zabezpieczenie przed nadmiernym przedłużaniem procesu właśnie w takich sytuacjach gdy strona, bez jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia, nie zgłasza wniosku dowodowego, chociaż wniosek taki mogła zgłosić już nawet w odpowiedzi na pozew.

Natomiast trafnie podniesiono w kasacji, iż wyrok Sądu Okręgowego narusza przepis art. 31 Prawa wekslowego. Można wprawdzie zgodzić się z poglądem Sądu Okręgowego, iż podpisanie się pod słowem "żyrańci" w powszechnym rozumieniu tego terminu oznacza poręczenie. Wobec tego spełniony został wymóg art. 31 Prawa wekslowego, który przewiduje aby dla skutecznego poręczenia wekslowego poręczyciel podpisał się na wekslu pod słowem poręczam lub zwrotem równoznacznym. W rozpatrywanej sprawie oba Sądy nie ustaliły jednak, czy pozwana podpisała się pod już napisanym na wekslu słowem "żyrańci", czy też w chwili podpisywania weksla nie było jeszcze tego słowa. Okoliczność ta ma zaś zasadnicze znaczenie dla ustalenia w jakiej intencji pozwana podpisywała weksel. Tym bardziej, że podpis pozwanej znalazł się na grzbiecie weksla, a zgodnie z art. 31 Prawa wekslowego sam podpis może być traktowany jako poręczenie tylko gdy został złożony na przedniej stronie weksla. Jeżeli więc pozwanej podsunięto tylko weksel do podpisu, bez oznaczenia wyraźnie w jakim charakterze składała ona podpis, to nie można uznać, iż zostały spełnione wymogi przewidziane w art. 31 Prawa wekslowego i powstało skuteczne poręczenie weksla przez pozwaną. Natomiast w razie gdy złożyła ona swój podpis na wekslu pod słowem "żyrańci" to istnieją podstawy do przyjęcia, że w ten sposób powstało ważne poręczenie wekslowe.

Z przytoczonych powodów Sąd Najwyższy na podstawie art. 393[13] kpc orzekł, jak w sentencji.

381367


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 17 kwietnia 2002 r.

IV CKN 980/2000

LexPolonica nr 381986

Merytoryczny charakter rozpoznania sprawy w postępowaniu apelacyjnym nie jest równoznaczny z brakiem ograniczenia w powoływaniu się na nowe fakty i dowody w tym postępowaniu.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
I CSK 158/2009

Sędzia SN: Z. Strus (przewodniczący).

Sędziowie SN: S. Dąbrowski, T. Domińczyk (sprawozdawca).

Protokolant: B. Gruszka.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Zbigniewa K. i Władysławy B.- K. przeciwko Krzysztofowi G. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 17 kwietnia 2002 r. na rozprawie kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w G. z dnia 14 maja 1999 r. (...),

oddala kasację.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 2 października 1998 r. Sąd Wojewódzki w E. zasądził od pozwanego Krzysztofa G. na rzecz powodów Zbigniewa K. oraz Władysławy B.-K. solidarnie kwotę 36.989,38 zł z ustawowymi, 33% odsetkami, poczynając od 2 października 1998 r., a w pozostałej części powództwo oddalił oraz orzekł o kosztach.

Orzeczenie swoje Sąd Wojewódzki oparł na następującej treści ustaleniach. W dniu 31 sierpnia 1991 r. strony zawarły umowy pożyczki. Powodowie pożyczyli pozwanemu 2.704 dolarów USA oraz 31.146.275 złotych oprocentowanych według 5% stopy w stosunku miesięcznym. Zawarcie umowy pozwany potwierdził złożonym oświadczeniem, nazwanym skryptem dłużnym. Treść wymienionego skryptu dłużnego została rozszerzona kolejnym oświadczeniem z dnia 3 września 1991 r. o zaciągnięciu pożyczki w kwocie 6.000.000 zł, także oprocentowanej 5% odsetkami w stosunku miesięcznym.

Autentyczność podpisów pozwanego, złożonych na "skrypcie dłużnym", stwierdziła Regina W. - biegła z zakresu pisma ręcznego. Zbieżna z tą oceną jest kolejna opinia sporządzona przez Instytut Problematyki Policyjnej Fundacji "Społeczeństwo Policji". Uznając obie opinie za wiarygodne, Sąd Wojewódzki przeliczył dolary na złotówki, zsumował wskazane liczby kapitału, uzupełnił tę sumę doliczeniem odsetek za trzy lata oraz doliczeniem odsetek od odsetek i tak wyliczoną należność zasądził.

W wyniku rozpoznania apelacji pozwanego Sąd Apelacyjny zaskarżonym wyrokiem zmienił wyrok Sądu Wojewódzkiego obniżając zasądzoną kwotę do 34.089,38 zł oraz w części orzekającej o kosztach, a dalej idącą apelację oddalił. Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu Wojewódzkiego zarówno w przedmiocie ustaleń faktycznych, jak i wyprowadzonych z tych z tych ustaleń wniosków, poza dostrzeżoną pomyłką w wyliczeniu odsetek od pożyczki dolarowej. W uzupełnieniu kwestionowanego rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny wskazał, powołując się na art. 381 kpc, na brak podstaw do uwzględnienia wniosku dowodowego, zmierzającego do wykazania, że pobyt pozwanego za granicą w okresie zbieżnym z terminami zaciągniętych pożyczek, czyni twierdzenia powodów o udzieleniu pożyczek nieprawdziwymi.

W kasacji opartej na drugiej z podstaw kasacyjnych (art. 393[1] pkt 2 kpc) pozwany wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach. Skarżący zarzucił w szczególności naruszenie art. 381 kpc "przez pominięcie nowych wniosków dowodowych..., a to dowodu z dokumentu, zaświadczenia hotelu Corpo Palaio - Alsatia Strasburg oraz nieprzeprowadzenie w postępowaniu apelacyjnym dowodów z zeznań świadków i dokumentów, zgłoszonych w piśmie procesowym na rozprawie apelacyjnej, pomimo, że dowody te zostały przedstawione na potwierdzenie "nowości dowodu" w postaci zaświadczenia hotelu".

W odpowiedzi na kasację powodowie wnieśli o jej oddalenie, przecząc twierdzeniom w niej zawartym.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja nie jest uzasadniona. Uregulowanie zawarte w art. 381 kpc jest wyrazem dążenia do koncentracji materiału dowodowego przed sądem pierwszej instancji. Strona, która dopuszcza się zaniedbania w zakresie przysługującej jej inicjatywy dowodowej w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, musi się liczyć z tym, że sąd drugiej instancji jej wniosku dowodowego nie uwzględni.

Słusznie Sąd Apelacyjny przyjął, iż pobyt pozwanego w hotelu za granicą, przypadający na czas zawierania umów pożyczki, mógł być wykazany w postępowaniu pierwszoinstancyjnym. Możliwości takiej nie wyłącza bowiem brak posiadania dokumentu w oryginale. Tymczasem przed sądem pierwszej instancji pozwany w ogóle nie powoływał się na pobyt za granicą jako okoliczność uniemożliwiającą zawarcie w tym samym czasie umowy z powodami. Obronę oparł mianowicie na twierdzeniu, że nie składał podpisów na dokumencie, podczas gdy dwie ekspertyzy grafologiczne w tym względzie twierdzeniu temu przeczą. Wypływa stąd wniosek, iż w postępowaniu apelacyjnym pozwany podjął próbę wykazania, że z innej przyczyny nie wszedł w stosunek zobowiązaniowy z powodami. Konfrontacja obu tych okoliczności, przy jednoczesnej pewności, że oba kwestionowane przez pozwanego podpisy pochodzą od niego, sprawia, że Sąd Apelacyjny rozstrzygnął w warunkach należytego wyjaśnienia sprawy. Dopuszczenie wnioskowanego dowodu przy braku w apelacji zarzutów co do prawidłowości oceny tzw. skryptu dłużnego jako autentycznego, oznaczałoby w istocie przyzwolenie pozwanemu na działanie na zwłokę w ostatecznym załatwieniu sprawy.

Zważywszy, iż w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji powód w ogóle nie powoływał się na fakt pobytu za granicą jako przyczynę wyłączającą możliwość złożenia w oznaczonych dniach podpisów na skrypcie dłużnym, przyjąć należy, iż nie chodzi o brak możliwości wykazania tego faktu stosownymi środkami dowodowymi, ale o podjętą w postępowaniu apelacyjnym zupełnie odmienną linię obrony. Taka praktyka przeczy zasadzie koncentracji materiału dowodowego przed Sądem pierwszej instancji. Uregulowanie zawarte w art. 381 kpc nie służy natomiast wykrywaniu i zbieraniu nowych okoliczności faktycznych i środków dowodowych. Prawo do nowości, o którym traktuje powołany przepis rozumieć należy jako otwarcie się możliwości dowodzenia okoliczności faktycznych wcześniej niemożliwych do wykazania z przyczyn obiektywnych. Takiemu rozumieniu powoływanego przepisu prezentowane przez pozwanego stanowisko nie odpowiada.

Z tych wszystkich względów i na zasadzie art. 393[12] kpc należało orzec jak w sentencji.

381986


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 15 marca 2002 r.

II CKN 4/2000

LexPolonica nr 385113

Do odpowiedzialności z tytułu gwarancji udzielonej przy zawarciu umowy sprzedaży przed wejściem w życie(1) ustawy z dnia 23 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. 1996 r. Nr 114 poz. 542) ma zastosowanie przepis art. 577 kc w brzmieniu sprzed wejścia w życie tej ustawy, a to wobec niezamieszczenia w niej przepisów przejściowych.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
III CKN 1200/2000

W orzeczeniu powołano sprawy:
I CKN 63/98, III CZP 48/88, II CR 478/77, 2 CR 305/57, C. III 137/47

Przewodniczący: Sędzia SN H. Ciepła (sprawozdawca).

Sędziowie SN: M. Grzelka, E. Skowrońska - Bocian.

Protokolant: A. Jasińska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Mirosławy S. - właścicielki Przedsiębiorstwa Handlowo - Usługowo - Produkcyjnego "S." w Ł. przeciwko "T." - Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w Ł. o 14.000 zł, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 15 marca 2002 r. na rozprawie kasacji pozwanego od wyroku Sądu Okręgowego w Ł. z dnia 3 września 1999 r.

oddala kasację i zasądza od strony pozwanej na rzecz powódki kwotę 1.000 zł (jeden tysiąc zł) tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Rejonowy w Ł., wyrokiem z dnia 11 maja 1999 r., zobowiązał pozwaną do dostarczenia powódce nowego wolnego od wad samochodu marki "Opel Vectra" za jednoczesnym zwrotem przez nią samochodu wadliwego, opierając rozstrzygnięcie na następujących ustaleniach.

W dniu 27 sierpnia 1996 r. powódka nabyła w pozwanej spółce samochód marki "Opel Vectra" i otrzymała gwarancję na usunięcie usterek będących wynikiem wad wytwórczych.

W następstwie zgłaszanych przez nią wad samochód był wielokrotnie bezskutecznie naprawiany. W tej sytuacji, powódka wystąpiła z żądaniem wymiany samochodu na wolny od wad i jako podstawę prawną dochodzonego roszczenia powołała przepisy art. 561 kc i art. 577 § 1 kc.

Na podstawie opinii biegłych z zakresu techniki pojazdów samochodowych Sąd Rejonowy ustalił, że nadmierne zużycie opon w przedmiotowym samochodzie jest spowodowane wadą wytwórczą w postaci nieprawidłowego umocowania zawieszenia. W świetle tych ustaleń uznał dochodzone roszczenie za uzasadnione i jako podstawę prawną rozstrzygnięcia powołał przepis art. 577 § 1 kc w brzmieniu nadanym przez ustawę z dnia 23 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. 1996 r. Nr 114 poz. 542) i obowiązującym od dnia 28 grudnia 1996 r.

Sąd Okręgowy w Ł. wyrokiem z dnia 3 września 1999 r. oddalił apelację pozwanej.

W motywach podzielił ustalenia i ocenę jurydyczną Sądu Rejonowego, prowadzącą do przyjęcia, że pozwana zobowiązana jest do wymiany samochodu na wolny od wad, na podstawie art. 577 § 1 kc.

Zdaniem Sądu Okręgowego przepis ten został prawidłowo zastosowany bowiem niezamieszczenie przez ustawodawcę w ustawie z 23 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny przepisów przejściowych oznacza, że jej przepisy stosuje się wprost do zdarzeń, które nastąpiły po jej wejściu w życie.

Pozwana w kasacji opartej na obu podstawach z art. 393[1] kpc zarzuciła naruszenie przepisu art. 577 § 1 kc przez jego zastosowanie, mimo że gwarancja wiążąca strony nie przewidywała wymiany samochodu, a także art. XLIX § 3 przepisów wprowadzających Kodeks cywilny przez przyjęcie, że roszczenie oparte na przepisach o odpowiedzialności z tytułu rękojmi nie wygasło.

W ramach drugiej podstawy kasacyjnej zarzuciła naruszenie przepisów art. 321 § 1 w zw. z art. 383 kpc przez zmianę powództwa w postępowaniu apelacyjnym i art. 227 w zw. z art. 381 kpc przez niedopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego.

W konkluzji wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W sytuacji gdy skarżąca z powołaniem się na obydwie podstawy kasacyjne kwestionuje zasadność zaskarżonego wyroku w całości, w pierwszej kolejności wymaga rozważenia zarzut naruszenia przepisów procesowych, bowiem zarzuty w odniesieniu do prawa materialnego mogą być właściwie ocenione i rozważone tylko na tle prawidłowo ustalonego stanu faktycznego.

Zgłoszony w kasacji zarzut naruszenia przepisów art. 321 § 1 w zw. z art. 383 kpc i art. 227 w zw. z art. 381 kpc nie może odnieść skutku.

Wbrew zarzutom skarżącej, w postępowaniu apelacyjnym nie doszło do zmiany powództwa. Wprawdzie pełnomocnik powódki wskazał zarówno przepisy o rękojmi (art. 561 kc) jak i gwarancji (art. 577 § 1 kc), nie ograniczył jednak podstawy prawnej dochodzonego roszczenia do jednej z nich. Tak więc takie oświadczenie nie mogło wywołać skutku procesowego w postaci zmiany powództwa z uwagi na brak elementów kreujących tę czynność tj. zmiany żądania lub okoliczności faktycznych je uzasadniających. Zgodnie z ugruntowanym w orzecznictwie poglądem wskazanie podstawy prawnej dochodzonego roszczenia nie wiąże sądu, który obowiązany jest rozpatrzyć sprawę wszechstronnie i wziąć pod rozwagę wszystkie przepisy prawne, które powinny być zastosowane w rozważanym przypadku (tak Sąd Najwyższy w wyroku z 13 czerwca 1947 r. C. III 137/47 OSN 1948/I poz. 20, i orzeczeniu z 2 maja 1957 r. 2 CR 305/57 OSN 1958/III poz. 72).

Także chybiony okazał się zarzut naruszenia art. 227 w zw. z art. 381 kpc.

Warunkiem skuteczności zarzutu pominięcia przez sąd apelacyjny dowodów zgłoszonych dopiero w drugiej instancji, jest wykazanie, że strona nie mogła ich przytoczyć w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. Tymczasem skarżąca w postępowaniu apelacyjnym ponowiła wniosek dowodowy oddalony już przez sąd pierwszej instancji, co nie wyczerpuje dyspozycji art. 381 kpc.

Nie został też naruszony przepis art. 328 § 2 kpc. Uzasadnienie wyroku zawiera niezbędne elementy określone w tym przepisie i umożliwia dokonanie kontroli pod względem jego prawidłowości i zgodności z obowiązującymi przepisami. Odzwierciedla tok procesu myślowego i decyzyjnego, którego wynikiem jest treść zaskarżonego wyroku.

Przechodząc do rozważenia zarzutu naruszenia prawa materialnego należy stwierdzić, że dla jego oceny, ze względu na bezzasadność zarzutu naruszenia przepisów postępowania, miarodajny jest stan faktyczny przyjęty za podstawę zaskarżonego wyroku.

W ustalonym stanie faktycznym zarzut naruszenia art. XLIX § 3 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Przepisy wprowadzające kodeks cywilny (Dz. U. 1964 r. Nr 16 poz. 94 ze zm.) jest bezzasadny.

Zasada bezpośredniego działania ustawy nowej, o której w nim mowa, dotyczy skutków niewykonania zobowiązania oraz zwłoki wierzyciela i oznacza obowiązek stosowania przepisów art. 471 - art. 486(1) kc do zobowiązań powstałych przed dniem wejścia w życie(2) kodeksu cywilnego. Stosowania tej zasady nie można rozszerzać na przepisy regulujące odpowiedzialność z tytułu rękojmi lub gwarancji, która nie wchodzi w zakres skutków niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania. Z uwagi na to, że ustawa z dnia 23 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. 1996 r. Nr 114 poz. 542) nie zawiera przepisów przechodnich, należy stosować ogólną zasadę prawa międzyczasowego wynikającą z art. XXVI i art. XLIX § 1 przepisów wprowadzających Kodeks cywilny, zgodnie z którą, jeżeli stan faktyczny, powodujący powstanie, zmianę lub ustanie stosunku prawnego nastąpił pod rządem dawnej ustawy, do oceny skutków prawnych stosuje się ustawę dawną także po wejściu w życie ustawy nowej. Takie stanowisko zajął też Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 23 czerwca 1999 r. I CKN 63/98 (OSNC 2000/1 poz. 14) i pogląd ten Sąd w obecnym składzie podziela.

W konsekwencji należy przyjąć, że materialnoprawną podstawę rozstrzygnięcia sporu stanowi przepis art. 577 kc w brzmieniu sprzed nowelizacji ustawą z 23 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy Kodeks cywilny. Według jego wykładni ukształtowanej w orzecznictwie okoliczność, że postanowienia gwarancyjne nie przewidują wymiany rzeczy wadliwej a jedynie naprawę jej elementów, nie pozbawia nabywcy roszczenia o wymianę rzeczy w razie nieskuteczności napraw (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 stycznia 1978 r. II CR 478/77 OSNCP 1979/3 poz. 51 i uchwale pełnego składu SN z 12 grudnia 1988 r. III CZP 48/88 OSNCP 1989/3 poz. 36).

Jak wynika z ustalonego stanu faktycznego zgłaszane przez powódkę wady nie zostały skutecznie usunięte, zatem Sąd Okręgowy mimo błędnego zastosowania zasady bezpośredniego działania ustawy nowej rozstrzygnął sprawę prawidłowo, a więc zaskarżony wyrok ostatecznie odpowiada prawu.

Z tych względów kasację oddalono (art. 393[12] kpc) i orzeczono o kosztach postępowania kasacyjnego na podstawie art. 98 w zw. z art. 393[19] i art. 391 kpc.

385113


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 14 marca 2002 r.

IV CKN 859/2000

LexPolonica nr 388269

Sąd drugiej instancji rozpoznający środek odwoławczy władny jest dokonać odmiennych ustaleń faktycznych także wtedy, gdy nie przeprowadza nowych dowodów.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
IV CK 615/2003

Sędzia SN: S. Dąbrowski (przewodniczący).

Sędziowie SN: T. Domińczyk (sprawozdawca), I. Gromska-Szuster.

Protokolant: H. Kamińska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa "S.K." S.A. w E. przeciwko S. Specjalnej Strefie Ekonomicznej S.A. w S. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 14 marca 2002 r. na rozprawie kasacji powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w B. z dnia 15 czerwca 1999 r. (...)

oddala kasację i zasądza od strony powodowej na rzecz strony pozwanej kwotę 1.000 (jednego tysiąca zł) tytułem kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

W wyniku rozpoznania zarzutów Sąd Okręgowy w B. wyrokiem z dnia 22 lutego 1999 r. uchylił nakaz zapłaty Sądu Rejonowego w S. i zasądził od pozwanej S. Specjalnej Strefy Ekonomicznej S.A. w S. na rzecz powódki "S.K." S.A. w E. kwotę 28.500 zł z ustawowymi odsetkami, a dalej idące powództwo oddalił.

Sąd Okręgowy ustalił, iż pozwana Spółka przyjęła złożoną dnia 31 października 1996 r. przez powodową Spółkę ofertę zakupu nieruchomości na potrzeby działalności jubilerskiej. Strony sporządziły w związku z tym protokół uzgodnień w przedmiocie zakupu nieruchomości o powierzchni 5111 m2 położonej w E. przy ul. C. 4. Określiły mianowicie cenę nabycia nieruchomości - 300 tys. zł - oraz warunki jej zapłaty, zakładając jednocześnie, że wpłacone wadium w kwocie 28.500 zł podlegać będzie zaliczeniu na poczet ceny nabycia. Tego samego dnia powódka przyjęła do wiadomości i podpisała tzw. Specyfikację orientującą o istotnych warunkach rokowań. Wskazano w niej wprawdzie inną nieruchomość niż przeznaczona do sprzedaży stronie powodowej, niemniej warunki tam określone były tożsame dla nieruchomości objętej protokołem. Te zaś zakładały, że składający ofertę obowiązany jest uiścić wadium - pod rygorem odrzucenia oferty, a gdyby uchylił się od zawarcia umowy w sytuacji, gdy Minister Przemysłu i Handlu zezwolił mu, jako wybranemu w rokowaniach, na prowadzenie działalności, to wadium ulega przepadkowi. Termin związania stron ofertą wynosił 90 dni, poczynając od wyznaczonego dnia ich składania, zaś termin zawarcia umowy określa uzyskanie zgody na prowadzenie działalności gospodarczej w Strefie.

Strona powodowa uzyskała wymaganą zgodę Ministra dnia 27 listopada 1996 r., w związku z tym do dnia 31 grudnia 1997 r. obowiązana była podjąć działalność odpowiadającą planowi rozwoju Strefy ekonomicznej, nakreślonemu przez Ministra Przemysłu i Handlu. Rozporządzenie w tej mierze Minister wydał 14 lutego 1997 r., a weszło ono w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia. Tymczasem pismem z dnia 10 maja 1997 r. powodowa Spółka zwróciła się do strony pozwanej z prośbą o zmianę przedmiotu zakupu, wobec braku możliwości dokonania zakupu nieruchomości już w roku 1996 oraz konieczności nabycia innej działki, a to ze względów wymuszonych realizacją zawartych kontraktów. W piśmie powódka wyraziła gotowość zakupu, w miejsce wskazanej, innej działki położonej w S.

Strona pozwana nie przystała na prośbę powodowej Spółki wyznaczając jej termin zawarcia umowy nabycia działki pierwotnie wskazanej na dzień 3 września 1997 r. z zagrożeniem zatrzymania wadium.

Dnia 6 stycznia 1998 r. powodowa Spółka zażądała zwrotu wadium, twierdząc, że została pozbawiona możliwości nabycia działki w roku 1996, a tym samym nie mogła w planowanym terminie rozpocząć zamierzonej produkcji. Sąd Okręgowy potwierdził to stanowisko, przyjmując, że brak możliwości zawarcia umowy przeniesienia własności nieruchomości w roku 1996 sprawił, że umowa ta utraciła dla strony powodowej znaczenie gospodarcze.

Sąd Apelacyjny, rozpoznając apelację strony pozwanej oraz dokonując dalszych ustaleń w oparciu o przesłuchanych w charakterze stron przedstawicieli zarządów obu spółek, doszedł do przekonania, iż do zawarcia umowy nie doszło z przyczyn zależnych od strony powodowej. Strony nie uzależniły bowiem sfinalizowania zabiegów w tym względzie od przedstawienia planu zagospodarowania Strefy, a strona powodowa nie wykazała, aby zdolna była do końca roku 1996 wykonać stosowne prace inwestycyjne na nieruchomości i uruchomić tam produkcję. Rzeczywistą przyczyną uchylenia się strony powodowej od zawarcia umowy, jak zauważył Sąd Apelacyjny, było nabycie przez nią innej nieruchomości, położonej poza Strefą.

W ocenie Sądu Apelacyjnego powództwo okazało się zatem bezzasadne, co sprawiło, że Sąd ten zmienił wyrok Sądu Okręgowego i powództwo oddalił.

W kasacji opartej na obu podstawach z art. 393[1] kpc powodowa Spółka wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie apelacji strony przeciwnej względnie uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania. Naruszenia prawa materialnego skarżąca upatruje w niewłaściwym zastosowaniu art. 72 i 158 w zw. z art. 73 § 2 kc - "przez uznanie, że pozwana złożyła oświadczenie woli o przyjęciu oferty powódki w terminie zakreślonym w specyfikacji istotnych warunków rokowań", a nadto w wadliwym zastosowaniu art. 6 kc, polegającym na przyjęciu, że powódkę obciąża dowód "wykazania faktu uchylenia się przez pozwaną od zawarcia umowy w sytuacji, gdy umowa nie została przyjęta".

Zarzut naruszenia przepisów postępowania dotyczy:

- art. 233 § 1, skoro błędne jest stanowisko Sądu Apelacyjnego, jakoby oferta powódki została wybrana przez stronę pozwaną, mimo iż ta w terminie nie złożyła powódce oświadczenia o jej przyjęciu, a rokowania nie zostały zakończone,

- art. 217 § 1, 299 w zw. z art. 381 kpc "przez dostarczenie dowodów z dokumentów w sytuacji, gdy strona wnioskująca przeprowadzenie dowodu nie wykazała istnienia przyczyn, usprawiedliwiających ich powstanie dopiero przed sądem drugiej instancji".

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Kasacja nie jest uzasadniona. Przystępując do oceny w pierwszej kolejności podniesionych w kasacji zarzutów naruszenia prawa procesowego, zauważyć należy, iż stosownie do treści art. 382 kpc sąd drugiej instancji orzeka na podstawie materiału zebranego w postępowaniu pierwszej instancji oraz w postępowaniu apelacyjnym. Według dominującego w orzecznictwie zapatrywania sąd drugiej instancji władny jest dokonać odmiennych ustaleń, niż to uczynił sąd pierwszej instancji, nawet korzystając z tych samych dowodów, a w każdym razie przysługuje mu nieskrępowana niczym inicjatywa dowodowa w dążeniu do wyjaśnienia sprawy. Ograniczenia w zakresie powoływania dowodów w postępowaniu apelacyjnym, o czym mowa w art. 381 kpc, dotyczą strony, a ich celem jest potrzeba skoncentrowania postępowania dowodowego w pierwszej instancji. Stąd prawo sądu drugiej instancji do pominięcia nowych faktów i dowodów, o ile strona mogła z nich skorzystać w dotychczasowym postępowaniu z mocy przyznanego jej przepisem art. 232 kpc uprawnienia. Nie może być w tych okolicznościach mowy o naruszeniu art. 227 § 1, a także art. 299 kpc w związku z art. 381 kpc, zważywszy, że tylko pozytywne ustosunkowanie się do wniosku dowodowego przez sąd drugiej instancji wymaga "wykazania istnienia przyczyn usprawiedliwiających ich powołanie dopiero przed sądem drugiej instancji".

Bezzasadnie skarżąca zarzuca także naruszenie art. 233 § 1 kpc. Przepis ten przyznaje sądowi swobodę w ocenie zebranego w sprawie materiału dowodowego, a zarzut naruszenia tego uprawnienia tylko wtedy może być uznany za usprawiedliwiony, jeżeli sąd zaprezentuje rozumowanie sprzeczne z regułami logiki bądź z doświadczeniem życiowym. Tymczasem Sąd Apelacyjny poddał szczegółowej ocenie dwa dokumenty, protokół uzgodnień oraz związaną z nim tzw. specyfikację, które słusznie uznał za rozstrzygające o treści łączącego strony stosunku prawnego. Jeżeli zatem Sąd Apelacyjny przyjął, iż zarówno w protokole uzgodnień, jak i w podpisanej w tej samej dacie "specyfikacji" nie zmieniono postanowień co do terminu, z upływem którego nabycie przez stronę powodową nieruchomości stałoby się bezprzedmiotowe, to jest oczywistością, że strona ta o taki zapis nie zadbała. Tylko jej bowiem mógł być znany cel nabycia nieruchomości, a nade wszystko możliwość realnego wykorzystania tej nieruchomości stosownie do planowanych zamierzeń gospodarczych. Takie ewentualne zastrzeżenie terminu, po upływie którego sfinalizowanie zabiegów o nabycie nieruchomości nie wchodziłoby w rachubę, nie sposób wytłumaczyć okolicznościami, w których doszło do sporządzenia obu omawianych dokumentów. Otóż "oferta" strony powodowej złożona została 31 października, do uzgodnień w przedmiocie warunków nabycia doszło w dniu 16 listopada 1996 r., a pozwolenie na prowadzenie działalności w specjalnej Strefie Ekonomicznej powodowa Spółka otrzymała dnia 27 listopada 1996 r. Hipotetycznie więc ta ostatnia data otwierała skarżącej możliwość przystąpienia do realizacji zamierzeń inwestycyjnych. Skarżąca dąży zatem do wykazania, że w ciągu miesiąca uzyskałaby zdolność do prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem nieruchomości, gdyby nabycie tej nieruchomości nastąpiło w roku 1996. Wiarygodność takiego założenia słusznie Sąd Apelacyjny zdewaluował wskazując na rzeczywistą przyczynę niedojścia do zawarcia umowy przeniesienia własności nieruchomości, tzn. wyzbycie się przez stronę powodową zamiaru w tym względnie, wobec nabycia innej nieruchomości.

W konsekwencji bezzasadny okazał się także zarzut naruszenia przepisów prawa materialnego, oparty na twierdzeniu, że pozwana Spółka "nie wybrała" oferty Spółki powodowej. Wymaga w związku z tym podkreślenia, że skarżąca nie dostrzega żadnych następstw uiszczenia wadium, braku alternatywnego nabywcy nieruchomości, utrzymywania się strony pozwanej w gotowości do zbycia itp.

Ubocznie zauważyć należy, iż poza zakresem rozważań obu Sądów pozostała ocena samego charakteru łączącej strony umowy. Powodów ku temu nie dawały wprawdzie twierdzenia i wnioski stron, niemniej potrzeba wskazania jej miejsca w katalogu umów prawa cywilnego pozostaje w związku ze stosowaniem właściwych przepisów prawa materialnego, stanowiących podstawę orzekania w sprawie. Pewne jest tylko, że zarówno omawiany protokół uzgodnień, jak i wymienioną specyfikację poprzedzały rokowania (art. 72 kc). W toku tych rokowań doszło jedynie do ustaleń co do treści przyszłej umowy kupna - sprzedaży nieruchomości i skutków uchylenia się od jej zawarcia. Osiągnięte porozumienie ma cechy umowy przedwstępnej, tyle tylko, że nie dającej podstaw do zawarcia umowy przyrzeczonej wobec braku zachowania wymaganej formy (art. 390 § 2 kc). Wiążą natomiast strony zawarte w umowie dodatkowe postanowienia umowne, a wynikający stąd spór podlega rozstrzygnięciu w oparciu o reguły odpowiedzialności kontraktowej. Ponieważ, jak to zasadnie przyjął Sąd drugiej instancji, warunków umowy nie dotrzymała strona skarżąca, jej odpowiedzialność ma oparcie w przepisie art. 471 kc.

Z tych wszystkich względów i na zasadzie art. 393[12] kpc należało orzec, jak w sentencji. O kosztach orzeczono na zasadzie art. 98 § 1 i 108 § 1 kpc.

388269


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 8 marca 2002 r.

III CKN 716/99

LexPolonica nr 354418

Rzeczpospolita 2002/69 str. C3

Gazeta, która podała nieprawdziwe informacje godzące w cudze dobra osobiste, ma obowiązek zrekompensowania tego naruszenia.

Wyrażenie przez prokuratora zgody na zawnioskowanie przez stronę dowodu z jego przesłuchania w charakterze świadka po wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji nie jest równoznaczne z niemożnością powołania przez stronę tego dowodu w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji w rozumieniu art. 381 kpc.



W orzeczeniu powołano sprawy:
I CKN 57/96

Przewodniczący: Sędzia SN Mirosława Wysocka.

Sędziowie SN: Barbara Myszka (sprawozdawca), Zbigniew Strus.

Protokolant: Iwona Budzik.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Tadeusza Ż. przeciwko Wacławowi B. przy uczestnictwie interwenienta ubocznego po stronie pozwanej "A." spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Oddziału w L. o ochronę dóbr osobistych, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 8 marca 2002 r., na rozprawie kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w L. z dnia 29 kwietnia 1999 r. (...),

oddala kasację.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 25 listopada 1998 r. Sąd Wojewódzki w L.: 1) zobowiązał pozwanego Wacława B., jako redaktora naczelnego "G.L.", do opublikowania na pierwszej stronie tej gazety oświadczenia następującej treści: "Przepraszam ppłk Tadeusza Ż. za zamieszczenie w "G. L." w L. w dniu 24 kwietnia 1997 r., w artykule pt. "UOP utrudniał i fałszował? Prokuratura. Nieprawidłowości w l. delegaturze", nieprawdziwych informacji, iż toczy się postępowanie w Prokuraturze m.in. o utrudnianie przez Tadeusza Ż. śledztwa i o składanie fałszywych zeznań w sprawie jednego z pracowników lubelskiej delegatury UOP, podczas gdy takie postępowanie nie toczyło się i nie toczy. Nieprawdą jest, że ppłk Tadeusz Ż. interweniował w prokuraturze w sprawie tego funkcjonariusza"; 2) zasądził od pozwanego na rzecz powoda Tadeusza Ż. kwotę 5.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 16 kwietnia 1998 r.; 3) umorzył postępowanie w pozostałym zakresie oraz 4) orzekł o kosztach procesu. Apelacja pozwanego od tego wyroku została przez Sąd Apelacyjny w L. oddalona wyrokiem z dnia 29 kwietnia 1999 r.

Istotne elementy stanu faktycznego sprawy, ustalonego przez Sąd Wojewódzki i zaaprobowanego w całości przez Sąd Apelacyjny, przedstawiały się następująco.

Od 1993 r. powód pełnił funkcję zastępcy szefa delegatury UOP w L. W stosunku do jednego z funkcjonariuszy tej delegatury toczyło się od 1996 r. w Prokuraturze Wojewódzkiej w L. postępowanie przygotowawcze o przestępstwo z art. 4 § 1 ustawy o ochronie obrotu gospodarczego i art. 205 § 1 kk w związku z art. 10 § 2 kk, w toku którego doszło do przeszukania pomieszczenia służbowego zajmowanego przez tego funkcjonariusza w budynku delegatury. Podczas przeszukania stwierdzono, że szafa metalowa była oplombowana odciskami o innych oznaczeniach niż referentka podejrzanego, wobec czego przesłuchano funkcjonariuszy w celu wyjaśnienia tej okoliczności. Ponieważ w zebranym materiale wystąpiły rozbieżności, prokurator Prokuratury Wojewódzkiej w L. w dniu 20 stycznia 1997 r. postanowił wyłączyć do odrębnego postępowania oznaczone dokumenty i przekazać je innej jednostce Prokuratury. Wśród wyłączonych dokumentów znajdował się m.in. protokół przesłuchania powoda w charakterze świadka z dnia 14 stycznia 1997 r. Postanowieniem z dnia 18 lutego 1977 r. Prokurator Prokuratury Rejonowej w B. wszczął postępowanie w sprawie składania w dniach od 13 do 15 stycznia 1997 r. fałszywych zeznań przez funkcjonariuszy delegatury UOP w L. Postępowanie to zostało w dniu 29 kwietnia 1997 r. umorzone wobec niestwierdzenia przestępstwa. Powód był przesłuchiwany wyłącznie w charakterze świadka; nie przedstawiono mu zarzutu popełnienia przestępstwa. W dniu 24 kwietnia 1997 r. w "G.L.", stanowiącej dodatek lokalny "G.", ukazał się artykuł pt. "UOP utrudniał i fałszował? Prokuratura. Nieprawidłowości w l. delegaturze", którego autorem był dziennikarz Jacek B. Decyzję o opublikowaniu tego materiału podjął pozwany jako redaktor naczelny. W artykule znalazły się stwierdzenia: "Czy Tadeusz Z., zastępca szefa lubelskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa składał fałszywe zeznania i utrudniał prowadzone śledztwa - wyjaśnia prokuratura", "... Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, jeszcze przed aresztowaniem Sławomira W., w jego sprawie interweniował w prokuraturze zastępca szefa UOP w L. pułkownik Tadeusz Ż. Został jednak z gmachu prokuratury wyproszony. Wydział ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Wojewódzkiej w L., bezpośrednio po tym incydencie, skierował do odrębnego postępowania sprawę pułkownika m.in. o utrudnianie śledztwa i składanie fałszywych zeznań. L. prokuratura ........... wystąpiła do Prokuratury Krajowej o przekazanie tej sprawy innej jednostce". " ......... w rozmowie z "G." pułkownik Tadeusz Ż. stwierdził, że "nie fałszował zeznań i nie utrudniał żadnego śledztwa". Według art. 247 i 252 kodeksu karnego za tego typu przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu".

Od 7 do 20 maja 1997 r. powód przebywał w szpitalu z powodu pogorszenia stanu choroby nadciśnieniowej. Z dniem 20 czerwca 1997 r. został zwolniony ze stanowiska zastępcy szefa delegatury UOP i pozostawał bez przydziału służbowego. W czerwcu i lipcu 1997 r. korzystał z leczenia sanatoryjnego, w listopadzie 1997 r. był ponownie hospitalizowany, a od 8 czerwca 1998 r. przebywa na emeryturze. O umorzeniu postępowania prowadzonego przez Prokuraturę w B. "G.L." nie poinformowała opinii publicznej. Autor artykułu dowiedział się o tym dopiero w toku procesu.

Sąd Apelacyjny uznał za trafną ocenę Sądu Wojewódzkiego, że pozwany nie udowodnił, jakoby powód interweniował w sprawie Sławomira W. w prokuraturze, skąd został wyproszony. Powód kategorycznie zaprzeczał, by zdarzenie takie miało miejsce, natomiast pozwany powoływał się jedynie na nieoficjalną informację uzyskaną od prokuratora, którego nazwiska nie ujawnił. Sąd ten zaaprobował też ocenę dowodu z dokumentu w postaci wielostronicowego billingu, obejmującego wykaz połączeń z telefonów redakcji "G." w dniach od 20 do 23 kwietnia 1997 r., z którego miało wynikać, że autor zakwestionowanego materiału prasowego, przed jego opublikowaniem, telefonował do Prokuratury w B. lub w B. Sąd Apelacyjny podkreślił, że pozwany, który w toku procesu był reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika, nie powołał się nawet na konkretny zapis obszernego billingu.

Dokonując oceny prawej ustalonego stanu faktycznego, Sąd Apelacyjny stwierdził, że zakwestionowany materiał prasowy umożliwiał identyfikację osoby powoda wszystkim ogólnie zorientowanym w sprawach lokalnych, zawierał czytelną, nieprawdziwą informację, jakoby wobec powoda toczyło się postępowanie nazwane "sprawą pułkownika", m.in. o utrudnianie śledztwa i składanie fałszywych zeznań, a wymowę tego przekazu wzmacniał opis rzekomej interwencji powoda w prokuraturze. Sposób zaprezentowania informacji nie budzi wątpliwości, że autor przedstawił powoda jako osobę, w stosunku do której toczy się postępowanie dotyczące wskazanych zarzutów, a kwestią otwartą pozostaje jedynie wynik tego postępowania. Opis rzekomej interwencji w prokuraturze miał charakter dyskredytujący powoda, jako szefa delegatury UOP. Opublikowany materiał godził bez wątpienia w dobra osobiste powoda, zwłaszcza w jego dobre imię, autorytet służbowy i poczucie godności. Materiał ten zawierał informacje nieprawdziwe, a jego autor nie zachował szczególnej staranności i rzetelności wymaganej treścią art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe (Dz. U. 1984 r. Nr 5 poz. 24 ze zm. - dalej Pr. pras.), co potwierdza fakt, że o umorzeniu postępowania w dniu 29 kwietnia 1997 r. dowiedział się dopiero w toku procesu. Ponieważ autor nie skonkretyzował, że postępowanie w sprawie składania fałszywych zeznań dotyczyło też zeznań złożonych przez innych funkcjonariuszy niż powód, opublikowany materiał był tendencyjny, a jego autor nie miał na uwadze uzasadnionego interesu społecznego, lecz przedstawienie w niekorzystnym świetle osoby powoda. Konkludując, Sąd Apelacyjny stwierdził, że złożenie oświadczenia o przeproszeniu powoda orzeczone wyrokiem Sądu Wojewódzkiego jest zgodne z przepisami art. 24 § 1 kc oraz art. 38 ust. 1 Pr. pras. Uzasadnione jest także, zdaniem tego Sądu, zasądzenie zadośćuczynienia, ponieważ opublikowanie materiału prasowego bez sprawdzenia prawdziwości zawartych w nim informacji jest działaniem zawinionym, a powód wiąże z tą publikacja nie tylko negatywne doznania w sferze emocji, lecz także konsekwencje zdrowotne i służbowe (art. 24 § 1 i 448 kc).

Pozwany zaskarżył wyrok Sądu Apelacyjnego kasacją, w której - powołując się na podstawę z art. 393[1] pkt 2 kpc - zgłosił wniosek o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego. Skarżący wskazał na naruszenie przepisów: 1) art. 233 § 1 w związku z art. 391 kpc przez "niedostatecznie wszechstronne" rozważenie zebranego materiału i dowolną ocenę dowodów, co w konsekwencji doprowadziło do uznania apelacji za bezzasadną i jej oddalenia (art. 385 kpc) oraz 2) art. 316 § 1 w związku z art. 391 i 382 kpc przez błędne uznanie, iż nie może on powoływać się na dowód z wykazu połączeń telefonicznych z tej przyczyny, że w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji nie zgłaszał żadnego wniosku odnośnie do tego wykazu. Ponadto, powołując się na art. 380 w związku z art. 393[19] kpc, zakwestionował prawidłowość postanowienia Sądu Apelacyjnego o pominięciu dowodu z zeznań świadka Mariana S. i zarzucił, że postanowienie to narusza przepis art. 381 kpc.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Rozważania trzeba rozpocząć od przypomnienia, że - stosownie do art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 24 maja 2000 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (Dz. U. 2000 r. Nr 48 poz. 554) - do rozpoznania wniesionej kasacji mają zastosowanie przepisy kodeksu postępowania cywilnego w brzmieniu sprzed dnia 1 lipca 2000 r.

Podniesiony przez skarżącego zarzut naruszenia przepisów art. 233 § 1 w związku z art. 391 tego kodeksu przez "niedostatecznie wszechstronne" rozważenie zebranego materiału i dowolną ocenę dowodów, co doprowadziło do uznania apelacji za bezzasadną i jej oddalenia (art. 385 kpc), poparty został jedynie stwierdzeniem, że ocena zebranego materiału przez oba Sądy Orzekające "ma charakter dowolny i wykazuje sprzeczności w świetle zasad logiki i doświadczenia życiowego". Tego rodzaju ogólnikowe stwierdzenie przytoczone dla uzasadnienia powołanej podstawy kasacyjnej nie zawiera argumentów, które mogłyby być przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego. Oznacza to, że postawiony zarzut nie został przez skarżącego wykazany.

Argumentacja przytoczona w uzasadnieniu kasacji dotyczy pozostałych zarzutów, a mianowicie naruszenia wskazanych przepisów postępowania przez pominięcie dowodów z wykazu połączeń telefonicznych oraz z zeznań świadka Mariana S.

Wykaz połączeń z telefonów redakcji "G.L." w dniach od 20 do 23 kwietnia 1997 r. wpłynął do Sądu Wojewódzkiego w dniu 2 lipca 1998 r., a ponieważ żadna ze stron nie powołała się na konkretny zapis wielostronicowego billingu, Sąd Wojewódzki pominął dowód z tego dokumentu. W apelacji pozwany skonkretyzował, że ze złożonego do akt billingu wynika, iż w dniu 23 kwietnia 1997 r. z redakcji telefonowano dwukrotnie do B., w tym po raz pierwszy do informacji telefonicznej, a po raz drugi do Prokuratury Apelacyjnej, przy czym z wymienionych w billingu telefonów redakcji mógł korzystać autor zakwestionowanego materiału prasowego. Podniesiony w kasacji zarzut naruszenia przepisów art. 316 § 1 w związku z art. 391 oraz art. 382 kpc przez akceptację stanowiska Sądu Wojewódzkiego w kwestii pominięcia dowodu z wykazu połączeń telefonicznych nie może odnieść zamierzonego skutku. Naruszenie przepisów postępowania - jak wynika z art. 393[1] pkt 2(1) kpc - może być podstawą kasacji jedynie wtedy, gdy skarżący wykaże, że konkretne uchybienie mogło mieć istotny, a więc decydujący wpływ na wynik sprawy. Innymi słowy, kiedy wykaże istnienie związku przyczynowego między tym uchybieniem a orzeczeniem jako wynikiem rozpoznania sprawy. W postanowieniu z dnia 10 lutego 1997 r. I CKN 57/96 (OSNC 1997/6-7 poz. 82) Sąd Najwyższy wyjaśnił, że uwzględnienie kasacji opartej na podstawie z art. 393[1] pkt 2 kpc wymaga, aby - poza naruszeniem przepisów postępowania - skarżący wykazał, że następstwa stwierdzonych wadliwości postępowania były tego rodzaju (lub skali), że kształtowały lub współkształtowały treść kwestionowanego w sprawie orzeczenia. W rozstrzyganej sprawie nie można przyjmować, że zachodzi związek przyczynowy między nieuzwględnieniem przez Sąd Apelacyjny wskazanej w apelacji pozycji wykazu połączeń telefonicznych a treścią zaskarżonego wyroku. Z wykazu tego wynika jedynie, że w dniu 23 kwietnia 1997 r. z redakcji gazety, której redaktorem naczelnym jest pozwany, telefonowano do Prokuratury Apelacyjnej w B. oraz że dostęp do telefonu redakcji miał autor zakwestionowanego przez powoda materiału prasowego. Gdyby nawet przyjąć, że telefonował świadek Jacek B., to z oczywistych względów z samego wykazu połączeń nie wynika, kto był rozmówcą i czego dotyczyła rozmowa. Tym samym pominięcie omawianego dowodu nie mogło wywrzeć decydującego wpływu na treść zaskarżonego wyroku.

Co się tyczy dowodu z zeznań świadka prokuratura Mariana S., to wniosek o przeprowadzenie tego dowodu pozwany zgłosił dopiero w apelacji złożonej od wyroku Sądu Wojewódzkiego, wskazując, iż świadek ma potwierdzić okoliczność, że powód interweniował w sprawie Sławomira W. w prokuraturze, skąd został wyproszony. Sąd Apelacyjny postanowieniem z dnia 29 kwietnia 1998 r. oddalił wniosek o przeprowadzenie tego dowodu. Kwestionując prawidłowość tego postanowienia, skarżący zarzuca, że zapadło ono z naruszeniem przepisu art. 381 kpc, ponieważ przyczyną powołania dowodu z zeznań świadka dopiero w postępowaniu apelacyjnym były trudności w ustaleniu danych personalnych prokuratora. Poza tym, skarżący - z uwagi na zajmowane przez świadka stanowisko prokuratora - zgłosił wniosek dowodowy dopiero po wyrażeniu przez świadka zgody na złożenie zeznań.

Według art. 381 kpc sąd drugiej instancji może pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Celem przytoczonego przepisu jest dążenie do koncentracji materiału procesowego przed sądem pierwszej instancji i sprawności postępowania. Korzystając z możliwości pominięcia dowodów zgłoszonych dopiero w postępowaniu apelacyjnym, sąd drugiej instancji powinien mieć jednak na względzie przyczyny, które były powodem spóźnionego przytoczenia dowodów. Nie ulega wątpliwości, że w toku postępowania przed Sądem Wojewódzkim pozwany wiedział o istnieniu świadka oraz o zajmowanym przez świadka stanowisku, a jedynie nie ujawnił jego danych personalnych. Skoro art. 381 kpc uprawnia sąd drugiej instancji do pominięcia dowodów, które mogły być zgłoszone w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, to skuteczność kasacji uzależniona jest od wykazania, że przesłanka taka nie zachodziła (dowód nie mógł być zgłoszony wcześniej) lub zachodziły okoliczności powodujące, że potrzeba powołania się na ten dowód wyniknęła później, a także od wykazania, że przesłanek tych wywiedzionych w apelacji sąd drugiej instancji (błędnie) nie uwzględnił (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 30 marca 1998 r. III CKN 440/97 niepubl.). Skarżący, wskazując na naruszenie przez Sąd Apelacyjny przepisu art. 381 kpc, zmierza do wykazania, że - wbrew odmiennej ocenie tego Sądu - dowód z zeznań świadka prokuratora Mariana S. nie mógł być zgłoszony wcześniej. Argumentacja skarżącego nie może jednak odnieść zamierzonego skutku z dwóch powodów. Po pierwsze, skarżący nie podjął nawet próby zakwestionowania prawidłowości ustaleń tego Sądu, z których wynika, że w postępowaniu przed Sądem Wojewódzkim postanowił nie ujawniać danych personalnych świadka. Po drugie, zajmowanie przez świadka stanowiska prokuratora nie oznacza, że wniosek o przesłuchanie tego świadka może być zgłoszony dopiero po wyrażeniu przez niego zgody na złożenie zeznań. Innymi słowy, wyrażenie przez prokuratora zgody na zawnioskowanie przez stronę dowodu z jego przesłuchania w charakterze świadka po wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji nie jest równoznaczne z niemożnością powołania przez stronę tego dowodu w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji w rozumieniu art. 381 kpc.

Z powyższych względów Sąd Najwyższy oddalił kasacją jako pozbawioną uzasadnionych podstaw (art. 393[12] kpc).

354418


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 12 lutego 2002 r.

I CKN 593/2000

LexPolonica nr 384647

1. Dla przyjęcia, że usprawiedliwiona jest podstawa kasacyjna polegająca na naruszeniu art. 231 kpc, należy - odwołując się do okoliczności sprawy - wykazać, że zostały udowodnione także fakty, które przy uwzględnieniu zasad doświadczenia stanowią dostateczną podstawę do ustalenia faktu, którego istnienia sąd nie przyjął. Za niedopuszczalne uznać należy oparcie omawianego zarzutu na wyprzedzającej ocenie przyszłego postępowania dowodowego oraz antycypowanie domniemania faktycznego na jego przewidywanych, a nie rzeczywistych wynikach.

2. Motywacja odmowy uwzględnienia nowych dowodów w postępowaniu apelacyjnym z powołaniem na "wystarczający zakres" działania z urzędu wykracza poza przepis art. 381 kpc.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
I PK 172/2004

W orzeczeniu powołano sprawy:
III CKN 797/2000, I CKN 504/99, II UKN 56/97, III CKN 13/97, I CKN 57/96

Sędzia SN: T. Wiśniewski (przewodniczący).

Sędziowie: SN H. Pietrzkowski, SA A. Owczarek (sprawozdawca).

Protokolant: E. Krentzel.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Józefy B. przeciwko Skarbowi Państwa - Wojewodzie P. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 12 lutego 2002 r. na rozprawie kasacji powódki od wyroku Sądu Apelacyjnego w R. z dnia 16 września 1999 r. (...)

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w R., pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 4 listopada 1998 r. Sąd Wojewódzki w P. oddalił powództwo Józefy B. przeciwko Skarbowi Państwa - Wojewódzkiemu Szpitalowi Zespolonemu w P. obejmujące żądania odszkodowawcze związane z zakażeniem wirusem żółtaczki zakaźnej typu B w trakcie leczenia na Oddziale Chirurgii wymienionego szpitala w okresie od 24 kwietnia do 7 maja 1996 r., uznając, że zakażenie było możliwe, ale powódka nie wykazała, aby istniał bezpośredni związek przyczynowy między jej zachorowaniem a postępowaniem lekarzy lub pielęgniarek w zakresie organizacji pracy Oddziału. Wskazał także równie wysokie prawdopodobieństwo, że do zakażenia mogło dojść poza szpitalem.

W apelacji powódka, obok innych podstaw, powołała nowe fakty i dowody twierdząc, że dowiedziała się o nich po wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji. Wniosła w związku z tym o zwrócenie się przez Sąd Apelacyjny do Terenowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w P. o nadesłanie odpisu pisma skierowanego przez ten podmiot do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w P. wiosną 1997 r. po stwierdzeniu licznych zachorowań na żółtaczkę zakaźną byłych pacjentów Oddziału Chirurgii oraz o udzielenie szeregu informacji.

Sąd Apelacyjny częściowo uzupełnił postępowanie dowodowe zwracając się o część żądanych informacji i przeprowadził dowód z dokumentu je zawierającego. Nie wydał postanowienia dowodowego oddalającego wniosek w pozostałym zakresie.

Wyrokiem z dnia 16 września 1999 r. Sąd Apelacyjny w R. oddalił apelację i odstąpił od obciążania powódki kosztami postępowania odwoławczego. Wobec przekształcenia państwowej jednostki organizacyjnej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w P. w Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej o osobowości prawnej w dalszym toku postępowania Skarb Państwa reprezentował Wojewoda P.

Sąd ustalił, że powódka w okresie od 24 kwietnia do 7 maja 1996 r. przebywała na Oddziale Chirurgii i Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w P., gdzie była poddana operacji i licznym iniekcjom. Po około 5 miesiącach w związku ze złym samopoczuciem i wykryciem cukrzycy powódkę skierowano do innego szpitala, gdzie stwierdzono dodatni antygen HBs, świadczący o chorobie żółtaczki.

Sąd odwoławczy podzielił stanowisko sądu pierwszej instancji, że powódka nie wykazała zasadności roszczenia. Przyjął, że zakażenie w trakcie wskazanego pobytu w szpitalu było możliwe z uwagi na stosowane leczenie i okres wylęgania choroby (28-180 dni), ale postępowanie dowodowe nie potwierdziło zaniedbań w pracy personelu w zakresie bezpośrednio dotyczącym powódki i warunków pracy Oddziałów Chirurgii i OIOM, gdzie była leczona. Uzupełnione postępowanie dowodowe potwierdziło większą liczbę zachorowań, lecz dane te nie mogły wpłynąć na odmienną ocenę okoliczności prawidłowo ustalonych przez sąd pierwszej instancji. Częściowe uwzględnienie wniosku dowodowego uzasadniono tym, że Sąd Okręgowy w wystarczającym zakresie podejmował z urzędu czynności zmierzające do wyjaśnienia okoliczności związanych z leczeniem i zachorowaniem powódki na żółtaczkę zakaźną. Wniosek ten, jak określił Sąd "w znacznym zakresie" pozostaje również w sprzeczności z treścią art. 381 kpc. Dokumentacja osób, które zachorowały w latach 1995-97 mogła być wskazana jako dowód wcześniej. Ostatecznie uznał, że istnieje również wysokie prawdopodobieństwo, że do zakażenia mogło dojść poza szpitalem, zwłaszcza, że przed i po pobycie na Oddziale Chirurgii powódka poddawana była iniekcjom w związku z innymi schorzeniami.

Kasację od powyższego wyroku wniosła powódka. Powołując podstawę kasacyjną:

- z art. 393[1] pkt 1 kpc wskazała na błędną wykładnię nieoznaczonego przepisu prawa materialnego "na skutek niesłusznego przyjęcia niewykazania związku przyczynowego między zachorowaniem a zaniedbaniami szpitala oraz że nie wykazała tych zaniedbań",

- z art. 393[1] pkt 2 kpc zarzuciła naruszenie art. 231, 232, 381 i 382 kpc, a w uzasadnieniu także art. 228 § 2 kpc,

powódka wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w R., ewentualnie Sądowi Okręgowemu w P. lub zmianę wyroków sądów obu instancji i uwzględnienie powództwa.

Strona pozwana nie zajęła stanowiska w przedmiocie kasacji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Orzeczenie sądu drugiej instancji wydane zostało w dniu 16 września 1999 r., stąd do rozpoznania kasacji, zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 24 maja 2000 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (Dz. U. 2000 r. Nr 48 poz. 554) zastosowanie mają przepisy kodeksu postępowania cywilnego w brzmieniu obowiązującym przed 1 lipca 2000 r.

Kasacja powołując podstawę kasacyjną z art. 393[1] pkt 1(1) kpc ogranicza się do opisowego sformułowania rodzaju naruszenia prawa materialnego. Nie precyzuje ani oznaczenia przepisu prawa, ani postaci naruszenia, tj. wadliwości wykładni lub subsumpcji. Polski system prawa procesowego określa kasację jako zwyczajny środek zaskarżenia o charakterze formalnym. Obowiązkiem strony ją wnoszącej jest wyraźne określenie przepisu prawa, któremu uchybienie zarzuca, i wskazanie rodzaju naruszenia. Sąd Najwyższy nie jest uprawniony do podejmowania z urzędu działań zmierzających do zastępowania strony przy kwalifikacji stawianych przez nią zarzutów. Jego kognicja ogranicza się do oceny prawidłowości i zasadności twierdzeń kasacji że nastąpiło naruszenie konkretnych przepisów. Z tych względów powołana podstawa, jako sformułowana w sposób nie odpowiadający wymogom art. 393[1] kpc, została pominięta przez Sąd Kasacyjny.

Przystępując do oceny drugiej podstawy kasacyjnej stwierdzić należy, że jej powołanie wymaga nie tylko przytoczenia przepisów procesowych, którym sąd miał uchybić, ale także wskazania na czym polega naruszenie i czy mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 11 marca 1997 r. III CKN 13/97 OSNC 1997/8 poz. 114, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 1997 r. I CKN 57/96 OSNC 1997/6-7 poz. 82). Przesłanki te muszą wystąpić łącznie i podlegają ocenie przy badaniu każdego z zarzutów wskazanych w ramach wymienionej podstawy. W każdym zaś razie uchybienia muszą dotyczyć sądu drugiej instancji, gdyż zgodnie z art. 392 § 1(2) kpc kasacja przysługuje stronie tylko od oznaczonych orzeczeń sądu odwoławczego. Już tylko z tej przyczyny nie poddaje się kontroli kasacyjnej twierdzenie, że Sąd Okręgowy w P. naruszył art. 228 § 2 kpc przez nieuwzględnienie znanego mu z urzędu faktu toczenia się szeregu innych spraw z powództw pacjentów Oddziału Chirurgii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w P., w których wykazano zawinione zaniedbania pracowników medycznych oraz art. 232 kpc przez nieprzeprowadzenie z urzędu dowodów co do faktów wskazanych przez biegłą jako niezbędnych dla opracowania przez nią opinii.

Zakres oceny Sądu Najwyższego ogranicza się zatem do oceny czy doszło do uchybienia przepisom art. 231, art. 381 i 382 kpc oraz ich skutków.

Sąd orzekający w obecnym składzie, podziela stanowisko Sądu Najwyższego wyrażone w postanowieniach z dnia 3 lutego 1999 r. III CKN 151/98 (nie publ.) i z dnia 7 lipca 1999 r. I CKN 504/99 (OSNC 2000/1 poz. 17), że art. 382 kpc zawiera dyrektywę dotyczącą wyłącznie orzekania przez sąd drugiej instancji, nie określa natomiast zakresu i sposobu gromadzenia materiału procesowego przed tym sądem. Konsekwentnie uchybienia dotyczące podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, polegające na nieprawidłowej ocenie dowodów lub niezgodności ustaleń z treścią zebranego materiału, powinny być przedstawione i samodzielnie zakwalifikowane przez kasatora w ramach przepisów regulujących postępowanie dowodowe i zasady orzekania, odpowiednio stosowanych przez sąd drugiej instancji (art. 391 § 1 kpc).

W tym przedmiocie skarżąca zarzuca wyłącznie naruszenie art. 231 kpc, czyli przepisu określającego odstępstwo od zasad ogólnych wnioskowania przez dopuszczenie uznania za ustalony faktu, mającego istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, wyprowadzonego z innych ustalonych faktów (domniemanie faktyczne). Co do zasady norma powyższa niewątpliwie mogłaby mieć zastosowanie w obecnym sporze. Jak wielokrotnie wskazywano w orzecznictwie sądowym (obszernie przytoczonym w uzasadnieniu kasacji) i doktrynie prawniczej w procesach, w których dochodzi się wyrównania szkody na osobie wyrządzonej pacjentom placówek medycznych (zakażenia, zabiegi lecznicze) z uwagi na złożone procesy biologiczne, chemiczne, fizyczne udowodnienie winy i istnienia związku przyczynowego między oznaczonym działaniem (zaniechaniem) a szkodą jest praktycznie niemożliwe. Poprzestaje się zatem na wysokim stopniu prawdopodobieństwa, a w postępowaniu dowodowym odpowiednio stosuje elementy konstrukcji dowodu prima facie i domniemania faktyczne. Dla przyjęcia, że usprawiedliwiona jest podstawa kasacyjna polegająca na naruszeniu art. 231 kpc należy jednak odwołując się do okoliczności sprawy, wykazać że zostały udowodnione takie fakty, które przy uwzględnieniu zasad doświadczenia stanowią dostateczną podstawę do ustalenia faktu, którego istnienia sąd nie przyjął. Udowodnienia faktów nie może zastąpić twierdzenie strony, które nie zostało wprost lub pośrednio przyznane przez stronę przeciwną. Powódka tymczasem sama podnosi, że materiał dowodowy jest niepełny, nadto zarzuca sądom obu instancji uchybienia związane z jego uzupełnieniem i z prowadzeniem postępowania dowodowego. W istocie zatem skarżąca potwierdza, że nie zostały, choć z przyczyn od niej niezależnych, wykazane okoliczności składające się na podstawę domniemania faktycznego. Za niedopuszczalne uznać należy oparcie omawianego zarzutu na wyprzedzającej ocenie przyszłego postępowania dowodowego oraz antycypowanie domniemania faktycznego na jego przewidywanych a nie rzeczywistych wynikach. W tym stanie rzeczy bowiem prawidłowość twierdzenia o zaniechaniu przez Sąd Apelacyjny czynności polegającej na domniemaniu faktycznym a w następstwie wadliwego ustalenia podstawy rozstrzygnięcia nie poddaje się kontroli kasacyjnej.

Rozważenia wymaga kwestia, czy doszło do naruszenia kolejnego wskazanego przez powódkę przepisu prawa procesowego, tj. art. 381 kpc i jego wpływu na wynik postępowania. Przepis powyższy zezwala sądom drugiej instancji na pominięcie nowych faktów i dowodów, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba taka wynikła później. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego skuteczność kasacji opartej na tym zarzucie jest uzależniona od wykazania, że dowód nie mógł być wcześniej zgłoszony lub potrzeba powołania wynikła później, a sąd apelacyjny błędnie wniosku dowodowego nie uwzględnił (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2000 r. III CKN 797/2000 Prokuratura i Prawo - dodatek 2000/10 poz. 42, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 30 marca 1998 r. III CKN 440/97). Pominięcie wniosku dowodowego w postępowaniu apelacyjnym bez ustosunkowania się do niego przez sąd stanowi naruszenie art. 381 kpc (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 kwietnia 1997 r. II UKN 56/97 OSNAPiUS 1998/3 poz. 96, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 1998 r. III CKN 526/97 nie publ.). Powoływane przez stronę nowe fakty i dowody muszą być istotne dla rozstrzygnięcia, a postanawiając o ich dopuszczeniu sąd winien kierować się okolicznościami konkretnej sprawy.

W apelacji powódka, twierdząc że zgłasza nowe fakty i dowody, o których istnieniu dowiedziała się po wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji, wniosła o zwrócenie się przez sąd odwoławczy do Terenowej Stacji Stanitarno-Epidemiologicznej w P. o:

- nadesłanie dokumentacji osób, u których stwierdzono w latach 1995-97 zachorowanie na wirusowe zapalenie wątroby typu B po pobycie na Oddziale Chirurgii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w P.,

- nadesłanie dokumentacji lekarzy i personelu, u których stwierdzono ten sam typ zapalenia wątroby,

- nadesłanie odpisu pisma skierowanego przez ten podmiot do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w P. wiosną 1997 r. w związku ze stwierdzeniem kolejnych dziewięciu wypadków zachorowania byłych pacjentów Oddziału Chirurgii na żółtaczkę,

- wyjaśnienie czy po powyższym piśmie powtórzyły się zachorowania.

Sąd Apelacyjny uwzględnił wniosek w części zwracając się do Terenowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w P. o wyjaśnienie:

- w ilu wypadkach u pacjentów Oddziału Chirurgii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w P. w latach 1995-97 stwierdzono wirusowe zapalenie wątroby typu B,

- wskazanie czy przypadki tej choroby w latach 1995-97 stwierdzono wśród lekarzy i personelu Szpitala, w tym Oddziału Chirurgii

i po uzyskaniu odpowiedzi przeprowadził dowód z dokumentu we wskazanym zakresie.

W uzasadnieniu rozstrzygnięcia umotywował swoje stanowisko podając, że Sąd Okręgowy "mając na względzie specyficzny charakter dochodzonego roszczenia w wystarczającym zakresie podejmował z urzędu czynności zmierzające do wyjaśnienia okoliczności związanych z leczeniem powódki i jej zachorowaniem na żółtaczkę zakaźną" a wniosek dowodowy "w znacznym zakresie pozostaje w sprzeczności z treścią art. 381 kpc, skoro nowe dowody obejmują dokumentację osób, które zachorowały na żółtaczkę w latach 1995-97".

Stanowiska tego nie można uznać za prawidłowe.

Po pierwsze - za nowe fakty i dowody w rozumieniu art. 381 kpc należy uznać takie które nie istniały wcześniej lub, o których istnieniu stronie nie było wiadomo w toku postępowania przed sądem pierwszej instancji. O ile fakt zachorowań innych pacjentów trudno uznać za mający walor nowości (stąd sąd co do zasady miałby rację, mimo że zwrócił się o podanie ich liczby), o tyle uzasadnienie powyższe nie wskazuje przyczyn, dla których odmówiono wyjaśnienia faktu zachorowań personelu medycznego mającego kontakt z powódką oraz działań podjętych dla usunięcia przyczyn zagrożenia epidemiologicznego na Oddziale Chirurgii. Twierdzenie, że były to okoliczności wcześniej powódce nie znane nie zostało przez sąd zakwestionowane.

Po drugie - motywacja odmowy uwzględnienia wniosków opartych na art. 381 kpc, z powołaniem na "wystarczający zakres" działania z urzędu przez sąd pierwszej instancji wykracza poza powołany przepis. Jakkolwiek dopuszczenie nowych faktów i dowodów ma charakter fakultatywny, to uzasadnieniem odmowy może być zapobieżenie przewlekaniu postępowania, zawinione przez stronę ich opóźnienie, brak istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia a nie swoista sankcja za wcześniejsze podejmowanie przez sąd czynności z urzędu.

Po trzecie - sąd oceniając wnioski powódki powinien rozważyć celowość wyjaśnienia faktów, których dotyczą i ich wpływu na treść orzeczenia. Z tego punktu widzenia mniej istotne są dane statystyczne o zachorowaniach od okoliczności czy istniało, zostało zidentyfikowane i usunięte wewnątrzszpitalne źródło zakażenia żółtaczką na Oddziale Chirurgii oraz zakresu ryzyka infekcji wynikającej z kontaktu pacjentki z chorym personelem medycznym.

Po czwarte - obowiązkiem sądu była ocena wniosków, także w aspekcie dostępu powódki do informacji o nieprawidłowościach stwierdzonych na Oddziale Chirurgii, dokumentacji wewnętrznej ich dotyczącej i możliwości wcześniejszego powołania się na powyższe fakty i dowody.

Konsekwentnie uznać należy, że wobec naruszenia przez sąd drugiej instancji art. 381 kpc na skutek wadliwej odmowy uwzględnienia wniosków dowodowych zgłoszonych w apelacji, których pominięcie ukształtowało treść orzeczenia, usprawiedliwiona jest podstawa kasacyjna z art. 393[1] pkt 2 kpc.

Biorąc powyższe pod rozwagę na podstawie art. 393[13] § 1 kpc oraz art. 108 § 2 w zw. z art. 391 § 1 i 393[19] kpc orzeczono jak w sentencji.

384647


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 29 stycznia 2002 r.

V CKN 721/2000

LexPolonica nr 355486

Biuletyn Sądu Najwyższego 2002/5 str. 12

Jurysta 2002/7-8 str. 55

Monitor Prawniczy 2002/12 str. 559

OSNC 2002/12 poz. 153

Radca Prawny 2003/1 str. 116

Radca Prawny 2003/3 str. 114

Skuteczność zarzutu naruszenia przez sąd drugiej instancji art. 217 § 2 w zw. z art. 381 kpc, uzależniona jest od wykazania, że strona zachowała w postępowaniu apelacyjnym uprawnienie do przytaczania okoliczności faktycznych i dowodów.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
II PK 211/2006, II CSK 392/2006, IV CSK 272/2006, I ACa 39/2005, IV CK 387/2004, IV CK 218/2003, V CKN 1622/2000

W orzeczeniu powołano sprawy:
II CKN 656/97

Sędzia SN: Lech Walentynowicz (przewodniczący).

Sędzia SN: Henryk Pietrzkowski (sprawozdawca).

Sędzia SA: Anna Owczarek.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa K. Towarzystwa Handlowego, spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w K. przeciwko Rafinerii "T.", Spółce Akcyjnej w T. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 29 stycznia 2002 r. na rozprawie kasacji strony pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 2 czerwca 1999 r.

oddalił kasację i zasądził od strony pozwanej na rzecz strony powodowej kwotę 4.500 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Apelacyjny w Katowicach wyrokiem z dnia 2 czerwca 1999 r. oddalił apelację pozwanej spółki od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 8 października 1998 r., na podstawie którego utrzymany został w mocy nakaz zapłaty zobowiązujący stronę pozwaną do zapłacenia powodowej spółce kwoty 1.026.613,28 zł z odsetkami od dnia 22 kwietnia 1998 r. oraz kwoty 558.502,56 zł z odsetkami od dnia 24 kwietnia 1998 r., z tytułu reszty ceny za sprzedany stronie pozwanej olej napędowy.

Według dokonanych ustaleń, strona pozwana po odebraniu dostarczonego w dwóch partiach oleju i częściowej zapłacie umówionej ceny zażądała, aby strona powodowa dostarczyła dowód zapłaty akcyzy. Żądaniu temu powodowa spółka odmówiła, wyjaśniając, że nie była importerem oleju.

Sąd Apelacyjny uznał, że skoro w umowie sprzedaży oleju, którą strona powodowa wykonała jako sprzedawca, nie został zastrzeżony obowiązek dostarczenia dokumentu zapłaty podatku akcyzowego, a - zważywszy, że strona powodowa nie była importerem oleju - nie jest to dokument, o jakim mowa w art. 546 § 1 kc, odmowa jego dostarczenia, nie uzasadniała powstrzymania się przez stronę pozwaną na podstawie art. 488 § 1 zdanie pierwsze kc od zapłaty całej ceny przyjętego bez zastrzeżeń oleju. Jeśli dostarczony olej - jak wykazały badania laboratoryjne - nie spełniał wymogów polskiej normy, co, według nieudowodnionych twierdzeń strony pozwanej, spowodowało konieczność jego przetworzenia i w konsekwencji zapłaty podatku akcyzowego, strona pozwana mogła wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym na podstawie art. 471 kc oraz skorzystać z uprawnienia z rękojmi.

W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd Apelacyjny wyjaśnił, że złożony po raz pierwszy przez stronę pozwaną na rozprawie apelacyjnej wniosek o przeprowadzenie dowodu "z akt sprawy karnej", prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach, w celu wykazania, że "strona powodowa dopuściła się oszustwa przez sprowadzenie oleju opałowego i sprzedanie go jako oleju napędowego", został oddalony, okoliczność, na którą został zgłoszony miałaby bowiem znaczenie tylko wtedy, gdyby strona pozwana powołała się na błąd co do przedmiotu sprzedaży (rodzaju kupionego oleju) i korzystała z uprawnień określonych w art. 86 kc.

Rozpoznając kasację strony pozwanej, opartą tylko na podstawie naruszenia art. 217, 232 i 233 kpc przez odmowę dopuszczenia dowodu z akt wspomnianej sprawy karnej i zawierającą wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania, Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Z uzasadnienia kasacji wynika, że naruszony został § 2 powołanego w kasacji art. 217 kpc wskutek pominięcia zgłoszonego środka dowodowego. W związku z tym zarzutem, często bezpodstawnie formułowanym w kasacjach z pominięciem uregulowań przyjętych w art. 381 i 382 kpc, wyjaśnienia wymaga kwestia, w jakich sytuacjach procesowych sąd drugiej instancji może naruszyć art. 217 § 2 kpc.

Odpowiadając na tak postawione pytanie, stwierdzić należy, że skuteczność zarzutu naruszenia przez sąd drugiej instancji art. 217 § 2 kpc, mającego odpowiednie zastosowanie w postępowaniu przed tym sądem (art. 391 kpc), uzależniona jest od wykazania, że skarżący zachował w postępowaniu apelacyjnym uprawnienie do przytaczania okoliczności faktycznych i dowodów. Uprawnienie to przysługuje w sytuacji, gdy środki dowodowe zgłoszone przed sądem pierwszej instancji zostały bezzasadnie pominięte oraz gdy skarżący zmierza do odparcia wniosków i twierdzeń zgłoszonych w apelacji strony przeciwnej, której wnioski dowodowe zostały dopuszczone przez sąd drugiej instancji. W rozpoznawanej sprawie żadna z tych sytuacji nie zaistniała, Sąd Apelacyjny nie mógł więc naruszyć art. 217 § 2 kpc.

Strona pozwana złożyła na rozprawie apelacyjnej wniosek o "dopuszczenie dowodu z akt postępowania karnego przygotowawczego", twierdząc, że jest to nowy dowód, którego nie mogła powołać w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji. Sąd Apelacyjny, odmawiając dopuszczenia tego dowodu, mógł zatem naruszyć art. 381 kpc, jednak wobec tego, że przepis ten nie został powołany w kasacji, poruszona kwestia pozostać musiała poza rozważaniami Sądu Najwyższego. Tylko zatem ubocznie stwierdzić należy, że skuteczność zgłoszenia przed sądem drugiej instancji nowego dowodu uzależniona jest od wykazania, że strona nie mogła go powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba jego powołania wynikła później. Samo więc twierdzenie strony, że zgłoszony dowód nie był jej znany na etapie postępowania pierwszoinstancyjnego, nie jest wystarczające. Dodać należy, że prawu procesowemu nie jest znany "dowód z akt". Zawarte w art. 224 § 2 kpc sformułowanie "... gdy ma być przeprowadzony dowód z akt..." oznacza możliwość dopuszczenia dowodu z dokumentów znajdujących się w aktach. Strona, która chce skorzystać z tego środka dowodowego (dowodu z dokumentu), powinna go oznaczyć i wskazać jego miejsce w aktach. Nie czyniąc tego, powołuje - jak już podkreślono - środek dowodowy nieznany polskiemu prawu procesowemu.

Zarzut naruszenia art. 232 i 233 kpc także należało ocenić jako nieuzasadniony. Sąd nie może naruszyć przepisu art. 232 zdanie pierwsze kpc, który jest adresowany do stron procesu. Naruszenie natomiast art. 232 zdanie drugie kpc nie mogło wystąpić w niniejszej sprawie, skoro pominięty został dowód zgłoszony przez stronę. Zarzut naruszenia tego przepisu może być uzasadniony jedynie wówczas, gdyby ujawnił się dowód istotny dla rozstrzygnięcia sprawy, zaś sąd, przy bierności strony, nie dopuściłby go z urzędu. Pamiętać jednak trzeba, że przewidziane w art. 232 kpc uprawnienie sądu dopuszczenia dowodu nie wskazanego przez strony ma charakter wyjątkowy, co oznacza, że nieprzeprowadzenie tego dowodu przez sąd z urzędu tylko w szczególnym wypadku może uzasadniać podstawę kasacyjną (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 marca 1998 r. II CKN 656/97 OSNC 1998/12 poz. 208).

Nie jest zasadny również zarzut naruszenia art. 233 kpc (zapewne chodzi o art. 233 § 1 kpc). Przepis ten dotyczy dowodów przeprowadzonych, Sąd Apelacyjny mógł zatem z naruszeniem zasady wyrażonej w tym przepisie - czego skarżący nie zarzuca - tylko takie dowody oceniać.

Z przytoczonych względów kasacja, jako pozbawiona usprawiedliwionych podstaw, podlegała oddaleniu na podstawie art. 393[12] kpc. O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono zgodnie z art. 98 § 1 i 3 oraz art. 108 § 1 w związku z art. 391 i art. 393[19] kpc.

355486


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Administracyjna, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych

z dnia 17 stycznia 2002 r.

II UKN 732/2000

LexPolonica nr 363977

OSNP 2003/20 poz. 502

Sąd drugiej instancji nie ma obowiązku przeprowadzenia z urzędu dowodów dotyczących okresu ubezpieczenia, który nie był przedmiotem decyzji organu rentowego ani odwołania ubezpieczonego.



W orzeczeniu powołano sprawy:
II UKN 45/97

Przewodniczący SSN Zbigniew Myszka (sprawozdawca), Sędziowie SN: Roman Kuczyński, Jerzy Kuźniar.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 17 stycznia 2002 r. sprawy z wniosku Michała P. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych-Oddziałowi w T.M. o rentę inwalidzką, na skutek kasacji wnioskodawcy od wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 20 czerwca 2000 r. (...)

oddalił kasację i wniosek o przyznanie kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu.

Uzasadnienie

Sąd Apelacyjny-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Łodzi po ponownym rozpoznaniu sprawy wyrokiem z dnia 20 czerwca 2000 r. oddalił apelację ubezpieczonego Michała P. od wyroku Sądu Okręgowego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Łodzi z dnia 31 sierpnia 1998 r., oddalającego odwołanie ubezpieczonego od decyzji organu rentowego odmawiającej przyznania mu renty z tytułu niezdolności do pracy z uwagi na brak co najmniej 5 letniego okresu zatrudnienia w dziesięcioleciu poprzedzającym powstanie u niego niezdolności do pracy. W sprawie tej ustalono, że schorzenie powodujące u ubezpieczonego niezdolność do pracy zostało stwierdzone w okresie pobytu przezeń w szpitalu więziennym od 15 stycznia do 11 czerwca 1997 r. Na okoliczność daty powstania tej niezdolności Sąd Apelacyjny przy ponownym rozpoznaniu sprawy zażądał pełnej dokumentacji medycznej ubezpieczonego, a następnie dopuścił dowód z uzupełniającej pisemnej opinii biegłych lekarzy sądowych - specjalisty chorób wewnętrznych oraz chirurga, którzy uznali, że ubezpieczony nie był inwalidą przed majem 1998 r. W tej sytuacji Sąd Apelacyjny uznał, że ubezpieczony nie stał się osobą niezdolną do pracy przed upływem 18 miesięcy od ustania ubezpieczenia z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej, tj. przed dniem 30 maja 1993 r., przez co nie mógł nabyć uprawnień rentowych.

W kasacji wnioskodawcy jego pełnomocnik podniosła zarzut naruszenia art. 227 i 232 kpc w związku z art. 473 kpc, uzasadniany oddaleniem wniosku o dopuszczenie dowodu z przesłuchania świadków na okoliczność pracy w latach 1992-94 "u pracodawcy, który nie dopełnił obowiązku ubezpieczenia wnioskodawcy w ZUS". Takiego wniosku dowodowego nie składał wcześniej, "gdyż Sąd nie pytał go o świadków", natomiast korzystał z pomocy prawnej udzielonej mu z urzędu dopiero po uchyleniu przez Sąd Najwyższy poprzedniego wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 26 stycznia 1999 r. Na tej podstawie pełnomocnik wnioskodawcy domagała się uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania oraz zasądzenia kosztów zastępstwa adwokackiego według norm przepisanych.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zarzuty kasacji są chybione. Wbrew twierdzeniom w niej zawartym, Sąd Apelacyjny przy ponownym rozpoznaniu sprawy procedował w granicach oceny prawnej i wskazań co do dalszego postępowania zawartych w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 listopada 1999 r., uchylającym sprawę do ponownego rozpoznania wyłącznie w celu zweryfikowania prawidłowej daty powstania niezdolności do pracy wnioskodawcy. Wykluczało to badanie jego twierdzeń o zatrudnieniu w latach 1992-94 u bliżej nieokreślonego pracodawcy (a contrario art. 386 § 6 kpc w związku z art. 393[19](1) kpc). Takiego oświadczenia ani zeznań świadków dotyczących sygnalizowanego nowego okresu ubezpieczenia wnioskodawca nie składał w postępowaniu rentowym. Kwestii tej nie podnosił w odwołaniu od negatywnej decyzji rentowej, a także w apelacji od wyroku Sądu pierwszej instancji. Twierdzenie o spornym, ale nowym okresie ubezpieczenia pojawiło się dopiero w kasacji sporządzonej przez pełnomocnika wnioskodawcy od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 26 stycznia 1999 r. i jak wynika z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 listopada 1999 r. Wniosek ten nie był przedmiotem oceny prawnej ani wskazań co do dalszego postępowania w sprawie, w konsekwencji czego Sąd drugiej instancji prawidłowo oddalił wniosek dowodowy zgłoszony przez pełnomocnika wnioskodawcy na rozprawie w dniu 9 maja 2000 r. Z tych przyczyn kasacyjny zarzut naruszenia art. 227, 232 i art. 473 kpc, polegający na nieprzeprowadzeniu z urzędu przez Sąd Apelacyjny dowodu w zakresie nowego okresu ubezpieczenia, jaki nie był przedmiotem decyzji organu rentowego, a w konsekwencji nie był objęty zakresem odwołania skierowanego do sądu ubezpieczeń społecznych, był bezzasadny. Powyższe oznacza, że przedmiotem postępowania sądowego w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych, w tym zakresem kasacyjnego zaskarżenia nie może być kwestia nie objęta decyzją organu rentowego.

Natomiast w zakresie wskazanym w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 23 listopada 1999 r., Sąd drugiej instancji zażądał z Przychodni Rejonowej w R. pełnej dokumentacji medycznej, a następnie przeprowadził dowód z uzupełniającej pisemnej opinii biegłych lekarzy sądowych, którzy wykazali, że wnioskodawca nie był inwalidą przed upływem 18 miesięcy od ustania ostatniego okresu ubezpieczenia. Uzasadnienie zaskarżonego wyroku zawiera szczegółowy opis postępowania dowodowego w zakresie, którego wynik wykluczał możliwość przyjęcia, że wnioskodawca spełnił warunek powstania inwalidztwa (niezdolności do pracy) przed upływem 18 miesięcy od ustania ubezpieczenia z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej, tj. przed dniem 30 maja 1993 r., wymagany do przyznania mu uprawnień rentowych (art. 32 pkt 3 ustawy(2) o zep). Sądy nie są też obowiązane do uwzględniania kolejnych wniosków dowodowych strony tak długo, aż udowodni ona korzystną dla siebie tezę, ale pomijają je od momentu ostatecznego wyjaśnienia spornych okoliczności sprawy (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 1997 r. II UKN 45/97 OSNAPiUS 1998/1 poz. 24).

Mając powyższe na uwadze Sąd Najwyższy oddalił kasację na podstawie art. 393[12] kpc, a także wniosek o przyznanie kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu, który nie zawierał koniecznego oświadczenia pełnomocnika wnioskodawcy, że opłaty nie zostały zapłacone w całości lub w części (§ 22 rozporządzenia(3) Ministra Sprawiedliwości z dnia 12 grudnia 1997 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz opłat za czynności radców prawnych - Dz. U. 1997 r. Nr 154 poz. 1013 ze zm.).

363977


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 16 stycznia 2002 r.

II CKN 1086/2000

LexPolonica nr 384654

Sprzeciw wspólnika w odniesieniu do dokonanej przez innego wspólnika spółki cywilnej czynności prawnej art. 865 § 2 kc, podjętej w ramach ustalonych w umowie spółki zasad jej reprezentacji przez tychże wspólników, nie może oznaczać skutecznego odwołania danego wspólnikowi umocowania w umowie spółki.

Sędzia SN: T. Domińczyk (przewodniczący).

Sędziowie: SN M. Bączyk (sprawozdawca), SA A. Górski.

Protokolant: A. Jasińska.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Janusza Z. przeciwko "I. Poland" - Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w Ł. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 10 stycznia 2002 r. na rozprawie kasacji powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w Ł. z dnia 15 czerwca 1999 r. (...)

odrzuca kasację w stosunku do Jaremy Z. a w pozostałym zakresie kasację oddala.

Uzasadnienie

Powód domagał się zasądzenia in solidum (a następnie - solidarnie) od pozwanych J.Z. i "I. Poland" w Ł. - Spółki z o.o. kwoty 2.198.010.000 (przed denominacją) z odsetkami od dnia 16 lipca 1993 r. Kwota ta obejmowała wartość sprzedanych pozwanej Spółce płyt i odpadów oraz bliżej wyszczególnionych w pozwie urządzeń i maszyn, tworzących majątek spółki cywilnej (Przedsiębiorstwa Handlowego Export-Import J.Z. i J.Z. w K.). Pozwany J.Z. był wspólnikiem tej spółki cywilnej powstałej w dniu 31 grudnia 1990 r.

Sąd Wojewódzki zasądził od pozwanej Spółki z o.o. na rzecz J.Z. (powoda) i J.Z. (wspólników spółki cywilnej - Przedsiębiorstwo Handlowe Export-Import w K.) z odsetkami od 16 lipca 1993 r. Sąd ten ustalił, że spółka cywilna została rozwiązana w kwietniu 1994 r. i postanowieniem z dnia 10 kwietnia 1996 r. zarządził odrębne rozpoznanie sprawy przez Sąd Rejonowy - Sąd Gospodarczy w trybie nieprocesowym z tej uwagi, że żądanie powoda, skierowane przeciwko wspólnikowi J.Z., dotyczyło rozliczeń między wspólnikami po rozwiązaniu umowy spółki (k. 302 - 804 akt). W związku z tym Sąd Wojewódzki rozpoznawał powództwo jedynie wobec pozwanej Spółki z o.o. W toku postępowania powód jako pozwanych nadal wskazywał Spółkę z o.o. i J.Z. oraz utrzymywał, że występował z roszczeniem także na rzecz byłej spółki cywilnej (k. 487 akt).

Zasądzając od pozwanej Spółki z o.o. na rzecz obu wspólników kwotę 32.345,23 zł, Sąd Wojewódzki przyjął istnienie legitymacji czynnej powoda w zakresie rozpatrywanego przez ten sąd roszczenia (legitymację tę uzasadniał przepis art. 865 § 3 kc a proces toczył się w interesie wspólników). Uznał za skuteczną umowę sprzedaży płytek i odpadów z dnia 12 maja 1993 r., zawartą między spółką cywilną i pozwaną Spółką z o.o. W wyniku przeprowadzonego postępowania dowodowego w odniesieniu do przedmiotu sprzedaży, ilości sprzedanego materiału i jego wartości oraz po ustaleniu, że pozwana Spółka nie zapłaciła należności za sprzedany i wydany jej towar, Sąd Wojewódzki określił łączną cenę płytek i odpadów w wysokości przyjętej w wyroku zasądzającym. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że inne roszczenia powoda, skierowane przeciwko byłemu wspólnikowi, wynikające z umowy sprzedaży z dnia 12 maja 1993 r., a dotyczące przekazanie Spółce z o.o. maszyn i urządzeń, nie podlegały rozpoznaniu w niniejszym procesie.

W wyniku rozpoznania apelacji pozwanej Spółki z o.o. - Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok i powództwo oddalił. Oddalona została także apelacja powoda. Sąd Apelacyjny podzielił ustalenia sądu pierwszej instancji w zakresie prawnej skuteczności umowy sprzedaży płytek i odpadów z dnia 12 maja 1993 r. i przyjął, że wspólnik J.Z. był uprawniony do jednoosobowego reprezentowania spółki cywilnej w odniesieniu do tego rodzaju czynności prawnych. Uznał za udowodniony fakt zapłaty ceny sprzedaży (noty uznaniowe, k. 565 - 568 akt). W następstwie postanowienia z dnia 10 kwietnia 1996 r. były wspólnik przestał być stroną (pozwanym) w toczącym się procesie i powód mógłby kierować do niego odpowiednie roszczenia w sprawie o rozliczanie się wspólników po ustaniu spółki cywilnej. W żadnej fazie postępowania rozpoznawczego przed Sądem Wojewódzkim J.Z. nie występował w roli powoda i dlatego błędne było zasądzenie należności od pozwanej Spółki z o.o. na jego rzecz.

W obszernej kasacji powoda wskazano na naruszenie przepisów prawa materialnego, a mianowicie - na błędną wykładnię art. 865 § 1 i 2 kc, niezastosowanie art. 535 § 1 w zw. z art. 155 § 2 oraz art. 415, 416, 422, 471 kc. W ocenie skarżącego, na treść zaskarżonego wyroku miała także wpływ obraza wielu przepisów postępowania cywilnego, a mianowicie - art. 378 § 1 i 2 kpc, art. 380 kpc, art. 479[16] kpc, 387 § 2 kpc, art. 381, 382 w zw. z art. 235 i 233 § 1 kpc, art. 387 § 1 w zw. z art. 328 § 2 kpc. Wskazując na te zarzuty, skarżący wnosił o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego i przekazanie temu sądowi sprawy do ponownego rozpoznania, ewentualnie - o zmianę wskazanego wyroku i zasądzenie od obu pozwanych na rzecz powoda kwoty 213.758 zł z odsetkami od dnia 16 lipca 1993 r.

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu skargi kasacyjnej zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 24 maja 2000 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego (...) Dz. U. 2000 r. Nr 48 poz. 554), na zasadach obowiązujących przed dniem 1 lipca 2000 r., zważył, co następuje:

Kasacja powoda nie jest uzasadniona.

1. Bezsporne w danej sprawie było to, że spółka cywilna (Przedsiębiorstwo Handlowe Export-Import - J.Z. i J.Z.), w której uczestniczyli wspomniani wspólnicy, została rozwiązana (k. 401 akt). Ten stan rzeczy spowodował wydanie przez Sąd Wojewódzki w dniu 10 kwietnia 1996 r. postanowienia o przekazaniu sprawy w zakresie rozliczeń między byłymi wspólnikami po rozwiązaniu spółki do rozpoznania Sądowi Rejonowemu - Sądowi Gospodarczemu w Ł. (k. 302 - 304 akt). W następstwie tego postanowienia (doręczonego powodowi w dniu 25 maja 1996 r., k. 304) były rozpoznawane roszczenia powoda skierowane jedynie przeciwko pozwanemu - I. Poland w Ł. - Spółce z o.o., a wniosek powoda o wezwanie do wzięcia udziału w sprawie J.Z. jako pozwanego (art. 194 § 3 kpc) nie został uwzględniony (k. 324 akt). Zaskarżony przez stronę powodową wyrok Sądu Apelacyjnego obejmował - zatem tylko pozwaną Spółkę z o.o. Z treści wniesionej skargi kasacyjnej wynika jednak to, że skarżący stara się wykazać nietrafność rozstrzygnięcia sądu drugiej instancji także wobec J.Z. (b. wspólnika). Ponieważ jednak Sąd Apelacyjny - podobnie jak sąd pierwszej instancji - w ogóle nie rozstrzygał o żądaniu powoda wobec J.Z. (w zakresie wszystkich zgłaszanych przez powoda podstaw), a tylko wobec pozwanej Spółki z o.o., należało w tym zakresie odrzucić skargę kasacyjną powoda z racji braku przedmiotu zaskarżenia.

2. W zakresie drugiej podstawy kasacyjnej (art. 393[1] pkt 2(1) kpc) w punkcie 4 skargi kasacyjnej skarżący wskazywał ogólnie na obrazę art. 381, 382 w zw. z art. 235 i art. 233 § 1 kpc mającą - jego zdaniem - wpływ na treść zaskarżonego wyroku.

Nie stanowi naruszenia przepisu art. 381 kpc dopuszczenie w postępowaniu apelacyjnym dowodu z tzw. not księgowych (not uznaniowych; k. 565 - 566 akt), skoro powód nadal podtrzymywał twierdzenie o bezprawnym pozbawieniu go (spółki) towaru i innych urządzeń, a pozwana Spółka z o.o. wskazywała na fakt zawarcia umowy sprzedaży płytek i odpadów w dniu 12 maja 1993 r. oraz akcentowała legalne nabycie od spółki cywilnej wspomnianego towaru. Dowód z not uznaniowych mógł być bowiem stosownym potwierdzeniem zeznań świadka o dokonaniu zapłaty za nabyte płytki i odpady (k. 335 verte akt). W tej sytuacji sąd drugiej instancji słusznie dopuścił dowód z takich not i skonfrontował go z treścią zeznań wspomnianego świadka.

Formułując w sposób ogólny zarzut naruszenia art. 233 § 1 kpc w odniesieniu do dopuszczonego przez sąd drugiej instancji dowodu z not księgowych (not uznaniowych), skarżący nie wykazał przekonywająco tego, że dokonana przez sąd ocena wiarygodności tego dowodu narusza zobiektywizowane kryteria takiej oceny, a mianowicie - podstawowe reguły logicznego myślenia i zasadę doświadczenia życiowego.

Nie stanowi naruszenia przepisu art. 382 kpc odmienna ocena zeznania wskazanego w uzasadnieniu kasacji świadka dokonana przez sąd drugiej instancji w porównaniu z oceną przyjętą przez Sąd Okręgowy. Zebrany w sprawie materiał dowodowy przez sąd pierwszej instancji, także - zeznania świadków, mogą być bowiem poddane odmiennej ocenie przez Sąd Apelacyjny, zwłaszcza po przeprowadzeniu postępowania dowodowego w związku z rozpatrywaniem apelacji. Nie sposób zatem zasadnie twierdzić, że Sąd Apelacyjny naruszył zasadę bezpośredniości wyrażoną w przepisie art. 235 kpc.

Nie można skutecznie formułować zarzutu naruszenia przepisu art. 328 § 2 kpc przez stwierdzenie, że uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie odpowiada wymogom tego przepisu, ponieważ "oparte jest na błędnym poglądzie prawnym w zakresie bezskuteczności sprzeciwu powoda co do umowy sprzedaży aglomarmuru przez wspólnika". Czym innym jest bowiem sprawa sporządzenia uzasadnienia wyroku przy zachowaniu jego wymogów konstrukcyjnych określonych w art. 328 § 2 kpc, a czym innym - zasadność prezentowanej przez sąd ocen prawnych dotyczących zachowania się stron w ramach wiążących strony stosunków prawnych (w danej sprawie - w ramach stosunku spółki cywilnej). Należy też stwierdzić, że wbrew sugestiom skarżącego, uzasadnienie zaskarżonego wyroku odpowiada podstawowym wymogom formalnym przewidzianym w art. 328 § 2 kpc (str. 7 - 10 kwestionowanego uzasadnienia).

Przepis art. 378 § 2 kpc (w brzmieniu sprzed 1 lipca 2000 r.) wskazuje na możliwy sposób rozstrzygnięcia sądu drugiej instancji rozpoznającego apelację i stanowi tylko konsekwencję przyjętego przez ten sąd stanowiska w odniesieniu do rozpatrywanej apelacji. Jeżeli zatem Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok (pkt I) i oddalił powództwo, a rozstrzygnięcie takie - w świetle zgłoszonych zarzutów kasacyjnych - okazało się jednak trafne, to nie istniały podstawy do zastosowania przepisu art. 378 § 2 kpc. Nie można zatem Sądowi Apelacyjnemu skutecznie zarzucać naruszenie tego przepisu.

Można zgodzić się z twierdzeniem skarżącego, że postępowanie rozpoznawcze przed oboma sądami trwało zbyt długo (pozew wniesiono w lutym 1994 r., a rozstrzygnięcie sądu drugiej instancji zapadło w czerwcu 1999 r.). Przewidziany w przepisie art. 387 § 2 kpc termin sporządzenia uzasadnienia wyroku jest wprawdzie tzw. terminem instrukcyjnym, co nie znaczy, by strony nie mogły oczekiwać na sporządzenie uzasadnienia wyroku (i doręczenia go) w rozsądnym czasie wyznaczonym charakterem przedmiotu sporu i niezbędnymi czynnościami natury procesowej. W każdym razie jednak nie można sądowi drugiej instancji czynić zarzutu z tej uwagi, że akceptował wnioski dowodowe składane przez stronę pozwaną, m.in. wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego księgowego w zakresie wyliczenia wysokości szkody powoda (należności za określone w pozwie płytki). Do sądu należy ocena tego, jakie fakty mają dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie (art. 227 kpc) i przy pomocy jakich środków dowodowych mogłyby być ostatecznie ustalone (m.in. na podstawie opinii biegłych, art. 278 § 1 kpc).

Z pewnością na wydłużenie postępowania rozpoznawczego przed dwoma sądami pewien wpływ miały dość liczne pisma strony powodowej (niekiedy formułowane w sposób bardzo szczegółowy, z odpowiednimi wnioskami dowodowymi). Nie bez wpływu na czas postępowania rozpoznawczego pozostawało także stanowisko powoda w odniesieniu do podmiotowego ukształtowania strony pozwanej. Już w kwietniu 1996 r. Sąd Wojewódzki zarządził odrębne rozpoznanie sprawy w zakresie rozliczeń między wspólnikami spółki cywilnej po jej rozwiązaniu w 1994 r. (k. 302 - 304 akt sprawy; str. 4 uzasadnienia zaskarżonego wyroku). To podmiotowe ograniczenie obecnego postępowania rozpoznawczego było dość konsekwentnie kwestionowane przez stronę powodową (k. 324, 487 akt). W piśmie procesowym z dnia 3 sierpnia 1998 r. powód jako pozwanych wskazywał nadal I. - Poland w Ł. - Spółka z o.o. oraz J.Z. (k. 487 akt).

3. W ramach pierwszej podstawy kasacyjnej powód podnosił zarzut błędnej wykładni art. 865 § 1 i 2 kc z tej uwagi, że sąd drugiej instancji stwierdził skuteczność prawną umowy zawartej z pozwaną Spółką z o.o. przez jednego ze wspólników byłej spółki cywilnej. Tymczasem nieskuteczność takiej umowy miałby usprawiedliwiać zgłoszony przez drugiego wspólnika spółki cywilnej (powoda) sprzeciw w odpowiednim terminie. W kasacji wskazano także zarzut naruszenia prawa materialnego w wyniku niezastosowania art. 535 w zw. z art. 155 § 2 kc (nierozważenie kwestii dotyczącej momentu przeniesienia na nabywcę - pozwaną Spółkę z o.o. własności rzeczy oznaczonych co do gatunku).

Nieuzasadnione są wspomniane zarzuty skarżącego zmierzające do zakwestionowania oceny Sądu Apelacyjnego w zakresie prawnej skuteczności umowy sprzedaży płytek i odpadów, zawartej w dniu 12 maja 1993 r. między pozwaną Spółką z o.o. a byłymi wspólnikami spółki cywilnej. Słusznie sąd ten ustalił, że do jednoosobowego reprezentowania spółki cywilnej uprawniony był wspólnik J.Z. (§ 16 umowy spółki z dnia 31 grudnia 1990 r.) Sam powód utrzymywał skuteczność prawną samodzielnego (bez udziału wspólnika) przewłaszczenia dla zabezpieczenia na rzecz banku płytek i odpadów należących do spółki cywilnej (w dniu 8 czerwca 1993 r.) w rozmiarach zbliżonych do przedmiotu umowy sprzedaży z dnia 12 maja 1993 r. W umowie spółki cywilnej wspólnicy ukształtowali zatem odpowiednie reguły reprezentacji tejże spółki przez ich głównych wspólników (reprezentacja samodzielna w zakresie określonym w § 16 umowy spółki). Dlatego zagadnienie prawnej skuteczności umowy sprzedaży z dnia 13 maja 1993 r. winno być rozpatrywane w aspekcie tak ukształtowanych zasad reprezentacji spółki. Nieuzasadnione było natomiast, jak to czyniły oba sądy rozpatrujące sprawę, nawiązywanie do przepisów regulujących "prowadzenie spraw spółki" (art. 865 kc) i to niezależnie od tego, że w § 16 umowy spółki obok "umocowania do jednoosobowego reprezentowania spółki" (tj. dokonywania czynności prawnych w jej imieniu) upoważniono także wspólników do "prowadzenia jej (spółki) spraw, dysponowanie kontami bankowymi i ustanawianie pełnomocników"). To ostatnie sformułowanie świadczyć w dodatku może o prawnej egzemplifikacji (zindywidualizowaniu) czynności prawnych, które wspólnicy mogliby samodzielnie dokonywać w imieniu spółki. Niewłaściwe było zatem rozpatrywanie zagadnienia skuteczności umowy sprzedaży płytek i odpadów (i jej późniejszego wykonywania w postaci wydawania kupującemu przedmiotu sprzedaży z magazynu spółki) w kategoriach "prowadzenia spraw spółki", dokonywanej przez wspólnika J.Z. (art. 865 § 1 i 2 kc), ponieważ chodziło tu właśnie o akt reprezentacji spółki w zakresie wspomnianej czynności prawnej. Dezaprobata dla umowy sprzedaży, wyrażona przez powoda w postaci stosownego sprzeciwu (z dnia 31 maja 1993 r.), nie mogła zmienić wcześniej przyjętej oceny działania J.Z. jako skutecznej reprezentacji spółki cywilnej. Taki sprzeciw zgłoszony przez wspólnika (powoda) po zawarciu umowy sprzedaży (ale przed jej wykonaniem), nie pozbawiał J.Z. umocowania do występowania w imieniu spółki w zakresie omawianej sprzedaży. Zmiana wcześniej ustalonych przez wspólników reguł reprezentacji spółki cywilnej mogłaby nastąpić dopiero w odpowiedniej uchwale wspólników. Inaczej mówiąc, sprzeciw wspólnika w odniesieniu do dokonanej przez innego wspólnika spółki cywilnej czynności prawnej, podjętej w ramach ustalonych w umowie spółki zasad jej reprezentacji przez tychże wspólników, nie może oznaczać skutecznego odwołania danego wspólnikowi umocowania w umowie spółki.

W takiej sytuacji Sąd Apelacyjny nietrafnie akceptował w danej sprawie aktualność przepisów art. 865 kc dotyczących "prowadzenia spraw spółki". Czynił to, negując możliwość prawnej kwalifikacji wytoczonego przez powoda powództwa (po dziewięciu miesiącach od daty dokonania kwestionowanej sprzedaży), jako tzw. czynności nagłej w rozumieniu art. 865 § 3 kc. W każdym jednak razie zaskarżone skargą kasacyjną rozstrzygnięcie sądu drugiej instancji uznać należy za odpowiadające prawu. Oznacza to bezprzedmiotowość zarzutów kasacyjnych w postaci naruszenia przepisu art. 865 § 1 i 2 kc i art. 535 kc w zw. z art. 155 § 2 kc.

Prawna skuteczność umowy sprzedaży z dnia 12 maja 1993 r. czyni także nieuzasadnione te zarzuty kasacyjne skarżącego, w których podnosił on niezastosowanie przez Sąd Apelacyjny przepisów regulujących reżim odpowiedzialności deliktowej (art. 415, 416, 422 kc). Działanie wspólnika w ramach istniejącego umocowania nie mogło być kwalifikowane jako delikt (art. 415 kc), a pozwana Spółka z o.o. (nabywca płytek i odpadów) - w wyniku wykonania umowy sprzedaży - nie znalazła się w sytuacji "bezprawnego wejścia w posiadanie towaru, przed podjęciem uchwały przez wspólników spółki cywilnej". Dlatego nie mogła ona odpowiadać według przepisów o czynach niedozwolonych.

Z przedstawionych względów Sąd Najwyższy oddalił kasację powoda w zakresie, w jakim kwestionowano w niej zaskarżone rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w odniesieniu do pozwanego - I. Poland w Ł. - Spółka z o.o. (art. 393[12] kpc).

384654


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 14 grudnia 2001 r.

III CKN 525/2000

LexPolonica nr 384671

Naruszeniem art. 393[17](1) kpc jest przyjęcie przez sąd drugiej instancji przy ponownym rozpoznaniu sprawy, że dokonana przez Sąd Najwyższy w wyroku kasacyjnym wykładnia przepisów prawa ma charakter teoretyczny, nie odnosi się do stanu faktycznego i roszczeń zgłoszonych w sprawie i jako taka nie jest wiążąca.



W orzeczeniu powołano sprawy:
II CR 388/72, II CR 308/69, II CR 314/66, C. 223/50

Sędzia SN: H. Wrzeszcz (przewodniczący).

Sędziowie SN: I. Gromska-Szuster (sprawozdawca), M. Kocon.

Protokolant: P. Malczewski.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Wacława G. przeciwko Przedsiębiorstwu Handlowemu "B." Spółce z o.o. w B. o unieważnienie uchwał, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 14 grudnia 2001 r. na rozprawie kasacji powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w K. z dnia 4 grudnia 1998 r. (...)

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Apelacyjnemu w K. do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Powód w pozwie z dnia 26 marca 1996 r. wnosił o unieważnienie uchwały zgromadzenia wspólników pozwanej spółki z o.o. podjętej w przedmiocie umorzenia udziałów. W toku procesu sprecyzował powództwo żądając uchylenia uchwał nr 2 i 3 podjętych w dniu 7 marca 1996 r. Podstawę żądania stanowił zarzut naruszenia art. 237 kh oraz twierdzenie, iż zaskarżona uchwała miała na celu pokrzywdzenie powoda jako wspólnika, bowiem podjęto ją by wyłączyć go ze spółki, mimo braku podstaw z art. 280 kh.

Strona pozwana wnosząc o oddalenie powództwa zarzuciła naruszenie art. 240 § 3 pkt 2 kh oraz zaprzeczyła zarzutom pozwu.

Wyrokiem z dnia 20 grudnia 1996 r., Sąd Wojewódzki w K. oddalił powództwo ustalając między innymi, iż powód jako wspólnik pozwanej spółki, której statut przewidywał możliwość umorzenia udziałów na mocy uchwały zgromadzenia wspólników, posiadał 55 udziałów, które uchwałą zgromadzenia wspólników z dnia 7 marca 1996 r. zostały umorzone. W porządku obrad zgromadzenia przewidziano podjęcie uchwały w sprawie określenia zasad umorzenia 55 udziałów powoda oraz uchwały o ich umorzeniu z czystego zysku za ostatni rok obrotowy. Na zgromadzeniu podjęto dwie uchwały w tym przedmiocie: uchwała nr 2 określała zasady umorzenia wszystkich udziałów powoda a uchwała nr 3 umarzała te udziały. Powód głosował przeciwko uchwale nr 2 a przed jej podjęciem jego pełnomocnik zgłosił co do niej sprzeciw. W odniesieniu do uchwały nr 3 powód nie żądał zaprotokołowania sprzeciwu i nie głosował przeciwko jej podjęciu, natomiast wstrzymał się od głosowania.

W tym stanie rzeczy sąd pierwszej instancji uznał, iż powód nie dochował wymogów art. 240 § 3 pkt 2 kh uprawniających do zaskarżenia uchwał, bowiem co do uchwały nr 2 wprawdzie głosował przeciwko niej, ale sprzeciw zgłosił przed jej podjęciem, podczas gdy powyższy przepis wymaga zażądania zaprotokołowania sprzeciwu po podjęciu uchwały. Nadto sąd wskazał, że powód nie dochował terminu z art. 241 kh do zaskarżenia uchwały, bowiem z żądaniem jej unieważnienia wystąpił dopiero w toku procesu. W odniesieniu do uchwały nr 3 sąd natomiast uznał, że powód nie ma legitymacji do jej zaskarżenia, gdyż nie głosował przeciwko jej podjęciu, jak również nie żądał zaprotokołowania sprzeciwu po jej powzięciu.

W wyniku apelacji powoda Sąd Apelacyjny w K. wyrokiem z dnia 6 maja 1997 r. zmienił zaskarżony wyrok i uwzględnił powództwo.

Sąd drugiej instancji uznał, że powód zachował termin do zaskarżenia także uchwały nr 2, bowiem zgłoszone w pozwie żądanie unieważnienia uchwały w przedmiocie umorzenia udziałów obejmowało obie uchwały dotyczące umorzenia jego udziałów a na rozprawie w dniu 13 grudnia 1996 r. doszło tylko do sprecyzowania roszczenia.

Oceniając żądanie uchylenia tej uchwały, Sąd drugiej instancji dokonał własnych ustaleń faktycznych przyjmując, że zawarty w protokole nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników z dnia 7 marca 1996 r. zapis jego przebiegu nie jest zapisem chronologicznym i nie daje podstaw do ustalenia, iż powód zgłosił sprzeciw do uchwały nr 2 przed jej podjęciem, wobec czego uznał, że powód zachował wymogi art. 240 § 3 pkt 2 kh do zaskarżenia tej uchwały.

Odnosząc się do zaskarżenia uchwały nr 3 Sąd Apelacyjny uznał, że powód wstrzymując się od głosowania nad tą uchwałą, działał pod wpływem błędu wywołanego przez przewodniczącego zgromadzenia, który bezzasadnie poinformował go w czasie głosowania nad uchwałą nr 2, że powód biorąc udział w głosowaniu nad uchwałą dotyczącą umorzenia jego udziałów, nie zastosował się do treści art. 235 kh. Powód uchylił się od skutków wstrzymania się od głosowania przez wniesienie pozwu. Błąd powoda uniemożliwił mu także zgłoszenie sprzeciwu od tej uchwały. W tej sytuacji niedopełnienie wymagań określonych w art. 240 § 3 pkt 2 kh nie mogło, w ocenie Sądu Apelacyjnego, pozbawić powoda legitymacji do zaskarżenia uchwały nr 3.

Oceniając zarzuty zgłoszone przez powoda do zaskarżonych uchwał, sąd drugiej instancji uznał, że § 11 aktu założycielskiego pozwanej spółki, odnoszący się do umorzenia udziałów, nie odpowiada funkcjonalnie interpretowanym wymaganiom art. 193 kh. Stwierdził bowiem, że postanowienia umowy spółki zastrzegające możliwość umorzenia udziałów, nie mogą ograniczać się tylko do samego dopuszczenia takiej możliwości, lecz powinny określać podstawy ich umorzenia. W wyniku tego Sąd Apelacyjny uznał, że obie zaskarżone uchwały nie stanowią wykonania upoważnienia zgromadzenia wspólników spółki do umorzenia udziałów wspólnika i jako powzięte wbrew art. 193 § 1 kh podlegają unieważnieniu.

Na skutek kasacji strony pozwanej Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 18 czerwca 1998 r. uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu w K. do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Sąd Najwyższy uznał zasadność kasacyjnego zarzutu naruszenia art. 382 kpc w związku z art. 235 kpc wskazując, że sąd drugiej instancji swoje stanowisko prawne w zakresie oceny zasadności żądania powoda wywiódł z własnych ustaleń faktycznych, które w części są odmienne od ustaleń sądu pierwszej instancji a w części całkowicie nowe, bowiem dotyczą kwestii, które nie były przedmiotem ustaleń sądu pierwszej instancji. Odnosi się to w szczególności do wchodzących w zakres podstawy faktycznej rozstrzygnięcia sądu odwoławczego ustaleń dotyczących treści i sposobu sporządzenia zapisu protokołu nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników pozwanej Spółki, jak również ustalenia treści oświadczenia woli powoda i wady tego oświadczenia. Dokonanie tych ustaleń, jak stwierdził Sąd Najwyższy, nie zostało poprzedzone przeprowadzeniem dowodów, a więc w istocie pozbawione są one podstawy faktycznej. Uchybienie to miało wpływ na wynik sprawy, skoro z nieprawidłowo poczynionych ustaleń faktycznych wywiódł Sąd Apelacyjny uprawnienie powoda do zaskarżenia obu uchwał. Z tych przyczyn Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok.

Odnosząc się do pozostałych zarzutów kasacji dotyczących naruszenia prawa materialnego, Sąd Najwyższy wskazał na konieczność dokonania wykładni powołanych w kasacji przepisów tego prawa, bowiem wykładnia ta określać będzie prawidłowy kierunek rozstrzygnięcia sprawy.

Dokonując wykładni art. 240 § 3 pkt 2 kh, która, jak wskazał, ma pierwotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, Sąd Najwyższy stwierdził, że przepis ten nie określa w jaki sposób i w jakim czasie (przed czy po podjęciu uchwały) wspólnik jest zobowiązany do zgłoszenia sprzeciwu, a wymaga jedynie, by żądanie zaprotokołowania sprzeciwu zostało zgłoszone po powzięciu uchwały. Sąd Najwyższy wskazał, że przyjąć zatem należy, iż sprzeciw może być zgłoszony także przed powzięciem uchwały, jako zapowiedź głosowania przeciwko niej, oraz że nie stanowi także warunku zaskarżenia uchwały zaprotokołowanie sprzeciwu. Wystarczy, że wspólnik, który ją zaskarżył, żądał, by sprzeciw został zaprotokołowany. W tej sytuacji nie ma podstaw, by, jak strona pozwana, wywodzić brak uprawnień powoda do zaskarżenia uchwały nr 2 z faktu zgłoszenia do niej sprzeciwu przed jej powzięciem, jak również nie ma podstaw do przyjęcia za decydujący, jak to uczynił Sąd Apelacyjny, momentu zgłoszenia sprzeciwu, a nie żądania jego zaprotokołowania.

Sąd Najwyższy wskazał dalej, że warunek zgłoszenia sprzeciwu do protokołu, jako otwierający drogę do zaskarżenia uchwały, dotyczy tylko wspólnika, który głosował przeciwko uchwale. Wymogu takiego nie zawiera natomiast art. 240 § 3 pkt 3 kh, który dotyczy wspólnika bezzasadnie nie dopuszczonego do udziału w zgromadzeniu, przy czym, jak stwierdził Sąd Najwyższy, wspólnik "bezzasadnie nie dopuszczony do udziału w zgromadzeniu", to także taki wspólnik, którego bezzasadnie nie dopuszczono do głosowania, w tym również na skutek błędnej wykładni art. 235 kh, co stwierdził już Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 9 stycznia 1998 r. III CKN 302/97 OSNC 1998/7-8 poz. 124, a pogląd ten podzielił także Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym przedmiotową sprawę. W takiej sytuacji, nie ma potrzeby sięgania do konstrukcji wady oświadczenia woli dla uzasadnienia zachowania legitymacji do zaskarżenia uchwały przez wspólnika, który nie dochował wymogów art. 240 § 3 pkt 2 kh, skoro ta jego legitymacja wynika wprost z art. 240 § 3 pkt 3 kh. W konsekwencji Sąd Najwyższy stwierdził, że uchwała, nad którą nie głosował wspólnik, nie dopuszczony do głosowania na skutek błędnej wykładni art. 235 kh, jest uchwałą podjętą z naruszeniem przepisów o zasadach głosowania i już to uzasadnia żądanie jej unieważnienia, a zatem w tym stanie rzeczy traci prawną doniosłość zarzut naruszenia przez Sąd Apelacyjny przepisów art. 84 i 86 do 88 kc.

Odnosząc się do wykładni art. 193 § 1 kh dokonanej przez Sąd Apelacyjny, Sąd Najwyższy stwierdził, iż nie ma podstaw do przyjęcia, by postanowienia umowy spółki dotyczące umorzenia udziałów nie mogły się ograniczać tylko do stwierdzenia, iż udziały mogą być umorzone na mocy uchwały zgromadzenia wspólników. Takie postanowienia umowy nie pozostają w sprzeczności z art. 193 § 1 kh. Fakt, że przymusowe umorzenie wszystkich udziałów prowadzi do wyłączenia wspólnika ze spółki z obejściem wymogów art. 280 kh, nie uzasadnia wykładni funkcjonalnej art. 193 § 1 kh, jakiej dokonał Sąd Apelacyjny, bowiem funkcję ochrony wspólnika w takiej sytuacji, na którą powołał się przy wykładni art. 193 § 1 kh, realizują przepisy kodeksu handlowego ustanowione w tym właśnie celu, takie jak art. 237 § 1 czy art. 240 § 1 i 2 kh.

Sąd Apelacyjny w K. rozpoznając sprawę ponownie orzekał na podstawie materiału dowodowego zebranego wyłącznie przed sądem pierwszej instancji. Pominął nowe dowody zgłoszone przez powoda, które miały wykazać, że protokół z przebiegu nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników z dnia 7 marca 1996 r. nie odpowiada faktycznemu przebiegowi zgromadzenia, bowiem powód żądał zaprotokołowania sprzeciwu do uchwały nr 2 także już po jej podjęciu, jednak w czystopisie protokołu sprzeciwu tego nie odnotowano. Nadto dowody te miały wykazać, że powód był szykanowany przez resztę wspólników i umorzenie wszystkich jego udziałów miało na celu wyłączenie go ze spółki, mimo braku przesłanek z art. 280 kh, co w ocenie powoda sprawia, że zaskarżone uchwały są nieważne z mocy art. 240 § 2 kh, jako mające na celu pokrzywdzenie wspólnika. Sąd Apelacyjny uznał dowody te za spóźnione w rozumieniu art. 381 kpc a także za pozbawione znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy i dlatego je pominął, zaś wyrokiem z dnia 4 grudnia 1998 r. oddalił apelację i orzekł o kosztach procesu.

W odniesieniu do uchwały nr 2 Sąd Apelacyjny uznał, że wprawdzie powód zaskarżył ją do Sądu w terminie przewidzianym w art. 241 kh, jednak utracił legitymację do jej zaskarżenia, bowiem sprzeciw do niej zgłosił przed jej podjęciem a po powzięciu uchwały nie żądał już zaprotokołowania swojego sprzeciwu. Wniosek taki Sąd Apelacyjny wywiódł z treści protokółu nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników pozwanej spółki z dnia 7 marca 1996 r., który w jego ocenie odzwierciedla chronologiczny przebieg zgromadzenia, bowiem odmienny pogląd wyrażony na ten temat przez Sąd Apelacyjny poprzednio, został oceniony przez Sąd Najwyższy jako nie mający odzwierciedlenia w dowodach i przez to wadliwy. Odwołując się dalej do stanowiska Sądu Najwyższego wyrażonego w wyroku kasatoryjnym, Sąd Apelacyjny stwierdził, iż skoro dla zachowania uprawnień do zaskarżenia uchwały w trybie art. 240 § 3 pkt 2 kh decydujące jest żądanie zaprotokołowania sprzeciwu po powzięciu uchwały a powód tego nie uczynił, to utracił legitymację do zaskarżenia tej uchwały.

Oceniając natomiast uprawnienia powoda do zaskarżenia uchwały nr 3, Sąd Apelacyjny stwierdził, że poglądy zaprezentowane przez Sąd Najwyższy w wyroku kasatoryjnym na temat wykładni art. 240 § 3 pkt 3 kh, nie dają podstaw do uznania ich za wiążące w rozumieniu art. 393[17] kpc, bowiem wywód Sądu Najwyższego w tym przedmiocie pozostaje wyłącznie teoretyczny i nie może odnosić się do sytuacji powoda w rozpoznawanej sprawie, skoro bezsporne jest, że powód został dopuszczony do głosowania nad uchwałą nr 3 i głosował nad nią, stosując jeden z trzech możliwych sposobów głosowania- wstrzymanie się od głosu. W tej sytuacji w ocenie Sądu Apelacyjnego wykładnia art. 240 § 3 pkt 3 kh dokonana przez Sąd Najwyższy nie ma odniesienia do bezspornych okoliczności rozpoznawanej sprawy i jako taka nie jest wiążąca w rozumieniu art. 393[17] kpc dla przesądzenia uprawnień powoda do zaskarżenia uchwały nr 3. Sąd Apelacyjny dokonał więc własnej oceny w tym zakresie i uznał, że art. 240 § 3 pkt 3 kh nie może stanowić podstawy uprawnień powoda do zaskarżenia uchwały nr 3, skoro niewątpliwie był on dopuszczony do głosowania nad tą uchwałą i brał w nim udział.

Uprawnień do zaskarżenia uchwały nr 3 nie można też, w ocenie Sądu Apelacyjnego, wywieść z art. 240 § 3 pkt 2 kh, bowiem powód nie głosował przeciwko tej uchwale, a nie uczynił tego nie z tej przyczyny, że nie został do głosowania dopuszczony, ale wskutek błędnego przekonania (przy wadliwie przedstawionej mu wykładni art. 235 kh), że nie może głosować przeciwko niej, co spowodowało jego wstrzymanie się od głosu. Sąd Apelacyjny stwierdził dalej, iż nie sięgał już do konstrukcji błędu w oświadczeniu woli powoda, wobec wiążącego w tym zakresie poglądu Sądu Najwyższego, że brak jest podstaw do sięgania do konstrukcji wad oświadczeń woli, w celu uzasadnienia zachowania legitymacji do zaskarżenia uchwały przez wspólnika, który nie dochował wymogów z art. 240 § 3 pkt 2 kh. W konsekwencji Sąd Apelacyjny uznał za nietrafny zarzut apelacyjny naruszenia art. 240 § 3 pkt 2 kh.

Za niezasadny uznał także zarzut naruszenia art. 240 § 2 kh, bowiem merytoryczne rozpoznanie przesłanek tego przepisu może mieć miejsce tylko wówczas, gdy wspólnik wytaczając powództwo o unieważnienie uchwały, dochował warunków formalnych, co w przypadku powoda nie miało miejsca. Nie mniej jednak Sąd Apelacyjny powołał się także na wiążącą wykładnię art. 193 kh dokonaną przez Sąd Najwyższy i stwierdził, że przepis ten nie został naruszony, podobnie jak przepis art. 237 § 3 kh a zarzut obejścia art. 280 kh Sąd uznał za nieskuteczny, jako nie mogący prowadzić do podważania podstaw prawnych podjęcia zaskarżonej uchwały.

W kasacji od powyższego wyroku, opartej na obu podstawach kasacyjnych wskazanych w art. 393[1] kpc, powód w ramach pierwszej podstawy kasacyjnej zarzucił naruszenie art. 240 § 2 i 3 kh oraz art. 235 kh przez ich błędną wykładnię skutkującą przyjęcie braku uprawnień powoda do zaskarżenia przedmiotowych uchwał. W ramach drugiej podstawy kasacyjnej zarzucił naruszenie art. 393[17] kpc przez przyjęcie, że dokonana przez Sąd Najwyższy w rozpoznawanej sprawie wykładnia art. 240 § 2 pkt 3 kh nie jest wiążąca dla Sądu Apelacyjnego a nadto naruszenie art. 227 kpc i art. 381 kpc przez pominięcie nowych dowodów zgłoszonych przez powoda w postępowaniu apelacyjnym.

W oparciu o powyższe zarzuty wnosił o zmianę zaskarżonego wyroku i uwzględnienie powództwa oraz rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W pierwszej kolejności odnieść się należy do zarzutów opartych na podstawie kasacyjnej naruszenia przepisów postępowania, a w szczególności zarzutu naruszenia art. 393[17](1) kpc, bowiem oceny prawidłowości zastosowania prawa materialnego można dokonać tylko w odniesieniu do stanu faktycznego ustalonego przy prawidłowym zastosowaniu przepisów postępowania cywilnego, zaś w sytuacji wcześniejszego uchylenia wyroku przez Sąd Najwyższy i dokonania przezeń wykładni przepisów prawa materialnego, ocena zarzutów opartych na pierwszej podstawie kasacyjnej zdeterminowana jest uprzednim stwierdzeniem, czy sąd orzekający przy stosowaniu prawa materialnego, zastosował się do wiążącej go wykładni tego prawa dokonanej przez Sąd Najwyższy.

W rozpoznawanej sprawie zarzut naruszenia wskazanych w kasacji przepisów postępowania należy uznać za uzasadniony.

Zgodnie z art. 393[17] kpc Sąd, któremu sprawa została przekazana po wydaniu orzeczenia kasatoryjnego, jest związany wykładnią prawa dokonaną w sprawie przez Sąd Najwyższy. Wykładnią tą związane są także strony i Sąd Najwyższy przy ponownym rozpoznaniu sprawy o tyle, że nie można oprzeć kasacji od orzeczenia wydanego po ponownym rozpoznaniu sprawy na podstawach sprzecznych z wykładnią prawa ustaloną w tej sprawie przez Sąd Najwyższy. Odstąpienie od dokonanej przez Sąd Najwyższy wykładni prawa uzasadnione jest jedynie w razie zasadniczej zmiany stanu faktycznego po ponownym rozpoznaniu sprawy albo jeśli w późniejszym okresie Sąd Najwyższy uchwalił w składzie powiększonym, w analogicznej sprawie, odmienną zasadę prawną dotyczącą tego samego przepisu prawa. W rozpoznawanej sprawie żadna z tych sytuacji nie miała miejsca, a zatem Sąd Apelacyjny przy ponownym jej rozpoznaniu związany był wykładnią art. 240 § 2 kh(2), 240 § 3 pkt 2 kh, 240 § 3 pkt 3 kh w zw. z art. 235 kh oraz art. 193 § 1 kh w zw. z art. 280 kh dokonaną przez Sąd Najwyższy w kasatoryjnym wyroku z dnia 18 czerwca 1998 r.

W tym miejscu należy stwierdzić, że zgodnie z zasadami omawianego przepisu, dokonywana w sprawie przez Sąd Najwyższy wykładnia przepisów prawa nie ma charakteru wyłącznie teoretycznego i zawsze odnosi się do tej konkretnej, rozpoznawanej sprawy i roszczeń w niej zgłoszonych oraz ustalonego w niej stanu faktycznego. Takiej też wykładni dokonał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 czerwca 1998 r.

Sąd Apelacyjny w K. przy ponownym rozpoznawaniu sprawy związany był powyższą wykładnią i nie miał podstaw do oceny, że stanowisko Sądu Najwyższego, zajęte w przedmiocie wykładni art. 240 § 3 pkt 3 kh w zw. z art. 235 kh pomija stan faktyczny sprawy, ma charakter wyłącznie teoretyczny i jako takie nie jest dla niego wiążące. Nie mógł zatem uznać, że powyższa wykładnia nie dotyczy stanu faktycznego sprawy.

Przy dokonywaniu w rozpoznawanej sprawie wykładni art. 240 § 3 pkt 3 w zw. z art. 235 kh Sąd Najwyższy opierał się na niespornym w tym zakresie stanie faktycznym, z którego wynikało, że powód w głosowaniu nad uchwałą nr 3 wstrzymał się od głosu a uczynił tak dlatego, że został błędnie pouczony przez prowadzącego zgromadzenie pełnomocnika drugiej wspólniczki, iż stosownie do art. 235 kh nie może głosować przy podejmowaniu uchwał dotyczących umorzenia jego udziałów. W takim właśnie stanie faktycznym Sąd Najwyższy uznał, że nie ma potrzeby sięgania do przepisów o wadach oświadczenia woli, a w szczególności o błędzie, dla przyjęcia uprawnienia wspólnika do zaskarżenia uchwały zgromadzenia wspólników, bowiem takiego wspólnika należy traktować jak wspólnika bezzasadnie niedopuszczonego do udziału w zgromadzeniu, w rozumieniu art. 240 § 3 pkt 3 kh. Nie ulega bowiem wątpliwości, że na skutek błędnej wykładni art. 235 kh dokonanej przez prowadzącego zgromadzenie i błędnego pouczenia, powód, choć formalnie uczestniczył zarówno w zgromadzeniu jak i głosowaniu, to faktycznie wstrzymał się od rzeczywistego głosowania, uznając, że nie ma możliwości głosowania przeciw uchwale, w konsekwencji czego utracił także możliwość zgłoszenia sprzeciwu od uchwały, jak i żądania jego zaprotokołowania a w dalszej konsekwencji utracił możliwość zaskarżenia uchwały w trybie art. 240 § 3 pkt 2 kh. Te wszystkie okoliczności uzasadniały ocenę Sądu Najwyższego, iż takiego wspólnika należy traktować jak wspólnika bezzasadnie niedopuszczonego do udziału w zgromadzeniu, którego uprawnienie do zaskarżenia uchwały wynika z art. 240 § 3 pkt 3 kh. Sąd Apelacyjny w myśl art. 393[17] kpc nie mógł uznać, że nie jest taką wykładnią Sądu Najwyższego związany, a w konsekwencji nie mógł przyjąć, że uprawnienie powoda do zaskarżenia uchwały nr 3 nie wynika z art. 240 § 3 pkt 3 kh i uznać, że skoro nie zachodziły też podstawy z art. 240 § 3 pkt 2 kh - powód nie jest legitymowany do zaskarżenia przedmiotowej uchwały. Taka wykładnia wskazanych przepisów dokonana przez Sąd Apelacyjny narusza zasady art. 393[17] kpc, co czyni skutecznym zarzut kasacji zgłoszony w tym przedmiocie.

Zasadny jest także zarzut naruszenia art. 227 kpc i art. 381 kpc w związku ze stanowiskiem Sądu Najwyższego zajętym w odniesieniu do legitymacji powoda do zaskarżenia uchwały nr 2, co do której bezsporne jest, że powód głosował przeciwko jej podjęciu oraz zgłosił wobec niej sprzeciw. W tym zakresie Sąd Najwyższy także dokonał wiążącej wykładni art. 240 § 3 pkt 2 kh stwierdzając, iż dla oceny czy występują przewidziane w tym przepisie przesłanki zaskarżenia uchwały decydująca jest okoliczność, kiedy zgłoszono żądanie zaprotokołowania sprzeciwu. Stwierdził też, iż ustalenia Sądu Apelacyjnego odnoszące się w tej kwestii do treści i sposobu sporządzenia protokołu zgromadzenia z dnia 7 marca 1996 r., nie zostały poprzedzone przeprowadzeniem dowodów i jako takie pozbawione są podstawy faktycznej. Stanowisko to nie oznacza, wbrew ocenie Sądu Apelacyjnego, iż przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd winien przyjąć za podstawę stan, jaki wynika z zapisów protokółu. Przeciwnie - Sąd Najwyższy stwierdził, że nie można ocenić, bez przeprowadzenia odpowiedniego postępowania dowodowego, czy zapis w protokole odpowiada czy nie rzeczywistemu przebiegowi zgromadzenia. Oznacza to, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd, w zależności od stanowisk stron i ich wniosków dowodowych, przy odpowiednim zastosowaniu art. 227 kpc winien ustalić, kiedy faktycznie powód zgłosił żądanie zaprotokołowania sprzeciwu i czy w tym względzie protokół zgromadzenia z dnia 7 marca 1996 r. odpowiada rzeczywistemu przebiegowi zgromadzenia.

W tym przedmiocie powód przy ponownym rozpoznaniu sprawy zgłosił wnioski dowodowe (w dniu 2 i 4 grudnia 1998 r.), które miały wykazać między innymi, że przebieg zgromadzenia był inny, niż wynika z protokółu, bowiem nie odnotowano jego żądania, zgłoszonego po raz drugi już po powzięciu uchwały, o zaprotokołowanie sprzeciwu.

Sąd Apelacyjny oddalił powyższe wnioski dowodowe jako spóźnione w świetle art. 381 kpc oraz nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, jednocześnie jednak przyjął, iż powód nie żądał, po powzięciu uchwały, zaprotokołowania swojego wcześniejszego sprzeciwu. Taki wniosek, jako nie poparty żadnym postępowaniem dowodowym i sprzeczny z twierdzeniami strony, której wnioski zmierzające do udowodnienia przeciwnego faktu zostały oddalone, należy uznać za dowolny i uchybiający zasadom art. 227 kpc i 381 kpc.

Sąd bowiem nie mógł uznać wniosków dowodowych powoda za spóźnione, skoro potrzeba ich zgłoszenia powstała dopiero po uchyleniu wyroku przez Sąd Najwyższy, w związku z dokonaną przez ten Sąd wykładnią art. 240 § 3 pkt 2 kh. Nie mógł również ocenić ich jako pozbawionych znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, bowiem okoliczności na jakie je zgłoszono, zostały uznane przez Sąd Najwyższy za decydujące, w świetle postanowień art. 240 § 3 pkt 2 kh, dla oceny uprawnień powoda do zaskarżenia uchwały nr 2. Nie mógł też wreszcie pominąć tych dowodów i przyjąć do podstawy rozstrzygnięcia okoliczności odmiennych od tych, jakie miały być tymi dowodami wykazane (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 3 października 1950 r. C. 223/50 OSN 1951/III poz. 72, wyrok z dnia 26 września 1966 r. II CR 314/66 OSNCP 1967/2 poz. 39, wyrok z dnia 18 września 1969 r. II CR 308/69 OSNCP 1970/7-8 poz. 130, wyrok z dnia 12 października 1972 r. II CR 388/72 nie publ.).

Z tych wszystkich względów zarzut kasacyjny naruszenia omówionych wyżej przepisów postępowania należy uznać za zasadny a kasację opartą na drugiej podstawie kasacyjnej wskazanej w art. 393[1](3) kpc za usprawiedliwioną. Naruszenie powyższych przepisów postępowania miało wpływ na wynik sprawy, bowiem doprowadziło do dokonania błędnej wykładni przepisów prawa materialnego - art. 240 § 3 pkt 2 i 3 kh, co również słusznie zarzuca skarżący i co omówione zostało wyżej.

Wszystko to powoduje konieczność uchylenia zaskarżonego wyroku w oparciu o przepis art. 393[13] kpc i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego (art. 108 § 2 kpc w zw. z art. 393[19] kpc).

Na koniec przypomnieć należy, że Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 czerwca 1998 r. dokonał także wiążącej wykładni art. 193 § 1 kh stwierdzając, że umowa spółki może ograniczać się tylko do zastrzeżenia, iż udziały mogą być umorzone na mocy uchwały zgromadzenia wspólników. Zarzuty wspólnika, którego wszystkie udziały zostały umorzone i który twierdzi, że było to wynikiem szykanowania go i miało na celu wyłączenie go ze spółki przy obejściu zasad art. 280 kh, winny podlegać ocenie na gruncie postanowień art. 240 § 2 kh, które realizują ochronę wspólnika przed uchwałami mającymi na celu jego pokrzywdzenie. Sąd Apelacyjny, który po ponownym rozpoznaniu sprawy uznał, że powód nie jest legitymowany do zaskarżenia uchwał, nie miał podstaw do ich merytorycznej oceny. Mimo to oceny takiej dokonał, pomijając jednak przy tym wyżej wskazaną wykładnię art. 240 § 2 kh przedstawioną przez Sąd Najwyższy. Wykładnia ta, jako wiążąca, powinna być uwzględniona przy merytorycznej ocenie roszczenia powoda o uchylenie uchwał dotyczących umorzenia wszystkich jego udziałów w pozwanej spółce.

384671


 

Numer dokumentu LexPolonica: 2102209

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 18 października 2001 r.

IV CKN 481/2000

LexPolonica nr 1631948

Strona, która powołuje w postępowaniu apelacyjnym nowe fakty lub dowody powinna wykazać, że nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji lub że potrzeba powołania się na nie wynikła później a zatem powinna co najmniej uprawdopodobnić wystąpienie okoliczności, o których mowa w art. 381 kpc. Natomiast obowiązkiem sądu drugiej instancji jest dokonanie wszechstronnej oceny wykazanych przez stronę okoliczności z punktu widzenia zasad omawianego przepisu, podjęcie decyzji o dopuszczaniu, bądź pominięciu nowych faktów czy dowodów oraz uzasadnienie swojej decyzji w tym przedmiocie.



Orzeczenie zostało powołane w sprawach:
V CSK 373/2007

Przewodniczący: Sędzia SN Antoni Górski.

Sędziowie SN: Irena Gromska-Szuster (sprawozdawca), Zbigniew Kwaśniewski.

Protokolant: Bogumiła Gruszka.

Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Balbiny B. z udziałem: Jolanty K., Ewy F. i Danuty D. o stwierdzenie nabycia spadku, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej na rozprawie w dniu 18 października 2001 r., kasacji uczestniczki postępowania Danuty D. od postanowienia Sądu Wojewódzkiego w G. z dnia 21 kwietnia 1998 r. (...),

uchyla zaskarżone postanowienie i przekazuje sprawę Sądowi Okręgowemu w G. do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Zaskarżonym postanowieniem z dnia 21 kwietnia 1998 r. Sąd Wojewódzki w G. oddalił apelację uczestniczki postępowania Danuty D. od postanowienia Sądu Rejonowego w G. z dnia 21 października 1997 r. stwierdzającego, że spadek po Jerzym B. zmarłym dnia 27 lutego 1997 r. w G., gdzie ostatnio stale mieszkał, nabyła w całości na podstawie testamentu z dnia 5 lutego 1997 r. jego żona Balbina B.

Sąd drugiej instancji przyjął za własne ustalenia faktyczne sądu pierwszej instancji, który stwierdził, iż spadkodawca sporządził w dniu 5 lutego 1997 r. testament własnoręczny, w którym powołał do dziedziczenia w całości swoją żonę Balbinę B., wnioskodawczynię w sprawie. Uczestniczki postępowania - córki spadkodawcy - nie kwestionowały ważności testamentu ani faktu sporządzenia go własnoręcznie przez spadkodawcę a obecne na rozprawie i przesłuchane - po pouczeniu o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań - uczestniczki: Jolanta K. i Ewa F. zgodnie zeznały, że testament z dnia 5 lutego 1997 r. napisał osobiście spadkodawca.

Sąd drugiej instancji podzielił także ocenę Sądu Rejonowego, iż nie zostało obalone domniemanie z art. 245 kpc, zgodnie z którym dokument prywatny stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie, wobec czego należy uznać ważność i skuteczność testamentu z dnia 5 lutego 1997 r. i w oparciu o przepisy art. 941 kc w zw. z art. 949 § 1 kc stwierdzić nabycie spadku zgodnie z jego treścią.

Sąd Wojewódzki nie znalazł podstaw do uwzględnienia apelacji uczestniczki postępowania, Danuty D., opartej na zgłoszeniu nowego dowodu z odnalezionego, według twierdzeń apelującej już po ogłoszeniu postanowienia sądu pierwszej instancji, pełnego podpisu spadkodawcy, którego uczestniczka nie pamiętała, a który w jej ocenie wskazuje, że podpis na testamencie z dnia 5 lutego 1997 r. nie był podpisem spadkodawcy, co uczestniczka chciałaby wykazać przy pomocy opinii biegłego.

Sąd drugiej instancji nie znalazł także podstaw do uwzględnienia zawartego w apelacji wniosku o dopuszczenie w postępowaniu apelacyjnym dowodu z zeznań świadka dla wykazania, że porównawcze podpisy spadkodawcy uczestnika znalazła dopiero przeglądając pamiątki rodzinne już po ogłoszeniu postanowienia przez Sąd pierwszej instancji, zaś wcześniej nie pamiętając podpisu ojca, nie miała podstaw kwestionować autentyczności testamentu. Sąd odwoławczy stwierdził, iż uczestniczka miała możliwość podważania przed Sądem pierwszej instancji autentyczności podpisu spadkodawcy i ważności testamentu, a okoliczności podnoszone w apelacji nie stanowią w ocenie Sądu wykazania, że istniały obiektywne przeszkody w uzyskaniu materiału porównawczego umożliwiającego zakwestionowanie testamentu. Nie ma więc zdaniem Sądu podstaw do uznania, że możliwość lub potrzeba powołania nowych dowodów powstała dopiero po wydaniu orzeczenia przez Sąd Rejonowy.

Z tych przyczyn Sąd Wojewódzki oddalił apelację.

Zaskarżając kasacją powyższe orzeczenie pełnomocnik uczestniczki postępowania, Danuty D., oparł ją na podstawie kasacyjnej wskazanej w art. 393[1] pkt 2 kpc i zarzucił naruszenie art. 381 kpc przez bezpodstawne przyjęcie, iż nowy dowód uczestniczka mogła powołać przed Sądem pierwszej instancji, mimo iż uczestniczka zgłaszając w postępowaniu apelacyjnym pominięty przez Sąd dowód z zeznań świadka chciała wykazać, że możliwość powołania nowego dowodu powstała dopiero później. Zarzucił nadto naruszenie art. 382 kpc przez wydanie orzeczenia z pominięciem materiału dowodowego zgłoszonego przez uczestniczkę w postępowaniu apelacyjnym.

W oparciu o powyższe zarzuty pełnomocnik uczestniczki wnosił o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi drugiej instancji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zarzutom kasacji nie można odmówić słuszności.

Uregulowanie instytucji apelacji dokonane ustawą z dnia 1 marca 1996 r. o zmianie Kodeksu postępowania cywilnego rozporządzeń Prezydenta Rzeczypospolitej - Prawo upadłościowe i Prawo o postępowaniu układowym, Kodeksu postępowania administracyjnego, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 1996 r. Nr 43 poz. 189) wprowadziło co do zasady system tzw. apelacji pełnej, w którym postępowanie apelacyjne jest dalszym stadium postępowania przed sądem pierwszej instancji, a sąd apelacyjny ma prawo (a często obowiązek) ponownego badania sprawy, przeprowadzania w niezbędnym zakresie postępowania dowodowego oraz orzekania na podstawie materiału zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji i w postępowaniu apelacyjnym (art. 382 kpc). Oznacza to, że dopuszczalne jest przytaczanie w postępowaniu apelacyjnym nowych okoliczności faktycznych i powoływanie nowych środków dowodowych a jedyne ograniczenia w tym zakresie przewiduje przepis art. 381 kpc, który jako wyjątek od omawianej wyżej zasady, nie może podlegać wykładni rozszerzającej.

Stwierdzić więc trzeba, że strona może w postępowaniu apelacyjnym w zasadzie bez ograniczeń powoływać nowe fakty i dowody, a sąd jedynie może je pominąć, jeżeli strona miała możliwość wskazania ich w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, a potrzeba powołania się na nie nie wynikła później. Uprawnienie sądu drugiej instancji do pominięcia spóźnionych nowy faktów i dowodów wynika z konieczności dążenia do koncentracji dowodów i sprawności postępowania, nie może jednak ograniczać prawa stron do powoływania także w apelacji faktów i dowodów, których nie można było powołać wcześniej, jak również nie może stanowić przeszkody do wyjaśnienia okoliczności koniecznych do prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy.

W świetle uregulowań art. 381 kpc strona, która powołuje w postępowaniu apelacyjnym nowe fakty lub dowody powinna wykazać, że nie mogła ich powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji lub że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Strona powinna zatem przynajmniej uprawdopodobnić wystąpienie okoliczności, o których mowa w art. 381 kpc. Natomiast obowiązkiem sądu drugiej instancji jest dokonanie wszechstronnej oceny wykazanych przez stronę okoliczności z punktu widzenia zasad omawianego przepisu, podjęcie decyzji o dopuszczaniu, bądź pominięciu nowych faktów czy dowodów oraz uzasadnienie swojej decyzji w tym przedmiocie.

Dla dokonania przez sąd prawidłowej oceny, o której mowa wyżej, konieczne jest umożliwienie stronie wykazania, że zachodzą przyczyny określone w art. 381 kpc usprawiedliwiające powołanie nowych faktów lub dowodów dopiero przed sądem drugiej instancji. Jeśli więc strona wnosi o dopuszczenie dowodu dla wykazania przesłanki "nowości", sąd drugiej instancji może ten dowód pominąć jedynie wówczas, gdy uzna, że okoliczności te zostały wykazane zgodnie z twierdzeniami strony zgłaszającej dowód, a zatem tylko wówczas, gdy podziela stanowisko strony co do istnienia okoliczności uzasadniających powołanie nowych faktów lub dowodów dopiero w apelacji. Natomiast pominięcie zgłoszonego dowodu i jednoczesne stwierdzenie, że strona nie wykazała niemożności powołania nowych faktów lub dowodów przed sądem pierwszej instancji stanowi naruszenie art. 381 kpc.

W rozpoznawanej sprawie doszło do takiego właśnie naruszenia przez sąd drugiej instancji omawianego przepisu.

Sąd ten pominął zgłoszony przez uczestniczkę postępowania w apelacji wniosek o dopuszczenie dowodu z zeznań świadka dla wykazania, że dopiero po wydaniu orzeczenia przez Sąd Rejonowy uczestniczka znalazła książki z podpisami spadkodawcy i dopiero wówczas mogła porównać te podpisy z podpisem na testamencie i stwierdzić, że występują różnice. Zgłoszony dowód miał zatem wykazać istnienie przesłanki "nowości" w rozumieniu art. 381 kpc. Sąd odwoławczy nie tylko pominął ten dowód nie przedstawiając uzasadnienia swojej decyzji w tym przedmiocie, lecz nadto bez jego przeprowadzenia stwierdził, iż brak podstaw do uznania, że możliwość lub potrzeba powołania nowych faktów i dowodów powstała dopiero po wydaniu orzeczenia przez Sąd Rejonowy.

W tych okolicznościach ocenę tę należy uznać za dowolną, co prowadzi do wniosku, iż sąd drugiej instancji faktycznie nie dokonał wymaganej prawem oceny przesłanek art. 381 kpc. W wyniku bowiem pozbawienia uczestniczki możliwości wykazania okoliczności, która - jej zdaniem - usprawiedliwiała zgłoszenie nowych faktów i dowodów dopiero w apelacji, sąd odwoławczy nie zgromadził żadnego materiału, który mógłby stanowić podstawę rozważań, czy zachodzą podstawy do zastosowania ograniczeń dowodowych przewidzianych w art. 381 kpc. Nie miał nawet możliwości oceny prawdopodobieństwa tego, że wskazane w apelacji nowe fakty i dowody są istotnie nowe a zatem nie miał podstaw do dokonania jakiejkolwiek weryfikowalnej oceny przesłanek omawianego przepisu.

Z tych przyczyn zawarty w kasacji zarzut naruszenia art. 381 kpc należy uznać za uzasadniony.

W konsekwencji za uzasadniony trzeba także uznać zarzut naruszenia art. 382 kpc. Przedwczesna bowiem była, a tym samym pozbawiona podstaw, decyzja sądu odwoławczego odmawiająca przeprowadzenia w postępowaniu apelacyjnym postępowania dowodowego oraz wydanie orzeczenia końcowego w oparciu jedynie o materiał zebrany w postępowaniu w pierwszej instancji.

Wobec tego, że kasacja okazała się usprawiedliwiona, Sąd Najwyższy na podstawie art. 393[13] § 1 kpc uchylił zaskarżone postanowienie i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w G. do ponownego rozpoznania, pozostawiając temu Sądowi, zgodnie z art. 108 § 2 kpc w zw. z art. 393[19] kpc, rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego.